Jump to content

Lupus

Forum members
  • Posts

    36
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lupus

  1. Zaraz, zaraz... Parasol to bardzo ciekawy trop. Skoro szukasz "kija" sugeruje, że wiesz więcej niż mówisz, albo zakładasz, że znalazłeś coś pochodzące sprzed wieku czy dwóch. Dlaczego nie może to być element całkiem współczesnego parasola z metalowymi elementami? 7mm na rurkę to całkiem wystarczająco, nawet jeśli był teleskopowy.
  2. jeżeli ten bębenek kręciłby się w kierunku innym niż w rewolwerze, to faktycznie mógłby być to "magazynek" do takiego rewolweru. Ale spodziewałbym się wtedy bardzo słabej jakości metalu. Po co miałby być trwały skoro jest jednorazowy Mnie się to skojarzyło raczej z elementem obręczy jakiegoś koła ze szprychami, ale rozmiar nie sugeruje, że jest to pojazd hihi...
  3. Ja też mam taki stary film, ale jak poszedłem do naszego miejscowego Domu Kultury, to mi powiedzieli, że taśma jest strasznie wysuszona i nie odważą się tego włożyć na projektor. Podobno są fachowcy, którzy mogą przywrócić tym taśmom odpowiednią żywotność, ale niestety nikogo mi nie mogli podpowiedzieć. Landszaft znasz kogoś kto mi to zgra na jakiś nowocześniejszy nośnik? najlepiej oczywiście do pliku albo na DVD
  4. Słowa i wielość ich znaczeń to temat rzeka. Nie przekonasz mnie, że ze względu na potoczny język mówiony, mamy rezygnować z bogactwa języka pisanego. Języka nie uczymy się po to żeby było łatwo, tylko żebyśmy się mogli precyzyjnie wypowiedzieć. Konkretnie i na temat, albo rozwlekle i opisowo. Niezależnie od tego musi być jednoznacznie. może "miny" są ciekawsze, ale "Allah akbar" po polsku bez właściwych literek traci na przesłaniu.
  5. taaak.... a wystarczyło kilka lat temu zrobić drogę w najwęższym miejscu Rospudy i dzisiaj nie byłaby potrzebna nowa obwodnica. Ekologia jest krótkowzroczna. Nie można przeciąć rzeki estakadą na słupach, ale można zrobić obwodnicę 20 km wzdłuż tej rzeki, a potem i tak ją przekroczyć, ale mostem, a po 10 latach potrzebujemy kolejnej drogi, bo tamta jest w niewłaściwym miejscu, jest za długa i za wąska...
  6. Tyr ciekawy artykuł przytoczyłeś. Teraz w imię odpłciawiania języka utworzone zostanie dodatkowe kilka form, które oczywiście uproszczą gramatykę... a nie czekaj... nic się nie uprości... hm to już nic nie kumam. Te literki to jednak jest różnica: najprostszy przykład LÓD / LUD. To nawet nie chodzi o pisanie tylko o gramatykę jako taką. Zaczniemy jeść LUDY, jeśli jeden to będzie "lud"? a potem deser zacznie być ludowy czy jednak lodowy? Jest więcej takich przykładów. Na wiki możecie znaleźć artykuł o homofonii: morze – może, kod – kot, Bóg – Bug – buk, mieć – miedź To ma znaczenie! Unifikacja liter typowo polskich z tymi z podstawowego alfabetu łacińskiego spowoduje zubożenie języka oraz redukowanie ilości słów (raczej niepożądane zjawisko w języku żywym). Dodatkowo będziemy musieli wymyślić słowa, które będą zastępowały już istniejące, tylko po to żeby się nie myliły. Ja się przyzwyczaiłem, że pływam kajakiem po Bugu, a wieczorem siedzę przy boskim ognisku, paląc bukowe drzewo. Wolałbym tego nie zmieniać tylko dlatego, że jakiś Norweg nie umie się nauczyć polskiej odmiany.
  7. Wydaje mi się, że to nie jest jakiś przemożny imperatyw wewnętrzny, ale używając języka polskiego zgodnie z jego ortografią, czuję się bardziej patriotą, niż czułbym się świadomie łamiąc jego zasady. To nie jest przytyk do nikogo, bo jestem tutaj zbyt krótko i nie znam Was. Nie oceniam niczyjego patriotyzmu, przekonań politycznych czy zasad moralnych, bo to jest indywidualna sprawa każdego z nas. Mówię tutaj o moich przekonaniach i motywach. Z ciekawostek mogę jeszcze powiedzieć, że mi nie przeszkadza wcale trudna gramatyka czy ortografia języka polskiego. Jestem inżynierem, a nie humanistą, ale na forum o zacięciu historycznym dziwię się, iż pojawiają się głosy, że należy to uprościć. Dla mnie jest to kolejna ciekawa odsłona kultury do zbadania. Są przecież słowa, które po zmianie litery z ó na u zaczynają co innego oznaczać. Inne jest ich pochodzenie i należy to raczej badać niż zapominać. Ja mieszkam w Białymstoku i w tych okolicach (szczątkowo, ale jednak) pozostała jeszcze różna wymowa głosek h i ch. Nie wszyscy już to słyszą i nie większość już tak nie mówi, ale ja słyszę. Moje politowanie budzi obecna wykładnia wymowy uznająca wymowę "japko" za prawidłową, a "jabłko" za hiperpoprawność. Razi mnie też mówienie przez chłopców "poszłem" zamiast "poszedłem". To jest zwyczajnie niemęskie.
  8. Ależ ewolucja języka nie jest niczym złym. Byle zgodnie ze słowami prof. Bralczyka rozumieć, że "Jest różnica czy zrobisz komuś łaskę, czy zrobisz komuś laskę" Wszystkie błędy ortograficzne są w tym edytorze podkreślane czerwoną linią. To nie jest puryzm czy jakiś specjalne ortodoksyjne myślenie, ale jeśli mam podkreślony tekst to może warto się zastanowić dlaczego? Pisanie po polsku, zachowując interpunkcję i ortografię jednego znanego nam dzisiaj języka (język w przyszłości na pewno się zmieni, ale jeszcze nie wiemy jak) jest wyrazem szacunku względem czytelników oraz pokazaniem, że dbam również o ich czas. Jeśli nie będą musieli ślęczeć i wczytywać się w mój tekst po to żeby zrozumieć o co mi chodziło, to myślę, że szybciej mi odpowiedzą. Zmiany w języku są fajne i ciekawe, zachowywanie poprawności zarówno ortograficznej jak i fonetycznej, moim zdaniem, jest bardzo ważne jeśli mówimy o tożsamości narodowej. Bardzo dobrze to widać w języku używanym przez Polonie w różnych krajach. Polski w ich wydaniu się redukuje oraz zaczyna tworzyć kalki fonetyczne. "tubajfory" i "kręcić darjło" to moje ulubione powiedzonka amerykańskich kontrakotrów. Żaden z nich nie zastanawia się, że te drajło ma polską nazwę, ale dłuższą, a "two by four" to tylko przekrój tej beleczki. Zresztą historyczny, bo teraz są mniejsze. Inna składnia języka, akcenty czy słownictwo w takich miejscach jak Adampol zachowała się, ponieważ nie jest to język żywy. Nikt z tych ludzi nie próbuje nazwać smartfona używając języka polskiego z XIX w. To jest język znany i kultywowany w postaci pieśni ludowych, wierszyków i modlitw. Zresztą skażony tureckimi naleciałościami, bo przez tyle lat jeśli ktoś chciał nazwać po polsku coś nowego musiał skądś to słowo wziąć. I jak myślisz sprawdzał u kuzynów w Polsce jak się nazywa np."odkurzacz" czy użył takiego słowa jak sąsiad-Turek? Taki sam język ludowy można do dzisiaj spotkać w małej wsi na Podlasiu, pod Lublinem czy Rzeszowem. Trzeba tylko znaleźć najstarszą starowinkę. Ona też nie wie, że smartphone to smartfon, to jest tylko "telefon", albo "ustrojstwo".
