Jump to content

Obrona Hela"


bodziu000000

Recommended Posts

http://wyborcza.pl/1,75480,9231742,Obrona__Hela_.html

Obrona "Hela
Piotr Płatek 2011-03-12

Uciekł z Auschwitz, wymykał się gestapo. Zginął jako zdrajca z rąk żołnierzy AK. Przez pomyłkę?

Wtajemniczeni: pracownik obozowego warsztatu Eugeniusz Bendera, ksiądz z Wadowic Józef Lempart, Kazimierz Piechowski, harcerz z Tczewa, oraz najmłodszy - żeglarz Stanisław Jaster. Plan: mundury zdobędą w magazynie, do którego dotrą przez bunkier z koksem. Potem muszą dostać się do warsztatu. Tam stoi samochód.

Termin akcji: 20 czerwca 1942 roku.

Miejsce: obóz koncentracyjny Auschwitz.

Rano na wóz ładują kartony, obierki i ruszają pod bramę z napisem "Arbeit macht frei. Znudzony strażnik macha ręką, przepuszcza ich. Bendera idzie do garażu, pozostali przedzierają się do magazynów z niemieckimi mundurami i bronią. Nikt ich nie widzi. Przebierają się w mundury i wskakują do wypucowanego auta, którym zwykle jeździ komendant obozu.

Przed nimi ostatni szlaban. A jeśli trzeba podać hasło? Nie mają dokumentów, przepustki. Mają nadzieję, że na widok samochodu komendanta strażnik podniesie szlaban.

Nie podnosi.

Piechowski uchyla drzwi, pokazuje oficerskie pagony i krzyczy: "Do jasnej cholery, śpisz czy co? Otwieraj!. Strażnik salutuje. Są wolni.

Zdobywają gdzieś cywilne ubrania, u życzliwego księdza zostawiają chorego Lemparta. Jaster rusza do Warszawy. Piechowski ściska go na pożegnanie, jeszcze próbuje odwieść młodszego przyjaciela od tej podróży, ale słyszy: "My już jesteśmy wolni, teraz trzeba walczyć o wolną Polskę. Więcej się nie zobaczą.

"Osa-Kosa wpada w kościele

5 czerwca 1943 roku, kościół św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Ślub. Przed ołtarzem stoją porucznik Mieczysław Uniejewski "Marynarz z oddziału "Osa-Kosa i Teofila Suchankówna, siostra żołnierza tego oddziału. Świątynia pełna: krewni i znajomi, sporo oficerów i żołnierzy "Osy-Kosy, oddziału Komendy Głównej Armii Krajowej przeznaczonego do zadań specjalnych. Nie wiedzą, że ulice prowadzące na plac Trzech Krzyży zostały właśnie obstawione.

Młoda para odchodzi od ołtarza. Do kościoła wpada gestapo. Wszyscy są aresztowani. Przed świątynią stoją ciężarówki.

Aresztowano 89 osób, wśród nich są m.in. Tadeusz Battek "Góral i Andrzej Jankowski "Jędrek, którzy kilka tygodni wcześniej przeprowadzili w Krakowie zamach na SS-Obergruppenführera Friedricha Krügera, dowódcę policji w Generalnym Gubernatorstwie.

Ciężarówki jadą na Pawiak. Brutalne przesłuchania. Dla polskiego podziemia to straszny cios. Kto zdradził? Podejrzenie pada na Jastera. Miał zaproszenie na ślub, ale nie przyszedł. Jedni słyszeli, że zaspał, inni - że nie poszedł z rozmysłem. Odradzał także znajomym. Mówił, że takie zgromadzenie może być niebezpieczne.

Dwie osoby też uniknęły aresztowania: Antoni Suchanek "Andrzejek, brat panny młodej, i Stefan Smarzyński, żołnierze "Osy-Kosy. Przed mszą wybiegają na miasto, żeby kupić film do aparatu fotograficznego. Widzą, jak Niemcy obstawiają kościół. Nic już nie mogą zrobić.

