Jedburgh_Ops Napisano 6 Wrzesień Napisano 6 Wrzesień (edytowane) O żołnierzach wojsk lądowych, w tym sił specjalnych, czasami mawia się, że ktoś to jest „lepszy pistolet”, ale tutaj mamy Polonusa z sił powietrznych, który przeżył tyle operacji na rzecz wojsk lądowych, ile mało komu w USAAF udało się w ogóle przeżyć, zważywszy jaki zawsze był ogień flaku. Na swój sposób był on „lepszym pistoletem”, ponieważ stanowił elitę pod względem uprawnień lotniczych, a zarazem zdolności przetrwania, chociaż cudów nie ma i był ranny. Będę to wyjaśniał w kolejnych postach. George Anthony Zukowski Sr. ur. 26 stycznia 1921 zm. 7 czerwca 2012 Udział w wojnach: • II wojna światowa • Korea • Wietnam Specjalizacje wojskowe z II wojny światowej: • pilot samolotów wielosilnikowych • pilot holujący szybowce transportowe • pilot z uprawnieniem do podrywania samolotem z ziemi szybowców transportowych Udział w operacjach powietrznodesantowych: • „Overlord” 6.06.1944 (inwazja w Normandii) • „Dragoon” 15.08.1944 (inwazja w południowej Francji) • „Repulse” 23.12.1944 (holowanie szybowców do oblężonego Bastogne i zrzuty zaopatrzenia tamże) • „Varsity” 24.03.1945 (przekroczenie przez aliantów Renu) Osobisty nalot podczas II wojny światowej: • Na samolotach C-47 → 1050 godzin • Łącznie → 1300 godzin Stopień po przejściu w stan spoczynku: Podpułkownik. C.d.n. Edytowane 10 Wrzesień przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano 10 Wrzesień Autor Napisano 10 Wrzesień Po tym naszym polskim rodowitym nowojorczyku zachowało się bardzo dużo jego drugowojennych dokumentów i różnego rodzaju pamiątek – jak widać po dokumentach poniżej. Dzięki temu wiadomo, co robił podczas wojny i w czym brał udział... W dniu 6.09.2026 o 17:12, Jedburgh_Ops napisał: Udział w operacjach powietrznodesantowych: • „Overlord” 6.06.1944 (inwazja w Normandii) • „Dragoon” 15.08.1944 (inwazja w południowej Francji) • „Repulse” 23.12.1944 (holowanie szybowców do oblężonego Bastogne i zrzuty zaopatrzenia tamże) • „Varsity” 24.03.1945 (przekroczenie przez aliantów Renu) ...a brał udział w trzech operacjach normalnych, w jednej operacji dla szaleńców (wyjaśnienie później) oraz w takich lotach, do jakich z USA sprowadzano do Europy również lotników z uprawnieniami pilotów doświadczalnych. Właśnie dlatego por. George Anthony Zukowski Sr. stanowił elitę, mimo że był tylko „zwykłym” porucznikiem. Jego talent do latania musiano jednak odkryć, bo nie dostawałby takich zadań, jakie dostawał. Wytłumaczenie niebawem. C.d.n.
MonikaNJ Napisano 10 Wrzesień Napisano 10 Wrzesień George A. Żukowski (1921-2012) syn Antoniego Żukowskiego (1888-1938) urodzonego i zmarłego we wsi Żyliny( między Bakałarzewem a Suwałkami); im. 1906 i Anny z domu Milanowskiej (ok. 1893-1969) pochodzącej ze wsi Biernatki parafia Augustów a zmarłej we wsi Żyliny; im. 1909 Rodzina ojczysta pochodziła z okolic Suwałk a macierzysta z okolic Augustowa( oczywiście prześledziłam tylko kilka pokoleń). Zastanawiające jest jednak, że rodzice Georga powrócili ze Stanów w rodzinne strony a On i jego siostra pozostali w US. Tam gdzie rodzice zmarła trzecia z rodzeństwa Irena w 1939 roku.
Jedburgh_Ops Napisano 10 Wrzesień Autor Napisano 10 Wrzesień @MonikaNJ Bardzo dziękuję! Takiej informacji mi brakowało.
MonikaNJ Napisano 11 Wrzesień Napisano 11 Wrzesień W dniu 10.09.2026 o 22:03, Jedburgh_Ops napisał: @MonikaNJ Bardzo dziękuję! Takiej informacji mi brakowało. Polecam się jak zawsze ale, ale - czyżby wróciła do Polski cała rodzina, a później ponowna emigracja?
