Jump to content

Maufrais

Forum members
  • Content Count

    171
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral
  1. Dobra dziękuję państwu. Szkoda było czasu. Z pewnością tu nie wrócę. Pokąpcie się w swoim jadzie teraz:) Jak to macie w zwyczaju. CzłowiekuSniegu, wyżyj się karteczką czerwoną na mnie. Jakiś powód przecież znajdziesz bez trudu. Polityka już wam rozum odebrała. Ciao
  2. @vis1939 Idź kolego przebadaj się psychiatrycznie. To jest jedyne co mogę Ci polecić, po tym bełkocie jaki zaserwowałeś. A już interpretacja moich wypowiedzi jest po prostu tak kuriozalna i zwyczajnie bezczelna, że aż trudno uwierzyć. Jakich jedynych słusznych"? Co tutaj z polityką wyjeżdżasz??? Co to ma w ogóle do rzeczy?! Jaka pogarda??? Jakie emocje? Przeczytałeś tekst ze zrozumieniem? Odnoszę wrażenie, że ci po prostu ciśnienie skoczyło, bo politycznie sobie do tematu podchodzisz i tu Cię boli. W każdym Twoim zdaniu aż zionie pogardą do mnie, do pamięci, do ludzi zamordowanych i torturowanych w bestialski sposób, do historii i do kolegów. Kim Ty jesteś żeby kogokolwiek oceniać? Sędzią, Bogiem? Masz jakieś wykształcenie kierunkowe, publikacje na koncie albo chociaż doświadczenie przy tego rodzaju pracach? Gdzie przepraszam jest moderator ze swoimi karteczkami? Coś Pan Śniegu chyba nie zauważył, że koledze zupełnie się w główce pozajączkowało i zaczął siać wszędzie polityką. Czy zmieniły się zasady na tym forum od mojej niebytności? Proszę o wyjaśnienie moderatora. Ja tutaj nie muszę być i bez najmniejszego żalu mogę opuścić to forum jeśli państwu nie odpowiada, wydawało mi się, że ciekawy temat.
  3. @abcd. To nie tak. Łączka była bardzo nietypowym miejscem jak na ekshumacje, bo dosłownie kilka metrów obok są już setki normalnych grobów. Wcześniej był tu śmietnik ponieważ w PRL próbowano wielokrotnie zatrzeć te miejsce. Wywalając gruz, śmieci i w końcu robiąc groby morderców z UB tych właśnie bohaterów! Dosłownie i bez cienia koloryzowania! Trudno nawet opisać krótko perfidię z jaką to robiono. Włącznie z zalewaniem betonem, jeżdżeniem spychaczem i fizycznym niszczeniem kości. Dość powiedzieć, że przez nasze ręce i sita przeszło grubo ponad 700 ton ziemi(!) Wszystko ręcznie. Często w koszmarnym upale, w pyle, piachu, deszczu, itd. Więc prosiłbym żebyś nie wypowiadał opinii czy ktoś jest delikatny czy nie, skoro Cię tutaj nie było. Bo tu w ogóle nie o to chodzi. Zupełnie nie rozumiem co chciałeś tym uzyskać??? :(( Mój pierwszy dzień był bardzo trudny, bo o tych dzielnych oficerach czytałem wcześniej latami, a teraz mogłem ich odnaleźć, dotknąć, jakoś pomóc przywrócić ich historii. Nie da się w pewnym momencie nie mieć mokrych oczu. Wszyscy tam tak mieli, ale nikt absolutnie się nie skarżył, a Pan Profesor wszystkim cierpliwie tłumaczył i opowiadał. Tak samo archeolodzy IPN-u. I kiedy przynoszono nowe wiadomości, że zidentyfikowano Łupaszkę", Kasznicę czy aporę" to spróbuj kolego przyjąć to z kamienną twarzą! Nie da się ukryć emocji. Dostajesz takiego spida", że taczki tylko fruwają, a w głowie i rozmowach największe marzenie- Rotmistrz Pilecki!!! W sumie wydobyliśmy szczątki ponad 200 osób. Tysiące kości, drobnych odłamków, a czasem całe szkielety, wrzucone jakby to były worki z kartoflami. Bestialsko torturowani, ze zmiażdżonymi rękami w czasie śledztwa, popękanymi żebrami, twarzoczaszkami, wybitymi wszystkimi zębami, etc. To nie to samo co ekshumacje kogoś po prostu" rozstrzelanego lub poległego w boju. Kompletnie co innego... Nie da się nic nie czuć. Potem jest już tylko lepiej. Dajesz z siebie wszystko niczego nie oczekując, niczego w zamian. I to jest najpiękniejsze.
