Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

wachmistrz

Westerplatte" Różewicza - refleksje i uwagi po latach

Recommended Posts

Awansy z kapitana na komandora w dwa lata też przyjął. Swoją drogą musiał się nieźle starać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W marcu 1947 r. został przeniesiony do Ustki. Od 1947 r. byt członkiem Polskiej Partii Robotniczej. W ostatnich miesiącach 1949 r. zapadł na obustronną chorobę płuc. W pierwszych dniach stycznia 1950 r. rozpoczął wielomiesięczne leczenie w sanatorium wojskowym w Otwocku. W wyniku długotrwałej choroby wiosną 1950 r. komisja lekarska stwierdziła uszkodzenie zdrowia powodujące czasową utratę zdolności do pracy zarobkowej. Zgodnie z orzeczeniem lekarskim został przeniesiony w stan spoczynku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pytałem, bo przed 1950 rokiem robili czystki w armii i jeśli ktoś nie trzymał jedynej, słusznej linii, to wylatywał.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
O kurcze, za ten PPR i popieranie kłąmstw wyborczych to w Londynie nikt by mu ręki nie podał. Ciekawy jestem, czy zmuszono go do współpracy z Informacją Wojskową?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę, że na to pytanie będzie umiał odpowiedzieć kolega Wachmistrz. Zawsze doskonale zorientowany, deklarował że zna wszystkie źródła dotyczące WTT. Napewno więc przeglądał teczki Dąbrowskiego w CAW i IPN jeśli takie są. Sądzę że jako zwolennik prawdy, a nie kłamstwa chętnie nas doinformuje na temat ew. współpracy Dąbrowskiego z IW.
Mi pozostawało by tylko wnioskowanie, lub jak kto woli domysły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Żal patrzec jak koledzy pieprzą. No fakt każdy kto po 45 był w wojsku był automatycznie agentem.Tak jak kom. Steyer(d-ca rejonu umocnionego HEL) lub kpt. Przybyszewski(d-ca baterii cyplowej).Oni tez przeciez od komuchów dostali medale i awanse.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Acha zapomniałem dopisac że warto się zastanowic jak TYCH DWÓCH WIELKICH ŻOŁNIERZY skończyło swoją kariere.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Żal jak kolega Jaca nie rozumie co czyta. Jest różnica między służbą w LWP, a angażowaniem się politycznym wojskowych LWP. Szczególnie w referendum 3 x tak. Indoktrynowanie rekrutów itd. Nie wszyscy wojskowi byli utrwalaczami władzy ludowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po prostu, przez 2-3 lata zdołano już wyszkolić politycznie ukierunkowaną kadrę i reszta won ze stołków. A u nas się ciągle gada o lustracji, a nic się nie robi i tylko są jaja.
Pozdrawiam
P.S. Opowiadał mi brat babci, jak taki jeden w ciągu roku przeskoczył ze cztery stopnie wojskowe. Był szują i donosicielem i zrobił odpowedni kurs polityczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pisząc monografie 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich w 1939 roku miałem wgląd w biografie oficerów 14 pułku ułanów. I tak ppor. M. nigdy nie darowano wstąpienia do UB, a mjr Iwanowski był szanowany, mimo, że był w LWP, bo w 1949 na propozycję wstąpienia do PZPR zrezygnował ze służby wojskowej, choć miałby możliwość studiowania w Moskwie. Musiał zaczynać wszystko od nowa i nie dostał nawet mieszkania dwupokojowego" w prezencie od komuchów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kolekcj, jazlowiak - opublikujcie swoje inwektywy w jakims pismie, to pogadamy. Pora spac, dzieci!

Share this post


Link to post
Share on other sites
A może narysuję komiks dla dzieci :)

Przytoczyłem poprostu fragmenty biogramu Dąbrowskiego. Mam prawo negatywnie oceniać jego postawę, tym bardziej że nie używam obraźliwych słów. Nie przezywam się też, jak dziecko.