  9. Można uczyć ortografii poprzez moralizowanie, a można przez ostracyzm. Ciekawe jak zmalałby ruch na forum gdyby przyjąć założenie, że nie odpowiadamy na posty, które zawierają rażące błędy ortograficzne. przecierz pirząc s błendami widadź to przes potkreślenie czerwonom linją
  10. "wapiennik" needs limestone (google translation ?). I don't think there are any deposits in the area. but "dymarka" and "smolarnia" usualy are located in the same neighborhood. You need charcoal to smelt iron, and when you make tar, there is lot of charcoal left.
  11. Ależ ja właśnie tak postrzegam pomysł rozbiórki Pałacu. Boję się jednak, że obecna ekipa będzie w stanie "wyłuskać" te miliardy ze skarbu państwa. Boję się, że wtedy zaczną się powoływać na vox populi i wskażą, że na różnych miejscach takie głosy pojawiały się już wcześniej. Dlatego w każdym miejscu, czy to na forum, czy w rozmowach realnych, uważam za zasadne sprzeciwiać się takim pomysłom. Nas, społeczeństwo dorobkiewiczów, nie stać na to żeby "zburzyć Bastylię". Historii nie można studiować dla zasady i po to żeby spierać się czy "ten-czy-inny" wielkim patriotą był, albo czy był wizjonerem czy wariatem. Moim zdaniem, historii uczymy się żeby nie popełniać tych samych błędów. A nie słyszałem jeszcze żeby, po za znaczeniem symbolicznym, zburzenie Bastylii przyniosło komuś coś dobrego. Tłuczenie rzeźb, tylko dlatego że były w świątyni innego wyznania, nie poprawiło nigdy stosunków międzyludzkich. Palenie ksiąg nie spowodowało zaprzestania głoszenia pewnych tez i wiedzy. A czy PKiN jest brzydki? Brzydkie to są blokowiska z lat '70. Niefunkcjonalny? no bez przesady, bez funkcji to są "zabytki" w Polsce: muzeum albo urząd. O ile jeszcze muzeum może pokazywać np. architekturę obiektu, to te budynki na pewno nie są przystosowane do nowoczesnej administracji. Zwykle, staram się też nie kłócić z przeciwnikiem w dyskusji, ale i nie pozwolę sobie, żeby ze mnie wariata robić.
  12. Poniżej cytaty wyłącznie z Twoich wypowiedzi: W 2007 r. Bundestag postanowił, że Pałac Republiki zostanie zburzony, a pałac Hohenzollernów odbudowany. To tak jakby w Polsce parlament zdecydował o rozbiórce Pałacu Kultury i Nauki („Pekinu”. Wątek założyłem z podziwu dla pragmatycznych Niemców - przegłosowali, zburzyli relikt komunizmu czyli "Pałac Republiki" i odbudowali wysadzony zamek Hohenzollernów. Widzisz jakąś analogię ( historyczną, symboliczną, tożsamościową) pomiędzy w/w a naszym Pałacem Saskim i "Pekinem" ? Aspekt ekonomiczny jest chyba najmniej kontrowersyjny, tu najłatwiej o konsensus ( w kontekście tych dwóch budowli, naszej i ich). Jednak w całej tej sprawie mam nieodparte wrażenie że nawet dla Niemców miał od znaczenie drugo - trzeciorzędne. Dla ustalenia co było na pierwszym miejscu kluczowe jest zestawienie CO zburzono i CO odbudowano. Bo przecież mogli zbudować tam centrum rozrywki, galerie handlowe, zoo, podziemne parkingi... "rozbiórka była racjonalna z powodów architektonicznych, technicznych i ekonomicznych. Nie ma tu zbyt wiele analogi z Pekinem a właściwie ich brak. Prawda" Chyba nie tylko ja widzę, że manipulujesz czytelnikami, ale oczywiście zaraz sobie zasłużę na miano zaprzańca, bolszewika, żyda (wyznawcy judaizmu) albo innego cyklisty.
  13. "ukierunkować dyskusję"? znaczy pokłócić się? zrobić zamęt i niezależnie od faktów zinterpretować czyjeś działania tak żeby pasowały do mojej wizji?? "nie ma zbyt wiele analogii" nie no po tym to już straciłeś w moich oczach jako dyskutant.
