Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

punter

Góry Sowie ? może już czas..?

Recommended Posts

Na początek wyjaśnię, że właściwie jestem tylko biernym obserwatorem wątków tutaj poruszanych, ale śledzę tematy od dłuższego czasu. Przeczytałem i obejrzałem na ten temat bardzo dużo. Chciałbym się wypowiedzieć, podzielić kilkoma obserwacjami.
Być może większość czytających potraktuje to z uśmiechem, ale cóż, nie będzie w tym nic zaskakującego.

Wydaje mi się rzeczą niesamowitą to, że temat tajemnic Gór Sowich, mimo takiej powszechności/popularności nie został dotąd w jakikolwiek sensowny sposób wyjaśniony. Więcej, tworzone są ciągle nowe teorie. Zaczyna to przypominać niezły galimatias, brak jest jednej, spójnej hipotezy, wizji itp. W kraju, gdzie kilka kilometrów autostrady powstaje przez lata, istnieją setki kilometrów podziemnych tuneli, o których nic nie wiadomo. To dobra ilustracja naszego podejścia...

Uważam, że jednym z głównych problemów jest to, że tematem tym zajmuje się wiele grup i grupek, oraz pojedynczych osób. Patrząc na to z zewnątrz, wygląda to jak bardzo amatorski klub pasjonatów i dla ludzi, którzy nie żyją tym na codzień traktuje się ich wyłącznie jako poszukiwaczy skarbów.
Nie wygląda to wszystko poważnie, choć sprawa może dotyczyć spraw bardzo poważnych.

Zakładając, że większości(?) nie chodzi o odkrywanie skarbów, a raczej o wyjaśnienie jednej z największych tajemnic historii, powinno się KONIECZNIE zrobić następujące rzeczy:
1. Powołać poważną organizację (np. Stowarzyszenie), która zjednoczy osoby, którym zależy na poważnym zbadaniu tematu. Zamiast kilkudziesiąciu grup i grupek ? jedna organizacja kompleksowo zajmująca się tematem, będąca pilotem sprawy", zbierająca, katalogująca i WERYFIKUJĄCA dostępne informację. Ważne, żeby nie była to organizacja typu Klub miłośników.."
2. Powstała organizacja, mająca swoją osobowość prawną, byłaby PARTNEREM do rozmów i koordynowała wszystkie działania mające na celu wyjaśnienie sprawy. Jej działalność powinna być JAWNA i informacja o podejmowanych czynnościach publikowana na bieżąco.
3. Powinien powstać jeden poważny dokument, w którym znajdą się najważniejsze FAKTY dotyczące tematu wraz z dokumentacją. Taki dokument, zawierający NIEZAPRZECZALNE dowody byłby podstawą do następnych działań. Powinien to być krótki i zwięzły materiał, dobrze opracowany. Materiał ten byłby wysłany do wszystkich władz, które mogą i powinny zająć się tematem. W materiale tym powinny się znaleźć zakładane hipotezy (poparte) dotyczące ewentualnej prawdy, oraz potencjalne korzyści, jakie Państwo Polskie może z tego mieć.
4. Powinien powstać PLAN działania, a więc lista kroków, ktore trzeba podjąć w celu.
5. Powstała organizacja powinna mieć poparcie autorytetów w dziedzinie historii, mediów (dziennikarze), lokalnych osobistości, ludzi o niekwestionowanym autorytecie, prawników. Chodzi o to, żeby działaniom nadać odpowiednią rangę.
6. Organizacja będąca poważnym partnerem do rozmów, wsparta autorytetami i mająca zaplecze" medialne powinna wystosować do władz lokalnych i państwowych wezwanie" do podjęcia tematu". Po pierwsze, do odtajnienia i udostępnienia wszystkich materiałów operacyjnych dotyczących Gór Sowich, wszelkich pomocnych informacji będących w posiadaniu np. byłego SB, Ludowego Wojska Polskiego itp.
Adresatem tego wezwania powinny być: Urząd Rady Ministrów, ABW, Prezydent RP, IPN, władze lokalne.
Może to dziwnie zabrzmi, ale można wymusić taką reakcję nawet zgłaszając podejrzenie o popełnieniu przestępstwa (przeciwko Narodowi Polskiemu) lub w celu wyjaśnienia konkretnych pogłosek.
Jeżeli by się okazało, że Państwo Polskie ma udział w tym, żeby ochraniać to tajemnicą ? to też byłby konkretny dowód na to, że coś jest nie tak...
Wtedy jest powód do akcji medialnej.
7. Podjęte działania, nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Trzeba skończyć z tą dziwną otoczką  iemożności" i z mitami. W obecnym systemie prawnym nie jest możliwe, żeby nic nie można było zrobić. Odmowa zajęcia się tematem (ze strony adresatów) musi być uzasadniona i może być zaskarżona.
8. Pewne działania, które dotąd nie mogły się odbyć, mogą zostać podjęte na nowo, ale dzięki mecenatowi" powołanej organizacji miałyby status legalny. Uzyskanie zgód, pozwoleń, nawet funduszy byłoby nie tylko nie niemożliwe, ale wręcz pewne. W końcu już raz, w początkach lat 80-tych była podjęta oficjalna próba wyjaśnienia... W dziwnych okolicznościach nie zaczęła się nawet i zaraz została zakończona. To wydaje mi się być dobrym punktem zaczepienia, od którego naciski na obecną władzę można rozpocząć.

