Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s W noc inwazji na Francję - 6 czerwca 1944 r. - jednym z kapelanów 101. DPD był spadochroniarz ksiądz kapitan Joseph Andrejewski. Ściślej rzecz biorąc był kapelanem 502. pułku piechoty spadochronowej tej dywizji. Ksiądz Andrejewski był kapelanem 502. pułku oczywiście także nieco wcześniej. Z tego okresu jest jego powyższe zdjęcie. Poniżej oryginalny, typowy hełm spadochroniarski używany w tej dywizji przez katolickich kapelanów. C.d.n.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Jeśli internety czegoś nie przekłamują, to: Urodził się 30 grudnia 1912 roku w Baltimore w rodzinie Stanisława i Salomei (z domu Weber) Andrzejewskich. Uczęszczał do szkoły parafialnej przy kościele św. Stanisława Kostki w Baltimore oraz do szkoły średniej St. Francis High School w Athol Springs (Nowy Jork). Wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych, składając proste śluby zakonne 18 sierpnia 1932 roku w Ellicott City. Studiował filozofię i teologię w St. Hyacinth Seminary w Granby. Profesję uroczystą złożył 20 grudnia 1935 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 3 lipca 1938 roku. Podczas II wojny światowej służył jako jeden z 16 franciszkanów jako kapelan wojskowy. 6 czerwca 1944 roku brał udział w desancie w Normandii skacząc ze spadochronem zaledwie cztery godziny po pierwszych oddziałach alianckich. Służył w parafiach: św. Jadwigi w Detroit, św. Stanisława Kostki w Shamokin oraz św. Stanisława Kostki w Sharon. Zginął w wypadku samochodowym w Baltimore 5 listopada 1956 roku, w wieku 44 lat.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Gdzieś mi wcięło zdjęcie standardowej walizki kapelana-spadochroniarza drugowojennej US Army i tejże walizki wyposażenia, niemniej postać księdza Andrejewskiego jest dobrą okazją do pokazania tego, jak amerykańskie państwo przygotowało się do wojny od strony wsparcia duchowego dla żołnierzy. Bo nie było tak, że żeby czuć więź z jakimś wyznaniem i religią to każdy musiał zabrać z domu coś z podstawowych dewocjonaliów noszonych na szyi czy w kieszeni. Oczywiście można to było zrobić i nie było to zabronione. Z drugiej strony amerykańskie władze wojskowe dużo z takich spraw wzięły na siebie i nieźle dały zarobić drukarzom oraz grawerom-medalierom, którzy masowo produkowali ściśle określone dewocjonalia wojskowe. Po kolei część z nich będę pokazywał. Poniżej drugowojenny Nowy Testament w wersjach rzymskokatolickiej i protestanckiej wydrukowane na zlecenie US Army. Kto z żołnierzy chciał ten mógł go dostać.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s W dniu 22.02.2026 o 18:01, Jedburgh_Ops napisał: ...postać księdza Andrejewskiego jest dobrą okazją do pokazania tego, jak amerykańskie państwo przygotowało się do wojny od strony wsparcia duchowego dla żołnierzy. Bo nie było tak, że żeby czuć więź z jakimś wyznaniem i religią to każdy musiał zabrać z domu coś z podstawowych dewocjonaliów noszonych na szyi czy w kieszeni. Oczywiście można to było zrobić i nie było to zabronione. Z drugiej strony amerykańskie władze wojskowe dużo z takich spraw wzięły na siebie i nieźle dały zarobić drukarzom oraz grawerom-medalierom, którzy masowo produkowali ściśle określone dewocjonalia wojskowe. Po kolei część z nich będę pokazywał. Mały przegląd tych wojskowych dewocjonaliów, jakie należały się amerykańskim żołnierzom od państwa. Ponieważ ks. kpt. Andrejewski to spadochroniarz, więc zaczniemy od dwóch przedmiotów spoczywających na wczesnej nylonowej czaszy spadochronowej ze spadochronu desantowego z omawianych czasów. Nikt nie policzył tego (i wątpię, aby policzył), ile wzorów tych dewocjonaliów od państwa amerykańskiego powstało podczas II wojny światowej. Żołnierze mogli je kupować w wojskowych sklepach Post Exchange (PX), mogli je dostawać od pułku, albo mogli je dostawać od kapelanów - wszystko zależało od płatnika pułku i na co pułk w danej chwili było stać. Grawerom-medalierom państwo jakoś specjalnie nie narzucało designu tych dewocjonaliów, ale narzucało stosowanie trzech barw amerykańskiej flagi oraz to, żeby napis SOLDIERS był na czerwonym tle; napis SAILORS na białym; napis AVIATORS na niebieskim. Zgodnie z amerykańską tradycją przedmioty te były wyrabiane ze stopu srebra Sterling, czyli ze srebra próby 925. Takie też są oba przedmioty poniższe z mojej kolekcji. W górnym owalu powyższego medalionu jest napis ST. SEBASTIAN PROTECT US. Mimo, że mam ten medalion w stanie idealnym to niestety nie mogę odcyfrować, co jest w obu dolnych owalach. Na rewersie medalionu w górnym owalu jest napis SAINT SEBASTIAN MARTYR AND SOLDIER. Nie mogę odczytać, jakie są napisy w dwóch dolnych owalach. Napisy główne rewersu są czytelne na planszy, więc ich nie przytaczam. Na rewersie krzyża jest napis: AM A CATHOLIC IN CASE OF AN ACCIDENT PLEASE CALL A PRIEST Nie można wykluczyć, że takimi poświęconymi dewocjonaliami wojskowymi służył wiernym ks. kpt. Andrejewski w 502. pułku piechoty spadochronowej, ponieważ tych dewocjonaliów produkowano bardzo dużo. A pasowały idealnie do tego, czym ks. Andrejewski musiał się zajmować, bo gdy już 502. pułk znalazł się na lotnisku startu do inwazji na Francję to tak samo mógł posługiwać wszystkim chcącym tego lotnikom IX TCC USAAF, którzy wieźli pułk do Francji. C.d.n.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się