Bardzo dziękuję za odpowiedź!
Pomysł z czepcem antyrykoszetowym nie był mój (bo się nie znam na budowie pocisków) – w ten sposób zidentyfikowali przedmiot specjaliści, którym obecni na miejscu, wezwani przeze mnie policjanci wysłali zdjęcia i którzy zapewnili, zdalnie, że nie ma w nim nic niebezpiecznego, więc mogę go sobie zatrzymać. W tym wypadku najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo, więc wolałem się upewnić. Jeśli dobrze odczytuję schemat budowy tego pocisku, wynika z niego, że fragment, który mam, jest z litej stali, jest więc pod względem pirotechnicznym bezpieczny. Czy mam rację?
Inna rzecz to identyfikacja pocisku. Pierwsze moje podejrzenia szły w kierunku przeciwpancernego pocisku niemieckiego (z czepcem antyrykoszetowym), ale Pańska podpowiedź chyba wyjaśnia już wszystko.