Jump to content
Sign in to follow this  
formoza58

Kawaleria IIRP- Sławne konie

Recommended Posts

Wątek poświęcony zasłużonym w oddziałach kawalerii koniom. Weteranom walk w latach 1918- 1920, przebywając w okresie międzywojnia na łaskawym chlebie" w stajniach macierzystych pułków i nie raz gasnąc dosłownie w przededniu wojny...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początek Krechowiak...Ten wspaniały kary koń przybył do przyszlych Krechowiaków 19 lipca 1917 roku w Porohach koło Nadwornej, na kilka dni przed pamiętnym Dniem Krwi i Chwały pułku tj. bitwy pod Krechowcami. Od razu przypadł do gustu dowódcy pułku, który bardzo go polubił i nadał mu imię "Kary. Wkrótce okazał swoją klasę.Pod pułkownikiem Mościckim uczestniczył w krwawych walkach z hordami maruderów i dezerterów rosyjskich na ulicach Stanisławowa, oraz w pamiętnej bitwie pod Krechowcami. Okazało się wkrótce, że oprócz odwagi i posłuszeństwa pośród świstu kul, że ujawniły się jego kolejne zalety. Mimo kiepskiego nieraz wyżywienia "Kary okazał się wspaniałym koniem marszowym, który ze swoim stępie długim świetnie trzymał się szeregu oraz nadzwyczajnie zachowywał się w terenie.
Po śmierci płk. Bolesława Mościckiego, już " Krechowiaka, przejął kolejny dowódca pułku ( póżniejszy generał brygady), Stefan Suszyński. Po likwidacji 1 Korpusu Polskiego w maju 1918 roku i chwilowym rozwiązaniu pułku, " Krechowiak znalazł tymczasowe schronienie w stadninie księżnej Franciszki Woronieckiej w jej majątku pod Warszawą. Opiekunka i ulubiona przez Krechowiaków ciocia Frania przechowała "starego wiarusa do chwaili odtworzenia pułku w listopadzie 1918 roku.
W czasie wojny potwierdził swoją klasę, jak wielu Ułanów Krechowieckich również on odebrał również ranę podczas walk pościgowych przeciwko Konarmii Budionnego.
Po wojnie przybył z pułkiem do garnizonu, którym na dwadzieścia lat międzywojnia stał się piękny i malowniczy Augustów.Kiedy latem 1921 roku sprowadzono do Polski zwłoki pierwszego dowódcy pułku, płk. Bolesława Mościckiego, "Krechowiak wziąl udział w pogrzebie w Warszawie , krocząc za trumną.
W okresie międzywojnia, od września 1920 ustaliła się wspaniała i piękna tradycja zmiany kolejnego dowódcy pułku, w której zaszczytną główną rolę odgrywał właśnie " Krechowiak. Otóż, odchodzący dowódca na " Krechowiaku, a przyjmujący pułk na innym koniu, podjeżdżali do rozwiniętego sztandaru pułku i po raporcie zsiadali z koni. Spieszył się również poczet sztandarowy. Nowy dowódca klęcząc przyjmował sztandar od zdającego, po czym dosiadał " Krechowiaka i z jego grzbietu obejmował pułk pod swoją komendę.
Odtąd dowódca pułku przy każdych świętach narodowych i świętach pułkowych prowadził pułk na "Krechowiaku, który oprócz tej zaszczytnej służby, reprezentował pułk w licznych zawodach konnych, krajowych i zagranicznych. I tak w 1924 roku, podczas Olimpiady w Paryżu, jeżdżący na nim ppłk. Karol Rómmel zdobył III miejsce w championacie konia.
Podczas obchodów Dwudziestolecia Pułku " Krechowiak stanął w jednym szeregu z najstarszymi żołnierzami pułku , mającymi odebrać ryngrafy za dwudziestoletnią służbę pułku : ppłk.Janem Litewskim, st. wachm. Sitnikiem i wachm. Bolesławem Kruszewskim. On sam otrzymał ozdobną uzdę i został udekorowany wstążeczką za ranę, otrzymaną podczas walk w 1920 roku.
