Najciekawsze jest tłumaczenia pana prokuratora, że nie robiono oględzin ani nie powołano żadnego biegłego do tej sprawy bo dano wiarę tłumaczeniom myśliwym.Ich zdaniem wystrzelony śrut spadł na dach pobliskiego budynku i staczając się z niego uszkodził szybę samochodu stojącego kilkanaście metrów od tego domu, a także uderzył w kask dziewczynki i psa przebywających na placu do nauki jazdy konnej.Dodał,że winna jest pogoda i prawa fizyki bo wystrzelony śrut musi gdzieś spaść.