Jedburgh_Ops Napisano 11 Wrzesień Autor Napisano 11 Wrzesień 4 minuty temu, MonikaNJ napisał: Polecam się jak zawsze ale, ale - czyżby wróciła do Polski cała rodzina, a później ponowna emigracja? I to jest dopiero pytanie! Gdy już opiszę, jaki to był pilot i w czym wziął udział to pokażę potem pamiątki po tym pilocie, a wśród nich jedną polską, wysoce zastanawiającą.
MonikaNJ Napisano 11 Wrzesień Napisano 11 Wrzesień Bardzo ciekawe! Właściwie to powrót dotyczyłby rodziców, dzieci jako urodzone w US miały obywatelstwo US (według prawa ziemi/urodzenia) i obywatelstwo polskie według prawa krwi; czyli podwójne i prawo wyboru. Jak widać George i jego siostra Halina wybrali US.
Jedburgh_Ops Napisano 19 Wrzesień Autor Napisano 19 Wrzesień Powoli zaczniemy się przyglądać, co to był za pilot, skąd w ogóle się wziął, co potrafił i w czym brał udział. Była to postać niezwykła, a jedno z jego odznaczeń jest po prostu szokujące (będzie o tym mowa w późniejszym poście o jego odznaczeniach). Porucznik Zukowski to postać idealna do rekonstrukcji historycznych, ponieważ wcale nie jest do tego potrzebny samolot C-47. Zważywszy, jakie zadania realizował por. Zukowski musiał być ubrany częściowo jak USAAFowiec, a częściowo jak żołnierz amerykańskiej piechoty (może nawet jak z pułku spadochronowego, bo tak piloci transportowi czasami się nosili) i na pewno musiał być uzbrojony co najmniej w broń krótką. W rekonstrukcji postaci Zukowskiego spokojnie można go łączyć z żołnierzami piechoty z tych amerykańskich dywizji, które były na kontynencie w pierwszych dwóch miesiącach po inwazji w Normandii. Wytłumaczenie poniżej. George A. Zukowski były pilotem IX Troop Carrier Command USAAF, czyli tego olbrzymiego związku taktycznego USAAF, który zawsze transportował wszystkich alianckich spadochroniarzy w Europie i który holował szybowce Horsa i CG-4A w każdej dużej operacji typu „airborne”, jak to się zwało u aliantów, czyli w operacji spadochronowo-szybowcowej. Żeby jednak stać się pilotem IX TCC to najpierw trzeba było być wykształconym i wyszkolonym przez szkolno-treningowe I TCC. Był to również bardzo duży związek taktyczny służebny wobec IX TCC i przygotowujący dla niego kadry. Jeśli to kogoś interesuje to więcej o I TCC można przeczytać tutaj. Szkoda jedynie, że w bibliografii tego tekstu nie ma ani jednej drugowojennej publikacji o I TCC, w tym takiej, jaką I TCC samo wydało na swój temat i kapitalnie zilustrowało. Na front walki w Europie por. Zukowski trafił już jako pilot IX TCC i po charakterze rozkazywanych mu do realizacji zadań widać, że musiał być pilotem wybitnym. O ile nie potrzeba było „wybitności” (poza odwagą bycia tarczą strzelniczą dla flaku) w operacjach Overlord, Dragoon i Varsity o tyle w pozostałych zadaniach czynnik wybitności był jednak bardzo przydatny. Poniżej: Drugowojenna czapka porucznika Zukowskiego. W tylu postach, w ilu to pasuje w danych wątkach, zawsze tłumaczę amerykańską biedę czasu II wojny i tutaj mamy tego przykład idealny. Dramat z tekstyliami był wtedy w USA taki, że oficerowie chodzili w furażerkach szeregowców, takich też paskach do spodni, czapkach garnizonowych, sortach mundurowych brytyjskich i w cywilnych butach jakie kto miał albo gdzieś zdobył. I taką też czapkę szeregowca miał por. Zukowski, czyli czapkę bez otoku (bardzo deficytowy artykuł wówczas) oficerskiego. Nosił na tej czapce jedynie orła korpusu oficerskiego. C.d.n.