Pytanie jak to zrobić..?
Pozornie wydaje się to trudne, ale tylko pozornie. To tylko i wyłącznie kwestia zmiany sposobu myślenia i skoordynowania działań.
Można na początek zrobić coś w rodzaju plebiscytu (nawet tutaj), gdzie można by było wytypować nazwiska. Są przecież ludzie, którzy kawał życia poświęcili na badanie tego tematu i którzy są zaufani i stanowią niekwestionowany autorytet w tym temacie.
Potem musiałoby dojść do spotkania organizacyjnego, a potem, rozpocząć normalną, zaplanowaną działalność. Trzeba określić cele i punkt po punkcie je zrealizować.
Myślę, że wszyscy, którzy się tu spotykają, chetnie będą pomagać, jak tylko można.

Może mądrzę się niepotrzebnie, ale wydaje mi się, że ta amatorska" zabawa za długo trwa i warto wykorzystać sytuację, która z formalnego punktu widzenia daje dużo większe możliwości działania niż kiedyś.
Prawda jest taka, że głównym problemem, dla którego ten temat nie jest zbadany do końca ? to słabość tych, którzy szukają.
Słabość w postaci braku siły przebicia. I nie chodzi mi o siłę kilofów ;?)


Pozdrawiam

whynot@op.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dobrze napisales,ja tez sie przygladam temu tematowi na roznych forach,i tak wlasnie jest,tu cos pomachane lopata,tam ktos po wojnie wszedl-ale nie pamieta gdzie to bylo,jakies kawalki torow tu czy tam.Dobrze by bylo stworzyc jakas organizacje,tylko znajac zycie i nasza narodowa solidarnosc",to nic z tego nie bedzie,a szkoda,bo wreszcie by sie wyjasnilo wszystko,i ci co szukali sensacjii,by ja mieli,a ci co lubia zwiedzac ciekawe miejsca tez by mieli gdzie isc,no i pare ludzi napewno by sie wykopalo i doczekali by sie wreszcie pochowku.Tak wiec zycze szczescia i oby to sie tylko na tym poscie nie skonczylo,moze wreszcie ludzie zajmujacy sie tym zmadrzeja,a nie beda nasladowac np naszej wladzy co tez ma takie tempo roboty:).Organizacje mozna zrobic,tylko jak piszesz musi byc to z glowa,i wspolna informacja i robota,tylko ze ludzie zawsze musza cos dla siebie schowac,tak:sami nie skorzystaja i innym nie dadza czy pomoga-a szkoda.W miescie gdzie sie teraz przeprowadzilem tzn Zlotoryja na dolnym slasku,pogadalem z jednym miejscowym chlopakiem ktory tez by chcial niejedno wyjasnic z przeszlosci i wyeksponowac,i powiedzialem mu ze musi byc organizacja,i zebrali sie i jest,kilku normalnych ludzi dogadalo sie i mysle ze bedzie niezla robota teraz-tak wiec wszystko sie da,tylko trzeba chciec-pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wziąłeś pod uwagę kilku rzeczy:
- żyjemy w kraju cudów, gdzie poszukiwać można, ale znalezienie czegokolwiek kończu się dość nieprzyjemnymi konsekwencjami.
- poszukiwacze w większości są środowiskiem dość nieufnym, ciężko byłoby zebrać więcej niż kilka grup chętnych z sobą współpracować, niewiele osób byłoby też skłonnych przekazać komukolwiek informacje niejednokrotnie z wielkim trudem zdobyte
- nie oszukujmy się - niewielu z nas szuka tylko i wyłącznie dlatego, że lubi. Wielu szuka z nadzieją wzbogacenia się. Jak to rozwiązać w organizacji, zwłaszcza w kraju magii i czarów, afer i znikania pieniędzy w niewyjaśnione sposoby?
- Jak miałaby ta organizacja działać? Kontrolować poszukiwania? wydawać zezwolenia? Kto kontrolwałby tą organizację?
tyle na razie mi się nasunęło, pewnie na trzeźwo znalazłbym jeszcze kilka znaków zapytania
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Punter .Witaj, twoj post wskazuje na to ze sa jeszcze ludzie podchodzacy z powaga do tego tematu.Widze ze jest to twoj pierwszy post na forum i ciekawie sie go czyta .Zezwole sobie bez zapytania swoich przyjaciol z forum WGS na zaproszenie ciebie na nasze forum jest nas tam wiecej zainteresowanych tym tematem ,i to oczym piszesz staramy sie to zrealizowac.i ty mozesz sie do tego przyczynic. Zatem zapraszam na nasze forum WGS.poz,T-H.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam,
dzięki za odpowiedź na mój ACZEPNY" post.
Żeby było jasne, nie mam żadnego interesu w tym, żeby powoływać jakąś organizację, albo cokolwiek z tego mieć.
Mój głos wynika wyłącznie z tego, że jako człowiek myślący ;-) nie mogę sobie wyobrazić, żeby coś takiego trwało i trwało. Moje sugestie" nie są pewnie do końca przemyślane, ale warto się może nad tym zastanowić.
Bo jeżeli coś jest na rzeczy, to tym systemem nic się nie wyjaśni. Bo jeżeli na drodze wszystkim poszukiwaczom stoi prawo, wszelkiego rodzaju ajemnicze" przeszkody, to naprawdę, właśnie teraz jest moment, żeby to wyjaśnić. Trzeba tylko wykorzystać prawo, które (cokolwiek nie mówić) jest takie, że można żądać i zaskarżać. Media mogą być dużym wsparciem, to przecież potężna siła. Ale żeby do tego się zabrać, trzeba zrobić jeden podst krok ? zebrać, zweryfikować, wytyczyć cel i mądrze uderzyć ? do tych, od których coś zależy. Trzeba zmienić naszą mentalność, to Państwo jest dla nas a nie odwrotnie;-)