  14. Jasne Lizus, wie gdzie są konfitury itd, ale żadnemu w zacietrzewieniu nie przyszło do głowy, że może mam po prostu swoje zdanie, które przypadkiem zgadza się z funkcją moderatora (sam pełnię taką funkcję na zupełnie innym forum). Ciekaw jestem czy ktoś się zastanawiał, w jakich okolicznościach zniknął wspominany Sobór? Przecież to taka sama sytuacja tylko w drugą stronę. Teraz to krytykujecie, ale sami proponujecie taką samą procedurę: wyburzyć i zbudować coś innego z pobudek czysto politycznych.
  15. Jak można dać plusa Moderatorowi? Jedyny rozsądny na tym forum? Ja rozumiem, że można mieć jakieś poglądy na inne religie i postawy, ale zawsze mi się wydawało, że taka czy inna przynależność to ludzi jeszcze nie obraża. A tutaj przerzucacie się kto pojedzie do Moskwy, a kto pod Ścianą był i się modlił (zresztą sam chętnie bym poszedł i też stanął pod nią, poszukał bym miejsca gdzie kilku Papieży zostawiło swoje modły)... ech to nawet nie jest zabawne...
  16. Naparstek bez czubka palca? nie wydaje mi się. Kształt dzwonka to ma, ale skąd a takim razie ta dziura? Natomiast ułamana część świecznika to ciekawy trop. Z każdym dniem na forum jest coraz bardziej pod wrażeniem wiedzy i spostrzegawczości forowiczów.
  17. Ależ tu się nie ma za co obrażać. Zacząłem od tego, że nie znam się, ale temat wydał mi się ciekawy i dlatego starałem się go odgrzać i dowiedzieć więcej. Jednak przewertowałem ten temat ponownie i nie dokońca wiem co przegapiłem i dlaczego mój post jest taki nie na miejscu... Chodzi Ci o to, że na tych zdjęciach nie widać orzełków? owszem ale te zdjęcia są unikatowe, choćby ze względu na kierunek hełmów, czy tak było na wszystkich hełmach? Rozumiem, że to iż w czasie powstania domalowali orły, można jakoś wytłumaczyć. Tylko jak? Zbyt dużo niewyszkolonych "żołnierzy", mogłoby nie rozpoznać "swojego" po samym kształcie hełmu, bez orła?
  18. Temat trochę jak z archiwum XX w, ale to jest wojsko... oni nie robili nic bez rozkazu. W warunkach frontowych żołnierze mieli na bank pewną dowolność, i jeśli któryś stwierdził, że leżąc i celując daszek mu zasłania widok, to na pewno żaden dowódca nie zabraniał takiego niewielkiego zabiegu modyfikującego hełm, ale na paradach? i przy wręczaniu odznaczeń? Może to oznaczało: "Ja jestem frontowiec, a hełm w pozycji "normalnej" to niech rezerwiści na szkoleniu noszą."
  19. Nie byłem w wojsku, nie nosiłem hełmów, czyli nie znam się ale się wypowiem... hihi Kask budowlany to nie stricte hełm, ale jeśli się korzysta z urządzeń celowniczych (w moim przypadku teodolity i niwelatory) to faktycznie nie da się ich używać w kasku założonym normalnie. Przepina się wtedy mocowanie kasku na odwrotnie i od razu działa. Czy na tych zielonoburych hełmach z tematu były wielkie i białe orły na środku czaszki? Bo jeśli tak to, ja też bym nie chciał wystawiać z okopu takiego hełmu z "ułatwieniem celowania". Doświadczenia czerwonoarmistów były takie, że z olbrzymich krwistoczerwonych "świecących" gwiazd na budionówkach z początku wojny, pod koniec gwiazdki zrobiły się małe i raczej takie brudne szaro czerwone.
  20. eee tam, lufa jak lufa, pocisk jak pocisk, tylko potencjalnych spraw mniej do badania... hihi
  21. Jakby tak usunąć wszelkie wypominki "putinowskie" i inne to można by pomyśleć, że kulturalni z Was ludzie i mielibyście o czym porozmawiać, mając nawet inne zdanie. Zaryzykuję wręcz i powiem, że nie bylibyście tacy zacietrzewieni na żywo, twarzą w twarz, bo to nie wypada... ale skoro dzieje się to na forach, to np. ja już nie nie jestem "Darek" tylko "Lupus", więc mogę sobie pozwolić. Wyloguję się i on przestanie istnieć. Po co rozmawiać jak można się obrzucić błotem i patrzeć jak ocieka... tylko niestety rzucanie błotem okrutnie chlapie i brudny się robi nie tylko obrzucany, ale i obrzucający. Oczywiście zaraz mi ktoś powie, że jestem psycholog spod budki z piwem, ale mi to nie przeszkadza. Ja lubię piwo. @slajmi130: Masz rację, u nas takiego mchu i rdzy nie dostały zabawki co to 50 lat stały na podstawkach z lufami wycelowanymi w "zgniły zachód" . Te SU jeszcze ma jakieś resztki farby oryginalnej, ale "Rudy" jest już faktycznie rudy. A wiecie jakie są przepisy u nas dotyczące posiadania czołgu?
  22. Ciekaw jestem czy na Zaolziu nie walczyli z Polakami. Co ciekawe rok ten sam bym podał. Od jakiegoś czasu loguję się na tym forum i jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy na tematy historyczne, ale nie uogólniaj zwłaszcza jeśli mowa o jakichś niuansach prawnych, obcego nam systemu prawa. Mogę coś przekręcić, ale ja po przeczytaniu oryginalnych komentarzy, zrozumiałem tyle, że zmieniły im się przepisy dotyczące broni i jest to sposób na legalizację do nowych przepisów. To nie jest "oddawanie". Po sprawdzeniu przez policję broni, czy nie została użyta do jakiegoś przestępstwa, broń po takiej legalizacji wróci do właściciela lub może (nie musi) być oddana państwu.
  23. ech jak ludzie nie znający się na prezentacji kartograficznej biorą się za przedstawianie danych przestrzennych... Nie wychodzi to zwykle najlepiej, takafura napisał tylko o tym że to obejmuje 10 lat, ale pewnie nie chce Was zanudzać tym np. że cięcia częściowe (czy jak je tam leśnicy nazywają) też są na tym obrazku zaznaczone takim samym symbolem jak wyrąb całkowity... W mojej branży też się dyskutuje o tym bublu kartograficznym...
  24. Ile ważył aparat fotograficzny? Jako geodeta twierdzę, że mierniczy 100 lat temu nie używałby statywu mosiężnego. ;) Co nie zmienia faktu, że ten pokrowiec mógł być do takiego właśnie statywu rurkowego/
  25. hejka Geodeci używali tyczek raczej w takich pokrowcach (fotkę wyszukał mi google jako komplet tyczek) Składane tyczki geodezyjne są zwykle kompletowane, tzn. jedna tyczka geodecie była do niczego nie potrzebna. Technologia pomiaru wymagała co najmniej 3, a efektywność 4 tyczek. Tyczki poniżej 2 m też raczej nie były używane. Ten komplet z obrazka to produkcja polska od lat 70. (najstarsze jakie ja posiadam pochodzą z połowy 80). Kształt pokrowca (rozszerzający się klin) też nie wskazuje na tyczki. Geodeci od zawsze dbali o swoje instrumenty ;). Pokrowiec na tyczki miałby osobne komory na każdy element. Z kolei ten statyw do tyczek ... kiedyś były stalowe i nikt ich nie chował do pokrowców. Jak się ocierały o siebie to rdza się w sposób naturalny usuwała. Trop statywu moim zdaniem słuszny, tym bardziej, że nie geodezyjny. Mosiężne dla geodetów byłyby zbyt ciężkie, a także nie wyobrażam sobie geodety, który by pracował z jakimś urządzeniem na wysokości jakieś 0,6 m nad ziemią. (42,5 cm długość całego pokrowca, czyli element chowany mógł mieć maksymalnie 35-40 cm, składany z dwóch elementów) Może delikatny drewniany statyw malarski?
×
×
  • Create New...

Important Information