Jump to content

poszukiwanie i odkrywanie


ireneusz1

Recommended Posts

Nie tak dawno miałem okazję napisać referat o rozwoju przemysłu we Wrocławiu w XVIII i XIX wieku. Temat jest bardzo obszerny, a ja niestety musiałem się ograniczyć do skróconej wersji. Wybrałem istotne elementy rozwoju miasta, poprzez rozwój przedsiębiorstw, komunikacji, energetyki i rozwój portów miejskich. Porty miejskie były ważnym elementem gospodarki rzecznej Wrocławia, ze względu na szybki rozwój żeglugi śródlądowej. Jest w mieście jeden z takich starych portów, który zaistniał na kartach historii już w 1897 roku. Jest to port miejski przy ulicy Reymonta, który istnieje do chwili obecnej. Wciąż mam w pamięci moje pierwsze spotkanie z portem, które rozbudziło moją pasję poszukiwacza i historyka. Mając dwanaście lat, wraz z moimi kolegami odkryliśmy na terenie starego portu, pozostałość po jakimś budynku, a raczej samą jego piwnicę. Piwnica była dosyć obszerna, i znajdowało się w niej mnóstwo ziemi. Wyglądało to tak, jakby ktoś zwiózł tam ziemię zmieszaną z tym, co w niej znaleźliśmy.
Zapach naftaliny wydobywający się z ziemi, kłębki zgniłych szmat, kawałki kartek z nadrukiem gotyckim, a co najważniejsze pełno niemieckich odznaczeń, które po oczyszczeniu pokazały swój dobrze zachowany stan. Dotyk zimnego żelastwa, zapach piwnicznej wilgoci i ta dziecinna ciekawość, dała początek mojej przygody z historią, a w szczególności z historią Wrocławia. Wtedy nie myślałem skąd się to wszystko tam znalazło i cieszyłem się z moich artefaktów. Po krótkiej ekscytacji znaleziskami szybko zapomnieliśmy o naszej przygodzie. Ale nie wszyscy. Musiało minąć parę naście lat, kiedy wybrałem się sam, w miejsce mojej dziecinnej przygody. Jadąc do portu, zastanawiałem się, czy po tylu latach uda mi się jeszcze cos wykopać? Oczom moim, ukazał się widok jednej, wielkiej przekopanej dziury. Nie zastanawiając się długo, zacząłem przebierać łopatką w ziemi. Po dłuższym czasie mojego poszukiwania, doszedłem do wniosku, że już nic nie uda mi się tutaj znaleźć, lecz nagle dostrzegłem na małym wzgórku gruzowiska, mały zlepek czegoś, co swoją barwą przypominało mi bryłę zardzewiałego żelastwa. Po oczyszczeniu go z ziemi, postanowiłem zabrać to coś do domu. Wrzuciłem rzecz do roztworu domowej roboty i czekałem na efekty. Po dwóch dniach, zabrałem się do badania mojego znaleziska. Pierwsze warstwy okazały się rdzawą powłoką w stanie totalnego rozkładu. Dalsze warstwy tak samo. Aż w końcu ukazał mi się widok niemieckiego orła. Po dokładniejszym oczyszczeniu przedmiotu okazało się, że jest to słynna tarcza „Kuban” z 1943 roku przyznawana wszystkim żołnierzom i oficerom 17 Armii Niemieckiej, za dzielne stawianie oporu przed zmasowanym atakiem Armii Radzieckiej. Celem ustanowienia linii obrony Kubań, było umożliwienie wycofania się wojsk niemieckich z Kaukazu na Krym i na zachód. Po krwawych walkach udało się Niemcom utrzymać linię obrony, za co zostali odznaczeni ową tarczą. Jak wiadomo Breslau był miastem przerzutowym wojsk niemieckich na wschód i nie dziwi mnie fakt, że tego rodzaju odznaczenia można znaleźć. W mojej kolekcji posiadam wiele innych odznaczeń, wykopanych z różnych miejsc we Wrocławiu i co ciekawe, bez potrzeby używania wykrywacza. Moje znaleziska nie ograniczają się tylko do militariów. To, co uda mi się wykopać, starannie jest przeze mnie analizowane, oczyszczane i przechowywane. Tak jak jestem dumny z mojej tarczy, tak też jestem dumny z rożnego rodzaju porcelany, starych dokumentów, czy starych książek. Wszystkie te rzeczy związane są historią z naszym miastem i pomagają mi pobudzać tzw. wyobraźnię historyczną. Trzymając w dłoni namacalny dowód historyczny, myślami można się przerzucić w przeszłość i czerpać z tego niewyobrażalne uczucie. Badając północną linię umocnień Wrocławia, natrafiłem na dwie rzeczy. Obok jednego z bunkrów, udało mi się znaleźć okulary do maski przeciwgazowej i magazynek do mauzera. Wszystko to leżało sobie w trawie i poszerzyło moją kolekcję. Moje poszukiwania, to nie tylko chęć posiadania, ale przede wszystkim chęć szeroko zakreślonego pojmowania faktów. Faktów, które dają powód do analitycznego myślenia i poszanowania fundamentów kulturowych, które dały początek tego co mamy dzisiaj. Wrocław jest miastem z wielo kulturowym dziedzictwem i nie można ograniczać się tylko do bawienia się w ziemi, ale trzeba również odczytywać prawdę, która jest zawarta we wszystkim, co nas otacza. Moje odkrycia i dalsze poszukiwania znalazły sens w pojmowaniu i urzeczywistnianiu filozofii historycznej. Wszyscy ci, którzy poświęcają się odkrywczej pasji, stoją na straży prawdy. Prawdy, bez której nie można było by tworzyć szerszej perspektywy poznawczej i bez której, nie moglibyśmy dopisać do kart dziedzictwa historycznego nowych faktów.
Z szacunkiem i poważaniem dla odkrywców
Ireneusz Cichy
Link to comment
Share on other sites

Typowe dla tej listy; chłop się spala, odkrywa swą duszę a ci mu ale od jakiego Mausera ten magazynek?" . Pytanie w stylu Monty Python i święty Graal; jaka jaskółka, europejska czy afrykańska?"To chyba raczej nieistotne.
Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

kolego obert,
...magazyn składa się z pudełka, zamkniętego u dołu wieczkiem z zatrzaskiem wieczka oraz donośnika...(Broń małokalibrowa zarys teorji strzału, konstrukcja i wykonanie, nakładem państwowych wytwórni uzbrojenia w warszawie rok 1934 strona 136 - opis szczegółowy karabinu Mauzer...czyli jeśli kolega z Wrocławia znalazł wyżej wymienione części to znalazł magazyn do kb mauzer, a stąd przy odrobinie dobrej woli krok do ...magazynka.
Irek wrzuć skany tych odznaczeń z Wrocka, swojego czasu takie Wrocławskie masowe znaleziska były sławne...
Kolego R51 pozdrawiam serdecznie
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information