Jump to content

jabu2

Forum members
  • Content Count

    33
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

Recent Profile Visitors

54 profile views
  1. Hej, Taką małą fotkę „Woźniaka-Walerusa’ vel „Powstańca” udało mi się wytropić przy okazji zagłębiania się w archiwach. Z pozoru… niepozorną. Ale fajnie pokazuje zarówno szczegóły konstrukcyjne jak i pochylenia kadłuba. Poza tym w zestawieniu np. z takim „Korfantym” to zdjęć w/w pojazdu jest znacznie mniej, co mnie w sumie nawet nieco zastanawia biorąc pod uwagę, iż wóz funkcjonował, także eksponowany publicznie - jeszcze w drugiej połowie lat 30. Fotografię wykonano, zdaje się w Katowicach, przy okazji bodajże 16. rocznicy obchodzonej tłumnie i uroczyście w 1936 r. Pierwszy z prawej to zresztą, zdaje się por. Oszek. A wiedzieliście, że Niemcy przypisują powstanie wozu... swojej myśli technicznej. W połowie lat 20. opublikowano u nich pozycję, w której wprost utrzymuje się, że powstańczy pojazd wykorzystywał rzekomo przejęte, częściowo wykończone podwozie A7V. Na rosyjskich forach się to jeszcze dziś powtarza (przytacza). Zresztą mój znajomy Z Niemiec, kręcący każdorazowo z dezaprobatą głową i mruczący z irytacją pod nosem formułkę w stylu „To niedopuszczalne. Wszystko mają niemieckie…” – ilekroć zaciągam Go do Muzeum Powstania Warszawskiego i w ramach resocjalizacji przymuszam do przeglądu ekspozycji mundurowej powstańców – także, gdy rozmowa schodzi na wygląd „Woźniaka-Walerusa” podziela opinię swojego ziomka z lat 20. To tak w formie dygresji, gdyż ja nie potrafię tak po prostu wrzucić foty bez komentarza. Pozdrawiam, Jabu
  2. Haubica kal. 28 cm z 1892 r. A z jakiej książki pochodzą te fotografie?
  3. Jak już tak sobie można folgować w dygresjach bez groźby przystrzyżenia to skorzystam z okazji i zapytam: czy w Polsce ukazała się jakaś publikacja przybliżająca temat artylerii polowej używanej przez oddziały wielkopolskie podczas powstania? Ja niczego podobnego nie kojarzę, ale może coś wydano, gdzie np. temat zostałby choć obszerniej opisany w ramach większej całości?
  4. Dziękuję. W obu przypadkach wygląda to budująco. Część żołnierzyków z pięknej kolekcji p. Kamińskiego nawet kojarzę. Też jako dzieciak miałem takich kosynierów, choć niestety nie pomalowanych. Oj, ile ja miałem w domu tych żołnierzyków! Całe mrowie. Kiedyś zrobiłem podliczenie i wyszło, że prawie tysiąc. Ostatni dokompletowani w sposób świadomy to byli tacy (bardzo solidnie w porównaniu z naszymi wykonani), ciemnobrązowi, też nie pomalowani Indianie ściągnięci przez kolegę z NRD. Nabyłem ich zestaw przehandlowując za nie klaser ze znaczkami... Cały klaser na czele z drogim cyklem olimpijskim... Ech, jak widać już wtedy, w wieku tych 10-11 lat traciło się głowę dla wojskowości... Niestety wszystko połknęła proza życia. Nie został się ani jeden... Nie będę zaczynał osobnego off-topicu. Choć znowu podsuwam myśl, że to byłby świetny, prawie militarny temat na Forum. Pewnie niektórzy coś tam po domach w kartonowych pudlach w pawlaczach jeszcze mają. Pamiętacie odcinek "40-latka", w którym inż. Karwowski miał zwidy z przeszłości i wyciągał takie pudło z żołnierzykami spod sufitu? Właśnie o tym mówię... A kolekcja, zwłaszcza p. Kamińskiego - bardzo zacna. Lubie takich zakręconych osobników. Pozdrawiam.
