Paweł Żuchowski:
"Ciekawy zwrot akcji z Grenlandią. Od gróźb Trumpa po dyplomację. Warto się zastanowić czy do złagodzenia tonu przyczyniły się twarda postawa europejskich partnerów, groźba ceł odwetowych, wstrzymanie ratyfikacji umowy handlowej zawartej w ubiegłym roku między Unią Europejską a USA czy reakcja rynków? A może wszystko na raz?
Notowania akcji na giełdzie na Wall Street oraz amerykańskich obligacji skarbowych odrobiły w środę część wtorkowych strat po tym, gdy prezydent Donald Trump wykluczył użycie siły w celu zajęcia Grenlandii. Amerykański przywódca przyznał, że wtorkowe spadki miały związek z jego dążeniem do aneksji wyspy.
- Mogę wam powiedzieć, że nasz rynek akcji zaliczył wczoraj pierwszy spadek z powodu Islandii. Islandia już kosztowała nas dużo pieniędzy, ale ten spadek to grosze w porównaniu z tym, jak wzrosło (wcześniej) - mówił Trump, myląc nazwę wyspy.
Warto też pamiętać, że 86 procent Amerykanów jest przeciwnych przejęciu Grenlandii przez USA siłą, a 70 procent nie popiera wykorzystania środków federalnych do zakupu wyspy - wynika z badania YouGov.
Jedno jest pewne, to tylko zmiana tonu, bo Donald Trump nadal chce Grenlandii. I to nie kończy sprawy."