Jump to content

lupo55

Forum members
  • Content Count

    476
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. końcówka ciśnieniomierza do kół bliżniaczych
  2. http://ftr.wot-news.com/2014/03/12/swedish-tanks-part-ii-strv-m31-strv-fm31/
  3. Specjalne kotwy i lemiesze stanowią wyposażenie wozów ewakuacyjno-ratowniczych. Wyciągarki samochodowe nie były przez producentów wyposażane w żadne kotwice. Do zakotwienia można użyć podręczny sprzęt saperski np.łom.
  4. produkcję modelu G-1200 rozpoczęto chyba dopiero w 1936r.
  5. Przyznaję - lecz wątku Opla w temacie poświęconym Chevroletowi nie wypada rozwijać. Pozdrawiam.
  6. Słusznie zwracasz Kolego uwagę na fakt, że to Opel a nie Chevrolet – lecz nie Olympia, a Kadett K-38 w wersji De Luxe. Pozdrawiam.
  7. Poszukaj informacji o gażnikach silników rozruchowych w ciągnikach radzieckich i rosyjskich (białoruskich). Mnie przypomina to gażnik membranowy od silnika rozruchowego PD-350, albo nowszego PD-10U. Pozdrawiam.
  8. na pierwszym planie widoczny fragment warsztatu polowego na samochodzie Jeffery Quad (Nash Quad) - mylony niekiedy z samochodem FWD.
  9. A tę stronę oglądałeś? – to GAZ 69A, zaś na powiększeniach widać mocowanie. http://milanmcz.fotosik.pl/albumy/785552.html
  10. Witam. Chyba zaistniało tu niedopowiedzenie informacyjne, które warto uzupełnić: Silniki samochodów GAZ 69 o poj. skokowej 2,12 litra nie były identyczne z silnikami instalowanymi w samochodach M-20 (Warszawa i Pobieda). Różniły się między innymi miskami olejowymi (przedni most napędowy w GAZ 69), posiadały elementy pozwalające przyłączyć chłodnicę oleju i podgrzewacz rozruchowy do układu chłodzenia, inny króciec głowicy (obud.termostatu) - w silnikach GAZ 69 skierowany jest skosem w lewo, a w sam. M-20 prosto. Rozrusznik w sam. GAZ 69 i UAZ 69 do końca prod. był włączany nożnym włączn., a nie elektromagnesem. To były widoczne na pierwszy rzut oka różnice zewnętrzne. Silniki „wzmocnione” miały tylko zwiększoną do 88 mm średnicę cyl. i wynikającą z tego poj. skok. 2,43l. Natomiast silnik górnozawor. S-21 – będący polską modyfikacją silnika M-20 miał nie zmienioną średnicę cyl. 82mm i poj. skok.2,12l. Pozdrawiam.
  11. Witam. Pozwolę sobie na wniesienie kilku uwag do tego tematu. Oczywiście nie jest to zamek, lecz pałac zbudowany na zlecenie Otto v. Brockhausena w latach 60-tych XIXw. Jednak właściciele zmieniali się się kilka razy, a pałac i park były przebudowywane. Ostatnim właścicielem przed wybuchem wojny był chyba Friedrich Volkmann. Teraz kilka informacji z mojej osobistej wiedzy opartej na tym co widziałem od 1952r. w Karwicach: - główna ulica (prowadząca od szosy do pałacu) była brukowana kamieniami. - drewniane bale (nie klepka) stanowiły nawierzchnię fragmentu drogi prowadzącej od pałacu w kierunku płn.-zach. na podmokłym gruncie przy cieku wodnym łączącym jeziorko Konotop z jez. Lubie. - cmentarz znajdował się przy niewielkim kościele posadowionym w rozwidleniu dróg dojazdowych do wsi (przed zjazdem do jeziora). Natomiast związek Karwic z osobą Lecha Wałęsy jest chyba wyłącznie z okresu kiedy był prezydentem i tam właśnie wydał ten głośny „obiad drawski”. Pozdrawiam.
  12. Drzewo za czołgiem pokryte liśćmi - więc fot. nie mogła być wykonana w czasie zdobywania Gdańska. U góry widoczny napis MAJ - może to ma związek z tą fot.