Jedburgh_Ops Napisano 24 Wrzesień Autor Napisano 24 Wrzesień Teraz zaczniemy się przyglądać zadaniom pilota Zukowskiego i dlaczego był to „lepszy pistolet” z tego „naszego” nowojorczyka. Biurokracja USAAF nie przejmowała się wpisywaniem demobilizowanym pilotom dokładnych rzeczy do ich dokumentów, ale mimo wszystko nawet z takich byle jakich wpisów bardzo dużo da się odczytać. Z grubsza w powyższym poście wpisałem Zukowskiemu cztery operacje „airborne”, które miały swoje kryptonimy znane z historii, niemniej biorąc pod uwagę jakie było jedno z odznaczeń porucznika musiał mieć w swoim lotniczym CV jeszcze jedną lub dwie więcej. Ale o tym będzie inny post. Tymczasem zatrzymajmy się na jego uczestnictwie w inwazji na Francję od strony Normandii. Zrzucał spadochroniarzy, holował szybowce i ewakuował rannych. Ostatnia z wymienionych czynności nie nosiła kryptonimu jakiejś operacji, ale była to działalność o wiele bardziej kozacka, niż u pilotów myśliwskich, którym zbudowano w Normandii lotniska polowe i przylecieli tam na gotowe i w miejsce już stuprocentowo zabezpieczone przed niemieckimi siłami lądowymi. Piloci IX TCC tak dobrze nie mieli. 9. Armia Powietrzna USAAF, do której należało IX TCC, w którym latał Zukowski, miała także IX Engineer Command. Były to wojska inżynieryjne USAAF, które głównie zajmowały się budowaniem lotnisk i ich konserwacją. Ale żołnierze IX EC wielokrotnie robili to w warunkach polowych, wciąż w potencjalnym zasięgu działań niemieckiej lądówki. Dlatego ci ludzie wyglądali zupełnie tak, jak dobrze uzbrojony pułk piechoty, bo nieraz trzeba było być najpierw ochroniarzem jakiejś normandzkiej łąki, na której wylądował C-47, a dopiero potem myśleć, po sprawdzeniu gruntu, czy da się z tego terenu zrobić pas startowy. Ludzie IX Engineer Command wyglądali tak, jak poniżej. Gdyby nie naszywki z godłem 9. Armii Powietrznej nikt by nie przypuszczał, że to ludzie sił powietrznych. Mają na sobie sto procent rzeczy lądówki i zero rzeczy lotniczych. Straty osobowe w Normandii były takie, a naziemna logistyka i w ogóle transport jeszcze tak nierozwinięte, że trzeba było ewakuować rannych drogą powietrzną. Tylko jak? Zainicjowana 5 marca 1944 roku w Birmie operacja Thursday wyczyściła USAAF ze wszystkich szybowców szpitalnych oraz z wszystkich pilotów samolotowych i szybowcowych z uprawnieniami do startu szybowcowego metodą podrywu z ziemi przez lecący samolot. Co z tego, że na potrzebę normandzkiego D-Day wyciągnięto z Birmy z operacji Thursday dwóch speców m.in. od operacji ewakuacji medycznej szybowcami podrywanymi z ziemi? Byli to płk pil. John R. Alison i mjr pil. William H. Taylor. Obaj należeli do czołówki dowódczej birmańskiej operacji Thursday i mieli być doradcami w inwazji na Francję. Tylko że przy takim sprzęcie IX TCC, jaki wtedy był, to obaj ci spece nie mieli czego doradzać, przynajmniej jeśli chodzi o takie działania lotnicze, jakie dziś zwą się CASEVAC/MEDEVAC. A właśnie coś takiego na gwałt trzeba było robić w Normandii. W związku z tym wszystkim por. Zukowski i jego koledzy z IX TCC musieli działać lekko na wariata, zanim IX EC zbudowałoby w Normandii polowe pasy startowe. Lotnicy tacy musieli działać jak świetnie wyszkoleni sportowi piloci szybowcowi szykujący się do lądowania w terenie przygodnym. W szybownictwie jest się wyszkolonym do rozpoznawania z powietrza charakteru roślinności i gruntu, żeby co najmniej nie skapotować, jeśli nie rozbić szybowca. I takie zadania realizował por. Zukowski. Trzeba było z powietrza przeanalizować teren do lądowania i lądować po rannych, żeby ich dowieźć do szpitala polowego. A latało się tak, jak widać poniżej – z ekipą sanitariuszy i z ekipą IX EC. Wszyscy ubrani i wyposażeni bardziej bojowo na ląd, niż w powietrzu. Poniżej: Kurtka mundurowa por. George'a A. Zukowskiego z naszywką będącą godłem IX Troop Carrier Command USAAF. C.d.n.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się