  4. Cóż Ci mogę odpowiedzieć Karpiku? Dokładnie tak samo myślałem jak Ty. Doświadczenia życiowe zmieniają jednak człowieka. Nie poszedłem tam dla pasji poszukiwawczej, choć ona na pewno była jakąś małą iskrą, lecz z pobudek czysto patriotycznych i z miłości do mojego kraju. Zresztą tam pracują ludzie przy których My wszyscy" z całym szacunkiem dla tutejszych wyjadaczy, guzik wiemy w tym temacie. Tam w bardzo grzeczny i sympatyczny sposób sprowadzają na ziemię. Merytorycznie i z życzliwością. Trudno nawet opisać jacy to fajni ludzie i jakie charaktery. Po prostu inny, niemniej ciekawy świat. Różnica jest taka, że rozmawiasz i pracujesz z najlepszymi, zdobywając w ten sposób kolejne doświadczenie. Bieganie jak głupek"- to oczywiście taka przenośnia. Sam przecież latałem. Nie mam zamiaru nikogo urazić. Biegaj po krzakach i rób co Ci w sercu gra. Tylko z głową, odpowiedzialnie i maksymalną ostrożnością żeby niczego nie zniszczyć lub nie daj Boże, sprofanować. Myślę, że z biegiem lat spojrzysz na pewne sprawy inaczej. Jak każdy facet z wyobraźnią ;)
  5. Idel. Ta ustawa jest fatalna. Bez dwóch zdań. Ale archeolog także nie ma prawa i nigdy nie miał, wykonywać żadnych prac bez zgłoszenia, pozwoleń, przygotowania planu, terenu, zabezpieczenia go, pomiarów etc. Ilość obostrzeń dla samych wolontariuszy, zasad jakich muszą przestrzegać, szkoleń BHP, itd. wiele by Wam powiedziała. Co do samego zachwalania rzekomej współpracy, to ja nie występuję tam w roli reprezentanta środowiska poszukiwaczy ale zwykłego skromnego wolontariusza i z potrzeby serca, nawet nie z pasji historycznej. Jak większość tych wspaniałych dziewczyn i facetów w wieku od 18 do 85 lat. Pracując przy ekshumacjach, człowiek pojmuje szerzej temat poszukiwań, dowiaduje się rzeczy o których nawet mu się nie śniło latając po krzakach jak głupek. Rozumie zagrożenia, problemy na jakie można natrafić i jakich może narobić samym kopaniem dołów. To nie jest zabawa. Nie ma miejsca dla niepoważnych ludzi. Pamiętajmy, że Polska jest jednym wielkim cmentarzyskiem. Co niby jest oczywiste ale jakże często o tym w ogóle nie myślimy. Po pracy dla IPN i poznaniu tego środowiska wiem jedno, nie jestem już tym samym człowiekiem. Otworzyło mi to szeroko oczy na problematykę ielegalnych" poszukiwań i dowiedziałem się tego już pierwszego dnia kiedy trzymałem w ręku kawałek czaszki który sam znalazłem na kwaterze Ł" przy pracy na sitach. Myślałem że mi serce pęknie. To co zobaczyłem, co usłyszałem od patologów, archeologów i Pana Profesora, co wyprawiano z tymi ofiarami, jakie obrażenia im zadawano przed śmiercią i jak łatwo jest zatrzeć wszelki ślad po człowieku zmieniło mnie całkowicie. Myślałem, że coś wiem o historii, poszukiwaniach, archeologii, myślałem, że coś wiem o człowieku i życiu ale tak naprawdę nigdy nie byłem tak bogaty w wiedzę i zrozumienie jak teraz. Dzielę się z Wami tą refleksją, bo nie było mnie tu kawał czasu. Teraz już wiecie co robiłem. I nie potępiam nikogo, kto będzie dalej sobie szukał monetek na polach, chciałbym Was jednak po prostu uczulić na problematykę i pokazać jak to wygląda z drugiej strony i jaka jest prawda (jak zawsze pośrodku). Chciałbym zaapelować abyście robili to a legalu", wśród profesjonalistów i zawodowców, w stowarzyszeniach, klubach, przy współpracy z muzeami. Wierzę głęboko, że taka postawa undergroudowców" poszukiwaczy zrobi wrażenie po drugiej stronie" i zamiast walczyć jedni z drugimi wszyscy zrobimy coś pięknego dla archeologii, pamięci i dla budowania nassamych, nie łamiąc prawa nie niszcząc nieświadomie śladów przeszłości i w zgodzie z sumieniem.
  6. Jak już mówiłem, nigdy nie słyszałem niczego podobnego z jego ust, ale też nie przypominam sobie aby temat w ogóle był poruszany w rozmowach. Jeśli masz jakiś link do takowej wypowiedzi, to chętnie przeczytam. Z punktu widzenia działań IPN zupełnie się nie dziwię, że mają negatywny stosunek. Po prostu zbyt wielu jest pośród poszukiwaczy zwykłych bandziorów, cwaniaków, hien cmentarnych i niestety kretynów, bez niezbędnej wiedzy aby nawet odróżnić kości ludzkie od zwykłych zwierzęcych w np. lesie, których jest pełno. To jest ogromny problem, ponieważ z najmniejszego fragmentu kości czy nawet zęba można zidentyfikować ofiarę. Jeśli znajdujecie przypadkiem kości przy swoich eskapadach i choć trochę się na tym znacie, na tyle żeby je rozróżnić, zgłaszajcie to do IPN Poszukiwania. Jeśli się boicie, róbcie to anonimowo z podaniem namiaru (najlepiej GPS). Ale nigdy, przenigdy nie kopcie w takim miejscu ani nawet w okolicach! Niech Was ręka Boska broni! W ten sposób możecie odebrać komuś kto oddał życie za Polskę jedyną możliwość przywrócenia pamięci po nim i okoliczności w jakich zginął, a ich rodziny nigdy nie dowiedzą się co się stało, jak i gdzie. O rozkopywaniu mogił nawet nie mówię, bo za coś takiego powinno być wieloletnie więzienie i całkowite wykluczenie ze środowiska poszukiwaczy z obiciem mordy włącznie.
  7. Nigdy niczego podobnego od niego nie słyszałem, ale z całą pewnością jest to człowiek o wielkiej łagodności, kulturze osobistej i nieugiętej moralności. Podajesz mu rękę spoglądasz w oczy, on mówi jedno zdanie i już wiesz, że chciałbyś z nim rozmawiać do rana.
  8. A ja odnajduję, rozkopuję groby i jestem z tego dumny. Niebawem już nowa lista bestialsko zamordowanych przez czerwoną zarazę, których udało się zidentyfikować dzięki DNA. Tytaniczna praca wielu wolontariuszy i archeologów. Nigdy nie poznałem tylu cudownych ludzi w jednym czasie i takiej niesamowitej postaci jaką jest Profesor Krzysztof Szwagrzyk. Poszukiwania IPN pozdrawiają.
  9. Jeśli wydobywać wrak to TYLKO po profesjonalnej ekshumacji szczątków i po oficjalnym przeniesieniu ich na cmentarz. W moim odczuciu kosztem tej operacji powinna być również obciążona strona niemiecka. W jakim stopniu? To kwestia dyskusyjna między urzędnikami obu stron. A potem niech sobie robią co chcą łowcy fantów jeśli archeolodzy nie będą tematem zainteresowani. Samolot rzadki, interesujący i piękny, więc jeśli faktycznie jest sens (stan zachowania) go wyciągać niech wyciągają. Słusznie beaviso zauważył, że jakoś nikt lamentu nie podnosił kiedy wiele lat temu chciano podnosić U-boot'a z dna zatoki. Nie pamiętam już o którego dokładnie chodziło (kilka ich tam leży), ale zdaje się, że zatopionego na rejsie szkoleniowym wraz z cała załogą na skutek wypadku podczas manewru zanurzania. Jeśli ekshumacja z jakiś względów jest niemożliwa, jak w przypadku U-boot'a. Zostawić grobowiec w spokoju. Zwykła boja z krzyżem, oznaczenie miejsca jako cmentarz i zakaz nurkowania w tym miejscu prawnie załatwia sprawę. Natomiast kwestia ochrony i potencjalnego bezczeszczenia, jak zawsze tkwi w moralności jednostek. Państwo ani nikt na to nic nie poradzi. Równie dobrze można rozpętać histerię przy każdym cmentarzu wojennym, bo przecież ktoś może przyjść i rozkopywać groby dla pozyskania fantów. Zatem, ekshumacja, przeniesienie szczątków na miejsce ostatecznego pochówku i dopiero wydobycie- w moim przekonaniu.
