Skocz do zawartości

leszek01

Użytkownik forum
  • Zawartość

    13 050
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez leszek01

  1. "Kasyno podoficerskie 58 - Pułk Piechoty"
  2. Holownik "Lech" i niewyraźny "Bałtyk"
  3. Kilka fotek https://tytus.edu.pl/2018/05/09/warszawa-i-jej-mieszkancy-w-czasie-przewrotu-majowego-galeria/
  4. Z jednej aukcji. Osowiec, Wizna??
  5. Strażnica KOP „Niwra”
  6. https://wielkahistoria.pl/sluby-przedwojennych-oficerow-formalne-wymagania/ Śluby przedwojennych oficerów. Formalne wymagania, jakie im stawiano były wprost absurdalne Młodzi oficerowie w przedwojennej Polsce nie mieli lekko. Nie dość, że zwykle musieli poważnie się zapożyczyć, aby zakupić własnym sumptem wymagane wyposażenie oraz umundurowanie, to na dodatek poślubienie ukochanej była dla nich prawdziwym wyzwaniem. Wcale nie próbuję powiedzieć, że oficerowie nie cieszyli się powodzeniem wśród przedstawicielek płci przeciwnej. Oczywiście niejedna panna ciągnęła – w myśl przysłowia – za mundurem. Problemem były natomiast absurdalnie wręcz rygorystyczne przepisy wojskowe, które na dodatek co i rusz zmieniano. Jak podaje Bartosz Kruszyński w książce Kariery oficerów w II Rzeczypospolitej: Początkowo zasady zawierania małżeństwa przez oficerów określały, iż musi być on pełnoletni, a więc mieć ukończone 24 lata, i tak było w 1919 r. Z czasem przepisy te zaczęły się zaostrzać. Od 1922 r. wprowadzono duże zmiany w tej materii. Przede wszystkim kandydatka na żonę musiała wykazać się dobrą opinią moralną. Pieniądze muszą się zgadzać Jeżeli przyszły pan młody był podporucznikiem lub porucznikiem to poza dobrymi chęciami i wybranką z nieposzlakowaną opinią zobowiązany był zadbać o to, aby łączne dochody jego oraz narzeczonej równały się pensji kapitana (a w kawalerii rotmistrza) posiadającego rodzinę. Do 1922 roku głównym czynnikiem decydująco o zezwoleniu na ślub oficera był jego wiek. Na zdjęciu z 1919 roku ślub porucznika Jana Przybyłka (domena publiczna). Nie oznaczało to, że od pań porucznikowych oczekiwano, że będą pracować. Obowiązkowe było za to, by miały przynajmniej… wysoki posag! Ślub tylko za pozwoleniem Jeżeli w końcu udało się znaleźć odpowiednio zamożną wybrankę serca, to należało złożyć wiosek o pozwolenie na ślub. W przypadku oficerów do kapitana włącznie decyzję wydawał dowódca Okręgu Korpusu, w którym służył przyszyły pan młody. W przypadku wyższych szarż sprawę rozpatrywał sam minister spraw wojskowych. Przeczytaj też: Afera szpiegowska, która wstrząsnęła całą Polską. Jak taki człowiek mógł przejść na stronę Sowietów? Komisja na straży moralności Zanim decyzja zapadła, każdy wniosek musiała zaopiniować Oficerska Komisja Małżeńska. Jak wyglądała cała procedura możemy się przekonać sięgając po książkę Piotra Jaźwińskiego Oficerowie i dżentelmeni. Życie prywatne i służbowe kawalerzystów Drugiej Rzeczpospolitej: Przewodniczący Komisji zawiadamiał na ogólnym zebraniu całej kadry oficerskiej pułku o złożeniu wniosku. Od tego momentu w ciągu sześciu dni każdy oficer miał obowiązek zawiadomić Komisję o istniejących przeciwnościach uniemożliwiających uzyskanie zgody na ślub. Jednocześnie przewodniczący informował zebranych, że każdemu kto złoży nieprawdziwe oświadczenie grozi Sąd Honorowy. Dotyczyło to zarówno samego kandydata na męża jak i innych oficerów. Jeżeli ktoś został przyłapany na kłamstwie wyrok był zwykle jeden: wydalenie ze służby. To jednak wcale nie