28 lat później Smarzyński wspólnie z Piotrem Stachiewiczem, zasłużonym żołnierzem oddziału "Parasol, publikują w "Polityce tekst o sprawie Jastera. Piszą: to on jest zdrajcą.

Kunicki pisze: szpicel

Dzwonię do Kazimierza Piechowskiego. Telefon odbiera żona. Odradza rozmowę: "Kazik jest chory. Ale gdy wyjaśniam, o co chcę zapytać, Piechowski podchodzi do telefonu. - Byłem Staszka przyjacielem, razem uciekaliśmy z Auschwitz. Dowody jego niewinności mam żelazne.

Piechowski mieszka w Gdańsku, ma 91 lat, dobrze się trzyma. Pokazuje książkę "Cichy front z 1968 roku. Autor: nieżyjący już Aleksander Kunicki, szef wywiadu oddziału "Osa, organizator i uczestnik zamachu na Franza Kutscherę.

Rozdział „Zdrajca” poświęcony jest Jasterowi. „W jakich okolicznościach znalazł się on w obozie, tego nie udało się ustalić. Miał numer 6438. W każdym razie szybko skaptował go tam Politische Abteilung, czyli obozowe gestapo. Zorganizowano mu też »śmiałą ucieczkę « samochodem obozowym w przebraniu SS-mana. Razem z nim uciekło wtedy trzech innych więźniów, którzy zupełnie nie zdawali sobie sprawy z prawdziwego charakteru owej imprezy. »Ucieczka « ta odbyła się 20 czerwca 1942 roku. Na marginesie dodam, że jeszcze przez wiele lat powojennych niesławną pamięć tego hitlerowskiego szpicla otaczano aureolą bohaterstwa i patriotyzmu”.

Piechowski nie wierzy w ani jedno słowo. - Mam list gończy, który Hess, komendant obozu, rozesłał zaraz po naszej ucieczce. Tam są nazwiska naszej czwórki. Także Jastera.


Dzień po ucieczce z obozu gestapo wkracza do rodzinnego domu Jastera w Warszawie, aresztuje matkę i ojca, wywozi ich do obozów. Ojciec, Stanisław, major w stanie spoczynku, zginął w Auschwitz w grudniu 1942 roku. Mama, Eugenia, pracownica Komunalnej Kasy Oszczędności w Warszawie, trafiła na Majdanek, potem do Auschwitz, zginęła tam latem 1943 roku. - Jak to możliwe? - Piechowski łapie się za głowę. - Staszek współpracuje z Niemcami, pomagają mu uciec z obozu, a potem z wdzięczności mordują mu rodziców? Czy ten Kunicki oszalał?

A ślub w kościele św. Aleksandra?

Piechowski: - Oddział "Osa-Kosa robi ślub, na który zaprasza niemal stu przyjaciół. To jest konspiracja!? Kunicki też do kościoła nie poszedł. Był szefem wywiadu, nie powinien dopuścić do tego zbiorowiska, a jeśli już, mógł zabezpieczyć kościół. Nie zrobił nic, a oskarża Jastera.

Bohater z Celestynowa?

Ciepła noc z 19 na 20 maja 1943 roku. Kapitan Mieczysław Kurkowski "Mietek dostaje rozkaz odbicia więźniów, którzy są przewożeni koleją z więzienia na zamku w Lublinie przez Warszawę do KL Auschwitz. Miejsce akcji - mała stacyjka w Celestynowie odległym o około 40 km od Warszawy. Zastępcą "Mietka w tej akcji jest podchorąży Tadeusz Zawadzki, słynny "Zośka.

O godz. 22.30 wszystkie grupy są na stanowiskach. Czekają, pociąg z Lublina ma trzy godziny opóźnienia. Wreszcie jest. Rozluźniony gestapowiec, bez butów i marynarki, wyskakuje na peron. Ginie na miejscu. Rozpoczyna się kanonada, pociski lecą ze wszystkich stron. Niemcy barykadują się w wagonie więziennym.