Tak, to prawda, że wielu osobom to nie pasuje, że wolą kopać łopatkami i snuć wielkie domysły na temat znalezionych guzików. Nie chcę nikogo obrażać, ale ja myślę raczej o całym problemie, o czymś, co dotyczy kawałka tego kraju i na temat czego są niewyjaśnione fakty. I właściwie piszę do tych, którym zależy na odkryciu w sensie wyjaśnieniu tej zagadki. Bo frajdę można przy tym mieć taką samą, a tak, nasze dzieci albo wnukowie też będą pisać posty i jeszcze bardziej będą gmatwać zasłyszane opowieści..
Śmiejemy się, ale jeżeli w początkach lat 80-tych ówczesne państwo takim nakładem sił podjęło próbę wejścia, jeśli tematem zajmowały się służby specjalne.. To chyba jest powód. Poza tym, jest jeszcze jeden powód, dla którego warto to wszystko ruszyć na poważnie ? żeby nie zostało to zdewastowane, żeby ktoś nie stracił życia kopiąc w niewłaściwym miejscu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam koleżanki i kolegów!
Na wstępie chciałem zaznaczyć, iż nie mam kompletnie wiedzy w tym temacie, więc proszę o wybaczenie, jeśli będzie trochę nie na temat :-)
Tak sobie czytam, czytam... i mając do tego pewien dystans myślę sobie tak: może już ktoś dawno a Zachodzie" wzbogacił swoją kolekcję, a Wy" koledzy pasjonaci poszukujecie Zaginionej Arki i będziecie uważać, iż tam ona jest, jak ten dziadek co ma skarb w stodole, a nie pozwoli tam kopać, bo okazałoby się, że skarbu nie ma i legenda by prysła?
A może inaczej: powiedzmy, że coś jest, to do kogo powinno ewentualnie należeć? Do pierwszych właścicieli, Do Polski bo na jej terenie? Do znalazcy bo on to odkrył?
I ostatnia sprawa: pochodzę z terenów na których planowana jest budowa lotniska. Pod planowanym pasem startowym odkryto olbrzymie pokłady bursztynu, którego wartość szacowana jest na 2 mld złotych! Wiecie, że nie będzie eksploatowany być może nigdy? A dlaczego?
Po pierwsze uzyskanie zezoleń to droga biurokratyczna przez mękę, a po drugie jest to (nie potrafię dokładnie przytoczyć) majątek narodowy na trudne czasy"!
A więc coś w rodzaju wiem ale chwilowo nie jestem zainteresowany- ot co!
Pozdrawiam, życzę wytrwałości i sukcesów!
:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pokemon. Nie fantazjoj jak poszukiwacze z zamku Ksiazecy Kamien nie bursztynowa komnata tutaj wcHodzi w role ,nie reaktor atomowy dopisywany przez wielu w Gora Sowim. Ostatni baran schowal by tam cos kosztownego,szukamy pewnej prawdy ale o tym po dotarciu do wnetrza co napewno nie odbedzie sie tak szybko.poz,T-H.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czas już od dawna..... Ale komuś" nie w czas będzie zawsze...jaką my-współcześni eksploratorzy mamy pewność/gwarancję, że to co czytamy dzięki uprzejmości możnowładców odtajniających dokumenty po 60 latach, że to są owe dokumenty/oryginały?? Otóż nikt z nas nigdy na własne oczy nie ujrzy oryginałów, a to co jest podsuwane forum publicznemu, jest niczym innym jak lansowanymi przez zainteresowanych wersjami jakie chcą by były przyjmowane do wiadomości. Państwo -przez małe p" jakim pod względem autonomii jest Polska, pozornie demokratyczna, a jeszcze bardziej zależna teraz od innych mocarstw, jest zbyt słaba politycznie, by móc nawet na swoim terenie cokolwiek ruszyć w tej kwestii. Jestem zdania ,że przez cały czas nad wszystkim dalej jest trzymana wielka łapa ( nie kojarzyć tylko z Heyah ! )Tłumaczenie niemożności eksplorowania obiektów zbyt wielkim nakładem finansów na ewentualne przedsięwzięcie jest zwykłym stekiem guseł i bajek ludowych dla ciemnogrodu medialnego ,jakim jest większość narodu. Wielu sponsorów, zapaleńców, właścicieli firm mających maszyny budowlane jest w stanie ruszyć 'do boju' tylko, że niestety...'nie można Dlaczego ? 60 lat historycznego krętactwa jakim karmiono nas przez lata, jakim karmią nas nadal. Co tu dużo szukać...Dlaczego wciąż archiwa brytyjskie (i inne) są utajnione ?Ot, po prostu wciąż prawda byłaby-jest niewygodna dla mocarstw. Brytyjskich archiwów nikt nie przekupił...rosyjskich też nie....co do wycieków z polskich tez mam wątpliwości, z tego względu, iż wycieki są kontrolowane, takie a nie inne mają być, wg zasady : haczyk-łyknięcie i dezinformacja-ferment gotowy. Zależeć musi przede wszystkim Górze, a ta...niestety, nie jest autonomiczna w wielu kwestiach, w tej najwyraźniej też. W historii eksploracji były już ideowe zrywy. Pozwolono odkrywać to, na co wyrażono zgodę by odkrywano. Gdy coś było już za bardzo wnikliwie wtedy :stop, siły i środki zwinąć....Dlaczego, skoro było tak blisko? Zapewne większość z nas była we Włodarzu. I jak wrażenia? Pomijam fakt skomercjalizowania trasy i przystosowania jej dla " płaszczykowców . Skupiłbym się raczej na następującym fakcie...Otóż: zakładając wersję (której poniekąd hołduję),że wciąż sztucznie jest blokowana eksploracja obiektów, i ktoś chce mieć-ma- nad wszystkim pieczę, to jak to zrobić najprościej? Jak mieć nad wszystkim przysłowiowe oko, kontrolę? Jasne, wlaśnie "biorąc obiekt w dzierżawę, organizując kontrolowany przepływ turystów...wiadomo wtedy, że nikt nie będzie na wariata nic bez wiedzy już robił. Posunę się dalej w swych założeniach, a mianowicie co