koniec. Jak dalej ciągnie Jaźwiński: Z kolei dowódca pułku miał prawo do należycie umotywowanego sprzeciwu wobec orzeczenia Komisji, sprzeciw też włącznie z wnioskiem wnoszono do Dowódcy Okręgu Korpusu. Od 1922 roku jednym z kluczowych czynników była nieposzlakowana opinia o moralności panny młodej. Na zdjęciu ślub porucznika Kazimierza Pereświet-Sołtana. Czerwiec 1928 (Narcyz Witczak-Witaczyński/domena publiczna). W takich przypadkach oficerowi wnioskującemu o zawarcie małżeństwa przysługiwało prawo do odwołania się od orzeczenia Komisji i sprzeciwu dowódcy pułku do władz nadrzędnych. Przyczyna wielu osobistych dramatów Prawo to było niemniej jednak ograniczone. Żadna apelacja nie mogła mieć miejsca, jeśli komisja uznała, że kandydatka nie spełniała wymogów moralnych. Aby upewnić się jak wyglądała sytuacja w tej kwestii komisja posiłkowała się opiniami wydawanymi przez bliskich i znajomych kobiety, miejscowe urzędy oraz księży. Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu. Bartosz Kruszyński w cytowanej już książce Kariery oficerów w II Rzeczypospolitej słusznie zauważa, że: Proceder prowadzony przez komisję był drastyczny i wkraczał bez pardonu między uczucia dwojga ludzi. Komisje te były przyczyną wielu osobistych tragedii. Dlatego też oficerowie protestowali przeciwko takiemu postępowaniu. Działalność komisji została przerwana w 1932 r. Radość kawalerów przymierzających się do ślubu nie trwała długo. W tym samym roku prezydent Ignacy Mościcki wydał kolejne rozporządzenie w sprawie małżeństw oficerów. Na jego mocy kandydat na męża musiał mieć już nie tylko ukończone 24 lata, ale również od co najmniej pięciu posiadać patent oficerski. Dodatkowo jeżeli był podporucznikiem, porucznikiem lub kapitanem, to dochody przyszłych małżonków musiały równać się poborom samotnego majora. Po 1 września 1937 roku porucznik, który chciał wziąć ślub musiał zdeponować na koncie PKO 10 000 złotych. Na zdjęciu z 1939 roku ślub porucznika Romana Rożałowskiego i Hanny Kowalskiej (domena publiczna). Nadal przy tym kładziono ogromny nacisk na nieposzlakowaną opinię o moralności przyszłej panny młodej. Dodatkowo wymagano od niej, aby prezentowała „poziom umysłowy odpowiadający roli żony oficera, musiała mieć zdany egzamin dojrzałości i ogładę towarzyską na odpowiednim poziomie”. 10 000 złotych, albo ślubu nie będzie To jeszcze nie koniec zmian. 1 września 1937 roku minister spraw wojskowych wydał rozporządzenie na mocy, którego na ślubnym kobiercu mógł stanąć dopiero kapitan/rotmistrz. Ale Jeżeli jakiemuś porucznikowi bardzo spieszyło się przed ołtarz, to zostawiono mu furtkę. I tym razem chodziło o pieniądze. Jak podaje Kruszyński „na koncie PKO lub hipotece narzeczeni musieli złożyć 10 000 złotych”. Jak na realia epoki była to iście zaporowa kwota. Wystarczy wspomnieć, że w tym czasie samotny porucznik mieszkający poza stolicą otrzymywał żołd w wysokości 265 złotych miesięcznie. Wymagana suma równała się ponad trzyletnim poborom kandydata na męża. Jedynym ratunkiem byli bogaci rodzice panny młodej. Jak widać władze wojskowe robiły wiele, aby młodzi oficerowie nie zmieniali stanu cywilnego. No ale czemu się dziwić, skoro na przykład według wspomnień przedwojennego porucznika 13 Pułku Ułanów Grzegorza Cydzika dowódca Wileńskiej Brygady Kawalerii generał Przewłocki twierdził, że „żonaty oficer traci co najmniej pięćdziesiąt procent wartości”. Taką opinię podzielało wielu jego kolegów.