Czas robił swoje...Z biegiem lat z wspaniałwego karego, ze szlachetną głowa, długą szyją z suchymi, mocnymi jak stał nogami zmienił się w starego , posiwiałego i bezzębnego konia.Dlatego z rozkazu MSWojsk. otrzymał dożywotnią rację żywnościową. Przeszedł na zasłużoną emeryturę i życie "na łaskawym chlebie w swoim macierzystym pułku.
Otrzymał w koszarach augustowskich specjalną stajnię, gdzie odwiedzali go dostojni goście i kolejne roczniki pułkowych rekrutów.Wszyscy widzieli w " starym wiarusie jakby symbol krechowieckiego pułku i cząstkę jego historii.
Opiekowano się nim bardzo troskliwie. W ostatnich latach karmiono go, ze względu na brak zębów, gniecionym owsem i rozmoczonym chlebem.On sam wziął jeszcze udział w Święcie Pułku w 1939 roku. Wybuchu wojny nie doczekał... Zgasł pewnej sierpniowej nocy, w wieku 27 lat.
Po 22 latach służby w macierzystym, 1 Pułku Ułanów Krechowieckich.A kiedy rozpętała się zawierucha wojenna, kiedy odtworzył się pancerny pułk w ramach PSZ na Zachodzie, po tym konnym pokonanym we wrześniu i pażdzierniku 1939 roku,na jego czele sunął tradycyjnie " długim stępem stalowy Krechowiak" wioząc kolejnego dowódcę pułku... Do zwycięstwa !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny dowódca 1 P.Uł. Krechowieckich, płk. Zygmunt Podhorski na Krechowiaku" składa meldunek gen. W. Sikorskiemu podczas święta pułkowego w 1925 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zasłużone dla danego pułku konie dożywały a łaskawym"
chlebie, obdarzone czcią i szacunkiem kolejnych roczników szwoleżerów,
ułanów i strzelców konnych , przewijających się przez lata dwudziestolecia
międzywojennego. Koń w kawalerii
był zawsze ważniejszy od ułana, w kolejności codziennych czynności, najpierw
koń był czyszczony, karmiony oraz oporządzany, potem dopiero
kawalerzysta zaspokajał swoje potrzeby bytowe. Tym bardziej czworonożni
weterani, świadkowie walk z okresu 1918- 1920, niejednokrotnie ranni w
trakcie działań, po wojnie były niejednokrotnie żywą historią danego pułku,
w którym dożywał swego żywota. Samo przebywanie w bliskości z nim, edukacyjnie
wpływało na wychowanie młodych żołnierzy, którzy często w momencie przybycia do
służby, całymi plutonami zapoznawani byli z takim chodzącym samopas po terenie
koszar i korzystającym z przywilejów czworonożnym wiarusem"...W 1 Pułku
Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego żył na łaskawym chlebie"
Jasiek", koń frontowy dowódcy pułku, późniejszy koń sportowy
rotmistrza Adama Królikiewicza .Przez okres międzywojenny, szczególnie kiedy
skończyła mu się służba w pułku, kolejne rocznik szwoleżerów mogły zobaczyć go
spacerującego po terenie koszar. Zakończył swój żywot , w dniu kolejnego
Święta Pułku,10 grudnia 1933 roku, przeżywszy lat 28.

3 Pułk Szwoleżerów Mazowieckich miał również takiego uprzywilejowanego
weterana. Był nim Fuks" , koń bojowy pierwszego dowódcy
pułku, majora Stefana Hanki Kuleszy. W 7 Pułku Ułanów Lubelskich na
łaskawym chlebie" była cała armia" czworonożnych
wiarusów. Była Kasztanka", klacz marszałka Józefa
Piłsudskiego, oddana pułkowi pod opiekę. Po jej niefortunnej śmierci
spowodowanej, na ironię, niedbalstwem opiekunów, służbę w pułku pełnił
jej syn, siwek Niemen", który w drugiej połowie lat trzydziestych
woził ,zaprzężony w bryczkę, kolejnego dowódcę pułku. W pułku dożywał również
żywota Halim", skutecznie straszący zębami kolejne roczniki
młodych ułanów, był Moskal" , wzięty do niewoli podczas wojny
z bolszewikami. Był Dyzio", służbowy koń pierwszego
tancjora pułku", rotmistrza Stefana Rago. Najbardziej jednak znanym
był Bojek", koń wojenny i po wojnie służbowy, majora
(późniejszego generała) Zygmunta Piaseckiego, który był dowódcą pułku w
latach 1920- 1929.Uczestnik wojny, wspólnie ze swym towarzyszem bohater
min. szarży pod Berdówką. Kiedy płk. Piasecki odszedł, Bojek"
pozostał na dożywociu w koszarach w Mińsku Mazowieckim. We wrześniu 1939
roku, ślepy weteran wraz z innymi nadwyżkowymi końmi, został ewakuowany
do ośrodka zapasowego w Garwolinie. Wzięty pod opiekę właścicieli
pobliskiego majątku, wkrótce padł, przeżywszy 29 lat. W 9 Pułku Ułanów
Małopolskich dożył swych ostatnich chwil wspaniały anglo- arab
Selim" , koń pierwszego dowódcy pułku, majora Jozefa Dunin
Borkowskiego. Po wojnie był koniem służbowym kolejnych dowódców pułku.
