Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 914
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. W poście piątym od góry jest Wyżeł Niemiecki Krótkowłosy. Przepostowuję go pod spodem. Jak Gończy Polski - bardzo charakterny, to nie słodziak Ogar Polski. Trochę się na te wyżły napatrzyłem i tak, jak przy Gończych Polskich... raczej nie wyciągałbym ręki do głaskania nie będąc jego panem.
  2. Tak, racja, aczkolwiek wydaje mi się, że po samych tylko Amerykańcach i ich wojskowych sklepach PX z I wojny mogło zostać w Europie tyle gogli lotniczych, że diabeł za tym nie trafi. Niestety Amerykanie nie zadbali o historię sklepów PX, a jest ona nie tylko ciekawa, ale i nie do ogarnięcia już dzisiaj, tak była gigantyczna.
  3. @ Formoza Kto wie, kto wie... Chart Polski zawsze był bardzo ceniony jako pies myśliwski, więc wszystko możliwe. Wprawdzie mój Gończy Polski zajeździł kiedyś Charta Polskiego, który padł w gonitwie a mój Gończy jak gdyby nigdy nic był gotów dalej ganiać, ale to tylko kwestia wytrenowania psa...
  4. Przy okazji Olek przypomina fakt, że Polacy pod koniec operacji MG znaleźli się tam, gdzie ich być nie powinno, czyli na operacyjnym terenie amerykańskim. Przenika się to z książką np. Davida K. Webstera, który nieco się zdziwił - jako żołnierz 101. DPD - że Polacy na nie swoim terenie kontrolują most na Kanale Maas-Waal.
  5. Psinka, jak to psinka, oczywiście poruszył głową do fotografii, więc nie ułatwia zadania, ale od biedy mógłby to być Chart Polski, tylko jeśli już, to szczenię, bo ciut jest za mały jak na dorosłego. Ale zdjęcie fajne ?
  6. Super zdjęcie, dziękuję. Diabeł za tym nie trafi, skąd te wszystkie okulary, bo one pewnie z połowy Europy. Szkoda, że nie ma tutaj wątku o osobistym wyposażeniu pilota WP 1918-1939. Aż by się prosił...
  7. Jak zawsze ukłony i podziękowania za komentarz ?
  8. Ależ wspaniała jakość zdjęć na tej stronie wątku ? Pytania do znawców, bo już wiem, że tacy są: a) czy ten lotnik przypadkiem nie założył gogli górą na dół; b) jakie to są gogle, jakiej firmy, z jakiego państwa?
  9. Zgłaszam się na „psią wachtę”. Co się da to będę komentował, głównie w zakresie Gończych Polskich i Ogarów Polskich, ale też Retrieverów, jeśli takie występowały u wojaków II RP.
  10. A z przyjemnością! Mogę objąć nawet - nomen omen - „psią wachtę” mówiąc językiem marynarskim.
  11. PS Gdybyś tak miał zakładać taki wątek to świetnie byłoby dać na dzień dobry zdjęcia pułkowników Piotra Kartawnika i Józefa Pawłusiewicza, jeśli jakieś przedwojenne materiały na ich temat istnieją. W kategorii ogarów i gończych byli to najwybitniejsi hodowcy w II RP.
  12. Jako zamiłowany psiarz mówię - TAAAK!!! ?
  13. W WP II RP chyba w dobrym tonie było - jeśli już się miało psa - utrzymywanie albo tzw. psów płk. Kartawnika (dziś Ogar Polski), albo tzw. psów płk. Pawłusiewicza (dziś Gończy Polski). Ja z moim Gończym Polskim nieraz miałem ciekawe przypadkowe spotkania na ulicach z leciwymi osobami pytającymi mnie, „czy to jest pies Pawłusiewicza, bo pamiętam je sprzed wojny?”. Fajne psy, choć trudne w prowadzeniu.
  14. Plus Ogar Polski, tylko nieco przekarmiony i chyba już starszawy.
  15. A być może nawet na późnej Wronie bis. Fajnie cięgna zlewają się z zastrzałami i robią zmyłkę optyczną. Klawe zdjęcie ?
  16. Artykuł, wraz z całym numerem PHW, jest dostępny w necie https://docplayer.pl/79509155-Rocznik-xviii-lxix-nr-2-260.html Artykuł jest świetny, bo Olek jest świetny, czyli autor. Szkoda, że teraz mniej udziela się w necie na polu rekonstrukcji i historii, ale kiedyś trochę wymienialiśmy myśli na różne tematy historyczne. A przede wszystkim autor jest lekarzem, nie tylko pasjonatem historii i rekonstruktorem historycznym, więc jak pisze o sprawach medycznych to on akurat wie, co pisze. Parę rzeczy z zakresu lotnictwa silnikowego i szybownictwa ciut bym skorygował w tym artykule, albo coś dopowiedział, ale to tylko na marginesie, w niczym to nie zmienia jakości artykułu. Gdyby nie zawód autora i jego pasja historyczna to pewnie nieprędko ktoś inny targnąłby się na taki artykuł, więc nic tylko się cieszyć. Olek ma swoją bardzo ciekawą stronę http://skalpelikarabin.blogspot.com/
  17. Ano tak właśnie jest, jak piszesz. To zjawisko wielowątkowe, rozpoczynające się od pewnej kultury dokumentacyjnej danego narodu, a kończące się na poziomie cywilizacyjnym. Nieraz to tutaj podkreślam - w II RP i na początku PRL „wielkim halo” było posiadanie lodówki, radia i aparatu fotograficznego (mój tata musiał sprzedać motor, żeby kupić lodówkę, gdy się urodziłem), a w takich USA to elektryczne maszynki do golenia nie były niczym wielkim przed II wojną, nie mówiąc już o milionach aparatów fotograficznych funkcjonujących wtedy w społeczeństwie. I wojo zabierało te aparaty na wojnę i cykało, co się dało. Oni teraz mają miliony zdjęć z wojny, a my się zachwycamy zdjęciami, jakie nam i naszym wrakom cyknęli Übermensche, bo naszych porządnych zdjęć jak na lekarstwo.