  5. "Identyfikacji szczątków dokonał Zakład Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. We wtorek rano kierownik tego Zakładu, dr Andrzej Ossowski, rozesłał do mediów komunikat, w którym poinformował, że ustalono tożsamość pięciu żołnierzy, którzy w większości zginęli w Wartowni nr 5 zbombardowanej przez Niemców 2 września 1939 r. Ossowski podał, że wśród zidentyfikowanych są: kapral Jan Gębura, plutonowy Adolf Petzelt, kapral Bronisław Perucki, starszy strzelec Władysław Okrasa oraz legionista Józef Kita. (Wyszczególnienie moje - dalej WM). (...) Ossowski podkreślił, że ich tożsamość ustalono dzięki genetycznym badaniom porównawczym, czyli porównaniu materiału genetycznego pobranego ze szczątków z materiałem pobranym od członków rodzin polskich obrońców Westerplatte. „Identyfikacja 5 poległych żołnierzy z Westerplatte jest dla nas wyjątkowym wydarzeniem z kilku względów. Są to jedni z pierwszych żołnierzy września zidentyfikowani metodami genetycznymi, to bardzo ważne dla rodzin ofiar, że pamiętamy także o tych ofiarach i skutecznie doprowadzamy do ich odnalezienia i identyfikacji. Polska dzięki tym badaniom wchodzi do elitarnego grona państw takich jak USA czy Wielka Brytania, które to państwa poszukują i identyfikują swoich poległych mimo przeszło 70 lat od zakończenia II wojny światowej” – powiedział cytowany w komunikacie Ossowski. (...) „Identyfikacja ofiar współczesnych konfliktów zbrojnych jest trudnym zadaniem i jak pokazują doświadczenia, popełniane są błędy, tym trudniejsze są sprawy identyfikacji poległych z okresu II wojny światowej. W tym przypadku dzięki wieloletniej pracy pracowników Muzeum II Wojny Światowej wytypowano i założono kilka scenariuszy badawczych, do kogo należą szczątki spoczywające w bezimiennych mogiłach znalezionych na Westerplatte. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli krewnych większości z typowanych żołnierzy i pobrano od nich materiał DNA do badań. Nie było to łatwe zadanie, np. prokurator IPN podjął decyzje o ekshumacji brata jednego z poległych” – napisał Ossowski. (...) W trakcie ubiegłorocznych badań archeolodzy natrafili na ludzkie szczątki. W sumie ujawniono i zabezpieczono kości pochodzące od co najmniej dziesięciu osób w tym osiem niemal kompletnych szkieletów (WM). (...) Obok szczątków odkryto m.in. guziki wojskowe, buty oraz inne elementy polskiego umundurowania wojskowego, a także różnego rodzaju amunicję i broń należącą do jednego z żołnierzy. Znaleziska te sugerowały, że – z bardzo dużym prawdopodobieństwem – natrafiono na pochówki polskich obrońców Westerplatte. źródło: PAP.
  6. Wyraziłem się nieprecyzyjnie. Oczywiście, że na obu fotografiach uwieczniono jedną i tą samą haubicę. Chciałem wcześniej zasygnalizować, iż, z tego co mi się wydaje - Niemcy zdobyli w Grodnie DWIE haubice tego typu.