  13. W działaniach bojowych na lądzie chodzi o zajęcie (zdobycie, odbicie, opanowanie, oczyszczenie) i utrzymanie terenu. To może wykonać tylko piechota – a w każdym razie wojsko mogące dotrzeć wszędzie - zarówno w terenie otwartym, zalesionym, pociętym jak i zabudowanym. I nie jest najważniejsze, czy będzie to piechota dwunożna, czterokopytna, kołowa, gąsienicowa (zmotoryzowana), czy też uskrzydlona (powietrzno-desantowa), albo morska – to w odniesieniu do środka przemieszczania się – zasadnicze czynności pozwalające skutecznie utrzymać teren muszą być wykonywane w działaniu spieszonym. Znaczenie kawalerii wydatnie zmniejszyło się wskutek szerokiego wprowadzenia broni szybkostrzelnej i pojazdów opancerzonych – bo w tych warunkach nie mogła już pełnić roli głównej siły przełamującej jak kiedyś np. husaria. Jednak nawet w nowych warunkach zachowała wiele zalet – bo umożliwiała np. szybkie przemieszczenie sił w terenie o rzadkiej sieci dróg, po wąskich i niedostępnych dla pojazdów drogach leśnych i bezdrożach w celu prowadzenia skrytego rozpoznania, organizowania wysuniętych punktów obrony, zasadzek, wypadów i szybkie wycofanie. Oczywiście z każdego środka przenoszenia można prowadzić walkę stosownie do warunków atmosferycznych, taktyczno-terenowych, dystansu i przeciwnika – używając odpowiednich do tych warunków rodzajów broni. Zarówno w marszu pieszym, jak z konia, czy samochodu można strzelać z broni osobistej. pm albo np. z rkm (do tego został skonstruowany i dlatego tak się nazywa). Skuteczność takiego strzelania nie da się porównać z ogniem prowadzonym ze stałego stanowiska ogniowego, lecz w natarciu (a szczególnie przebijaniu się) może być bardzo użyteczne, więc było i jest powszechnie stosowane. Trzeba uwzględniać fakt, że kawalerzysta (bez znaczenia jak nazywana jest jego formacja) walcząc konno przeciw okopanej (ukrytej za osłonami, drzewami itp.) piechocie ma niewielkie szanse – bo sam jest łatwym celem nie mogącym się ukryć przed silnym ostrzałem karabinowym, broni maszynowej, albo odłamkami pocisków, granatów a nawet min. Jedyną szansą uniknięcia albo ograniczenia strat przy bezpośrednim (szczególnie niespodziewanym) kontakcie z takim przeciwnikiem może być szybki unik i ewentualne wycofanie, względnie gwałtowny ruch zmniejszający sektor ostrzału przeciwnika – tu np. szarża mogąca dać szansę przebicia się przez linię obrony, ale tylko w tym celu – a nie zniszczenia (wycięcia) sił przeciwnika. Odnosząc się do rozważań Kolegów po wpisie tekstu Pana Pasturczaka – o przeprowadzeniu szarży dalej na zachód niż poprzednio analizowano - nasuwają mi się takie spostrzeżenia: z szosy pomiędzy drogami polnymi do Pawłowa i z zachodniej drogi polnej - wgląd w kierunku płn. sięga szczytu wzniesienia 156 w odl. ponad 650 m, i dalej w prawo (na wschód) do skraju lasu o szer. z tej strony ok. 150 m w odl. ponad 750 m. Patrząc jeszcze dalej w prawo można dojrzeć za drogą z Nw.Cerkwi do Krojant wzg. 160,9 (161) w odległości ponad 1200 m. Cała przestrzeń pomiędzy wzg. 156 (z lewej), a wzg. 160,9 (z prawej) jest odsłonięta dla obserwatora na szosie, lub płd. odcinku wspomnianej drogi polnej, a teren obniżony względem szosy. Szczyt wzniesienia 151,2 (przy stawku) jest niższy o ponad 1,5 m od nawierzchni szosy na tym odcinku, zaś cały teren od szczytu wzg. 156 w prawo (na wschód) obniża się łagodnie ok. 5-6 m na długości ok. 200-250m. do podmokłej łąki pociętej gęstą siecią rowów melioracyjnych aż do skraju lasu. To teren wybitnie nie sprzyjający kawalerii, a doskonale nadający się do obrony piechoty. Kto w tym miejscu mógł być zaskoczony – ja sądzę, że nie Niemcy mający dobrą widoczność na cały obszar odkryty w głąb na odległość nie mniejszą niż 650 m od szosy. Jeśli zaś przyjąć, że ułani wyszli z lasu wcześniej tu omawianego – to musieli być dostrzeżeni stąd na polu w rej. wzg. 160,9 (161) w odl. ok. 1200 m. Trudno mi uwierzyć, by d-ca pułku i d-cy szwadronów nie znali tego terenu, a przed rajdem nie spojrzeli na mapy. Jeszcze jedno moim zdaniem powinno świadczyć o niemożliwym zaskoczeniu Niemców, przy założeniu przeprowadzenia szarży w tym miejscu. Tak duża otwarta przestrzeń pozwala usłyszeć z wielu setek metrów tętent dobrze ponad tysiąca kopyt końskich. Panowie – około 300 koni w szybkim marszu (kłus, a może nawet galop?) – ziemia drży! Zupełnie inaczej, jeśli maszerują w lesie – tłumienie odgłosu jest bardzo znaczne. Zwolnienie tempa marszu przed wyjściem z lasu na otwartą przestrzeń i zbliżenie do wzg. 160,9 (161) – to tu wydaje mi się bardziej prawdopodobne zaskoczenie Niemców, jak również ułanów przy żle prowadzonym rozpoznaniu przez szpicę. Jeśli spojrzymy na informację ze wspomnienia rtm. Ładosia, że mieli po szarży przebijać się w kier. na Grunsberg, a potem w kier. Pawłowa – to taka uwaga może dotyczyć chyba tylko sytuacji, gdyby przemieszczali się od wzg. 160,9 (161) po przekroczeniu drogi z Nw.Cerkwi do Krojant wzdłuż toru kolejowego na odl. ok. 400-450 m – innej drogi w kier. Grunsberga tam nie ma. Tu mogli być zawróceni rozkazem majora Maleckiego. Nie skręcając na płd. do Pawłowa, lecz na płn. za zasłoną skrawka lasu przekroczyli nasyp kolejowy i dalej przemieszczali się jak już w poprzednim swym poście pisałem. Rozważanie n/t planowania szarży z rejonu Pawłowa w kier. Nw.Cerkwi wydaje mi się zupełnie nieuzasadnione. Ukształtowanie terenu w tamtym rejonie pozwala (z zachowaniem warunków skrytego podejścia) na zajęcie stanowisk do skutecznego ostrzelania tyłów pododdziałów niemieckich celem dezorganizacji ich natarcia i umożliwienia przedarcia się żołnierzy płk. Majewskiego na przejścia przez Brdę (co było zadaniem postawionym d-cy 18 puł przez d-cę GO „Czersk” ), oraz wycofania się ułanów dywizjonu manewrowego.
  14. Odpowiedź Koledze Martian – na wpis z dn.13.01. Ponieważ dwa dni nie miałem dostępu do Internetu, więc teraz odpowiadam na uwagę Kolegi o „nie tym fragmencie mapy”. Fragment mapy , który przedstawiłem obrazuje teren przy szosie Chojnice-Rytel (i dalej do Tczewa) na odcinku od drogi z Pawłowa (u dołu z lewej strony), w prawo- za skrzyżowanie z drogą od Nw. Cerkwi do Krojant . Stanowi to rozszerzenie w kier. wschodnim części południowego fragmentu terenu - tego, który Kolega pokazał na swoim wycinku mapy. Widoczne (w lewej dolnej części) na mojej ilustracji jest wskazane przez Kolegę domniemane miejsce śmierci płk. Mastalerza - mnie wydaje się mało prawdopodobne. Moim zdaniem raczej jest możliwe miejsce po wschodniej stronie drogi od szosy do Krojant w pobliżu tego wąskiego (ok. 100 m szerokości) pasa leśnego - dalej spróbuję to uzasadnić. Z różnych znanych tekstów omawianych już w tej dyskusji wynika, że na szosie, albo przy szosie znajdowały się pojazdy niemieckie (wspomina się nawet o transporterach, czy innych poj. opancerzonych). W godz. popołudniowych niem. poj. opanc. były widziane w Nw.Cerkwi, a po godz. 17-tej artylerzyści ostrzeliwujący opanc. poj. Niemców na płn. od Krojant odeszli z zajmowanych tam stanowisk . Krojanty były więc już zajęte – czyli mniej więcej w tym czasie linia Krojanty – Nw.Cerkiew była przednią rubieżą natarcia wojsk niemieckich w tym rejonie. Niemcy być może dowieżli w to miejsce żołnierzy - organizując tu pozycję wyjściową do przygotowywanego natarcie na rozpoznane przez samoch. pancerne pozycje polskie ryglujące drogę na Rytel (na 83 km szosy do Tczewa). Dlatego droga wiejska od szosy w kier. Krojant na odc. przed torami najprawdopodobniej była obsadzona przez tych żołnierzy, podobnie jak skraj lasu po drugiej stronie tej drogi. Samochody, czy też transportery doskonale można było ukryć właśnie w trójkącie ( w lewym dolnym rogu pokazanego przeze mnie wycinka mapy – dlatego to zamieściłem) utworzonym przez drogi leśne, drogę polną do Krojant i ten odcinek szosy (na 86 km). Jeden pojazd (sam.panc., transporter opanc., czy choćby sam. ciężar. z MG) ustawiony u wylotu drogi leśnej – tego skrótu od drogi z Pawłowa do drogi polnej w kier.Krojant – mógł pokryć ogniem całe pole od skraju tego wąskiego pasa lasu po jego płn.stronie – do wzniesienia 161 i przejazdu przez tor kolejowy. Łatwo mógł wyjechać , albo cofnąć się za zasłonę drzew. Moim zdaniem to właśnie z tego miejsca został rozstrzelany poczet d-cy pułku. Drugi uzbrojony pojazd mógł stać ok.200 m w prawo od tamtego w kier. szosy i ryglować ogniem w razie potrzeby szosę i cały teren aż po płd.skraj pasa lasu wraz z przylegającą doń drogą (duktem). W taki sposób mogli Niemcy zabezpieczyć skutecznie to miejsce przed możliwością przebicia się przeciwnika. Jeśli przyjmiemy, że ułani wyszli z lasu po płd. wsch. stronie torów na kier. - wzniesienie 161 (160,9 na mapie WIG 1:25000) – to szarża musiała być wyprowadzona w kierunku widocznej dla nich ściany lasu - bo tam jak wynika z wcześniej tu cytowanych relacji szperacze dostrzegli Niemców. Taka szeroka ściana lasu (patrząc od str. wzniesienia 161) rozciągała się na kierunku płd. wsch. (ponad 700m szer.), czyli w kier. szosy Chojnice Rytel, a tworzył ją wspomniany już na początku ten wąski pas lasu – w lewo od wiejskiej drogi i po prawej las w trójkącie dróg. Natomiast w kier. zach. raczej kępa zalesiona (ok.200m szer. widocznej ze wzg.161) – to ten fragment, który Kolega wskazał na swym wycinku mapy. W świetle najczęściej upowszechnianych relacji: I-szy szwadron szarżował na lewym skrzydle i dostał się pod silny ostrzał broni maszynowej , co spowodowało załamanie szarży. Poczet d-cy pułku jeszcze dalej na lewo od I-go szwadronu został całkowicie skoszony tym ogniem – bo wyszedł wprost na zgrupowanie żołnierzy niemieckich. Według mnie d-ca pułku mógł prowadzić swój poczet właśnie wzdłuż skraju tego wąskiego pasa lasu ale od strony północnej, a nie od strony szosy. Gdyby było odwrotnie, to nie mógł mieć żadnego kontaktu ze swymi szwadronami przez zasłonę ściany lasu, ani też nie mogli widzieć jego śmierci ułani z miejsca wyprowadzenia szarży w rej. wzg. 161 ( jak to wynika z opublikowanych m.in. relacji d-cy II szwadronu) - bo tamto miejsce musiało być zasłonięte zadrzewieniem, a różnica poziomów nie pozwalała moim zdaniem tego widzieć. Wydaje mi się, że wspominana wyżej grupa wsparcia ogniowego dywizjonu (jednak bez d-cy pułku) mogła przemieszczać się duktem biegnącym skrajem lasu, od strony szosy – aby ubezpieczać ogniem przed mogącymi zaatakować z szosy, albo zza niej żołnierzami niemieckimi, których obejście łukiem i przejście na ich tyły było właśnie zamiarem d-cy pułku. Otwarcie ognia wcześniej niż było planowane mogło spowodować zauważenie ich przez Niemców – bo maszerowali nie osłonięci lasem. W tym miejscu nasuwa mi się taka uwaga: Koledzy w paru swych wypowiedziach na temat uzbrojenia tego pododdziału wspominacie o ckm-ach, ich zabraniu, lub nie na ten rajd bojowy, a nie zauważyłem, by ktoś wspominał o rkm-ach (czy też lkm-ach), których musieli mieć ze