Jump to content

pnz59

Forum members
  • Content Count

    218
  • Joined

  • Last visited

    Never

Everything posted by pnz59

  1. Do zbyszka33! Nazwa Ur wzięła się z tego, iż na konkurs na kbppanc. trzeba było nadsyłać prace w zalakowanych kopertach opatrzonych kryptonimem. Maroszek z Felsztynem tak właśnie opatrzyli swój projekt. Wystepuje on też w aktach CAW. Wyjaśnienie tego typu wycisnąłem też od samego Maroszka chociaż początkowo upierał się przy tej wersji, a rozpowszechnionej przez niego po wojnie. Zreszta rozważano nazwę kbppanc.wz.37 ale ostatecznie pozostawiono pierwotną. P.Z.
  2. Swoja drogą, wracając do I.R.44, ciekawe kto nim dowodził? Według jednych bowiem źródeł (NIEMIECKICH)gen.maj.Friedrich Siebert, a wg innych gen,maj. Friedrich-Georg Eberhardt. No i ten oberst Fischer co ponoć... A tak w ogóle to należałoby się na początku tego postu zastanowić co rozumiemy pod pojęciem porażki". Starcie do jakiego szczebla? Poza tym nie zawsze odwrót naszych oddziałów trzeba traktować jako polską porażkę. Często było to wymuszone i to po zakończonej sukcesami walce obronnej. A tego akurat było bardzo dużo. I to nie tylko na szczeblu kompanii czy baonu. Ale analiza tego... PZ>
  3. batta! Głowacki opierał się na informacji podaje przez Kielmansegga! Jest ona wyssana z palca. W Sobieniach pozostały 3 człony marszowe moździerza i przyczepa sprzętowo-amunicyjna. Brak info o jednej 220-ce. Odnośnie zaś historii 310-ki to... hm, mam ją w całości łącznie ze szczegółami i etapami budowy, a także losami po wybuchu wojny. Nie była ona transportowana koleja. Mam nadzieję, że za jakiś czas monografia artylerii ciężkiej wszystko wyjaśni w oparciu o dokumenty i istniejące ralacje. P.
  4. batta! Zgodnie z etatem Ośrodek miał mieć jeden moździerz wz.32, 2 armaty wz.78/09/31 i 2 armaty wz.97/37. 120-ki nie dojechały, gdyż OZN 1 pam został zbombardowany po drodze. Te 2 75-ki, z relacji, były zwykłe, nie przystosowane do ciągu motorowego, a więc chyba dość przypadkowe. Przez Górę Kalwarię zaś przechodziły moździerze zdobyczne (mam 2 relacje). Czy mogły być dwie sztuki? Jasne tyle, że żadne źródło tego nie wspomina. P.Z.
  5. Wyjaśniam ! Zakupiono 27 sztuk. Jeden możdzierz w CBBal. służył do strzelania tablic i był na pewno tam jeszcze w sierpniu 39. W Stawach na pewno było 6 moździerzy (wykaz z kwietnia-maja 39). Miały one służyc do sformowania 4 dyonu wg jednej koncepcji lub jako uzupełnienie strat wg drugiej. W planach na 1940 r. wykazywane są 4 dyony. Wcześniej było to niemożliwe z powodu braku ciągników i środków motorowych. Potrzebna liczba rezerwistów była wyszkolona. Jeden moździerz był w OZANiM w Górze Kalwarii. Jest to zgodna informacja aż 5 żołnierzy służących w tym Ośrodku. Nie sadzę by oni się mylili zwłaszcza, iż składali mi zeznania odzielnie. U Kielmansegga jest informacja, że zdobyto w Sobieniach 4 moździerze, co jest na pewno nieparwdą!!!! Były 4 człony jednego moździerza, gdyż jedną przyczepę sprzętowo-amunicyjną zabrano podczas odwrotu. Brak wiadomości pewnych jest więc odnośnie jednego działa. I tu zaczynają się spekulacje. Nigdzie nie ma na jego temat jakichkolwiek informacji tak w dokumentach jak i relacjach. Czy mógł być w Górze Kalwarii? Raczej nie. ak przynajmniej równie zgodnie mówili mi 2 oficerowie, 3 podchorążowie i 2 podoficerowie (w tym sprzętowy). Nie sądzę aby się wszyscy mylili. A więc tajemnica. A co do fotki to faktycznie w Brzuminie mogły buć więcej niż jeden moździerz, gdyż w pewnej chwili do G.K.ściągneli sprzet zdobyczny. Był to październik-listopad 39. P.Z.