Wkrótce jednak, ze względu na podeszły wiek, siodłano go tylko w dniu
rok rocznego Święta Pułku. Ale niestety, w 1938
roku aby go nie męczyć, stanął nieosiodłany obok dowódcy pułku. Padł ze
starości w przededniu wybuchu wojny, w dniu 19 czerwca 1939 roku,
przeżywszy lat 30.19 Pułk Ułanów
Wołyńskich miał pod opieką "Medzia , weterana wojennego i
konia pierwszego dowódcy pułku, majora Feliksa Jaworskiego.W 1 Pułku
Strzelców Konnych dożywał na dożywociu siwy "Gwinejczyk ,
który przybył z pułkiem z Francji do Polski w 1919 roku, pod późniejszym
starszym wachmistrzem Augustynem Rekowskim.W 2 Pułku
Strzelców Konnych służył i po odejściu na zasłużoną emeryturę pozostał
" na łaskawym chlebie w hrubieszowskich koszarach "Furier
, pamiętający przybycie szwadronów przyszłego pułku z Francji do Polski.
Od końca lat dwudziestych był jedynym kasztanem w pułku, ponieważ
dowodzący w latach 1929 - 1939 pułkownik Romuald
Niementowski był wręcz wrogiem tej maści i ujednolicił wymieniając
kasztany na gniade." Starego wiarusa\" oszczędził... I tak pokrótce wymieniłem znane mi przypadki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwinejczyk", weteran 1 Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie. Dosiadany był przed emeryturą" przez szefa plutonu trębaczy, kawalera Krzyża Walecznych, wachm. Urbaniaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trochę garść wspomnień o Selimie", koniu bojowym organizatora i pierwszego dowódcy 9 Pułku Ułanów Małopolskich.
A slużbę wojskową Selim" rozpoczął jako czteroletni mlodziak w pierwszych dniach I wojny światowej, w szeregach kawalerii II Brygady Legionów Polskich.Wkrotce zostaje kupiony przez wówczas chorążego Józefa Dunin Borkowskiego i pod nim przechodzi chrzest podczas zimowej i wiosennej kampanii karpackiej.Razem ze swoim panem i towarzyszem,który w maju 1915 roku zostaje dowódca 5 szwadronu 2 Pułku Ułanów Legionów, przechodzi szlak bojowy pułku.Aż do pamiętnego lutego 1918 roku,kiedy pułk zostaje rozwiązany przez Austriaków.Tutaj na krótko rozstał się ze swoim właścicielem,ale szczęśliwym zrządzeniem losu nie podzielił losu pułkowych koni,przejętych do dalszej slużby przez Austriaków...
W listopadzie 1918 roku rotmistrz Dunin Borkowski zorganizował i objął dowodzenie nad młodm 9 Pułkiem Ułanów.Kiedy podczas walk podczas wiosennej kampanii ukraińskiej w 1919 roku pułk przechodzi przez Stryj,jeden z ułanów pułku,weteran legionowy z 5 szwadronu,poznał Selima",ciągnącego przez uliczki miasta ciężki wóz,załadowany beczkami piwa.Był w tak zlym stanie,że kiedy został wykupiony od Żyda,przez dwa tygodnie odpoczywal troskliwie otoczony opieką przez ułanów.Po takiej terapii został koniem służbowym swego pierwszego właściciela.Brał pod nim udział w walkach pułku,aż do jego śmierci nad Horyniem.W walkach został ranny podczas odwrotu spod Rodziechowa.Zaczyna się potem czarna seria" kolejnych oficerów,którzy dosiadali Selima". Najpierw porucznik Niesiołowski,ktory poległ w sierpniu 1920,potem śp.rotmistrz Tatara,śp. rotmistrz Plesner,śp. rotmistrz Szkuta i rotmistrz Grekowicz.