  7. Poczułem się w obowiązku poinformować społeczność Forum, że udało się to i owo ustalić, ale trochę jak w Radiu Erewań - też haubica tyle, że nie ta i też w twierdzy rosyjskiej tyle, że nie w twierdzy Przemyśl... itd. Całości ustaleń podawać nie będę, Żona i tak oskarża mnie, że wszystkich wszystkim zanudzam. Zamieszczę natomiast dwie fotografie, gdyż czasami haubicę na nich przedstawioną bierze się właśnie mylnie za Typ 45 kal. 24 lub 20 cm toteż ich prawidłowy opis przyniesie może ze sobą jakieś walory edukacyjne. Nie ukrywam, iż zabieg stanowi też trochę pretekst do wyrażenia z mojej strony "publicznego" podziękowania. Barbapapa, którego niereformowalnie przekręcam na Barnapapę, wykazał się dużą wytrwałością i inwencją w próbach udzielenia mi wsparcia podczas tropienia ewentualnych polskich śladów działa. Chciałem choć w ten sposób wyrazić wdzięczność. Tym bardziej, że już pierwszej doby zorientowawszy się w skali trudności podsumował , iż jest to "temat-masakra", ale nawet to nie odwiodło Go od dalszych prób udzielenia pomocy. Trochę mi to nasuwa skojarzenia z uporem i konsekwencją wykazanymi przez załogę ppor. Sasa mającą już na samym początku starcia wewnątrz maszyny "TP" ciężko rannego (z zaskoczenia przez Ukraińców wziętych za polską, wysuniętą czujkę) pchor. Zambellego. A mimo to, nie złamaną deprymującą wstępną fazą boju i próbującą wypełnić powierzone jej zadanie bojowe. Jak widzicie dyskusja o "Tanku Piłsudskiego" wywołała u mnie objawy o niepokojącej skali i trzeba będzie jeszcze paru dni, aby ciśnienie z tej butli nieco zeszło... Na poniższych dwóch fotografiach widać zdobyte w Grodnie 2 września 1915 r. przez bodajże 1. dywizję Landwehry, dwie japońskie haubice kal. 28 cm. Te starsze względem Typ 45, prawie 11-tonowe haubice kal. 28 cm zaprojektowane bodajże w 1892 r. W dużym stopniu to one zdemolowały w 1905 r. Port Arthur. Japończycy zmontowali ich całkiem sporo bo ponad 320 egz. Całe mnóstwo w porównaniu z tymi 10 Typ 45 kal. 20 cm. A właściwie to 9 jeśli przypomnieć, że jedno im rozerwało, jeszcze przed ich eksportem do Rosji, w przypadkowej detonacji lufy pod twierdzą Tsingtao. Natomiast nie dziwią mnie w Grodnie akurat te właśnie haubice kal. 28 cm. Spośród całej artylerii dostarczanej Rosjanom przez Japończyków w latach 1915-1917 (gdyby nie liczyć lekkich kalibrów) to z artylerii ciężkiej właśnie tych dział sprzedali carowi najwięcej, bo wg źródeł japońskich 42 egz. Barnapapa - jeszcze raz dziękuję za pamięć i zaangażowanie. Jabu
  8. Ooo, ciekawe. A gdzież to jest tak eksponowane? I w jakiej skali? 1:35? 1:48? To chyba jakaś samoróbka? Nie słyszałem o modelu "TP" dostępnym na rynku, ale w sumie nie śledzę gałęzi modelarskiej więc miało prawo mi coś tam umknąć. Pozdrawiam.
  9. Tak, wiem o tej pozycji. Starałem się z nią zapoznać. Teoretycznie jest do pobrania tutaj: http://www.jpilsudski.org/promocje-ksiazek-spotkania-z-autorami/1305-auto-pancerne-jozef-pilsudski-lwow-listopad-1918 Jednakże jak to czasami bywa z polskimi instytucjami o charakterze propagatorsko-misyjnym... link zdaje się nie działa. Pisałem nawet do nich w tej sprawie. Jak dotąd nie otrzymałem odpowiedzi. Chyba, że ja coś źle robię...
  10. Dzięki za ostatni, nocny komentarz. Widziałem go, ale już musiałem odpuścić i wywiązać się do rana z ważnego zlecenia. No tak – w kombinacji fotograficznej zamieszczonej przez Ciebie dobrze widać która oś bardziej przypomina tą ze zdjęć uwieczniających naszego „TP”. Nie wiem, czy to wszystkich przekona, ale mnie w znacznym stopniu tak. Ten sam element z Bussinga wygląda bardziej podobnie. Muszę jeszcze sprawdzić jak to się przedstawiało w Pradze N… … oraz w ówcześnie używanych ciężarówkach Saurera, Fiata, de Dion Bouton, Hansa Lloyd, bo o tych markach wiem, że posiadali je do dyspozycji we Lwowie w listopadzie 1918 r. Nie ukrywam też, iż przez ostatnie 2 h zrobiłem sobie już mały przegląd setek fotografii wszystkich wymienionych wozów zamieszczanych w sieci. Jak dla mnie to przednia oś z Bussinga pasuje najlepiej, ale… Ja jestem w tej działce całkowitym ignorantem. Po prostu odszukam kogoś, o kim potwierdzi się, iż jest dobrym specjalistą w dziedzinie motoryzacji z okresu WWI i poproszę o wsparcie (analizę). Ja patrząc na dwie ośki uznam je za podobne. Specjalista złapie się przy podobnej diagnozie za głowę a sprawa jest zbyt poważna, aby tu odstawiać amatorkę. Dziwi mnie tylko (nieco), że nikt o podobną analizę (najwyraźniej) się chyba publicznie wcześniej nie pokusił. Ja się zajmuję całkowicie inną płaszczyzną, dodatkowo występującą po drugiej stronie globu. Ale nasi rodzimi badacze, tu w kraju, powinni to przecież chyba zrobić w oparciu o zachowany materiał zdjęciowy - lata świetlne temu. Jeśli nie dla potrzeby poznania to z tytułu odkrywania i potwierdzania ustaleń związanych z tożsamością narodową (tak, wiem jak to brzmi, ale uważam, iż to także stanowi ważny czynnik. Dla mnie przynajmniej tak). Mnie to zaintrygowało przy okazji jednej, marnej wystawy… Całkowicie przypadkowo. Druga sprawa na którą chciałbym Wam zwrócić uwagę. Zamieściłeś znane zdjęcie „TP” ze stojącym obok wozu ppor. Sasem. Fotografię znam i mam, ale ta przesłana przez Ciebie jest znacznie lepszej jakości. Dziękuję Ci bardzo za jej zamieszczenie. Również dlatego, że analizując ją doszedłem, dzięki tej lepszej jakości do wniosku, iż z dużym prawdopodobieństwem (przynajmniej jak dla mnie) wóz posiada siatkę ochronną umocowaną także do przedniej części kadłuba. Na innych zdjęciach, na tyle, na ile jest to uwiecznione – widać jej brak. Na tym, dzięki lepszej od poprzednich jakości – uważam, że już jest. Normalnie przy takiej ostrości powinniśmy (wg mnie) widzieć wyraźnie układ jezdny – przednie koła, przednią oś, drążek poprzeczny układu kierowania itd. Tak mamy na innych fotografiach. Tymczasem na tej ostatniej jest wg mnie inaczej. Gdybym miał rację była by to odpowiedź na nurtujące mnie inne pytanie. Jeśli zdecydowano się na ciekawe posunięcie z montażem siatek ochronnych to dlaczego nie dokonano tego również w dolnej części przedniej płyty kadłuba. Z założenia ona najbardziej jest eksponowana względem przeciwnika. Rzut granatem pod pojazd będący w ruchu z boku zawsze jest obarczony tym ryzykiem, iż musisz wóz właściwie "obok siebie" przepuścić a jadąc przemieszcza się w inny punkt stąd i trzeba brać poprawki na rzut do celu. Tymczasem rzucanie w kierunku wozu jadącego ku tobie generuje całkiem inne okoliczności. Odkąd usłyszałem (przeczytałem) o koncepcji siatek, która nie ukrywam – zaskoczyła mnie i zaintrygowała, miałem kłopot z tym, czemu widzę je wyłącznie chroniące boki kadłuba a nie również układ jezdny z przodu. Gdybym właściwie oceniał sytuację to dzięki dobrej jakości tego zdjęcia widzimy, iż do akcji bojowej jednak je może montowano. To, że brak ich na większości pozostałych fotografii może natomiast oznaczać, iż uwieczniony na tych ostatnich zdjęciach wóz znajdował się po prostu w „niebojowych okolicznościach” (przepraszam za wyrażenie). A siatkę możliwe, że demontowano czasowo z przodu, gdyż w tym miejscu generowała potencjalnie największy kłopot w użytkowaniu. Z przyczyn oczywistych. Jak Moryc Welt z „Ziemi obiecanej” – rzucam myśl a Wy ją łapcie (jeśli chcecie). Ja wracam do „swojej” wystawy i reszty zobowiązań. Tak na marginesie – ten temat aż się prosi o świetny artykuł generujący spore walory poznawcze… Pozdrawiam, Jabu
