Jump to content

TMD

Forum members
  • Content Count

    20
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by TMD

  1. Witam, To jest jednak odejmowany wózek do transportu - przy powiększeniu zdjęcia trudno oszacować czy jest to połączenie na stałe. Była co prawda Czajka z kołami - ale to raczej jako eksperyment, tak jak przy Wronie. Co by nie mówić – szybownictwo nawet pod koniec wojny nie było takie nowoczesne jak dzisiaj, mimo licznych eksperymentów i poszukiwań. Niektóre rozwiązania się przyjęły, inne nie. Nie znam przypadku startu grawitacyjnego, chyba że z "łapy" pod wiatr. Poza tym tylko nieliczne szybowce miały w tamtym okresie przedwojennym stałe podwozia, jak też hamulce aerodynamiczne. O chowanym podwoziu nie wspomnę. Teraz tak, czy piloci w Tule w 1940 r. ZSRR latali PWS-102 z podwieszonym wózkiem/podwoziem to bym polemizował. To raczej są zdjęcia zrobione zaraz po starcie. Żaden pilot takiego głupstwa by nie popełnił. Inna sprawa, że podwozia odrzucane często się psuły im wyczepy i wtedy może nie było wyjścia /?/. Teraz Orlik II w USA. Też nie sądzę, aby powiedzmy po uszkodzeniu steru kierunku - jeśli faktycznie było - jakiś pilot zrywał pokrycie, aby popatrzeć na konstrukcję. Ukazała się zresztą w tamtym czasie książka o drewnie w USA /patrz zał./, gdzie są opisywane przykłady licznych zagranicznych konstrukcji drewnianych - i myślę, że nasz Orlik jak też inne samoloty zdobyczne były pod tym kątem badane w tamtym czasie. Także badania w locie. To samo robiły i Niemcy i inne państwa. PS. O co chodzi z tą historią o Sokole? Tom
  2. Podpis pod zdjęciem jest zły: to jest WOS, konstrukcja będąca modyfikacją szybowca CW-5. Konstruktor: Michał Blaicher. Jako, że zdjęć takich jest mało, bardzo proszę o skany w wysokiej jakości, dla potomności. Dzięki. Da Pan radę na Glasówce - wykład nie musi być perfekcyjny, no bo... nie wybrniemy Dyskusja zawsze jest po wykładzie.
  3. Co do danych technicznych Orlika II zamieszczonych w Soaringu - to jest mieszanka Orlika Olimpijskiego i Orlika II. Tylko rozpiętość skrzydeł się zgadza jako tako. Jak do tej pory nie udało się znaleźć oryginalnych danych technicznych Orlika II. Co do Wrony - w 1937 r. harcerska grupa szybowcowa kierowana przez Wiktora Szydłowskiego wyjechała z Wroną do USA szkoląc tam grupę polonii amerykańskiej. Foto: 1. Szkolenie polskiej młodzieży w USA w Pittsburghu w 1937 r. przez W. Szydłowskiego 2. Tadeusz Derengowski szkolący w USA w 1938 r. polską młodzież na Komarze bis
  4. Dzięki za skan. Proszę pamiętać też o tych artykule-fotkach PWS. A generalnie mógłby Pan dać wykład-prezentację na Glassówce nt. Orlika II w USA. Wrona miała profil sam ostateczny, więc korkociąg... Tom
  5. Bardzo proszę o te "dwa zdania w Soaringu nt. Orlika II i jego dane techniczne". Najlepiej skan strony. Bo wydaje mi się, że dotyczyło to opisu Orlika Olimpijskiego - który był szeroko opisywany w prasie lotniczej. Co do twierdzenia p. Gruchalskiego, jakoby Amerykanie uczyli się na nim technologii, jest myślę prawdziwe - sam o tym czytałem w amerykańskiej prasie. Nie chodziło o konstrukcję, a właśnie o technologię . Był to czas wojny już i być może chodziło o poznanie lepiej drewna, jako zamiennika stal/aluminium /?/. Tom
  6. Licencje polskich szybowców kupiły przed wojną: Estonia: Wrona, Czajka, Komar, Komar bis, Mewa Rumunia: Delfin Finlandia: Wrona bis, Czajka, Salamandra, Komar bis Bułgaria: Komar Jugosławia: Wrona, Czajka, Komar, Komar bis, Mewa, Orlik 39, Salamandra, Delfin Francja: Komar bis (ale to chyba było za darmo, prezent od Rayskiego?) Chorwacja: PWS-101 Palestyna: Wrona, Czajka I rysunki większości tych szybowców zachowały się do dziś w tych państwach. Ciekaw jestem, czy Niemcy gdzieś dali licencję przed wojną komuś (oprócz rysunków Meise-Olimpii dawanych za darmo po konkursie na szybowiec olimpijski na zawody w 1940 r.). Tom
  7. To jest Tęgoborze. Ustjanowa to był Wojskowy Ośrodek Szybowcowy (WOS). Foto: Bąk w Tęgoborzu.
  8. Odchylona końcówka w dół to jeszcze nie winglet. Praca wingleta jest troszkę inna jednak, bardziej skomplikowana, dlatego bym optował za tym, że to jednak Whitcomb wynalazł /opatentował/ ten typ końcówki skrzydła. Ale na pewno Rosjanie dobrze czaszkowali, u nas były po prostu kabłąki na końcu skrzydeł z rurek, aby nie szorowały po trawie. Inną ciekawostką jest niesamowity kształt skrzydeł szybowców Czerwińskiego. Np. taki CW-5. Nie wiem jak oni w tamtych czasach kształtowali sklejkę na kesonie. Foto: Oryginalny winglet Whitcomba i RF-7 (A-9?) z odchylonymi końcówkami w dół skrzydeł i CW-5 na ziemi z niesamowitymi skrzydłami
  9. OK, fajnie. Eh graficy w czasopismach to nic nie robią z fotami. Trzeba samemu je przygotować, aby nie było niespodzianek. Poza tym trzeba przypilnować, aby nie ruszali podpisów pod zdjęciami, bo to fajny pomysł, aby rozbudowywać podpisy. Taki będzie warunek.
  10. Udało mi się zebrać ponad 200 zdjęć wszystkich Orlików. Z chęcią się z Panem wymienię. Póki co niech Pan posyła te foty PWS, bo życie nie jest wieczne i czas leci. PS. Prawa autorskie w USA obowiązują 100 lat od śmierci autora. Opłata za użycie zdjęcia wynosi 100 USD. Foto: Orlik II w Elmirze w 2019 r.
  11. Orliki 39 były produkowane po wojnie w Jugosławii - zrobili ich bodajże 6 sztuk. Poza tym zrobili w czasie wojny Mewę i inne. Foto: Orlik II i MacReady w 1947 r.
  12. Witam, Skontaktowałem się z p. dr A. Glassem – z prawdziwą przyjemnością skrobnie taki artykuł. Oczywiście może być „spółdzielnia”, czyli zapraszam też użytkownika Jerduch ops. Czyli byłoby 2-3 autorów. Artykuł ten ukaże się natychmiast w Skrzydlatej Polsce lub w Przeglądzie /tak mam zapewnione/, lub w obu naraz, bo materiał ilustracyjny jest rewelacyjny. Nie ma to znaczenia uważam, czy to będzie jedno lub to drugie czasopismo, ważne że są gotowe do publikacji. Całe honorarium niech idzie do użytkownika Jerduch Ops – aby było na inne aukcje, bo innej drogi nie ma na zdobycie takich rewelacyjnych zdjęć. P. Glass jak najbardziej jest też za tym. W zamian oczekuję oczywiście lekkiego „opuszczenia poprzeczki”, no bo nie wybrniemy za sto lat. Innych autorów gorąco też zapraszamy. Co do marzenia o pisaniu inaczej, trzeba też do tego autorów, ale okazuje się, że do pisania trzeba mieć talent i: albo się jest mistrzem pilotażu lub tokarki, albo mistrzem pisania i opowiadania – w ogóle to nie idzie w życiu w parze niestety. Kto tam zna i cytuje fraszki p. Stafieja? PS. Z chęcią bym się zapoznał też z archiwum Orlika, zebranym przez przez ww. użytkownika, jako że Orlik… Co do limuzyny Orlika I – w oszkleniu zastosowany był celuloid, grubość 1 mm, mocowany cienkimi nitami do rurek, które mimo iż niewidoczne, muszą być /może całość była szlifowana i malowana i dlatego ich nie ma po wewnętrznej stronie/. PS.2 Składowisko Salamander – Niemcy mieli swoje szybowce i swoje fabryki, aby ich tak bardzo interesowały szybowce zdobyczne. Gdzieś tam np. w Goleszowie używali naszych szybowców, ale reszta to w sumie były raczej Kranichy z pozycją leżącą i SG-38. Foto: Kokpit Orlika I Tom
  13. Witam, Niestety nie ma za bardzo autorów – co już sygnalizowałem – i ludzi którzy cokolwiek tworzą w tej materii. Zwłaszcza, że z tego nie ma za bardzo profitów, a świat oferuje setki innych mediów i przyjemności. Myślę, że taki artykuł można spokojnie napisać, bazując na unikalnych zdjęciach i materiałach zebranych np. tutaj – bo dziś artykuły to niestety 70-90% zdjęcia i z tym trzeba się pogodzić niestety – nie tonąc w mrzonkach i marzeniach i oczekując bóg wie czego od autorów, których jw. niestety zupełny brak i raczej będzie coraz gorzej z tym. Zdjęcie np. szybowca PWS-103 może dużo dać w opracowaniu jego sylwetki et cetera, zasadniczo tylko dzięki zdjęciom możliwe jest dziś zrekonstruowanie pewnych naszych samolotów i szybowców. Tom Foto: Orlik 39 w Jugosławii w 1946 r. i PWS-101
  14. Tak, "Szkoła Szybowcowa na Parcinie" bardzo ciekawe info, dziękuję. No, podpis na odwróconym zdjęciu może trochę pomóc w poszukiwaniach, ale nadal to igła w stogu siana. Natomiast prawa autorskie już nie obowiązują na te przedwojenne fotografie - minęło 70 lat. Czyli nawet jest to od roku 1950. Co innego zbiory prywatne etc. Tom
  15. Witam, Myślę, że Pan wystarczająco dobrze pisze, aby np. napisać zaproponować taki artykuł o zagrabionych szybowcach po wybuchu wojny Skrzydlatej Polsce, a sądząc po unikatowych materiałach ilustracyjnych, na pewno dadzą za to spore honorarium i bez problemu zamieszczą go od zaraz. Ale wróćmy do rzeczywistości. Nie wiem czy taki artykuł, oprócz opisania – rozszerzenia wiedzy o tych zawodach na Krymie – wniósłby coś więcej niż jest to opisane w PKL dr A. Glassa, tudzież p. Morgały. Ale wiadomo, zawsze byłoby to coś więcej dla przyszłych pokoleń. Ja oczywiście mogę napisać taki artykuł, ale nie w tej chwili, bo mam inne tematy na biurku. Ale kto wie. Foto: Bolesław Baranowski w kabinie Orlika I, na którym zaleciał aż pod Berlin /sic!/. Tom
  16. No i Orlik II prototyp z widocznymi hamulcami aerodynamicznymi IAW. Tyle w temacie. Tom
  17. No i Orlik Olimpijski z otwartymi hamulcami aerodynamicznymi IAW w lutym 1939 r. w Rzymie. W kabinie bodajże polski pilot Romuald Szukiewicz
  18. Witam, Niech Pan poda linka do tej agencji – bo sporo stron wyskakuje. Fajne zdjęcie Orlika II w hangarze. Widać zdjęte opłótnienie ze steru kierunku i ze skrzydeł. I o tym mówię, nie ma tam żadnych hamulców aerodynamicznych IAW. Drugie zdjęcie to ten sam szybowiec w 1939 r. na wystawie.
  19. Witam, Użytkownik Jedburgh_Ops pisze: „Wręcz udokumentowane. Jakiś szkopski żołdak sfotografował to, jak się Übermensche dorwały w '39 do naszych sto jedynek i jak je gdzieś wywozili. Żołdak zdjęcia wywołał i trzymał je przy sobie, a potem wysłali go na front zachodni, następnie wpadł w ręce Amerykanów i jakiś US Army serviceman zdjęcia sto jedynek zabrał Übermenschowi. Rodzina Amerykanina zdjęć nie zniszczyła i tak po wiekach trafiły do mnie.”. - to o zdjęciach PWS-101. Nie chodziło mi o to, czy ten szybowiec był w USA. Więc ponawiam swoją prośbę o udostępnienie tych zdjęć. Jakby co mogę się wymienić za inne, no bo rozumiem, że są to fotografie z Ebaya i trochę zdobycie ich kosztowało. O PWS-102 i PWS-103: „N.N. (ktoś z Rosji) – bardzo przydałby się rosyjski badacz starego szybownictwa do napisania, jak Rosjanie po 1939 r. wykorzystywali zdobyczne polskie szybowce. A że wykorzystywali i jak wykorzystywali to trochę widać na zdjęciach zagrabionych przez Rosjan szybowców PWS-102 bis i PWS-103. Wykorzystywali je dość prymitywnie nie doceniając, czym te szybowce były. Ale przed zachodnimi mediami chwalili się nimi, jak swoimi (oczywiście po zamalowaniu polskich regów „SP”). „ - też ciekawe info, bo zdjęć szybowców PWS-102 Rekin i PWS-103 w ZSRR /zawody Krym 1940 r.?/ nie wiem czy ktoś widział w Polandzie. Więc też gorąca prośba o udostępnienie tych zdjęć, bo może nigdy już nie ujrzą światła dziennego. Co do lotów Orlika II w USA po II wojnie, o JS: „Był ostatnim Polakiem, który w USA latał eks-USAAFowskim Orlikiem II. I wszystko szlag trafił w spalonym komputerze. Nic mi z tego nie zostało. Pamiętam tylko, że o cechach pilotażowych obu szybowców pan Jerzy nie miał najlepszej opinii, ale zdecydowanie gorszą miał o Gö 3 i nazywał Minimoę „wredną pilotażowo”. - JS leciał tylko raz Orlikiem II w 1979 r., bodajże w Phoenix. Był to krótki lot w zasadzie ślizgowy. Ale dla takiego pilota doświadczalnego może to wystarczyć. Oczywiście też pisał mi o tym, że miał twarde lotki – było to chyba więc przed ich skróceniem podczas późniejszego remontu. Czy był ostatnim Polakiem lecącym na Orliku – jeśli przyjąć że z Polski pilot to tak, bo ostatnim był chyba Jerzy Kulesza – przedostatni właściciel Orlika II, latał nim jeszcze chyba do 1996 r. Wcześniej bodajże w 1965 roku latał nim Andrzej Abłamowicz i miał zupełnie inne zdanie: dla niego był to szybowiec idealny pilotażowo. Co do hamulców IAW: „Mogę się oczywiście mylić, ale być może Andrzejowi Glassowi umyka jakiś szczegół z produkcji Orlików II. Być może po opracowaniu hamulców IAW nie tak zaraz wylądowały one w Orlikach II. Wygląda na to, że był co najmniej jeden Orlik II hybrydowy (USAAF-owski egzemplarz na to by wskazywał), a może i było więcej takich Orlików II, w których przekonstruowane skrzydło jest już z Orlika II, ale przerywacze jeszcze z Orlika I zanim hamulce IAW wdrożono do reszty Orlików II. Wygląda to na taką właśnie sytuację produkcyjną.” - Tylko prototyp Orlika II miał hamulce aerodynamiczne IAW. Dostałem takie zdjęcie przypadkiem. Wcześniej o tym fakcie mówił Adam Zientek, ale p. Glass mu nie uwierzył. No bo zdjęć żadnych nie było etc. Pisał też o tym p. Stępniewski w SP. Na zdjęciach seryjnych Orlików II widać natomiast wszędzie przerywacze, jakie miały też Orliki I. Natomiast Orlik Olimpijski dostał nowe, większe hamulce IAW – może były lekko dopracowane i oficjalnie na zdjęciach te hamulce widać. Nie widziałem zdjęć Orlika II w USA z takimi hamulcami. Na pewno oryginalny, seryjny Orlik II, który był na tej wystawie w NY 1939 r., nie miał hamulców IAW, co widać na zdjęciu z NAC i inne. Więc też byłaby ciekawostka, jakby ktoś udostępnił takie zdjęcie. Co do tej przyszłej książki. Niestety, p. Glass, Witkowski – nie mają już siły na takie przedsięwzięcie myślę, natomiast p. Frydrychewicz jest konstruktorem, a nie pisarzem jak sam wspomniał w swym wywiadzie książkowym pt.: „Konstruktor”. Ci inni N.N. to takich osób raczej nie ma. O Rosjanach też nie za bardzo słychać, aby byli tak chętni do dzielenia się czymkolwiek co dotyczy polskich konstrukcji, a p. Peter Ocke ma pewno inne sprawy na głowie. Póki co, jedyną kopalnią wiedzy o tamtych czasach pozostają wciąż przedwojenne roczniki SP, dosyć sporo sztuk zachowanych dokumentacji technicznych szybowców – w Polsce i zagranicą - i kolekcje zdjęć. No ale nie będę smęcił i dołował. Temat w sumie otwarty. Pozdrawiam Tom
  20. Witam, trochę zajmuję się naszymi szybowcami lat 20-30 i trochę napisałem książek o szybowcach. Kiedyś latałem na szybowcach. Czy to są „nudy na płudy” – pokaże czas, ale na pewno nie ma idealnych książek i nie ma idealnych autorów wiedzących wszystko i idealnych konstruktorów i idealnych pilotów też. Cały czas ukazują się nowe informacje, tematy, zwłaszcza arcyciekawe zdjęcia, jak ten złożony do transportu na wózku PWS-101, ale o tym może później. Ale też wiele faktów i informacji z pierwszej ręki uciekło bezpowrotnie. Trzeba też powiedzieć, że takich autorów jak p. dr A. Glass już nie będzie nigdy – bo to jest niejako „dzieło osobowe”, zjawisko samo w sobie i z tym trzeba się pogodzić. Natomiast co do napisania historii polskiego szybownictwa czasów z przedwojennych – nie ma co myślę panikować, czy prorokować , że nie ma autorów, a jak są to nic nie wiedzą, bo chodzi dziś o to, czy komuś się w ogóle to chce się pisać jeszcze, a jeszcze wydawać to i owo to już kosmos. Panu Glassowi się chce – i niebawem mam nadzieję ukaże się jego kolejne epokowe dzieło – właśnie o polskim przedwojennym szybownictwie. Na pewno nie będzie to idealny opis tamtej rzeczywistości, ale nie ma idealnych rzeczy. Ale zachęcam do późniejszej merytorycznej dyskusji, która może powinna sprowokować następną wydaną książkę nt., ale ja w to nie wierzę. Ale nie dlatego, że nie ma autorów, tylko że nikomu się to nie będzie chciało. Co może na jedno wychodzi. Co do p. Zieliezińskiego, fakt wydał swoją genialną trylogię – ewenement w skali światowej myślę, ale dotyczy to mechaników i obsługi szybowców, natomiast technologię rozpracował do cna p. Skarbiński, a wcześniej jeszcze była książka „Warsztatowiec lotniczy” p. Niespała /i Skarbińskiego/. I nie wiem co jeszcze można pisać na ten temat, o drewnianych konstrukcjach. P. Niespał wiadomo, że pracował w LWL, zresztą dużo w SZD pracowało wtedy inżynierów i pilotów ze Lwowa. Co do Orlika – informacje podane przez p. Gruchalskiego miały miejsce w USA. Jestem w posiadaniu artykułu Writer 97 r., gdzie jest o tym mowa. Poza tym Orlik II, który tam był i jest, nie miał żadnych hamulców aerodynamicznych IAW, tylko przerywacze. Wielu w USA ludzi pilotów myliło i dalej myli Orlika II z Orlikiem Olimpijskim, zbudowanym tylko w jednym egzemplarzu (swoją drogą nie ma oficjalnej nazwy Orlik III). Prostował to Jan Serafin i w końcu naprostował. Orlik II jest teraz w Elmirze w tamtejszym muzeum. W SP jest mowa o tym, że Aeroklub na krótko przed wojną zamówił 10 sztuk tych szybowców, ale być może chodzi o Orlika 39, bo taka nazwa figuruje na rysunkach i taką wersję budowali Jugosłowianie po wojnie – kilka sztuk /sic!/. Z chęcią zapoznam się z informacją o tym, co amerykanie robili z Orlikiem u siebie w czasie wojny, bo nie mam innych informacji, prócz tego artykułu, de facto przesłanego mi przez właściciela Orlika. A jest tam wyraźnie napisane, że badali jego technologię i et cetera. I to się by zgadzało z tym czemu np. zdejmowali powłoki. Teraz temat ewentualnej sprzedaży polskich szybowców do USA. Proszę nie zapominać, że Amerykanie mieli swoją fabrykę Schweizer w Elmirze i nikt nie miał prawa zajmować jego miejsca. Lobby działało i dalej działa w takiej materii jak sprzedaż. Ergo nie sądzę aby Niemcy czy Polacy mogli jakoś konkurować na rynku produkcji szybowców. Jedynie Schneider otworzył fabrykę szybowców w Australii, ale tam nie było żadnego większego szybownictwa, ale to było po wojnie już. Temat najlepszego szybowca świata jest otwarty. Czy Orlik Olimpijski był lepszy od Meise bym polemizował. Oba miały liczne zalety, jak i wady niestety. Oba reprezentowały ten sam poziom techniczny i wyczynowy myślę. Orlik zajął wg pkt. 3 miejsce. Ale kto tam o tym pisze i wie. Z polskich szybowców na pewno był to PWS-101/Orlik II, a u Niemców Minimoa, w 1939 r. był to PWS-102 Rekin, ale Niemcy mieli swego Reihera. I też oba szybowce miały swoje plusy i minusy myślę. Dziś jest to dużo prostsze, jest tylko jeden szybowiec na świecie najlepszy - Diana 2. Ale też na pewno nie jest to idealny szybowiec, np. pod względem pilotażu. Ale faktem jest, że do dzisiaj jest szczytem możliwości i wszystkiego co można z szybowcem zrobić. Wystarczy spojrzeć na szybowce p. Peszke, które de facto kopiuje rozwiązania techniczne i aerodynamiczne z Diany 2, no bo co innego można zrobić jeszcze? Temat PWS-101. Zwracam się gorącą prośbą do użytkownika Jedburgh_Ops o udostępnienie tych zdjęć z USA – być może uda mi się jeszcze lepiej dopracować plan tego szybowca, a może i narysować jego dokumentację i może ten szybowiec kiedyś poleci znów. Bo zdjęć niestety nie ma za wiele, a jak już to są to tylko sylwetki. Brak jakiś szczegółów, jak np. teraz dopiero widzę, jakie było faktyczne zakończenie skrzydeł czy nasada skrzydła. Poza tym dziękuję ww. użytkownikowi i innym ludziom, za merytoryczne uwagi i ciekawostki nt. naszego przedwojennego szybownictwa. Pozdrawiam Tom
×
×
  • Create New...

Important Information