Po wojnie wraz z pułkiem wraca do garnizonu pokojowego.W latach 1926- 1930 był koniem służbowym rotmistrza Władysława Płonki (który rownież zginął tragicznie,zamordowany przez Sowietów w 1940 roku), biorąc udzial w licznych krajowych zawodach konnych.
Selim" podczas długoletniego pobytu w koszarach pułku dał się poznać jako koń o wybitnej żywotności,odznaczającym się wielką indywidualnością charakteru.Co roku,podczas Świąt Pułku siodłano go i siadał na niego wtedy kolejny dowódca pułku.Ale już w 1938 roku nie osiodłano go i stanął podczas uroczystości już tylko obok dowódcy.Często widziano go samopas chodzącego po terenie koszar i skubiącego trawkę, lub często stojącego i patrzącego w zadumie na ćwiczących konno ułanów.Kiedy 3 maja 1939 roku szwadrony zbierały się na defiladę w Trembowli,znajdujący się w pobliżu Selim" zbystrzał i zaczął reagować na podawane w linii szwadronów komendy.A, gdy pułk ruszył w stronę miasta,Selim" nieoczekiwanie pomaszerował przed pułkiem,jakby przeczuwając bliski swój koniec, chcąc po raz ostatni poprowadzić szwadrony.Zawrócono jednak starego wiarusa do koszar,zdając sobie sprawę,że takie eskapady są ponad jego siły.
W połowie czerwca 1939 roku Selim" nagle zachorował. Znaleziono go leżącego w stajni szwadronu CKM.Mimo wysiłków koń nie mógł wstać o własnych siłach.Próbowano podnieść stare i schorowane zwierzę za pomocą pasów,niestety bezskutecznie.Ułożono Selima" troskliwie,nie wiedząc,że to są ostatnie chwile weterana.
Zgasł 19 czerwca 1939 roku,po 25 latach służby,przeżywszy 30 lat.
Pochowano go na terenie koszar w obecności całego pułku.Na jego mogile położono kamień , pochodzący z kamieniołomów trembowelskich, z pamiątkową inskrypcją.Dwa miesiące potem niejeden ułan spojrzał w zadumie na ten kamień z wysokości siodła,kiedy 9 Pułk Ułanów Małopolskich wychodził z koszar na wojenny szlak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Słów kilka o kolejnym koniu- weteranie, dożywającym łaskawego chleba" w swoim macierzystym pułku.
Bojek", bowiem o nim będą te wspomnienia byl koniem bojowym jednego z dowódców 7 Pułku Ułanów Lubelskich, majora Zygmunta Piaseckiego. Wraz ze swoim właścicielem brał udział w walkach pułku w 1919 i 1920.Między innymi podczas szarży pod Berdówką, w dniu 16 kwietnia 1919 roku,gdzie został ranny pędząc na czele 1 szwadronu pułku, którego ówczesny rotmistrz Piasecki był dowódcą. On sam tak wspominał ten moment: ... Ranny pod Berdówką, tak ciągnął, że munsztukowe czanki się powykręcały w tył, że aż dziwnym było, żeby człowiek w ręku a koń w pysku miał siłę zdolną wygiąć dwa żelaza o grubości grubego ołówka."
Mimo odniesionej rany niesie szczęśliwie swego właściciela podczas dalszych walk min. 16 sierpnia 1920 roku w chlubnej szarży pułku pod Cycowem.