  10. Cienka Czerwona Linia"- pomijając książkę to najlepszy film o ludziach(!) i wojnie jaki widziałem. Mnie urzekł całkowicie. Reżysersko, aktorsko i operatorsko. Widziałem go kilkanaście razy. A Zimmer zrobił z niego prawdziwe muzyczne cudo. I pomyśleć, że mimo (chyba) 9 nominacji oscarowych nie zdobył żadnego a wszystko zgarnął taki totalny durnowaty paździerz jak Titanic". Polecam kolegom ostatnio wyprodukowany The Sinking of the Laconia". Ciekawy o tyle, że wreszcie ktoś się wziął za trudne tematy i odkłamywanie historii. sznurek-> http://www.youtube.com/watch?v=wzuYNFcicNA
  11. Na początku kiedy gra pojawiła się do ściągnięcia faktycznie można było pograć i oponenci byli tej samej (w większości) klasy lub niższej i czasem ktoś pojawiał się z jakimś cięższym cudem. Byłem zauroczony i uzależniony. Po zakończeniu testów i słynnym" resecie, chłopcy programiści ewidentnie zmienili algorytm odpowiedzialny za losowe" zestawienia przeciwników i tak moim ukochanym Hetzerem musiałem walczyć z IS4 i innymi potworami. KOMPLETNY NONSENS! Rozwiązałem swój problem przez dochrapanie się Jagdtigera a potem równolegle Mausa (i to bez premium, (tylko raz kupiłem 2500k złota!!!). Koszmarnie drogie pojazdy w utrzymaniu, ale za to nie byłem już nigdy na końcu. Jednak po pewnym czasie bokiem wychodziło mi walenie z armaty do ciężkich kloców i grę odstawiłem raczej na zawsze. Zrobiło się nudno, beznadziejnie nudno... Moim zdaniem od momentu końca beta testów i poprawianiu" na siłę mającym na celu nic innego jak wyciągnięcie od nas pieniędzy, gra zaczęła być kiszką... choć przyznaję, że nadal bardzo ładną i pomysłową kiszką. Czekam na beta testy dla World of Battleships lub World of Planes zanim je znowu bezczelnie skomercjalizują wykorzystując darmowe badanie rynku, które przeprowadzają... sami gracze :) Tomb750- niczego nie zmienisz niestety. Rynek i kasa, kasa, kasa. Twój poziom frustracji nikogo z Panów w Wargaming.net. zupełnie nie interesuje. Tam liczy się tylko czy poziom Twojej frustracji wymusi na Tobie zakup premium czy nie. Brutalna prawda :(
  12. Ciekawy kliniczny przypadek umysłu człowieka, który w ogóle wpadł na pomysł aby to cudo PRL-owskiej ichoniki" zakopać na środku pola, kilometr za wsią... Pytam się PO CO?!:) Holmsie gdzie jesteś...
  13. Ja niestety pamiętam ten czas bardzo mrocznie. Mieszkaliśmy wtedy na nowo zbudowanym i nie do końca zasiedlonym, szarym blokowisku w Warszawie. Pamiętam strach mojej matki, wszystkich wujków i cioć oraz dziadków bez których pomocy chyba moja Mama dostałaby zawału serca... Ojciec tuż przed stanem wojennym wyjechał do USA i chciał nas ściągnąć, mieliśmy dostać paszporty tuż przed grudniem, ale nagle wszystko odwołano. Matka bez przerwy płakała a ja kompletnie tego nie rozumiałem... Pamiętam też półki w osiedlowym Supersamie" na których stał na całej długości sklepu ocet i TYLKO(!) ocet jak w jakimś surrealistycznym śnie. Po chleb ludzie stali w ogonach na mrozie i wpuszczano ich partiami do wnętrza sklepu... Chleb z którego można było walić do czołgów z dobrą skutecznością, bo taki był twardy. Mama opiekała go w piekarniku żeby można było go w ogóle zjeść! Pamiętam, że gdyby nie paczki wysyłane przez kościół przez Ojca (nie wiem jak to robił) i tzw. dary to byłoby tragicznie... Dla mnie oczywiście to był super czas, bo mogłem śmigać na sankach cały dzień i łazić po zaprzyjaźnionym" czołgu który stał na podwórku a czołgiści pozwalali mi popatrzeć przez peryskopy i byli bardzo mili. Tylko w czołgu, pamiętam jak dziś, strasznie śmierdziało :D I co było najważniejsze nie musiałem jeść codziennie sałaty i marchewki których szczerze nienawidziłem :) Pamiętam też koszmar wszelkich podróży komunikacją miejską, pyskówki i rękoczyny (dosłownie) na postojach o taksówki lub żeby zmieścić się do autobusu i ciągłe bezsensowne legitymowanie na każdym niemal kroku. Dobrze, że byłem dzieckiem... I szczerze powiem, że dzisiaj coś ściska mi gardło, kiedy pomyślę o dramacie mojej Mamy i Ojca i przede wszystkim o tym paraliżującym strachu co będzie dalej? Czy się jeszcze zobaczymy z Ojcem? Czy będziemy mieli jutro co jeść? Czy w ogóle przeżyjemy? Jeśli ktoś kto nie był dzieckiem lub młodzieżą ma jakiś sentyment do tamtego okresu to chyba powinien udać się do psychiatry, poszukać swojej partyjnej lub SB-eckiej legitymacji i powspominać czas kiedy był kimś" (czyt. ścierwem).
×
×
  • Create New...

Important Information