należałoby zrobić w czasach kiedy zainteresowanie 'bunkrami" rośnie ,by mieć nad wszystkim(nad większością raczej należałoby powiedzieć)jakąś kontrolę? Proste ,założyć jakieś pisemko z pogranicza płaszcza (tego od płaszczykowców )i szpady(ta bez przynależności)i skupiać w swoich kręgach żądnych dziennikarskiego rozgłosu pisarczyków hołubiących się swymi wyprawami, odkryciami", tanią sensacją, która jak się potem okazuje jest tylko medialnym Spamem...Wracając do Włodarza....dlaczego nieopłacalność wydobywania urobku skalnego z zawału w zalanej komorze wszyscy przyjmują tak jakby musiało być? Sorry, nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Emocjonalny szantaż jakim zasłaniają się mówiąc o masowej mogile za nim do mnie nie przemawia. Jeżeli jest faktem, że za ścianą znajdują się szkielety to czy to coś zmienia? Ja osobiście, gdybym miał tam za ścianą swojego przodka, o którym wiadomo tylko, że zaginął bez wieści podczas wojny, chciałbym go odnaleźć, wiedzieć gdzie zginął-po prostu mieć pewność, a nie dłużej żyć karmiony hipotezami, bajkami, czarami. Prowadzi się ekshumacje masowych grobów ,rozgrzebuje się groby w Bośni, Iraku, Chorwacji...wszędzie gdzie tylko dostanie się cynk, że mogą.. powtarzam MOGĄ być pogrzebani jeńcy, ofiary, cywile...a tu co? Zbiór guseł dla ciemnogrodu o masowych -domniemanych- grobach. Stąd mój sceptycyzm do komercji i wszystkich lansowanych" teorii. Do chwili kiedy to nie zostanie wszystko czarno na białym otworzone i pokazane, żyć będziemy w niewiedzy pomieszanej z nieświadomością. Tzn tylko w samo świadomości, której nikt nie jest nam w stanie zabrać, ani w niej zamieszać. Bajki.....gusła....legendy......Ciemnogród...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właściwie zgadzam się z wypowiedzią dr. faustus'a. Przed podobnym problemem (problemami) stoją również exploratorzy próbujący zgłębić ajemnice" w Jonastal. Podstawowym zagadnieniem z którym mamy w tym przypadku do czynienia w Sudetach i Turyngii to kwestia zasadnicza: żaden z exploratorów nie wie czego szuka ! Zakres teoretycznych przypuszczeń sięga od bomb atomowych poprzez Bernsteinzimmer", tajnych laboratoriów pracujących nad Wunderwaffe", Nazigold", rakiet międzykontynentalnych, kwatery Hitlera, mitycznych latających spodków i t.p. Dokumenty i niepodważalne fakty żaden z exploratorów, ale też z agłaśniaczy" w łapach nie ma, tym samym dla fantazji nie istnieją też żadne granice.
Dodatkowo Ci Teilhistoriker" w swoich książkach ciągle i ciągle dopuszczają do głosu aocznych świadków",- źródła i archiwalne sygnatury w nich nie ujrzysz. I nie tylko w tym temacie. A każda, nawet najmniejsza, krytyka tych mądrali nie jest tolerowana. Podjęte tu i tam wykopki przez różnego rodzaju amatorów nie doprowadziły do niczego i to jest też bez znaczenia..... bo na tych właściwych miejscach kopać czy badać.... im NIE WOLNO ! Dla tych zapaleńców dowód na to, że coś się ukrywa. Urzędy (miejscowe) udzielają zezwoleń na explorację niezmiernie rzadko i niechętnie. To samo dotyczy amis, akta i dokumenty związane z zajęciem Jonastal i tajnego rajdu w Sudety w 1945 zamknięte są na dziesięć spustów, mało tego, ich opublikowanie nastąpi dopiero po 60 latach, licząc od dzisiejszego dnia ! Jaki interes mają amis w tym by te dokumenty nie opublikować ? No Jakie ? Co chcą ukryć. Co znaleźli (ukradli) ? Niemieckie (oficjalne) urzędy nie chcą nic o tym wiedzieć... i milczą jak zaklęte by nie urazić, czy nawet postawić w niezręcznej sytuacji aszych oswobodzicieli"!
To wzmaga naturalnie u rasowych poszukiwaczy instykt łowiecki.... ale nie jest to czasem turystyka pomyleńców,- właściwie" ukierunkowana ? Dla każdego średnio wytrenowanego w używaniu tego wspaniałego aparatu umieszczonego pod czerepem powinno być jasne, że dla paru skrzynek zrabowanej biżuterii" czy ysięcy umyślnie zasypanych niewolników" nie robiono by STULETNIEJ tajemnicy, odwrotnie, byłby to wspaniały dowód na zbrodniczą działalność nazistów" ! Podobnie z tym azigold", niemieckie rezerwy złota (7,5 miliardów ówczesnych dolarów które podobno zarekwirowano w podbitej Europie") odkryte w sztolni górniczej w pobliżu Merkes przez 3 armię USA stały się, w przeprowadzonej akcji acht und nebel", własnością Banków Centralnych" włącznie z amerykańskim (?) F.R.S. i w ciszy i skupieniu wprowadzone do światowego obrotu bankowego (odpowiednio manipulowanego przez bankowe i polityczne kliki), oraz narodowych gospodarek,- o czym kiedy indziej i dokładniej.
Co zatem tak starannie przed światową opinią publiczną się ukrywa ! No....dowody!, a jakie? tego oczywiście nie wiem. Należy jednak wziąć pod uwagę ten niepodważalny fakt, iż tak Rosjanie jak i amis wszystko z tych podziemnych sztolni/pracowni (?) wywieźli... ale czy dokumentnie je opróżnili..... i zatarli wszystkie ślady hitlerowskiej technologii... tak bardzo przez nich cenionej i uznanej w późniejszych powojennych latach za własną oraz za ogromny i nieoceniony dorobek naszych wspaniałych narodów,- UDSRR i USA ?
v.T.

