Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

BART30

Sprzątanie pola bitwy pod Limanową.

Recommended Posts

Witam.
Wybieram się w rejon Limanowej na kilka tygodni więc zabieram wykrywkę.Aby nabrać trochu wiedzy o okolicy przeglądałem neta za wskazówkami.
Natrafiłem na opis bitwy......opis jak opis ale co mnie zdziwiło i czym się chce z Wami podzielić to pieczołowitość z jaką odbywało się zorganizowane sprzątanie pola bitwy.
Poczytajcie sami i napiszcie czy takie sytuacje były standardem,może dla tego tak mało fantów po wielkich bitwach.?

Sprzątanie...

Na wzgórku rzadki, maleńki zagajnik. Z jego skraju widok na limanowskie pobojowisko, niczym panorama: wznoszące się łagodnie, nasłonecznione wzgórze, małe zagrody, spokojne doliny, a dalej ośnieżone góry. I dwa kręte, pospiesznie wyryte okopy, niczym dwie olbrzymie, świeże bruzdy. Ciągną się przez żółtawe ścierniska ciemną smugą na przeciwległe wzgórze.

Szedłem tu pod górę wśród leżących zwłok. Na początku jakoś dawałem sobie radę. Do tego stopnia nie znam ludu rosyjskiego, że te zupełnie obce mi twarze z jasnymi brodami, obce mundury, obce grymasy, robiły na mnie wrażenie, że nie są to zwłoki, lecz Moskale. Od tego czasu nieraz widziałem jeńców rosyjskich: gdy się im przyglądałem, miałem wrażenie, że to trupy, tylko jeszcze stoją i chodzą. Może dlatego, że nigdy dotąd nie widziałem nieboszczyka. A teraz nagle, od razu, leżało z pięćdziesięciu - wszystko Moskale. I w ten sposób, być może na zawsze, będę sobie kojarzyć pojęcie nieboszczyka z rosyjskim żołnierzem.

Gdy jeszcze byłem wśród nich, wspinanie się pod górę szło mi jako tako. Lecz gdy pierwszy szaroniebieski trup popatrzył na mnie z ziemi, skończyło się oglądanie wspaniałego widowiska wojny przez pana literata. Gdyby nie wiedeński malarz batalista, pan Karol Hollitzer, który mnie podtrzymał, nie wiem co by się stało. Za chwilę trzeba było przejść między dwoma huzarami, leżącymi bardzo blisko siebie w kałuży krwi, a jeśli nie, to wracać. Tu musiałem stanąć z całą swoją literaturą i zamknąć oczy. Pan Hollitzer już przeszedł. Dobroduszny człowiek - też całkiem blady - wyciągnął do mnie rękę. Chwyciłem ją i przeszedłem z zamkniętymi oczami między niemymi huzarami, jak przez wąską kładkę nad ogromną przepaścią.

Nigdy nie wierzyłem, że po bitwie zwycięska strona sprząta pobojowisko. Wyobrażałem sobie, tak jak inni, że gdy kończy się bitwa, zwycięzcy ściągają pokonanych, okolica uspokaja się, a walki przenoszą się dalej. A tak wcale nie jest.

Gdy strony walczące wycofują się z pola bitwy, inne oddziały zwycięskiej armii z największą starannością sprzątają plac boju, niczym salę biesiadną nazajutrz po wielkiej uroczystości. Znalazłem się w środku takiego właśnie sprzątania. Obok mnie, wśród kolumn wozów chłopskich, szwendają się żołnierze z pospolitego ruszenia. Dyryguje nimi oficer. Dalej pod lasem odbywa się grzebanie poległych i stawianie krzyży. Tu, po naszej stronie, na skraju lasu stoją sterty staranie poukładanych odpadków bitwy.

Z dołu, posapując, wdrapuje się na górę Austriak z pospolitego ruszenia, obwieszony różnymi rzeczami. Idzie wzdłuż tych stert i wszędzie rzuca coś, co należy do danej sterty.


Die Beute auf dem Schlahfeld von Limanowa" (Łupy na pobojowisku pod Limanową). Tak zatytułowano to zdjęcie sygnowane przez Weltpress - Foto Wien". Ilustracja z książki Der Krieg 1914/15 in Wort und Bild", Deutsches Verlaghaus Bong, Co, Lipsk 1916 (ze zbiorów prywatnych).



Wynotowałem te rzeczy po kolei, jak leżały. Oddzielnie broń rosyjska, oddzielnie nasza, rosyjskie skrzynki po amunicji, w oddzielnej stercie każdy kawałek zaginionego pasa i wyroby ze skóry, oddzielnie wysoka góra rosyjskich menażek, sterta rosyjskich chlebaków i znów oddzielnie góra amunicji zwykłej, a obok góra taśm z nabojami do karabinów maszynowych. Góra z samych ładownic, a druga z samych puszek po konserwach. Rosjanie wszędzie rabują pościel, bo robią z niej legowiska w okopach. Była też sterta jasnokwiecistych, ordynarnych koców flanelowych. Zbierają je po zboczu żołnierze rosyjscy z pospolitego ruszenia. Sterta szmat: chusty, materiały opatrunkowe, szaliki, onuce. Sterta karabinów huzarskich, którym brak kolb. W oddzielnej kupie leżą tysiące wyciorów karabinowych. Potem góra krzywych noży rosyjskich, obok pochwy od naszych bagnetów. Cała góra opasek z dziwnymi rosyjskimi napisami. Sterta krótkich łopatek rosyjskich, złożonych porządnie w czworoboki, kwadratowe płachty brezentowe, dokładnie złożone. Oddzielnie gatunkowo lepsze sztućce oficerskie. Olbrzymia sterta bębnów z drutem kolczastym. Setki rosyjskich bagnetów o czterech ostrzach, kończących się rylcami. Sterta rosyjskich noży saperskich z zębatym ostrzem. Wielka kupa grubych, brązowych koców. Duża sterta czapek rosyjskich, czapki huzarskie. Na końcu mniejsza sterta: czapki zimowe i baszłyki, obok góra zapisanych papierów. Na polu bitwy zbiera się nawet papiery.


Cały tekst.
http://almanach.limanowa.org.pl/content.php?mp=main.art&&a=2004_18_16

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information