Wierz mi, że gdybym chciał to nie miał bym problemu z opublikowaniem tekstu. Tak samo zresztą jak Jazłowiak.
Zamiast wychodzić tu z prywatnymi wycieczkami, lepiej doinformuj nas o tym czy Dąbrowski był w końcu współpracownikiem ówczesnych wojskowych służby informacyjnych, albo UB. Prosimy o informacje merytoryczne, które jak wierzę Wasze Stowarzyszenie posiada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Każdy kto śledzi ten wątek widzi, jak panowie jazłowiak i kolekcj starają się wylac kubeł pomyj na faktycznego obrońcę Westerplatte. Czynią to na poziomie rynsztoka, w temacie o filmie Rózewicza. Tak samo wyglądało to wcześniej w temacie o liście otwartym do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.
Tak naprawdę toczą prywatna wojnę z wachmistrzem. Nie podoba im się co pisze, nie podoba im się co robi. Najbardziej ich irytuje, ile juz zrobił. Agresywnośc ich ataków dowodzi, że prawda uwiera, odkłamywanie historii boli, niektórym zagłusza rozum i wywołuje najniższe instynkty. Bedą tak juz pisać jeszcze niejeden raz, ugodzeni w miłośc własną, złapani na niewiedzy. Już na zawsze zacietrzewieni, pogladów juz nie zmienią.
Tylko co zrobił wam, panowie kapitan Dąbrowski, że tak sobie na nim używacie? Warto cześć tego człowieka, pamięć o nim besztać dla prywatnej wojny, dla urażonej miłości własnej?
--------------------
Każdy kto chce zgłębić życiorys Dąbrowskiego wejdzie na stronę www.westerplatte.org albo sięgnie do dostępnych publikacji (np.Borowiak). Nie zatrzyma się przy tym na wycinku życiorysu, tylko przeczyta całośc. Tego wymaga rzetelnośc i elementarne poczucie przyzwoitości.
Kmd Dąbrowski rzeczywiście zaraz po wojnie zaangażował się zawodowo, tak jak wielu innych ludzi, robiąc to co umiał. Pierwsze powojenne lata – referendum, pierwsze wybory, przyjazd i następnie ucieczka Mikołaczyka – nie wszystko było jeszcze wtedy jasne, terror dopiero miał pokazac swoje oblicze, Sowieci jeszcze badali grunt, jeszcze mozna było bazując na entuzjazmie ludzi odbudowac stolicę.
Zaangażowanie się Dąbrowskiego, pewnie w dobrej wierze w pracę, w upamietnianie W-tte, być może z perspektywy czasu wygląda jak zły wybór.
Coż to zaangażowanie mu dało? Pozbycie się z wojska pod pretekstem choroby, na fali wzmagającego się terroru wobec żołnierzy przedwojennego wojska. Bieda i niemozność znalezienia pracy. Dorabianie w kiosku przy gazetach, chałupnicze szycie butów. Zszargane zdrowie i unikniecie, dzięki temu losu jaki spotkał np. kpt. Słabego – lekarza z W-tte. Niemożnośc zapewnienia godnego stanu rodzinie. Zgryzota i zapomnienie.
W 1956 r. przyszła chwilowa odwilż, kapitan dostał większe mieszkanie, ktoś dostrzegł jego osobę, przypomniał sobie o 1939r. Można było wydać, w zaledwie 10 tys. egz. „Wspomnienia z obrony Westerplatte”.
Książka wywołała furię tzw. oficjalnych czynników, rozpoczęła się nagonka na autora, zapewne sterowana przez SB. To, co napisał Dąbrowski było nie do przyjęcia dla czerwonych politruków, przeczyło wersji historii, którą postanowili wmówic społeczeństwu.
Nagonka doprowadziła do przewczesnej śmierci dowódcy obrony Westerplatte.
Tyle w iwelkim skrócie.
---------------
Jestem za tym, żeby otworzyc archiwa IPN, żeby zbadać jak było naprawdę, kto komu zrobił krzywdę, kto sterował nagonką, to skłócał środowisko Westerplattczyków, kto bruździł przez cały okres PRL, kto sterował pamięcią.
---------------
To moje ostatnia wypowiedź w tym temacie, bo temat jakby inny i waga sprawy każe wypowiadac się w innej formie.
----------------
Moderatorta proszę o ew. zrobienie porządku w tym wątku i zakończenie dyskucji.