Sytuację ratuje Jaster. Ma prawie dwa metry wzrostu. Podbiega do okna wagonu więziennego i wrzuca do środka granat. Niemcy w popłochu wybiegają. Dwaj giną na miejscu, trzeci próbuje jeszcze strzelać, ale po chwili też pada. Partyzanci uwalniają więźniów.

Kto wydał wyrok?

Drugiej takiej studentki nie znajdziemy. W wojskowym mundurze i oficerkach. Daria Czarnecka ma ledwie 23 lata, a salutują jej starzy akowcy. Śląski biskup nazywa ją "panią generał. Została wiceprezesem Śląskiego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Po wielkich bojach z urzędnikami wywalczyła miesiąc temu w Pszczynie pomnik upamiętniający 9-dniowe dziecko, najmłodszego uczestnika Marszu Śmierci z KL Auschwitz w styczniu 1945 roku.

Pracę dyplomową Daria Czarnecka zatytułowała „Sprawa Stanisława Jastera ps. »Hel «. Kreacja zdrajcy w historiografii”. - Byłam wolontariuszką w Muzeum w Oświęcimiu, tam poznałam historię Jastera - mówi. Ma tyle lat co Jaster, gdy go rozstrzeliwano.

Daria stawia pytania: kto podpisał wyrok na Jastera i kto go wykonał? Dlaczego Kunicki opiera się na zasłyszanych informacjach? W końcu: czemu Kunicki, który sam doświadczył sądowej niesprawiedliwości, atakuje Jastera?

Po wojnie autor "Cichego frontu został oskarżony o współpracę z gestapo i skazany na karę śmierci. Pułkownik "Radosław, szef Komisji Likwidacyjnej Armii Krajowej, pisze wtedy list do prezydenta Bolesława Bieruta z prośbą o wstrzymanie wyroku i rewizję procesu. Sąd uchyla wyrok, a Kunicki po roku opuszcza więzienie. W 1959 roku władza ludowa przyznaje mu rentę specjalną za zasługi dla Polski.

Wyskoczył z auta? Niemożliwe!

12 lipca 1943 roku, Warszawa, róg Nowogrodzkiej i Kruczej. Jaster spotyka się z szefem "Osy--Kosy Mieczysławem Kudelskim, pseudonim "Wiktor. To żołnierz wojny bolszewickiej, odznaczony Krzyżem Walecznych. Uczestnik kampanii wrześniowej. Po bitwie pod Kockiem dostał się 6 października do niewoli, ale już 11 listopada uciekł z obozu jenieckiego w Radomiu.

Jaster i "Wiktor rozmawiają, gdy podjeżdża do nich czarny mercedes. Gestapo. Obaj zostają aresztowani, samochód rusza na Szucha.

Z Nowogrodzkiej na Szucha jest niedaleko, autem ledwie kilka minut, ale Jaster otwiera drzwi i wyskakuje z pędzącego samochodu. Poturbowany dociera do kolegów z podziemia, chce powiadomić o wsypie.

Już wiedzą o aresztowaniu. Ale miarka się przebrała. Uciekł z Auschwitz, nie wpadł w kościele, a teraz wyskoczył z auta gestapowców.

Kunicki pisze: „Jak mogła się udać ucieczka z pędzącego, krytego samochodu, jeśli przy jednych i drugich drzwiach siedzieli dwaj gestapowcy? (...). Sprawę przesądziła informacja, uzyskana przez nasz kontrwywiad, który ustalił, że »Hel « wbrew temu, co mówił, wyszedł z siedziby Gestapo normalnie, nawet nie kulejąc”.

Rąbnęli go w ruinach getta

Ostatnie chwile Jastera z relacji Kunickiego: „Do wszystkich zdradzieckich czynów »Hel « przyznał się w toku przesłuchań, jakim poddał go nasz kontrwywiad. Gwoli sprawiedliwości trzeba mu przyznać, że gdy zrozumiał, iż został zdemaskowany i karze nie ujdzie, nie próbował nawet wikłać i kręcić. Prosił jedynie o to - zresztą kilkakrotnie - aby trzech jego współwięźniów z Oświęcimia, którzy razem z nim wydostali się z obozu, nie obciążać jakimkolwiek zarzutem współpracy z wrogiem, gdyż o tym, że ucieczka została sfingowana przez Politische Abteilung, nie mieli pojęcia i nie orientowali się, iż jest on na usługach Gestapo. Istotnie tak było, co później mieliśmy możność sprawdzić. Zdrajca i konfident gestapo Stanisław Jaster pseudonim »Hel « wyrokiem sądu Armii Krajowej został skazany na śmierć. Wyrok wykonano”.