  18. Bardzo fajne. Jedno z najstarszych świadectw wojskowości Gurków w tym wątku w ramach Commonwealthu.
  19. „Mój” zaprzyjaźniony ułan jazłowiecki nie wyrwał się z Polski po kampanii wrześniowej - udało się to jego bratu, też ułanowi jazłowieckiemu. „Mój” chwilę pożył w spokoju w Kazimierzu Dolnym w swojej posiadłości rodowej, po czym rozpoczęła się zabawa w kotka i myszkę z Gestapo, które ciągle nachodziło jego posiadłość, żeby go dorwać. Ale się nie udało. Przeżył w ukryciu. Za to Gestapo nie odkryło, że jego żona w jego posiadłości ukrywała Żydów. Czyli oboje państwo zrobili Gestapo w konia i oboje wojnę przeżyli. Ale to tylko na marginesie tego ciekawego wątku.
  20. To dopiero był materiał ludzki! Z jazłowieckich to i pewnie spadochroniarze byliby dobrzy. Z ułanem jazłowieckim jeździłem rokrocznie na nartach prawie do jego śmierci w roku 1981. Miał wtedy 82 lata. Człowiek wielkiej klasy i takiej też żywotności.
  21. Ta wieża jest raczej powojenna. Dwa lata temu moja firma dokładnie w tym miejscu miała partnera biznesowego. Ta wieża jest w stolicy zwana wieżą przy ul. Wioślarskiej.
  22. Poniżej jest zdjęcie z wieży spadochronowej na Młocinach. Wspomniane w podpisie ulice Jana III i Marii Kazimiery dziś nie istnieją. Ocalała tylko ulica Kiwerska. Ponieważ to są moje rejony, gdzie włóczę się z moją labradorką to twierdzę, że ta wieża musiała stać mniej więcej na Kępie Potockiej, przy Kępie Potockiej, albo w miejscu zbliżonym do dzisiejszego Parku Harcerskiej Poczty Polowej Powstania Warszawskiego. Tu jest wątek forum poświęcony tej wieży i jako wieczny włóczykij po tej okolicy zgadzam się z tamtejszymi forumowiczami http://forum.gazeta.pl/forum/w,296,12919022,12919022,Wieza_spadochronowa.html No i pytanie, czy ona jest przed-, czy powojenna? Jako człowiek Aeroklubu, „raczej” nie od dziś nie słyszałem, żeby po wojnie jakoś specjalnie szanowano szkolenie spadochronowe z wież, tylko jednak to bardziej prawdziwe.
  23. Autokorekta. Na poletku zawodowym współpracowałem kiedyś z niezmiernie u nas cenionym varsavianistą Jarosławem Zielińskim. Urząd Dzielnicy Warszawa Bielany poprosił go o opracowanie historyczne na temat Bielan i opublikował on to samo zdjęcie z wieżą spadochronową i podpisane, że ten kanałek to rzeczka Rudawka. W takim razie to przesuwa wieżę w stosunku do mojej wcześniejszej teorii. Przesuwa ją o ok. 2,3 km na wschód, czyli w stronę centrum Warszawy.
  24. Mieszkam 0,19 rzutu beretem od Młocin, ale o wieży na Młocinach nie słyszałem. Mój ojciec (człowiek lotnictwa) był w jakiejś mierze związany z byłym lotniskiem na Młocinach, ale o wieży jakoś mi nie wspominał. Czyżby to była kolejna wieża nie należąca do LOPP? Przez kogo w takim razie byłaby ufundowana? Jeśli to są faktycznie Młociny to kanałek widoczny na zdjęciu może być Potokiem Bielańskim, który w szczątkowej formie istnieje do dziś - częściowo na powierzchni, częściowo wkopany pod ziemię z powodu urbanizacji. Może tak spróbowalibyśmy dokładnie policzyć, ile w II RP było wszystkich wież spadochronowych, nie tylko tych LOPP?
  25. Ech, gdyby tak nie wybuchła II wojna to nasza kawaleria – tak samo jak amerykańska i zapewne inne światowe kawalerie – prędzej czy później dostałaby taką samą propozycję „nie do odrzucenia”, jak np. amerykańska: „Albo pod kapelusz panowie, albo się przekonwertujecie na airborne lub coś innego”. I pewnie WP II RP prędzej lub później dorobiłoby się jakiejś DPD. A wtedy fajnie byłoby obserwować, co z kawalerii przeniknęło do powietrznodesantowców. W US Army do wojsk „airborne” przeniknęły smycze do broni krótkiej, wzmocnione nosidła na manierki, piękne rękawice kawaleryjskie i buty kawaleryjskie dla motocyklistów. Ciekawe, co u nas by przeniknęło…?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie