Skocz do zawartości

TMD

Użytkownik forum
  • Zawartość

    75
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana TMD w dniu 3 Luty 2022

Użytkownicy przyznają TMD punkty reputacji!

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

TMD's Achievements

23

Reputacja

  1. A tak opisuje te szkoły Tadeusz Chwałczyk: „Szkoła Szybowcowa Polichno-Pińczów to właściwie dwa ośrodki, które dzieliła odległość około trzydziestu pięciu kilometrów, położone w rejonie Gór Świętokrzyskich, wzajemnie uzupełniające się w cyklu szkolenia. Szkołę zorganizował Okręg Wojewódzki LOPP w Kielcach, a przez wiele lat kierował nią znany już instruktor szybowcowy i doskonały pilot Kazimierz Plenkiewicz. Szkolenie początkowe do kategorii „A" i „B" prowadzono głównie w Pińczowie. Terenem lotów były położone na zachód od miasteczka rozległe wzgórza wału pińczowskiego. Urozmaicona rzeźba terenu, przy zróżnicowanym stopniu nachylenia stoków, stwarzała możliwości wyboru miejsca startu z lin gumowych dostosowanego do poziomu umiejętności szkolonych. Prawie na obrzeżu miasteczka znajdował się hangar, barak warsztatów i budynek kancelaryjno-mieszkalny. Dodatkową atrakcją była przepływająca w pobliżu Nida z urządzoną nad nią pływalnią. Tuż koło Chęcin z urokliwymi ruinami średniowiecznego zamku, będących atrakcją licznych wycieczek turystycznych, znajdowało się szybowisko Polichna. Usytuowane w niecce otoczonej wzgórzami, z których Pasmo Chęcińskie, Grzywy Korzeckowskie i Grząby Bolmińskie stwarzały możliwości lotów żaglowych. Wspólnym walorem obu tych ośrodków było ich centralne na obszarze kraju położenie, co stwarzało dogodne warunki dojazdu z różnych stron Polski. Szkołę Szybowcową Polichno-Pińczów, czynną każdego roku od połowy kwietnia do końca października, odwiedzali też często piloci z zagranicy. (…) „W 1939 r. planowano zamknąć szkołę w Pińczowie, a rozbudować szkołę w Polichnie”. T.
  2. Bardzo dziękuję za fotki. Motoszybowiec Bąk śliczny! Oto co pisze Nasz Mistrz Andrzej Glass: "SZKOŁA SZYBOWCOWA POLICHNO-PIŃCZÓW Instruktorzy ze szkoły w Polichnie zwrócili uwagę na tereny koło Pińczowa widząc możliwości wykonywania tam lotów szybowcowych. Kazimierz Plenkiewicz i Czesław Rościszewski wybrali się tam z szybowcem, l dn. 16.08.1933 r. K. Plenkiewicz wykonał lot trwający 4 h 8 min. W październiku 1933 r. zorganizowano 10-dniowy kurs żaglowy, na którym zdobywano kat. C. Powstała połączona szkoła Polichno-Pińczów pod kierunkiem K. Plenkiewicza. Szkoła Ślizgowa w Polichnie prowadziła kursy od 15.04. do 1.10.1934 r., zaś Szkoła Żaglowa w Pińczowie od 1.07 do 31.10.1934. Łącznie wyszkolono 136 pilotów, w tym do kat. A - 33, do kat. B - 7, do A i B - 43, do kat. C - 53. Wśród wyszkolonych było 8 Rumunów, 3 Finów, 2 uczniów z Czechosłowacji i 1 Węgier. W 1934 r. w Polichnie szkolił się Stanisław Skalski. Dysponowano 10 szybowcami szkolnymi i przejściowymi oraz dwoma wyczynowymi. W warsztatach szkoły zbudowano „Wronę” i dwie „Czajki". Prócz kierownika szkolenie prowadzili: Michał Glatman oraz pomocnicy instruktora Stanisław Piątkowski i Jan Pilniak. W 1935 r. wyszkolono m.in. 8 pilotów zagranicznych: z Czechosłowacji, Estonii, Finlandii i Francji. /podkreślenie moje/ Dn. 21.06.1936 r. odbyło się poświęcenie budynku administracyjnego szkoły i hangaru. Dn. 3.07.1936 instruktor M. Glatman zginął w wyniku katastrofy „Wrony bis”. W 1937 r. Szkoła Pińczów-Polichno wyszkoliła 415 osób, w tym 7 Bułgarów, 1 Bułgarkę i 2 Rumunki. Szkoły te dysponowały 37 szybowcami, motoszybowcem „Bąk" i samolotem holującym RWD-8. W1938 r. wyszkolono 431 pilotów. W tym roku wykonano 19 przelotów ponad 50 km, najdłuższy, 275 km, wykonał Jan Kawalec. Weszły do użycia szybowce „Żaba 2”, „Salamandra” i „Orlik 2”. Do momentu wybuchu wojny wyszkolono tu 2232 pilotów. W 1938 r. K. Plenkiewicz zdobył kat. D, a następnie w 1938 r. zdobyło ją jeszcze trzech pilotów, a w 1939 r. jeden". PS. W imieniu całej społeczności szybowcowej - czekamy na światowa premierę zdjęć polskich szybowców z Tule, w tym premierowe foto PWS-103. Tomasz https://tmdale.prv.pl/
  3. Tak, to CW-5. Ale SG-3/36 też tak malowali. A Komar bis miał jeden rodzaj owiewki. I charakterystyczny oczywiście wydłużony dziób - ale to w produkcji tylko Nowego Sącza. Sprawa wyważenia?, dłuższa kabina - wysocy piloci? Linia kadłuba-opływ lepszy?
  4. A już myślałem, że nie mam tego zdjęcia Orlika 2. Tak, Masłów 1938. Było już tu wcześniej. PS. Zdjęć Orlików uzbierałem ponad 300.
  5. Hey, skąd wy bierzecie takie perły!? Te Orliki, PWS-y, eh. Dziękuję. Także czekam/y dalej na foto szybowca PWS-103, bo to byłby dopiero rodzynek. Zdjęć Mewy mało, choć już uzbierało się u mnie 17 sztuk. Mewa z oryginalnym "podwoziem", odrzucanym kółkiem, sensacja, a na drugim ujęciu widać te pleksiglasowe okienka w krawędzi natarcia.
  6. Witam, to chyba Michał Offierski po przylocie Komarem z Ustjanowej /?/. A te wszystkie zdjęcia to tak robili - foto poniżej. Bezmiechowa oczywiście. Plus barografy w CW-II bis- aż 2 sztuki. PS. Czekam wciąż na te foty PWS-103. Chyba jednak przepadną w archiwum X. lub Kongresu Stanów zjednoczonych...
  7. Wspaniałe! Na przyszłość dawaj linka też do ebaya. Dzięki. To seryjny Orlik I SP-1082 Stanisława Brzeziny. W zawodach brał udział też prototyp Orlika I SP-861, na którym startował wtedy w 1937 r. Bolesław Baranowski
  8. No nie pierwsza replika, bo wcześniej poleciały dwie Salamandry! Aczkolwiek szkoda, że wersje powojenne. Ale na pewno oblot Wrony, to w Polsce rzecz niebywała - w końcu to pierwsza zbudowana Wrona po 77 latach od zakończenia wojny, a ogólnie 90 lat minęło od oblotu na polu mokotowskim przez Szczepana Grzeszczyka prototypowej Wrony. Zobaczymy, może się tam pojawi na Czarnej Górze.
  9. cd zdjęć Wrony.
  10. Replika Wrony poleciała w piątek wieczorem w Aeroklubie Konińskim. Załączam kilka zdjęć. Szybowiec zbudował Jerzy Gruchalski ze Ślesina, budowa trwała 2 lata.
  11. Do sprzedaży planów – rysunków - dla amatorów były tylko dostępne plany szybowców szkolnych, z uwagi na ich prostą konstrukcję. Raczej nie chodziło o cenę planów. Szybowca wyczynowego – drewnianego - żaden amator także dziś nie zbuduje bez mega zdolności i warsztatu. /?/ Wyjątkiem był szybowiec przejściowy Czajka Kocjana – podobny do Wrony pod względem konstrukcji, ale nie wiem ile ich zbudowano dokładnie. Planów szybowców wyczynowych nikt nie sprzedawał – jedynie kilka państw kupiło tak zwane licencje, celem produkcji. Plany szybowców Grzeszczyka SG nie były przeznaczone do sprzedaży. Czyli tylko Kocjan i Czerwiński sprzedawali swoje plany - rysunki techniczne - szybowców. Nie wiem jak Niemcy, ale chyba tylko jedna wytwórnia w Grunau Schnaidera sprzedawała swoje plany oficjalnie (SG-38 i GB-II). Krótko przed wojną trafiła do Polski dokumentacja DFS Meise - Olimpii - jako przyszły monotyp na zawody olimpijskie w 1940 r. /rysunki te są do dziś zachowane w Polsce/. Licencje kupili: Palestyna, Estonia (Wrona), Jugosławia – najwięcej kupiono i zbudowano tam polskich szybowców, częściowo po wojnie (Wrona, Salamandra, Komar, Mewa, Orlik 39 i Delfin), Finlandia (Wrona, Komar, Salamandra – rysunki te są tam do dziś w Muzeum Lotnictwa w Helsinkach/, Francja dostała gratis plany Komara bis /sfinansował kupno planów Rayski?/. WOS nie budował żadnych szybowców, to była szkoła szybowcowa! Jedynie naprawiał rozbite, tak jak i dziś przy każdym Aeroklubie zasadniczo istnieje warsztat na zapleczu hangaru. Warsztatach Kolejowych np. w Poznaniu , Nowym Sączu budowano pojedyncze sztuki – jedynie Śląskie Warsztaty Szybowcowe w BB stanowiły firmę stricte budująca szybowce na – na zasadzie licencji /Komar bis – zmodyfikowany i Salamandra, a wcześniej CWJ/. Tak, wyszła nowa książka Glassa – naszego mistrza – książka myślę długo oczekiwana, o naszym przedwojennym szybownictwie. Oczywiście nie wyczerpuje ona ten temat w 100%. Ale stanowi niezły przegląd naszej „doktryny lotniczej”: sprzętu, pilotów , szybowisk, zawodów et cetera. Nie było do tej pory tak całościowego spojrzenia na te sprawy. „Za rok będzie okrągła rocznica "100" pierwszych zawodów szybowcowych w Polsce. Najwyższy czas rzetelnie opisać trudy i znoje w rozwoju techniki i sportu szybowcowego w Polsce” – wyszła Glassa książka o tym w 2017 r., o pierwszych szybowcach sportowych i zawodach. Poza tym nie wiem czy to jest to już możliwe opisanie tego. Na artykuł o PWS-103 w Moskwie do PL czekam już 2 lata i nic się nie ruszyło. Niestety skończyli się myślę pisarze, trzeba się z tym pogodzić, a Glass chyba będzie ostatnim takim pisarzem „szybowcowym”. Pozostanie nam tylko Kawa i tyle. „W większości przypadków tekst miał wielkość i wartość taką jak wspominany artykuł o Orliku z Wystawy Światowej w NY z 1939 roku” - krytykować każdy może, a autor się nie obraża. Ale czy ktoś coś napisał ostatnio poza tym do jakieś gazety o naszych przedwojennych szybowcach, jakaś historia? Chyba od 4 lat nic nie ma w naszych czasopismach. Może ...Kawa. Michał Król – na podstawie jego książki – planów zbudowano kilka szybowców wzór Chanutea. M.in Zbigniew Babiński, który latał pod Milanówkiem /lata 20-ste/. Foto: Prototyp szybowca szkolnego CWJ-bis. /Jarosławiec?/
  12. To jest Ustjanowa. Na tym zdjęciu widać szczyt Żukowa z przodu
  13. Znalazłem foto z barografem. Grzeszczyk i CW-5.
  14. Wrona i Salamandry w Finlandii, lata 30-te. Salamandra to ma dopiero dyszę Venturii!
  15. Ano B-B 1946 r., a dokładniej to wtedy chyba były jeszcze dwa miasteczka, Biała krakowska i Bielsko, czyli raczej Biała krakowska :) A w Izraelu, ex-Palestynie, wzięli się za remont naszej Wrony! Jest to drugi zachowany oryginalny egzemplarz w świecie. Dziwnym trafem też mówią, że to najcenniejszy ich zabytek, bo... od Wrony zaczęło się ich lotnictwo. W czasie wojny ponoć latali na niej tam polscy harcerze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie