Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Gebhardt

Schleswig Holstein

Recommended Posts

Taka refleksja - okret wlasciwie chyba nikogo z polskiej zalogi Westerplatte nie zabil z cala pewnosci i najwyzej dobil zasypujac ziemia ciezko rannego sp kpr Andrzeja Kowalczyka. Jak na tyle sily ognia to rezultat zdecydowanie mizerny. A moze sie gdzies w kalkulacjach pomylilem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na szybko wyszukuję fragmentów książki B. Wołoszańskiego Honor żołnierza". I jak narazie opis pierwszego ostrzału,
1 września:
Na placówce 'Prom' odłamek zdruzgotał obojczyk celowniczemu erkaemu. Chorąży Gryczman założył mu bandaż, ale konieczna była pomoc lekarza w koszarach odległych o pół kilometra. Wkrótce zginął żołnierz, któremu odłamek rozerwał hełm i utkwił w czaszce"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z w/w źródła wynika że po 8 min. pancernik przerwał ogień. Przez ten czas wystrzelił osiem najcięższych pocisków 280mm które przeleciały nad półwyspem i wylądowały w morzu, 59 pocisków kal. 150mm i 600 pocisków 20mm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Następny ostrzał trwał od 7:40 z krótką przerwą do 9:00. W tym czasie na Westerplatte, dzięki zmianie pozycji pancernika, spadło 90 pocisków 280mm i 407 pocisków 150mm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a 400 sztuk 150 to tez robi wrazenie.
Na te 280 to chyba za blisko stali od W-platte?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlatego pancernik zmienił położenie aby pociski 280mm trafiały celnie. Przykładem tego jest zawalenie się wartowni nr 2 siódmego dnia obrony po trafieniu właśnie pociskiem 280mm. Należy dodać że załoga wartowni przeżyła. Wszystkie dni nie są opisane już tak szczegółowo więc przy użyciu tylko treści książki nie da się doliczyć dokładnej liczby wystrzelonych pocisków... Dodane jest jednak że niemieccy artylerzyści rozpoznali stanowiska ogniowe i kierowali na nie coraz skuteczniejszy ogień.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pierwsza pozycja znajduje się na wysokości Mewiego szańca" Drugą może można określić oceniając trajektorię lotu pocisku 280mm z wierz artyleryjskich przy maksymalnie opuszczonych lufach... ale tu już musi wypowiedzieć się jakiś specjalista;]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Problem z dzialami 150mm byl taki ze siedzialy bardzo nisko nad woda, bo byly w dzialobitniach burtowych. Mscilo sie oczywiscie to ze okret byl juz przezytkiem gdy byl wodowany.

A znowu armaty 280mm byly przeciwpancerne wiec powinny w zasadzie dzialac na zwloke. Pozatym zaprojektowane do ostrzalu na dlugie dystanse wiec wg mojego kolegi, speca od artylerii morskiej, jest wiecej niz prawdopodobne ze wiekszosc pociskow nie miala czasu sie uzbroic przed uderzeniem w Westerplatte. To by tlumaczylo duza ilosc niewybuchow. Raczej watpie ze rozbicie wartowni nr 2 bylo rezultatem pelnego trafienia z wybuchem pociskiem 280mm bo takim wypadku sadze ze nic by z wartowni nie zostalo.

No wlasnie, tylko kto to ten zolnierz ktoremu odlamek rozerwal glowe na Promie? Bo w zestawach udokumentowanych strat smiertelnych chyba go nie ma. Niestety do pelnej listy strat polskich chyba juz nigdy nie dojdziemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information