Nie odnaleziono ciała Jastera. Wiadomo tylko, że zabito go pod koniec lipca 1943 roku w Warszawie. Podobno jakiś jego przyjaciel, który po wojnie mieszkał w Stanach, powiedział narzeczonej: "Wiesz, co się stało ze Staszkiem? Rąbnęli go nasi gdzieś w ruinach getta.

Nie ma dokumentów

Wielu historyków badało sprawę Jastera. Nie ma jednak nowych dokumentów, które przechyliłyby szalę na którąś stronę. Nie znaleziono bowiem wyroku sądu podziemnego na Jastera.

Sądy podziemne powstały wiosną 1940 roku. Rozprawy były tajne, prowadzili je zawodowi sędziowie. Uczestniczył w nich oskarżony lub jego adwokat. Sąd mógł skazać na śmierć za zdradę, szpiegostwo, prześladowanie lub denuncjację. Wyroki zapadały na podstawie kodeksu karnego z 1932 roku. Według opinii historyków sądy podziemne pracowały bardzo rzetelnie, pomyłki się zdarzały, ale rzadko. - Członkowie sądu konspiracyjnego musieli mieć pełne przekonanie, że dana osoba współpracuje z hitlerowską służbą bezpieczeństwa, czyli z gestapo. W przypadku wątpliwości nie wydawano wyroku śmierci, lecz nakazywano zebranie dodatkowego materiału lub uniewinniano daną osobę - mówi pułkownik Mieczysław Starczewski, historyk zajmujący się okresem okupacji.

Sprawą Jastera ps. "Hel od lat interesuje się Mariusz Olczak, kierownik oddziału w warszawskim Archiwum Akt Nowych: - Główny problem polega na tym, że dysponujemy jedynie relacjami i opiniami wyrażanymi kilkanaście czy kilkadziesiąt lat po wojnie przez osoby zaangażowane w sprawę. Nie ma oryginalnych meldunków, rozkazów i dokumentacji śledztwa, jakie musiało zostać przeprowadzone, aby uzyskać, a następnie wykonać wyrok na Jasterze. Podobnie nie analizowano pod tym kątem dokumentacji niemieckich władz bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że rozkaz likwidacji można było wydać w trybie natychmiastowym jedynie w przypadku "bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrażającego oddziałom AK. Jednak także w takich przypadkach po przeprowadzeniu likwidacji wcześniejsza decyzja musiała zostać bezzwłocznie zatwierdzona przez Wojskowy Sąd Specjalny. W sprawie Jastera nie dysponujemy taką dokumentacją. Z pewnością musiała znajdować się m.in. w materiałach Kedywu.

Z auta wypadli dwaj mężczyźni

Warszawa, początek lat 70. Janusz Kwiatkowski, pseudonim "Zaruta, żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, znał Jastera. Po przeczytaniu książki Kunickiego prowadzi własne śledztwo. Wypytuje znajomych Jastera, ustala, skąd Kunicki zdobył informacje, jak gromadził materiały. Wreszcie pisze raport o tej sprawie, a w nim m.in. swoje własne sensacyjne świadectwo z 12 lipca 1943 roku: "Ulicą Marszałkowską jechał z dużą szybkością czarny samochód osobowy (chyba Mercedes), który wjeżdżając na plac Zbawiciela, zaczął raptownie wytracać szybkość na widok jadącego w przeciwnym kierunku (tj. al. Jerozolimskich) tramwaju. Gdy samochód wjeżdżał łukiem w plac Zbawiciela - w kierunku placu Unii Lubelskiej, otworzyły się z trzaskiem tylne drzwi, z których wypadło na jezdnię dwóch mężczyzn. Bardzo wysoki obejmował o wiele mniejszego od siebie cywila, którego przygniótł swoim potężnym ciałem w momencie wypadania na jezdnię. W tym czasie, gdy samochód ostro hamował, wysoki mężczyzna poderwał się z jezdni, wpadając w ulicę Mokotowską, a następnie w ulicę Jaworzyńską. Była to wspaniała robota warszawska, nadzwyczaj silnego i odważnego bojowca, która zaszokowała do tego stopnia samych gestapowców, że nie próbowali nie tylko pościgu, lecz także nie oddali żadnego strzału w kierunku uciekającego wielkoluda. To Kwiatkowski widział na własne oczy. Swoje opracowanie wysyła do ministra kultury Stanisława Wrońskiego, który jest też szefem ZBOWiD-u. Drugi egzemplarz - Kunickiemu, z adnotacją: "Zwracam się do szanownego kolegi z apelem o publiczne zabranie głosu i o odwołanie wszelkich oszczerczych zarzutów pod adresem niewinnie zamordowanego Bohatera Wielkiej Dywersji i obozu w Oświęcimiu.

Rotmistrz Pilecki chwali 112

Muzeum w Oświęcimiu. Na parterze bloku 6. zdjęcia więźniów, wśród nich obozowa fotografia Stanisława Jastera w pasiaku. Numer 6438.

Dr Adam Cyra, kustosz w Muzeum, od ponad 30 lat jest kronikarzem losów więźniów. Jego ojciec działał w AK, w Auschwitz zginęli stryj i dwaj kuzyni. Cyra jest autorem kilku książek i dwustu artykułów poświęconych historii KL Auschwitz. Opisał m.in. historię rotmistrza Witolda Pileckiego, który sam dostał się do Auschwitz, zorganizował w obozie konspirację i sporządził jeden z pierwszych raportów na temat eksterminacji ludzi w obozie.

Cyra: - To Jaster, gdy uciekał z obozu, zabrał ze sobą jeden z raportów Pileckiego.

Tak twierdził sam Pilecki w powojennych wspomnieniach: "Przesyłam znowu raport do Warszawy przez pdch. 112, który z trzema kolegami zmontował wspaniałą ucieczkę z obozu. Śmiem sądzić, że ucieczka czterech więźniów z Oświęcimia, najlepszym w obozie autem komendanta lagru, po przebraniu się w mundury oficerów SS, na tle warunków tego piekła, może być kiedyś tematem naprawdę doskonałym dla filmu. Główna wartownia (Hauptwache) prezentowała broń.

Pilecki nie posługiwał się nazwiskami, w razie wpadki naraziłby na śmierć wielu więźniów. Każdy człowiek w raporcie miał przypisany kod. Wiele lat po wojnie Cyra odczytał szyfr Pileckiego. - Nie ma wątpliwości, że numer 112, o którym pisze Pilecki, to Jaster - zapewnia.

"Katoda ma wątpliwości

26 marca 1943 roku. Warszawa, rejon Arsenału oraz skrzyżowania ulic Bielańskiej i Długiej. Harcerze z grupy szturmowej Szarych Szeregów atakują samochód, który przewozi więźniów z siedziby gestapo na Pawiak. Uwalniają kolegę, harcmistrza Jana Bytnara "Rudego oraz 25 innych więźniów. To jedna z najsłynniejszych akcji polskiego podziemia w stolicy.

Po wojnie podporucznik Józef Saski "Katoda, żołnierz "Zośki, uczestnik akcji pod Arsenałem i zamachu na Kutscherę, spisuje oświadczenie. Pisze na prośbę podchorążego Kwiatkowskiego, który zbiera dowody niewinności Jastera.

„Wiedział - pisze o Jasterze „Katoda” - że byłem żołnierzem podziemia, poznał pseudonimy naszego oddziału, nasze prawdziwe nazwiska i adresy. Wiedział, że braliśmy udział w poważnej akcji bojowej, pierwszego na terenie Warszawy zorganizowanego uderzenia na Niemców, o którym w owym czasie na terenie miasta wiele mówiono. Kiedy po latach mówiono mi o sprawie Jastera, kiedy czytałem opis jego sprawy podany przez Kunickiego w jego książce »Cichy front «, rodziły się we mnie wątpliwości. Z relacji Kunickiego wynika, że współpraca Jastera i Gestapo datuje się z okresu jego pobytu w Oświęcimiu, że współpraca ta była potem kontynuowana i jej ukoronowaniem miało być wsypanie oddziału »Kosa «. Trudno wprost wyobrazić sobie, aby Jaster miał wyznaczone zadanie przez Gestapo w taki sposób, aby rozpracować i zlikwidować tylko oddział »Kosa «. Trudno sobie wyobrazić, aby informacje dotyczące innych oddziałów, gdyby o nich powziął wiadomości, nie miały być przekazywane do Gestapo”.

Rozstrzelany przez pomyłkę

Małgorzata Walczak i Marek Tomasz Pawłowski nakręcili w 2006 roku film "Uciekinier. Godzinny fabularyzowany dokument skupia się na brawurowej ucieczce Piechowskiego, Jastera i dwóch innych więźniów z obozu. Teraz pracują nad dokumentem o Jasterze.

Małgorzata Walczak od miesięcy przesiaduje w archiwach, bada dokumenty. To ona trafiła na 62-stronicowy raport w obronie Jastera spisany przez Kwiatkowskiego. W domu ma setki wycinków, dokumentów, zdjęć. W filmie będzie wątek romantyczny. - Staszek miał piękną narzeczoną. Nazywała się Danuta Leśniewska. Poznali się, gdy ona miała 13 lat. On kilka lat od niej starszy był bardzo troskliwy i opiekuńczy. Rodzice Danusi, panienki z dobrego domu, bardzo mu ufali. Ona przez całe życie tragicznie Staszka kochała, wszędzie stały jego zdjęcia. Zdążyliśmy ją poznać, niestety, zmarła kilka lat temu. Po wojnie była przewodnikiem w warszawskich Łazienkach. W filmie pokażemy historię ich niespełnionej miłości - mówi Walczak.


Wróżbitka przepowiedziała

Walczak trafiła na oświadczenie Danuty Leśniewskiej złożone w Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu 24 marca 1969 roku w obecności Tadeusza Iwaszki z Muzeum, który najwcześniej dokumentował historię Jastera. - Od maja Jaster starał się przenieść do partyzantki poza Warszawę, bo z tym swoim wzrostem bardzo się rzucał w oczy. Po to chciał się spotkać z "Wiktorem- Walczak opowiada, co było w oświadczeniu . - W dodatku mamę Danuty zawiadomiono, że pilnie szuka jej znana wróżbitka. Powiedziała, że narzeczonemu jej córki grozi w Warszawie wielkie niebezpieczeństwo. Danuta wymogła na Staszku, żeby wyjechał ze stolicy jak najszybciej, dlatego tak nerwowo szukał kontaktu z "Wiktorem.

Nie słyszałem o nim nic złego

Czerwiec 1957 roku. 11 lat przed napisaniem książki "Cichy front, w której jest rozdział o Jasterze zdrajcy. Kunicki wraca do domu z sanatorium w Kudowie-Zdroju. Czeka na niego list od porucznika Józefa Saskiego "Katody. Uczestnik akcji pod Arsenałem pyta go, czy wie coś o losach Stanisława Jastera "Hela.

Kunicki odpisuje: „Bielsko-Biała, 3 czerwca 1957 roku. Szanowny Panie! Przepraszam za zwłokę, ale przez maj znajdowałem się poza Bielskiem, przebywając na leczeniu sanatoryjnym w Kudowie. Do sprawy. W warszawskim oddziale dywersyjnym »Osa «, który gdzieś w końcu 1942 r. zmienił kryptonim na »Kosa «, znajdował się m.in. osobnik, posiadający pseudonim »Hel «. Miał on wówczas około 23 lat. Prawdziwe nazwisko nie jest mi znane. Coś mi się przypomina, iż miał na imię Stanisław. Był to mężczyzna dużego wzrostu, silnej budowy, uchodził za atletę. Moja łączniczka »Wanda « nadmienia w swoich wspomnieniach, iż uciekł on z obozu koncentracyjnego w Majdanku, a rodzice jego zostali zamordowani przez hitlerowców. Z »Helem « spotkałem się na ulicy w godzinach wieczornych tylko jeden raz i trudno mi go dziś zidentyfikować na podstawie fotografii. Spodziewam się otrzymać w najbliższym czasie adres mej łączniczki »Wandy « i wówczas dam konkretną odpowiedź. (...) W czasie mej pracy w »Kosie « nigdy nic ujemnego nie słyszałem o »Helu «. Przeciwnie, wyrażano się o nim zawsze jako o odważnym, dzielnym i ofiarnym szturmowcu. Posiada stopień podporucznika. Po masowej wsypie ludzi z »Kosy «, jaka miała miejsce w kościele św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży, wymieniony został w pierwszej połowie lipca 1943 r. aresztowany przez Gestapo. Aresztowano go razem z szefem sztabu »Kosy « ps. »Wiktor «. Aresztowanie nastąpiło tuż po spotkaniu się wymienionych. Wymienionych skontaktowała na ulicy Nowogrodzkiej łączniczka »Wanda «.

W miejscowości Włochy k. Warszawy (...) przebywa żona »Wiktora «. (...) Może wymieniona będzie mogła udzielić pewnych danych o »Helu «, o ile go osobiście znała. (...) Załączam moc pozdrowień. Al. Kunicki”. Czemu Kunicki w ciągu kilku lat tak radykalnie zmienił zdanie o Jasterze? Otóż o rzekomej zdradzie „Hela” miał się dowiedzieć już po 1957 roku od Emila Kumora, żołnierza Polski Podziemnej. On zaś sprawę znał z relacji spotkanego w stalinowskim więzieniu Ryszarda Jamontta-Krzywickiego, pseudonim „Szymon”, adiutanta trzech kolejnych dowódców Polskiego Państwa Podziemnego, który widział moment aresztowania „Wiktora” i Jastera.

Pytania Strzembosza

Początek lat 70. Na łamach "Polski Zbrojnej o sprawie Jastera pisze Tomasz Strzembosz, historyk II wojny światowej. Strzembosz punktuje Kunickiego, który stawiał tezę, że udział Jastera w akcji pod Celestynowem był przygotowaniem do rozpracowania kolejnego oddziału Polski Walczącej, a mianowicie batalionu "Zośka. Zdaniem Strzembosza udział Jastera w akcji pod Celestynowem i jego - prywatne zresztą, a nie konspiracyjne - długotrwałe kontakty z żołnierzami batalionu "Zośka są raczej argumentem na rzecz jego niewinności. Czy rzeczywiście "Hel zastawił pułapkę na porucznika "Wiktora? - zastanawiał się Strzembosz. Przebieg wydarzeń mógłby na to wskazywać. Ale czy dla schwytania "Wiktora gestapowcy musieli aż tak dalece angażować swego niewątpliwie cennego agenta? Czy nie byłoby znacznie prościej i skuteczniej przez sam fakt rozmowy wskazać agentom gestapo "Wiktora, za którym mogli oni pójść już sami i aresztować go w innym jakimś miejscu?

Sprawa dobrego imienia

Producentka filmowa Małgorzata Walczak kontaktuje się z Zarządem Głównym Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Profesor Wiesław Wysocki, kierownik Katedry Historii Najnowszej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, jest jednocześnie szefem Komisji Historycznej przy ŚZŻAK. - Wiele wskazuje na to, że to była ewidentna pomyłka podziemia. Wyrok zapadł na podstawie przesłanek, które w obecnym świetle wyglądają ina-czej. Wszystko wskazuje na to, że Jaster nie był konfidentem, wręcz przeciwnie - człowiekiem wielkiej odwagi wplątanym w tragiczny finał - mówi prof. Wysocki. - Chodzi o przywrócenie mu dobrego imienia."
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information