Share this post


Link to post
Share on other sites
:) Miło mi spotkać sprzymierzeńca w mych rozważaniach. Von Teuto, zauważ jakim echem" odbił się Twój post... :)
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To co powyżej mi się podoba..., warto jednak zauważyć, że wszystkie fakty na niebie i ziemi wskazują, że w przypadku GS akurat ie udało się" wywieźć (wykazali to sami zainteresowani wywiezieniem ego czegoś").

Podzielam uwagę przedmówcy, że tu trzeba zaczynać od głowy (czyli rządzących), bo nie chodzi o możliwości techniczne (czyli ich rzekomy brak - idę o zakład, że 5 ludzi odpowiednio wyposażonych w ciągu roku odsłoni wszystko co jest do odsłonięcia) ale o ograniczenia polityczne.

Wielu tego sposobu ujęcia tematu się boi. Swego czasu Wars ciut się spienił na moje sugestie by zaczynać od góry.

Więc na koniec krótko - co moim zdaniem trzeba robić:
-pisać o GS w inny sposób (odejść od tajemniczości i mgły dezinformacji spowijającej temat na rzecz faktów - nie mitologizować tematu). Chodzi o zmianę nastawienia społecznego i zrobienie gruntu pod punkt drugi.

-stworzyć presję na grupę poselską doprowadzając do uszenia tematu" - jak ktoś powyżej zauważył - GS to kawałek Polski, nie tylko historia. To zapewnie nie pieniądze ale jakiś rodzaj wiedzy której zdobycie jest naszym obowiązkiem.