  7. "Autobus na trasie Grudziądz 1943"
  8. Żołd i wyżywienie w Korpusie Ochrony Pograniczna. Co jedli i ile zarabiali obrońcy polskiej rubieży? Na żołnierzach Korpusu Ochrony Pogranicza spoczywało szczególnie odpowiedzialne zadanie. Strzegli wschodniej granicy Drugiej Rzeczpospolitej, gdzie roiło się od przemytników oraz sowieckich dywersantów. Poborowych, którzy trafili do KOP czekała ciężka służba. W zamian mogli liczyć na… W przedwojennej Polsce służba wojskowa była obowiązkowa. Podlegali jej wszyscy mężczyźni (o ile ich stan zdrowia na to pozwalał), którzy ukończyli 21 lat. Rekruci trafiający do KOP spędzali w kamaszach dwa lata. Sam Korpus Ochrony Pogranicza powstał w 1924 roku. Jego sformowanie było odpowiedzią polskich władz na szerzące się na Kresach Wschodnich akty dywersji oraz zwykłego bandytyzmu w wykonaniu agentów przerzuconych ze Związku Radzieckiego. Żołd poborowego KOP O tym jak wyglądało wyżywienia oraz wynagrodzenie żołnierzy służby zasadniczej w KOP-ie możemy się przekonać sięgając po Kalendarzyk Żołnierza K.O.P. z 1939 roku. Jeżeli chodzi o wynagrodzenie to w przypadku kopistów składało się ono z dwóch części: żołdu oraz dodatku granicznego (w takiej samej wysokości. Pieniądze wypłacano co 10 dni, ale były to naprawdę symboliczne kwoty. Strzelec mógł liczyć łącznie na 1,7 złotego, starszy strzelec na 2,14 złotego zaś kapral na 3,4 złotego. Okładka Kalendarzyka Żołnierza K.O.P na rok 1939. Dla porównania paczka naprawdę dobrych papierosów, takich jak Egipskie Specjalne kosztowała równo złotówkę, zaś za Nile trzeba było zapłacić aż 1,25 złotego. Należy przy tym podkreślić, że w paczkach znajdowało się jedynie po pięć papierosów! Kaloryczna dieta żołnierzy KOP-u Zdecydowanie lepiej od żołdu wyglądała kwestia wyżywienia. Nie ma się zresztą czemu dziwić. W końcu kopiści musieli mieć siłę patrolować granicę i wyłapywać podejrzanych typów, którzy usiłowali ją nielegalnie przekroczyć. Zgodnie z tym co podaje Kalendarzyk żołnierza K.O.P. na talerzu poborowego lądowało codziennie: chleb 800 gramów mięso w stanie świeżym 275 gramów, w stanie gotowanym najmniej 132 gramy jarzyny twardej (kasza, groch) 150 gramów jarzyny świeżej 100 gramów ziemniaków 700 gramów tłuszczu (słoniny solonej) 60 gramów cebuli 15 gramów octu 5 mililitrów soli białej 22 gramy pieprzu 0,5 grama włoszczyzny suszonej 1 gram mąki pszennej 10 gramów kawy konserwowej 2 porcje Strażnica KOP w nieokreślonej miejscowości. Fotografia z 1926 roku. O takim wikcie w przedwojennej Polsce przeciętny chłop czy robotnik mogli tylko pomarzyć. Paczka zapałek co 10 dni Żołnierze otrzymywali ponadto codziennie 5 papierosów (bo przecież nie było ich stać na kupienie fajek!) oraz co dziesięć dni pół pudełka zapałek. Przy czym – jak pisano w Kalendarzyku… – „Na rękę wydaje się tylko chleb i papierosy, reszta artykułów podlega przygotowaniu w kuchni”. Co ciekawe autorzy Kalendarzyka… podali również wysokość dziennej diety dla żołnierza w podróży. Wynosiła ona odpowiednio 1,6 złotego dla strzela i starszego strzelca oraz okrągłe 2 złote dla podoficera niezawodowego. To w najlepszym razie 20 dzisiejszych złotych. https://wielkahistoria.pl/zold-i-wyzywienie-w-korpusie-ochrony-pograniczna-co-jedli-i-ile-zarabiali-obroncy-polskiej-rubiezy/
  9. Wariacje na temat kruka . Ze strony http://armahobbynews.pl/blog/2018/07/26/kruk-godlo-poznanskich-mysliwcow/
  10. "Uroczystości wręczenia sztandaru 25 Pułkowi Piechoty przez delegację z Kielc. Wręczenie Sztandaru przez komitet społeczny z Kielc pod przewodnictwem burmistrza Henryka Łukasiewicza i pani Lewartowskiej. Obecni: generał Kajetan Olszewski, ksiądz kanonik Gawroński przedstawiciel misji francuskiej gen. Dominik Odry Częstochowa 20 lipca 1919r."
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie