Możesław Napisano 6 Maj Napisano 6 Maj Witam, jestem mieszkańcem bogatej gminy, w której pałace niszczeją, zabytki nie są oznaczone na mapach, muzea ograniczają się do tematów nie związanych z narodowościami a jedyne atrakcje są w rękach prywatnych (piniondz rządzi). Nauczyłem się, że w miejscach gdzie czegoś nie ma najprzyjemniej myśli się właśnie o czymś nieobecnym, stąd też lubię wymyślać ciekawe, interesujące projekty z zakresu "nierealnych z powodu uczuć". No bo niech ktoś mi powie, że inwestycje publicznie nie napędzają wzrostu gospodarki a turystyka nie jest stabilnym źródłem dochodu w tych czasach (w popularnej okolicy). Sprawy mają się tak, że gdzieś w okolicy pięciu kilometrów ode mnie w trakcie budowy drogi odkopano wiele grobów z p.n.e.. Nie dowiedziałem się o tym w szkole (a było to w okresie nauki) ani w mediach, ani w wydarzeniach lokalnych, ani z map, ani z tablic informacyjnych tylko zainteresowałem się polami obok mojej wsi, które są "zjadane" przez deweloperów. Na wspomnianych polach zawsze rośnie kukurydza, nie wyglądają ambitnie. I tak sobie myślę, że groby są tam a tutaj za tym polem jest najbliższa rzeka w promieniu 20 kilometrów. Bieg rzeki może się zmieniać ale chyba nie aż tak i nie jest to duża rzeka a przy rzekach toczy się życie. Mój dylemat polega na rozstrzygnięciu wewnętrznego sporu. Ziemia rolna w bogatej gminie jest droga, georadary raczej nie są priorytetem zakupowym władz terytorialnych a ich rozwój też chyba zawdzięcza więcej start-upom niż uniwersytetom. Więc wszystko wydaje się nierealne w tym projekcie lub "pod górę" ale wyrosłem na Kilerze i innych polskich komediach, wszystko jest możliwe. Widzę trzy możliwości na spenetrowanie tych użytków: 1. Namówić eksperta od historii żeby przekonał właściciela do udziału w projekcie dofinansowanym z UE (jakiś szwindel) w zakresie ochrony europejskiego dziedzictwa kulturowego (sprawę się nagłośni i powinno być z górki). Myślę, że pieniądze z UE przeorają kilometr kwadratowy kukurydzianego matecznika w tydzień rączką od georadaru. 2. Stworzyć Start-up budujący latające georadary (myślę o dużym dronie z bardzo szerokim ładunkiem) i w burzliwe noce wylatywać nad pole niczym UFO. Z kopaniem będzie gorzej ale jak otrzymam "info z D" to właściciel się zgodzi. 3. Zarobić miliony, kłócić się z właścicielem o cenę, walczyć z robactwem odrodzonym bez oprysków i polem rolnym bez żadnej wiedzy rolniczej, kupić jakieś standardowe guanoradary i wynająć obcokrajowców z dziarami do szukania skarbów bez ubezpieczenia, kontrolować ich postępy i egzekwować zasady wierząc w ich kompetencje, korespondować z uniwerkami oczekując wartościowych porad bez łapówek, być znienawidzonym przez a)rolników, b)obcokrajowców, c)lokalnych deweloperów, d)ludzi których nie znam bo zachowuję się jak przegryw. Żart, chodzi mi o rozwiązanie pieniężne i aspołeczne. Nie no, dzięki za przeczytanie, jak macie jakieś realistyczne rady to piszcie jak odkryć nasze pradzieje w sposób "kompletny", "rzetelny" i "korzystny", w mojej okolicy galeria jest budowana jako "zabudowa zagrodowa". Pozdro, nie wiem czy odbiorę.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się