Pozdrawiam serdecznie,
KZ

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja osobiście nie śmiałbym nikogo obrażać. Wolę dyskutować merytorycznie. I z chęcią przeczytałbym wniosek jaki napisano przed dekorowaniem kom. Dąbrowskiego Złotym Krzyżem Zasługi i Jego podanie o przyjęcie do PPR. Na pewno byłaby to pouczająca lektura. Na pewno również ciekawe byłyby życiorysy z tego okresu. Ciekawy jestem czy zachowały się te akta w CAW albo w IPN?
Przypominam również, że dyskutujemy o życiorysie po 1945 i nikt nie podważa załug kapitana WP II RP Dąbrowskiego, a w szczególności Jego zasług jako zastępcy dowódcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Każdy kto śledzi ten wątek widzi, jak panowie jazłowiak i kolekcj starają się wylac kubeł pomyj na faktycznego obrońcę Westerplatte. Czynią to na poziomie rynsztoka, w temacie o filmie Rózewicza. Tak samo wyglądało to wcześniej w temacie o liście otwartym do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.
Tak naprawdę toczą prywatna wojnę z wachmistrzem. Nie podoba im się co pisze, nie podoba im się co robi. Najbardziej ich irytuje, ile juz zrobił. Agresywnośc ich ataków dowodzi, że prawda uwiera, odkłamywanie historii boli, niektórym zagłusza rozum i wywołuje najniższe instynkty. Bedą tak juz pisać jeszcze niejeden raz, ugodzeni w miłośc własną, złapani na niewiedzy. Już na zawsze zacietrzewieni, pogladów juz nie zmienią.
Tylko co zrobił wam, panowie kapitan Dąbrowski, że tak sobie na nim używacie? Warto cześć tego człowieka, pamięć o nim besztać dla prywatnej wojny, dla urażonej miłości własnej?
--------------------"

Nie zabierałem głosu w sprawie listu otwartego, nie toczą żadnej wojny z Wachmistrzem, a raczej współpracuję. W głebokim szacunkiem darzę pracę stowarzyszenia i sam przygotowuję eksponaty, które będą moim darem dla remontowanego Fortu. Proszę więc niepotrzebnie nie nadużywać przymiotników. Ja z chęcią zmienię poglądy. Tylko potrzebuję do tego jakichś merytorycznych podstaw a nie po raz kolejny wyzywania mnie od kłamców, posiadaczy najniższych instynktów i ugodzonych w miłość własną. Tyle i aż tyle.

Teraz na koniec 3 pytania:
1. Czy kapitan Dąbrowski przyjął VM od komuchów?
2. Czy kapitan Dąbrowski przyjął ZKZ od komuchów?
3. Czy kapitan Dąbrowski wstąpił do PPR?

Czy to prawda?

Poproszę o merytoryczną wypowiedź.


pozdrowienia

jazlowiak

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widzę, że spiskowa teoria dziejów na stałę przeniknęła do życia niektórych forumowiczów. Jaka prywatna wojna? Kolegę wachmistrza znam jedynie korespondencyjnie. Życzę mu wszystkiego najlepszego, tak samo jak Tobie. Na jakiej niewiedzy któregoś z nas złapałeś? To co piszę to znane fakty. Ja sobie nie używam na Dąbrowskim. Takie były jego życiowe wybory. Przytaczam suche fakty z jego życiorysu.

Nie zgodzę się z tezą że dla oficera wysokiej rangi zaangażowanego w referendum i wybory w 1947 roku nie wszystko było jasne. Grupy propagandowe których szkoleniem kierował Dąbrowski robiły agitację na zlecenie KC. Nie ma mowy, żeby nie wiedział o co w tym wszystkim biega. To, że go olali jak się rozchorował to już inna sprawa. W każdym razie tak było i każdy z nas może sobie to inaczej oceniać. Tobie to nie przeszkadza to proszę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam na forum!
Zwykle jestem biernym obserwatorem dyskusji na różne tematy na forum „Odkrywcy”, lecz to co czytam powyżej wyprowadziło mnie ostatecznie z równowagi.
Kol. Wachmistrz:
Czytając wypowiedzi na forum nabrałem przekonania, że kolegi stosunek do Kpt. Dąbrowskiego jest bardzo afektywny. Strasznie irytuje mnie maniera nazywania Kpt. Dąbrowskiego per: „Kuba”. Wachmistrzu spoufalasz się z bohaterem w sposób nie dopuszczalny. To tak jak o marsz. Piłsudskim mówić „Ziuk”. Powoduje to, że muszę przestać uważać kolegę za historyka (szkoda) a zacząć widzieć w koledze człowieka propagującego swoją wizję przeszłości. Relacja do Kpt. Dąbrowskiego zaciemnia Ci obraz prawdy, do jakiej wszyscy powinniśmy dążyć. Biję czołem przed wiedzą, jaką prezentujesz i przed tym, co robisz dla upamiętnienia miejsca walki załogi WST. Wachmistrzu wyjaśnij mi jednak, czemu ma służyć prowokowany przez ciebie już w drugim forum wątek homoseksualny w odniesieniu do Mjr. Sucharskiego? Osobiście wierzę, że Mjr. Sucharski nie sprostał zadaniu, jakie przed nim postawiono, załamał się, zawiódł. Nawet dziwię się, że nie został rozstrzelany na miejscu jak ci nieszczęśnicy koło Elektrowni, ale taki jest los szeregowca. Ale w tym momencie nabieram przekonania, że prymitywne sugestie (insynuacje) dotyczący preferencji Mjr. Sucharskiego służą kopaniu leżącego. Czy o Gen. Skalski, kawaler do końca życia, też? Twoje gwałtowne odżegnywanie się od tych sugestii wydają się nie szczere. Staraj się Kolego staranniej zestawiać pewne fakty, jeżeli istotnie nie było twoją intencją maks. zaczernienie osoby Mjr. Sucharskiego by na jego tle jaśniej świeciła gwiazda kpt. Dąbrowskiego. Sądzę, że tym sprowokowałeś Kolekcj’onera i Jazlowiak’a do niezwykle krytycznego spojrzenia na biografię kpt. Dąbrowskiego.
Kol: Wachmistrz; KZ; Kolekcjon’er; Jazlowiak:
Wyrażę swój pogląd na powojenną pracę Komdr. Dąbrowskiego. Moje wiedza na powojenną działalność wielu oficerów przedwojennej armii jest taka, że wielu z nich miało nadzieję, że można rozpuścić czerwone w biało-czerwonym by uzyskać kolor różowy, w którym da się żyć. Dzisiaj taki pogląd uważany jest za śmieszny czy naiwny. O innych mawiano, że są znakomitymi wojownikami, ale politycznie nie wyrobionymi. Inni odeszli z wojska, innych wyrzucono, jeszcze inni działali w UB. Mógłbym mnożyć kombinacje ludzkich postaw w owym czasie, ale trochę mnie to znudziło. Moje przeczucie mówi, że Kmdr. Dąbrowski skłaniał się ku opcji wymienionej w pierwszym zdaniu (niestety nie udało się rozpuścić czerwonego). Może kolega Wachmistrz wie więcej na ten temat, sprawy zaszły tak daleko, że powinieneś się wypowiedzieć rzeczowo a nie ideologicznie.
A tak na marginesie notki biograficzne na stronie www.westerplate.com kładą spory nacisk na powojenne życie obrońców WTT, sądzę że autorce odpowiada wizja że nawet najlepsi z najlepszych odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Ja uważam, że władza ludowa przynajmniej po roku 56, nie miała zamiaru zrezygnować z propagandowego wykorzystania tych ludzi (i to była rola pani Górnikiewicz).
I koledzy możecie mnie rozgnieść mnie i moje poglądy na miazgę. Jestem gotów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cenny głos w dyskusji. Jednak rola jaką Dąbrowski odegrał w 1947 roku jest dla mnie jednoznaczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Do kol. Jazlowiak'a
Pytanie czy Komdr. Dąbrowski otrzymał VM jest czysto retoryczne. Znane jest zdjęcie z dekoracj w/w orderem. Ale... tu kamyczek do ogródka... Marsz. Rydz-Śmigły odznaczył wszystkich obrońców WST orderem VM, tyle tylko że nie wydał rozkazów wykonawczych. Więc twierdzę nieco ryzykownie: władza ludowa wykonała w tej kwestii jedynie rozkaz Naczelnego Wodza.
Pozdrawiam Jazlowiak'a; Kolekcj'onera; Wachmistrza; KZ

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nadano napewno. Podałem wcześniej datę.
Niestety twierdzenie że władza ludowa wykonała rozkaz Rydza-Śmigłego, jest nie tyle ryzykowne, co błędne :) Rozumiem, że takie tłumaczenie miało pewnie załagodzić rozbuchane emojce :)

Nie mniej jednak praktyka PRLowska była taka, że do odznaczeń nadanych nie przez PRL wydawano jedynie poświadczenia że kto inny je nadał. Nie wystawiano do nich legitymacji. Głównie spotyka się takie zaświadczenia (w formie 2 stronicowej książeczki wydrukowanej na zielono) do odznaczeń zachodnich". Władza zachodnia to ta sama, której podlegał Rydz-Śmigły. Więc gdyby VM dla Dąbrowskiego miało być tym od Rydza, to dostał by tylko tą zieloną książeczkę. Zresztą sprawę napewno wyjaśnia wniosek o nadanie VM. Jak mniemam nie ma tam słowa o Rydzu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
hen.zing - bardzo ciekawe spostrzeżenia , popieram to co napisałeś . Może panowie już czas zakończyć tą jałową" dyskusje.
Pozdrawiam wszystkich
szperacz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ktoś wspomniał o tym wywiadzie z Wołoszaskim w Odkrywcy.
Dla mnie ten gość sam nie wie co mówi.
Pozdrawiam Piotr

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information