Po wojnie do 1929 roku, był dalej koniem służbowym majora,podpułkownika, a potem pułkownika Piaseckiego, jednego z niewielu potrójnego kawalera Virtuti Militari.Okazało się wkrótce, że Bojek" oprócz cech czworonożnego bojowego zakapiora" posiadal również takie, które w czasie pokoju ujawniły się w spokojniejszej atmosferze. Jeden z takich przejawów, wzbudzających uśmiech opisuje pułkownik Piasecki: ...W roku 1925 dostałem niewielką sukę wyżlicę " Blankę (...) Codziennie po śniadaniu pierwsze moje kroki wiodły do stajni- moja " Blanka wszędzie mi towarzyszyła, tak się przyzwyczaiła do rannego odwiedzania " Bojka, że jak ja zatrzymałem się w drodze do stajni, to ona była u konia przed mną.Pewnego dnia wchodzę do stajni i widzę dziwny widok, że mnie zatrzymał przy drzwiach. Oto " Bojek trzyma wyżlicę w pysku za skórę i unosi ją delikatnie do góry, stawia na nogi i tak powtarza to kilka razy, a moja wyżlica nie posiada się z radości i zadowolenia i wtedy gdy postawi ją na ziemi, ona kręci zadem, macha ogonem i podnosi wargę do góry pokazuje zęby, jakby prosiła jeszcze raz. (...) Nie szedłem dalej, żeby nie spłoszyć zabawy i widzę, że się koniowi już sprzykrzyło, bo podnosi nogę wsiadaną do góry, porusza się lekko, aż do zetknięcia nogi z suką i odsuwa ją do tyłu raz i drugi, i zabawa sie skończyła."
Przyjażń Bojka" z Blanką" trwała lata. Zdarzaly się sytuacje, kiedy wyżlicę atakowały wiejskie psy, ona zawsze uciekała pod osłonę końskich nóg, niezależnie, przednich lub tylnich.Kon jej nigdy nie nadepnął lub kopnął.
W 1929 pułkownik Zygmunt Piasecki zdał dowodzenie 7 Pułkiem Ułanów, odchodząc na dowódcę Krakowskiej Brygady Kawalerii.W latach trzydziestych sędziwy Bojek" przeszedł na dożywocie" w koszarach w Mińsku Mazowieckim.Konie starzeją się na różne sposoby.W jego przypadku zły los obszedł się z nim bardzo okrutnie.Jemu, weteranowi wielu bojów, rannemu w walkach, zesłał ślepotę.
Podczas jednego ze Świąt Pułku, ówczesny generał brygady Zygmunt Piasecki, będąc jako honorowy gość w Mińsku Mazowieckim nie omieszkał odwiedzić swojego czworonożnego przyjaciela... Dowiaduję się, że oślepł i nic nie widzi.Zaszedłem do niego. Stał w boksie, dobrze bardzo wyglądał, nogi jak struny, bez jednego nakostniaka, głowa do góry, tylko biedaczysko nie widzi.
Wołam z korytarza > Bojek... Bojek<- ten nasłuchuje, postawił uszy ale nie wiem, czy po głosie mnie poznał, dopiero jak wszedłem do boksu, obwąchał mnie na wszystkie strony i przysiągłbym, że mnie poznał, bo zaczął mnie lizać po głowie, po rękach i tak mnie szturchał głową, jak gdyby nie chciał mnie wypuścić z boksu. Łza mi się zakręciła, patrząc na towarzysza tylu wypadków wojennych i niewojennych- jako ślepca.To było zbyt przykre dla mnie."
Kiedy we wrześniu 1939 roku rozpętała się wojenna zawierucha, nadwyżki koni opuściły koszary 7 Pułku Ułanów kierując się do ośrodka zapasowego w Garwolinie. Wśród nich, w kolumnie znalazł się ociemniały stary wiarus". Po dotarciu do celu Bojka" przekazano pod opiekę własciciela pobliskiego majątku, gdzie zgasł wkrótce, na początku 1940 roku.
A mimo to ciśnie mi się do głowy smutna refleksja... Otóż,dzięki zrządzeniu losu, przeżył w rezultacie wiele koni pułkowych ( młodszych od siebie), które setkami zaległy pobojowiska 7 Pułku Ułanów Lubelskich od granicy pod Chorzelami do miejsc ostatnich walk.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smutny epilog... Wypchana Kasztanka" w sali MWP w Warszawie. Przetrwała okupację, po wojnie spalona, na rozkaz Roli Żymierskiego, którego kiedyś ponoć podgryzła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information