  6. Dzięki Widd! Strona ciekawa. Choć tak naprawdę nadal nie wiadomo czy były to nasze czy jugosławiańskie. No ale wiadomo na pewno, że minimum 6 sztuk Niemcy zdobyli. Pozdrawiam P.Z.
  7. Widd!!! Ty szutniku! A chciałem sobie pożartować... Do trufelhuntera - chętnie. Mam już zebraną całą historię artylerii najcięższej. Brak mi tylko czasu. No i przede wszystkim rewelacyjne materiały dotyczące Września. W monografii 1 pan było niewiele.... MEA CULPA. Aby nie zaśmiecać, bo nie każdego to może interesować, podaję adres mailowy : piotrzarzycki1@wp.pl. Do bodzia! Według mnie to jest sprzęt 12 dan. (13-ka szła w kolumnie bez innych dział i wpadła w łapy sowieckie). Jesli jesteś Acan właścicielem zdjęcia to łyknąłbym je BARDZO CHĘTNIE. Może ono jednak świadczyć, iż sprzęt 12 dan nie został w całości zatopiony w bagnie jak sugeruje część relacji. P.Z>
  8. Do Widda39! Dzięki za wiadomość. To ważne, gdyż do tej pory wszelkie informacje kończyły się w 1939 za wyjątkiem jednej sztuki prezentowanej w Berlinie na wystawie sprzętu zdobycznego. Co do wiadomości w lexikonie" to...hm...tam różne dziwne rzeczy się podaje nie bardzo wiem skąd. Oczywiście nie wyklucza to, iż ta akurat jest prawdziwa. W zasiegu niemców znalazły się bowiem i sprzęt 11 dan (wg relacji zniszczony na stanowisku przez obsługi), 12 dan (i tego to raczej dotyczyć może, 6-7 moździerzy w Stawach, jeden (a nie 4 jak podaje Kilmansegg- było 5 członów marszowych -jeden zabrano) i jeden w CBBal. gdzie wykorzystywano go do opracowania tabel. Tak naprawdę ta jedna sztuka gdzies zaginęła w dokumentach i relacjach. Teoretycznie więc 21 sztuk Niemcy mieli do wzięcia". Jak było? Ile było? Nie wiem bo relacje polskie mówią co innego a niemieckie co innego. P.Z>
  9. Do Widda39! W związku z zamiarem opublikowania dziejów artylerii najcięższej w WP w latach 1919-39, czyli tak naprawdę historii 1 pan w wersji znacznie rozszerzonej (coś ze 300 stron), mam prośbe o podanie źródła pochodzenia informacji o tych niemieckich bateriach w Norwegii. Ile te cholery liczyły luf? Bo coś z matematyką w relacjach jest nie tak!!! 13 dan wpadł w łapy sowieckie, w 11 dan ponoć zniszczyły sprzęt obsługi, a 12 dan poszedł w bagno co mogło oznaczać li tylko sprzęt z tegoz. No i oczywiście jeszcze 6 sztuk w Stawach. P.Z>
  10. Niestety na jakość druku wpływu nie miałem. Zresztą taki w większości przypadków był. Sam rysunek też zachował się na papierze średniej jakości - mocno wyżółcony. AD REM benzyny: faktycznie produkcja nie była duża, ale całkiem wystarczająca. Był nawet mały eksport. W zasadzie kłopoty z paliwem pojawiały sę wówczas, kiedy była potrzebna jego duża ilość (patrz WBP-M i 10 BKZmot., czy 11, 12 i 13 dan). Na butelki raczej wystarczało. Wiem, że raz użyti z niezłym skutkiem czystego spirytusu z gorzelni! (sic!) Poza tym należy pamiętac, iz to w Polsce Niemiaszki próbowały swój bliezkrieg więc i doświadczeń nie było. Jednak jak się czyta różnego typu instrukcje dotyczące oppanc. to wypadamy całkiem nieźle - znacznie lepiej niźli Francuzi, Anglicy i sowieci. O skuteczności bezpośredniej świadczy zniszczenie lub poważne uszkodzenie 1/3 uzytych wozów pancernych. Takich strat Niemcy długo później nie ponieśli. Ten Wrzesień był klęską, ale jednak z tarczą. P.Z.
  11. Do grosa! Twoje informacje o nieużywaniu butelek z benzyną we Wrzesniu są mocno nieaktualne. Niestety nadal pokutuje silny pogląd, że to sowieci masowo tej prostej acz skutecznej broni ppanc. uzywali. Bodaj w 1938 r. została wydana specjalna instrukcja (jest w CAW) o stosowaniu własnie butelek z benzyna. Było to m.in. pokłosie obserwacji działań w Hiszpanii polskich obserwatorów. Buteli z benzyna były uzywane m.in. w obronie Grodna,Lwowa, Warszawy, Włodzimierza Woł., Przemyśla o dziwo sporo tego uzywano przeciwko sowietom. Sporadycznie także w polu podczas wypadów. W wielu opracowaniach mozna na ten temat znaleźć informacje. Faktem jest, że nie były to butelki produkowane specjalnie czy to z mieszanka samozapalającą, czy też z zapalnikami, ale i tak wiele krwi te flaszencje napsuły naszym przyjaciołom". P.Z.
  12. Do pzl. Wszystkie oddziały, także rezerwy (sic!) otrzymały kbppanc.wz.35. Dowodzą tego relacje oraz zachowane dokumenty. Wynika z tego, że produkcja tej broni była znacznie większa niż ktokolwiek do tej pory przypuszczał. Łatwo to zresztą policzyć. Wiadomo też z relacji, iz nawet część baonów ON, które nie miały posiadać na stanie tej konstrukcji otrzymala karabiny ppanc. P.Z.
  13. Nie wierzmy w cuda!!! Pmd miał robić Wilniewczyc. Raka tez on robił. Oczywiście nie ma na to bezpośrednich dowodów ale poszlaki są dość silne. Trzeba byłoby dokładnie tą zabaweczkę" obejrzeć!!! Jeśli fabryczna... P.Z>
  14. Odp.grosowi. Mozliwe, że zaprezentowane pm były jakoś powiązane z pmd. Jeśli jednak nie objawią się jakieś nowe dokumenty to pozostaniemy jedynie w sferze spekulacji. Pewnikiem jest to, że egzemplarz prototypu miał być gotowy (zgodnie z dokumentami) w grudniu 39 r. Czasem jednak terminy były mocno przyspieszane. Jak było naprawdę....??? P.Z>
  15. Przymiarki do maszynowego VISa były i owszem, ale dla załóg pojazdów pancernych przewidziany był PMD, którego prototyp miał być gotowy do prób w grudniu 1939 r. Z opisu bardzo zbliżony do RAKa. P.Z.
  16. Z powodów czasowych w tej chwili nie bardzo mogę. Musiałbym posiedzieć w papierach. Postaram się po opędzeniu się. P.Z.
  17. Odp.Atosowi: już na pierwszy rzut widać, iż Polset różnił się budową od nkm wz.38 oraz modeli C i D. Uwaga Gebhardta jest całkiem na miejscu gdyż w tym samym duchu mysielibyśmy w tym wątku rozpatrywać np. elektryczny aparat do wykrywania min, którego prototyp powstał w 1939 r. w Polsce, a jego rozwinięcie (z dostosowaniem do materiałów angielskich) w 1941-42. To samo dotyczy sprzętu łączności, min zegarowych etc. Wiele prac z Polski przeniesiono i zakończono w Anglii. Często rozwijano tam tylko pomysły zaakceptowane wcześniej w Kraju. Ogólnie można powiedzieć, że nasi konstruktorzy należeli do najpłodniejszych i najbardziej nowatorskich, chociaż liczebnie stanowili dość małą grupę. Nie wszystkie też opracowania zostały wdrożone lub zaakceptowane do produkcji. Nie zmienia to faktu, że przed wojną mieliśmy odpowiednie kadry inżynierskie a i decydenci rozumieli i wiedzieli co czynić należy. Oczywiscie były i błędy. Mam osobiście materiał na ponad 200 konstrukcji z II RP, które są w większości nieznane i to jest prawdziwe świadectwo. P.Z.
  18. Do komentzarza Adama nic ująć. Zemieszczone zdjęcia dotyczą właśnie lokomotywy rozwalonej w rejonie Tłuszcza podczas prób w 1934 r. P.Z.
  19. Jak sama nazwa wskazuje elektrowóz pancerny". W zamyśle tak do działań samodzielnych, głównie patrolowania linii kolejowych, a także jako lekka lokomotywa.Zresztą wcześniejsza konstrukcja miała mieć podobne przeznaczenie z tym, że przewidywano, iz będzie ona mogła udzielać także wsparcia ogniowego dzięki armacie kal.75 mm. Generalnie jednak jest bardzo mało materiałów na temat obu konstrukcji. P.Z.
  20. 1. Mors to oczywiście Fabryka Karabinów w Wwaie. 2. Wagonów motorowych było 2 sztuki - jeden rozwalił się podczas prób, a był uzbrojony w 75-kę, drugi zaś w ppanc.37 mm. Ten ostatni projekt powstał w 1938 r. Pierwszego jest zdjęcie drugiegi szkic boczny i dane techniczne. P.Z>
  21. Mors był konstrukcją poprawną. Seria 38 sztuk wzorowana częściowo na pm ERMA. Ogólnie duży, niezbyt poręczny, ale dość celny. Wg mnie nowa wersja byłaby lepsza. Ale jak na tamte czasy to i tak był to wielki sukces. Zwłaszcza, że zapadła decyzja odnośnie wprowadzenia go na wyposażenie do konkretnych oddziałów. Karabin samopowtarzalny Maroszka i Sztekego to byłoby coś.
  22. Odp. Fotki Oerlikona z polskimi żołnierzami są znane, gdyż był on kupiony i testowany w Polsce tak na podwoziu kołowym jak i nóżkach (dwójnogu) do strzelań ppanc. O Żadnym fakcie jego użycie nic nie wiem. Ale oczywiście to nic nie znaczy. Gilgameszem ostatecznie nie jestem (tu ironia). Odnośnie Polstena to była propozycja z 1938 r. jego produkcji w HCP ale padła i decyzja firmy Zieleniewski została podtrzymana. Później zaś miała dodatkowo zostać uruchomiona w Jawidzu. Z materiałów Instytutu Sikorskiego nie wynika, że Polsten był oparty na dokumentacji przywiezionej z Polski. Wręcz przeciwnie. Wspomina się o doświadczeniach nad nkm opracowanymi w Kraju, ale była to raczej całkiem nowa konstrukcja. Chyba najbardziej zbliżona konstrukcyjnie do modelu B", który nie został wykonany nawet w prototypie. Może jednak jakieś nowe dokumenty rozstrzygną sprawę jednoznacznie. p.z
  23. 1.Wszystkie B-17 miały zmodyfikowane przez Rudlickiego wyrzutniki bombowe Świąteckiego; 2. Elektryczny aparat do wykrywania min dzięki któremu ten cymbał wojskowy Montgomery wygrał" pod El-Alamein; 3. Pelengator instalowany na okrętach wojennych, który w wydatny sposób pomógł wygrać Bitwę o Atlantyk, 4. Kombinezon wodoszczelny z patentowanym suwakiem wodoszczelnym dla marynarzy i częściowo lotników, 5. Urządzenie do szkolenia strzelców pokładowych, którego wykonano kilkadziesiąt sztuk dla wszystkich szkół w Anglii 6. Działoko 20 mm POLSTEN - wyprodukowano ok.40.000 sztuk 7.Nowoczesna metoda nawęglania i cementowania stali pancernej wraz z możliwością późniejszego jej spawania (mjr inż.Biernacki), 8. Specjalny przelicznik celofanowy umożliwiający automatyczne odczytywanie szeregu parametrów i zależnień podczas lotu samolotem (czas, zużycie paliwe w stosunku do wysokości lotu, wiatru etc.) Załogi wszystkich bombowców zostały w to wyposażone od bodaj końca 1943 r. Wcześniej liczono to wszystko na piechotę. 9. Pomoc w opracowaniu wielu prochów artyleryjskich 10. Odrzucane jednorazowe zbiorniki paliwa wykonane ze sklejki na podstawie patentu firmy Bracia Konopaccy, co było zdecydowanie tańsze niż takowe zbiorniki wykonane z aluminium, które przy okazji dostarczano wrogowi (sic!), etc., etc, etc, etc, O radiominach, zabawkach używanych powszechnie przez SOE wspominać nie będę. P.Z.
  24. Nic ująć nic dodać do informacji M-i". Mam kopie Sprawozdań WIT-u i tam wklad Polaków do opracowania różnego sprzętu używanego później przez aliantów" jest pawalający. Szkoda, że do dnia dzisiejszego nie potrafimy, poza Enigmą, się tym chwalić. P.Z.
  25. PRIMO. Nie napisałem nigdzie, że Oerlikon jest konstrukcją niemiecką. Secundo. Polsten w całości został wykonany i zaprojektowany w Anglii, cho wykorzystano w nim pewne rozwiązania z opracowań przedwojennych. TERTIO. Źródłami są akta CAW i Instytutu Sikorskiego, a szczególnie sprawozdania WIT, gdzie sprawa Polstenu jest dość dokładnie naświetlona. Niestety często tzw.źródła" nie bazują na materiałach arciwalnych lecz na ciocia powiedziała babci", albo celowo wysysano pewne dane z palca. Ja tam wolę wierzyć faktom. Zresztą my Polacy sami się nie szanujemy. Wystarczy wspomnieć bitwę pod El-Alamein (napisał p.Czmur), gdzie nie ma nawet słowa o tym, iż zwycięstwo było możliwe tylko dzięki zastosowaniu polskich wykrywaczy min (sic!). Natomiast w niektórych uczciwszych publikacjach zachodnich ta informacja jest podawana jako bardzo ważny wkład do techniki II wojny. Niestety coraz więcej jest tego typu publikacji na rynku. Proponuję zajrzeć do księgarni ODKRYWCY. Ileż tytułów się powiela... tylko jakoś nazwiska autorów są inne... O bezkarnym kopiowaniu zdjęć już nie będę wspominał nawet. Jeszcze żeby ci autorzy" wiernie przepisywali. Usuwali wcześniejsze błędy. Ale gdzie tam. Powiela się w nieskńczoność byki i jest super. Sam to przerabiałem, sam to przerabiałem jak z moich publikacji rżnięto i nawet w bibliografii nie zamieszczano pochodzenia zdjęć czy informacji. Dlatego też, szczególnie w odniesieniu do historii Polski, należy opierać się na źródłach a nie materiałach wtórnych. Przyklad: Henryk Smaczny Polska Zbrojna", gdzie sam wyłapałem kilkadziesiąt błędów merytorycznych, lub niejaki p.Łoś Artyleria polska 1918-39". Tego typu opracowania"powinny być zakazane ale kolejni czytelnicy dowiadują się z nich jaka ta historia"Polski była. P.Z.
×
×
  • Create New...

Important Information