  11. Przepraszam jeśli pytanie zdradza we mnie ignoranta, ale kim właściwie jest p. Skalski?
  12. Dziękuję za te uwagi. Repliki, poza pobieżnym obejrzeniem 3 zdjęć w sumie nie oglądałem. Planowałem to zrobić jutro. Bardziej interesowała mnie analiza zdjęć z epoki (ja wiem o zachowanych bodajże 8). Zakładam, że zrobiono więcej. Pytanie czy się zachowały a jeśli tak, to w jakiej (czy czytelnej) formie. Naprawdę szkoda, iż nie znamy żadnej fotografii tylnego kadłuba pojazdu. Pozwolę sobie na uwagę, że w przypadku Forda FT-B było jednak o tyle "łatwiej", że plany tego typu wozu się zachowały i są. z tego co wiem w komplecie dostępne. Ale to oczywiście tylko częściowe usprawiedliwienie dla rekonstruktorów pozostałych projektów. Jako, że replika mnie w tej całej mgle najmniej zaprząta to najchętniej przeanalizowałbym domniemanie związane z ciężarówką Büssing. Tym bardziej, że ciężarówek tej marki, zdaje się, że najwięcej w liczbach bezwzględnych posiadano w listopadzie 1918 r. wśród taboru ciężarówek zgromadzonych przez Komendę Lwowską. Pozdrawiam, Jabu
  13. Dziękuję. To może być ciekawe wyjaśnienie końcowych losów pojazdu. Potwierdzałoby tez teorie o wyłącznie miejskim założeniu taktycznego wykorzystania opracowanej konstrukcji. A mogę jeszcze prosić o ustosunkowanie się do pytań, które zadałem wcześniej? 10 h temu. M.in względem wątpliwości odnośnie do Pragi V, czy jednoznacznego określenia czy były to blachy 10 mmm czy 15 mm. Te drugie pewnie na obecną chwilę - nie do ustalenia. Tych archiwów strasznie szkoda. Tych i wielu innych, im podobnych. Albo posłużyły finalnie do zapychania przeciekających dachów zabudowy Lwowa, albo niszczeją gdzieś w rosyjskim interiorze. Pozdrawiam.
  14. Wiesz, ja tak sobie myślę, że to też może być odpowiedź na nurtujące pytanie (każdego dociekliwego badacza): dlaczego ciekawego skądinąd pojazdu nie użyto (najprawdopodobniej) w działaniach bojowych w następnym roku. Przecież drugie podejście walk o Lwów nastąpiło wiosną 1919 r. A później z kolei eskalowała wojna polsko-bolszewicka. Tymczasem nie specjalnie słyszymy aby konstrukcję, z założenia na wagę złota jeśli przypomnieć ile w tej klasie broni miały całe polskie siły zbrojne, gdziekolwiek taktycznie wykorzystano. Najwyraźniej pozostała w mieście nie wyjeżdżając w teren. Niewykluczone, iż prognozowali (bali się), iż im się na tzw. wertepach z dużym prawdopodobieństwem... szybko rozkraczy. Pojazd pancerny przewidziany do walk miejskich... wyłącznie. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information