sobą co najmniej kilkanaście w dwóch wzmocnionych szwadronach – a do takiego przedsięwzięcia właśnie ta broń była bardziej stosowna. Do ubezpieczenia tyłów najbardziej odpowiedni był ckm na taczance. Jeśli ktoś poruszał tę sprawę, a ja przegapiłem – to z góry przepraszam. Drugi szwadron szarżujący (albo mający szarżować) na prawym skrzydle znajdujący się bliżej toru kolejowego nie widząc szans powodzenia (w ocenie jego d-cy) , albo widząc masakrę I-go szwadronu – jeśli już wyszedł zza osłony wzg. 161 w kier.na Pawłowo - wykonał unik zwrotem w prawo (na zachód, i dalej na płn. za tor kolejowy). Taki manewr moim zdaniem nie może być (albo raczej nie powinien być) traktowany jako akt tchórzostwa – bo chronił przed zagładą jeszcze znaczną część (w tym stanie działań bojowych) 18 puł. Być może ułani przebijając się w tym kierunku zetknęli się z żołnierzami któregoś z pododdziałów niemieckich i dokonali cięć. Jednak nie wydaje mi się, aby napotkali silny (zorganizowany) opór, bo ich straty były nieporównanie mniejsze niż I-go szwadronu. Dlatego sądzę, że główne siły niemieckie były zgrupowane na odcinku południowym tego pola walki (albo może słuszniej określić – tej potyczki) , a były nieliczne (słabsze) w rejonie wskazanym przez Kolegę – przy nasypie kolejowym – czyli po przekroczeniu drogi wiejskiej do Krojant w kier. tego lasku (czy też większej kępy zalesionej). Kontynuując swe spostrzeżenia odnośnie działania d-cy II szwadronu – wyprowadził on ułanów ( swojego i być może pozostałych przy życiu z I-go szwadronu) spod ognia npla za nasyp kolejowy prawdopodobnie w miejscu wskazanym przez Kolegę i dalej na wschód - jak mi się wydaje pod osłoną zadrzewienia ( bo ukształtowanie terenu nie sprzyjało). Na odcinku ok. 1250 m na wschód od drogi wiejskiej prowadzącej od szosy w kier. Krojant tor przebiega w wykopie – więc bezpiecznym mógł być marsz łukiem w kier. Krojant do zagłębienia terenu i dopiero stąd dalej na wschód, gdzie mógł ich osłaniać nasyp kolejowy aż do lasu. Możliwe też było wycofanie się przynajmniej części ułanów za osłonę wzniesienia 161 i przekroczenie torów w miejscu wskazanym przez Kolegę B.Grabowskiego. Lecz jeśli - jak sugeruje On na swym szkicu II-gi szwadron nie wyszedł na to wzg., ani poza nie – tylko zaraz po wyjściu z lasu przeszedł za tory, to cały czas był osłonięty przed skutkami ostrzału bronią strzelecką i maszynową ze strony drogi wiejskiej i od strony szosy – czy to możliwe? Odnośnie decyzji majora Maleckiego nakazującego wycofanie tą drogą, a nie dalszego przebijania się w kier. Pawłowa – nie potrafię zająć stanowiska – być może zapadła już decyzja o wycofywaniu za Brdę całości zachowanych sił, po otrzymaniu informacji o udanym oderwaniu się od npla z rej. Chojnic. grupy wojsk płk. Majewskiego. Albo po zorientowaniu się co do siły ognia niemieckiego, mając przed sobą mapę, lub pamięciową znajomość terenu – wiedział, że przebijanie się przez rozległą odkrytą przestrzeń i szosę w kier. Pawłowa – doprowadzi do masakry i zdążył temu zapobiec. Kolega Marek A. przedstawił uwagi które ja w pełni podzielam, dodał bym tylko takie swoje przemyślenia: trasa niebiesko wykropkowana wydaje mi się być drogą marszu tylko d-cy pułku ze swym pocztem, natomiast oba szwadrony, albo przynajmniej II-gi w całości i być może część I-go wyszły raczej ze ścieżki dla konnych przy torze na pole, jednak podchodząc niezauważonymi znacznie bliżej wzniesienia 161 przegłębieniem terenu widocznym na tej mapie. Pozdrawiam.
  15. może ten nieco szerszy fragment mapy w rej. skrzyżowania ułatwi orientację.
×
×
  • Create New...

Important Information