-mieć oko na V kolumnę. To chyba najistoniejsze i najtrudniejsze zadanie. Bez uświadomienia sobie zakresu jej działań i umiejętności choćby tylko ich wskazania dwa poprzednie punkty nie wypalą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To co powyżej mi się podoba..., warto jednak zauważyć, że wszystkie fakty na niebie i ziemi wskazują, że w przypadku GS akurat ie udało się" wywieźć (wykazali to sami zainteresowani wywiezieniem ego czegoś").

Podzielam uwagę przedmówcy, że tu trzeba zaczynać od głowy (czyli rządzących), bo nie chodzi o możliwości techniczne (czyli ich rzekomy brak - idę o zakład, że 5 ludzi odpowiednio wyposażonych w ciągu roku odsłoni wszystko co jest do odsłonięcia) ale o ograniczenia polityczne.

Wielu tego sposobu ujęcia tematu się boi. Swego czasu Wars ciut się spienił na moje sugestie by zaczynać od góry.

Więc na koniec krótko - co moim zdaniem trzeba robić:
-pisać o GS w inny sposób (odejść od tajemniczości i mgły dezinformacji spowijającej temat na rzecz faktów - nie mitologizować tematu). Chodzi o zmianę nastawienia społecznego i zrobienie gruntu pod punkt drugi.

-stworzyć presję na grupę poselską doprowadzając do uszenia tematu" - jak ktoś powyżej zauważył - GS to kawałek Polski, nie tylko historia. To zapewnie nie pieniądze ale jakiś rodzaj wiedzy której zdobycie jest naszym obowiązkiem.

-mieć oko na V kolumnę. To chyba najistoniejsze i najtrudniejsze zadanie. Bez uświadomienia sobie zakresu jej działań i umiejętności choćby tylko ich wskazania dwa poprzednie punkty nie wypalą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Von Teuto, nic dodać nic ująć :) Góry Sowie...złoty pociąg...To jedne z wielu sztampowych" i odkrywczych" tematów.Jak tak dalej pójdzie to obalimy razem wiele mitów (tzw.guseł) utrzymywanych na powierzchni przez wszelkiej maści mitomanów :) Każdy chce w coś wierzyć...I dlatego niech ludzie wierzą w co chcą.nie należy ich na siłe indoktrynować nowościami...skłaniać ku nowym hipotezom podpartym zarówno zdrowym rozsądkiem jak i logiką.Pozwolę sobie ponizej zacytować swoją wersję odnośnie kolejnego złotego" tematu,a mianowicie bursztynowej komnaty.Być może znasz terść niniejszego felietonu,jako że swego czasu zamieściłem do niego na forum Odkrywcy link do strony na której publikowałem óżnosci".w kazdym bądź razie gwoli przypomnienia zaprezentuję swoje stanowisko:

Od blisko 61 lat temat związany z Bursztynową Komnatą co jakiś czas pojawia się na łamach mediów. Powstaje niczym feniks z popiołów wywołując kolejne burze spekulacji i domysłów. Spędza ona sen z powiek wielu pokoleniom poszukiwaczy skarbów ze wszystkich zakątków świata, którzy niezależnie od koloru skóry pasjonują się zagadkami cywilizacji. Stając ponad wszelkimi podziałami rasowymi i pokoleniowymi, podzieliła i dzieli do dzisiaj wyznawców i zwolenników rozmaitych teorii, dotyczących losów jakie przebył ów skarb jakim jest niewątpliwie to bursztynowe dzieło sztuki. Unikat na skalę światową, który powstał na zlecenie króla pruskiego Fryderyka I , przez blisko trzy wieki od chwili swojego powstania hipnotyzuje swym urokiem i aurą tajemniczości kolejne rzesze pasjonatów historii. Niezliczona ilość publikacji i filmów poruszających jej temat jakie ukazały się przez te wszystkie lata przysporzyły ich twórcom i autorom miliony dochodów w walucie uzależnionej tylko od krajów w jakich się one ukazywały. Zatem czy aby nie jest to zmyślnie ukartowana intryga, jaka przez kilka dziesięcioleci została ukartowana przez pewne grupy osób znających tak wielce upragnioną prawdę, której mit niczym nieosiągalny Święty Graal stał się prawdziwą kurą znoszącą przysłowiowe „złote jajka” wydawnictwom, publikatorom, koncernom filmowym? Skrzętnie przeprowadzone marketingowe manipulacje zachęcają potencjalnych czytelników do zakupu kolejnej „sensacyjnej” książki, w której pojawia się kolejna „jedyna prawda”, po lekturze której okazuje się, że tak naprawdę to nic szczególnego nie dowiedzieliśmy się. Idąc tropem teorii spiskowej dziejów chciałbym postawić swoją tezę, która wbrew pozorom, nie jest pozbawiona sensu, aczkolwiek -przyznaję- dla niektórych ortodoksyjnych wyznawców kultu Bursztynowej Komnaty , może być wielce kontrowersyjną. Mianowicie według mnie należy przyjąć hipotezę, że od wielu lat byliśmy stopniowo wprowadzani w pojawienie się jej na światowym rynku w postaci „repliki” jaką rzekomo robiono przez 23 lata i ukończono w 2003 roku. Dopuszczając nawet taką możliwość, że rzeczywiście pewne fragmenty podczas wojennej zawieruchy uległy zaginięciu bądź trwałemu uszkodzeniu ,możemy przyjąć, że owa rekonstrukcja jaką nam przedstawiano od chwili rozpoczęcia prac rekonstrukcyjnych w 1980 roku, była skrzętnie uknutą światową intrygą, której zwieńczeniem jest wprowadzenie na rynek oryginalnej Bursztynowej Komnaty. Zauważmy, że w tym momencie ów bądź co bądź niewygodny skarb, który przez te wszystkie lata być może zdobił ściany pałacu jakiegoś ekscentrycznego bogatego kolekcjonera, bez żadnych dodatkowych pytań o to skąd się znalazł w jego posiadaniu, wypływa na światło dzienne, a świat przyjmuje go bez większych emocji, z jakimi niewątpliwie wiązałaby się sprawa jej przypadkowego ujawnienia, bądź odkrycia. Tym samym zakończyłby się medialny wątek intratnego tematu, na którym kolejni autorzy książek i filmów do dnia dzisiejszego bogacą się naszym kosztem.
Piszę naszym, bo pomimo swojej teorii nadal zajmuję swój umysł śledzeniem kolejnych nowinek na rynku wydawniczym, lecz już nie bezwiednie, ale krytycznie, znając swoją prawdę.
A może owa prawda jest nie tylko moją…..?


Powyższy tekst jest nie tylko moim stanowiskiem odnośnie samej bursztynowej...,ale również reprezentuje całokształt poglądów na wiele spraw z jakimi mamy do czynienia dzisiaj...wczoraj...jutro...( historia II W.Św., polityka....)Ot,by posłużyć się słowami Lewisa Caroll'a z Alicji po drugiej stronie lustra":
Nie wierz wszystkiemu co zobaczysz i tylko w połowie temu co usłyszysz"
Cytat,a właściwie słowa piękne i tragiczne są zarazem,bo jak tu we współczesnym świecie zająć odpowiednie stanowisko,by miec pewność,że jest ono tym właściwym?Hmm...należy przede wszystkim mieć i znać swoje zdanie...
No ale cóż....to jak zwykle temat rzeka...:)
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A może owa prawda jest nie tylko moją?..?" Nie tylko Twoją, doktorze.... prosty" lud
uważa że istnieją trzy prawdy: prowda, tyz prowda i gówno prowda. Ta głoszona oficjalnie, należy do tej ostatniej kategorii.
Pozdrawiam.
_________

Kiedy na początku lat 80 dowiedziałem się z gazetów" o podjętej decyzji pełnej ekonstrukcji" Bursztynowej Komnaty i zestawiłem to z faktem, że strona rosyjska ma tylko bodaj trzy fotografie czarno białe i jeden kolorowy fragment tej komnaty, zaczęło krystalizować się w mojej łepetynie pewne podejrzenie. Byłem jednak zajęty czymś innym i sobie ten temat odpuściłem. Parę lat później, ni stąd ni z owąd Der Spiegel" podaje do publicznej wiadomości, że jest w posiadaniu orginalnego mebla (komody) z tej komnaty, nie podając żadnych szczegółów oddaje go po jakimś czasie właścicielowi". W niemieckich periodykach aż wrze... zgłaszają się sponsorzy z milionowym wkładem by doprowadzić komnatę do pierwotnego stanu". Podejrzenia moje nabrały cech prawdopodobieństwa. Wkrótce berlinska prokuratura znalazła w Bremie obraz (marmurowa mozaika) który wcześniej wisiał w Katharinen-Palast". Eksperci z Berlina i Petersburga potwierdzili jego orginalność. Po przeszukaniu całego mieszkania znaleziono zdjęcia żołnierzy Wehrmachtu na tle tego pałacu i ustalono iż ojciec właściciela mieszkania był szoferem jednej z jednostek Wehrmachtu. No proszę.... a tylu poszukiwaczy tego cuda" miliony zmieliło na proszek. Nie muszę chyba dodawać, komu te odkryte" rzeczy oddano z powrotem. Ta trwająca dziesiątki lat zabawa w ciuciubabkę, między stroną rosyjską i niemiecką, znalazła swoje ukoronowanie w 2003r. kiedy , Schröder i Putin, w uroczystym akcie z okazji...... poświęcili" kolejny raz w Petersburgu orginalny Bernsteinzimmer" z paroma dorobionymi bursztynowymi tablicami, które jeszcze na antyqwarycznym czarnym rynku się nie pojawiły. :)

P.S. Całą sprawę ostatecznie odfajkowała agencja Interfax: Ten skarb sztuki, powołując się na ekspertów i urzędy, nie był nigdy zagrzebany lecz został zniszczony podczas pożaru."
acta est fabula :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam, widzę, że mój post spowodował dość obszerną dyskusję na temat ;?)
To dobrze, zgadzam się, że trzeba odmitologizować ten temat. Choć z drugiej strony, cała ta otoczka sprawia, że temat jest tak ciekawy i pozwala wielu osobom z tego żyć... złudzeniami (?)
Mnie cały czas zastanawia taki aspekt ? jest to dość duży kawałek kraju, jedna z większych, nie wyjaśnionych tajemnic II WŚ, atrakcja turystyczna, często pokazywana w mediach... Ale jakoś nie ma dotąd (chyba, że nie wiem) jakiegokolwiek śladu poważnej pracy na ten temat, instytucje do tego powołane nic takiego nie stworzyły.
To jest dziwne, co?
Wiemy o mniej lub bardziej tajnych działaniach w okresie PRLu, są na ten temat przecież jakieś dokumenty. Coś musiało być na rzeczy. Może (powt. może) coś w tedy ustalono, może znaleziono ? to jest przecież pretekst, żeby to sprawdzić.
Problem polega na tym, że dopóki nie będzie formalnie działającej organizacji (pisałem o tym w pierwszym poście) nic się nie zdarzy. Bedziemy wymieniali uwagi na forum, będziemy się wzajemnie przekonywali, ktoś nawet coś znajdzie i się tu pochwali...
Przecież wystarczy wnieść zapytanie poselskie, od tego można zacząć (są przecież posłowie z tego rejonu), oficjalnie mogą zapytać media (które ten temat ciągle traktują na zasadzie czegoś pomiędzy UFO a karuzelą), jest naprwdę wiele możliwości. Trzeba tylko chcieć, trzeba się zebrać, trzeba usiąść, pomyśleć i działać.. Zupełnie inaczej niż dotąd. Wiem, że piszę jak Wujek Dobra Rada, ale może komuś zakoczy". Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sorry, powyższy post podpisałem inaczej niż zwykle. Przez nieuwagę ;-), ale po charakterze można mnie chyba rozpoznać ;-) Punter (teraz ok)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem czy na temat ale wiem z miarę wiarodajnych źródeł, że w górach sowich cały czas pracują ludzie z niemiec lub zaufani z polski. Sowieci wywieźli to co pozwolono im znaleść. Stało się tak aby upozorować że coś ukryto i że to co znaleźli sowieci to było to.Jak wiadomo sowieci byli w sumię prymitywni i jak znaleźli trochę jakiś dóbr to się ucieszyli. W niemcech w rejonie Sarbrucken czy tak jakoś się piszę jest ponoć w jakiejś wystawie fotografie riese - wiem od mojej rodziny tam mieszkającej. Obiecali że spróbują zrobić foty tych zdięć to wtedy je wrzucę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jak to jest z tymi Strażnikami" tajemnic Gór Sowich ? Kiedyś słyszałem że jakaś grupka poszukiwaczy pojechała tam i przepadła bez wieści. Podobno ktoś tego pilnuje żeby tajemnica była dalej tajemnicą ( Pewnie jakiś nadgorliwy SSman po wojnie został w Polsce i postanowił tego strzec ;) )

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bynajmniej. Nie mitologizuj problemu ochrony GS. Wiadomo, że Bundeswera (czy jak ją tam zwał) oficjalnie otacza swym patronatem te tereny. Oni się z tym nie kryją (choć nie informują na czym polegają ich działania). Do tego dochodzą działania nieformalne.

Mądremu dosyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
cóż... poznałem ostatnio jednego pana, który sprawami o których tu mówimy się raczej nie interesuje. mieszka sobie w Wałbrzychu, ma rodzinę w tych okolicach, ma również to szczęście że zna słynnego Pana Podsibirskiego, który jak wiadomo drąży szuka i już jest o krok jak to mówi, ale musi uważac bo wszystko zaminowane...
Ciekawe jest to że kiedy mój znajomy tylko wypuści się na dłuższy spacer z psem a spacerować lubi często, to bywa że spotyka na swej drodze niemiłe mordy z uopu, którzy natychmiast się każą legitymować, wypytują, patrzą a znajomemu każą sobie iść do domu ipo lasach się nie szwędać... z tego wniosek że mimo niezainteresowania Państwa tą sprawą... się Państwo jednak interesuje.
Finanse płynące na cele eksploracyjne wydawane są niemałe bo nie raz już spotykał ekipy pracowników, ktorzy zagadnięci zachowują się jak niemowy a mieszkają w jednym z najdroższych hoteli w tym regionie... dodam że znajomy jest poważnym człowiekiem, ma swoją firmę i nie pije.
bo zapewne kazdemu sie teraz przypisuje ze pije i fantazjuje.
duzo nie wniosłem do tematu ale jednak coś sie zanaszymi plecami dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Iii tam ,To już jakieś banialuki.Od szczenika łaziłem po tychterenach i nigdy o żadnych szykanach nie słyszalem.Owszem jak 2 kolegów zgineło probując zrobić pieczeń z pocisku możdzierzowego to afera byla i w szkole i w domu i milicyja pogawędki robiła.A że zwiedzilo się sztolnie o których dziś cichosza to już inna historia.

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information