Skocz do zawartości

Lebensgefahr

Użytkownik forum
  • Zawartość

    72
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Lebensgefahr's Achievements

9

Reputacja

  1. Oto przykładowy efekt. Na zdjęciu przed czyszczeniem przedmioty zostały jedynie umyte w wodzie przy użyciu szczoteczki.
  2. Jest jeszcze jeden sposób, nie wiem, czy jest Wam znany. Bierze się zwykłe mydło toaletowe, koniecznie zawierające EDTA, ściera na tarce i rozpuszcza w ciepłej lub gorącej wodzie. Następnie wrzuca się do niego monety. Po ostygnięciu roztwór zamienia się w żel. Już po jednym dniu można zauważyć ciemnienie masy wokół monety. Wyjaśnienie chemicznego mechanizmu tego procesu można bez problemu uzyskać od LLM. W mydle stężenie EDTA jest niewielkie, dlatego proces przebiega powoli i w sposób kontrolowany. Co kilka dni monetę wyjmuje się i czyści pod bieżącą wodą. Ślady piasku i ziemi pozostające między literami, których nie da się usunąć szczoteczką pod wodą, zwykle schodzą już po 2–3 dniach. Jeśli zwykła szczoteczka do zębów nie wystarcza, można bardzo delikatnie użyć szczotki z mosiężnym włosiem. Patyna, a także sama miedź po wybiciu monety, są twardsze od mosiądzu.
  3. Lebel Mle 1886 https://www.naturabuy.fr/Plaque-couche-fusil-LEBEL-1886-M93-derives-item-13736103.html?srsltid=AfmBOorA2BKHFx5SDA65G3vUwqpAQMa1towvA71Bq3PNYMu8p74_iaF0
  4. Puszka po aerozolu ze środkiem przeciw komarom wrzucona do ogniska.
  5. Zostały znalezione pod sosną jako para. Końcówka jednego z nich jest lekko odgięta, prawdopodobnie wskutek działania siły podczas użytkowania. Są sprężyste, ale niezbyt. Słabo reagują na magnes (być może mają powłokę magnetyczną), materiał jest trudny do określenia. To może być mosiądz z powłoką albo stal nierdzewna. Grubość blaszki wynosi dokładnie 1 mm, a wymiary otworu to 7 × 3,4 mm. Co to może być?
  6. D16 wybite na stemplu to prawie na pewno stop aluminium, podobnie jak D17 i D18 (takie stopy lotnicze również istnieją). Skrzynia pod podanym linkiem jest dokładnie taka sama jak u Pana, jednak oznaczenie w ogóle się nie zgadza, ponieważ nie jest ono dostępne dla szerokiej publiczności. Jest to wewnętrzny numer resortowy, pod którym dane wyposażenie funkcjonuje w ramach danego resortu. Bez dokumentacji danego resortu, a ta mogła być całkowicie tajna, nie ustali Pan, co się w niej znajdowało. W środku mógł znajdować się przyrząd optyczny, zestaw zapasowych bloków elektronicznych do radiostacji albo narzędzia znajdujące się na pokładzie jakiegoś statku powietrznego. Skrzynia jest standardowa. Numer wewnętrzny to oznaczenie producenta tej skrzyni, przed nim najprawdopodobniej znajduje się miesiąc produkcji, na końcu rok, materiał itd. M6 – możliwa obróbka cieplna.
  7. Radziecka wojskowa skrzynia do transportu i przechowywania przyrządów (radiotechnicznych, optycznych itp.), części zamiennych oraz aparatury pomiarowej. Zwykle wewnątrz znajdują się przymocowane do skrzyni profilowane wkładki (jedna jest widoczna pod podanym linkiem), a nie kawałek ręcznie przyciętej pianki. Na podstawie zewnętrznych oznaczeń nie da się ustalić, co znajdowało się w środku. Oznaczenie to najprawdopodobniej wewnętrzny indeks resortowy. Oznaczenie wewnętrzne wygląda na numer katalogowy samej skrzyni. Rok produkcji: 1998. Materiał skrzyni: D16 (stop aluminium).
  8. Bardziej przypomina kawałek stopionego aluminium, który długo leżał w zasadowej glebie. Proszę przepiłować go pilnikiem, a następnie zanurzyć w roztworze NaOH (np. środku do usuwania tłuszczu BAGI SHUMANIT. Jest wystarczająco stężony, reaguje z aluminium – sprawdzałem.). Jeśli to aluminium, pojawią się pęcherzyki gazu (wydziela się wodór – nie zbliżać do ognia ani nie podpalać).
  9. Proszę sprawdzić, czy poprawnie odczytałem stempel, albo pokazać jego zdjęcie wykonane na wprost.
  10. Takie imitatory były używane podczas strzelań szkoleniowych, bez detonacji. Po wystrzeleniu najczęściej noszą ślady uderzeń i zderzeń, ale mogą też zachować się w nienaruszonym stanie.
  11. Ma oznaczenie, dzięki któremu można znaleźć wszystkie informacje na jego temat. Wydaje mi się, że jest tam coś w rodzaju „ГПВ-1”. To zapalnik do kumulacyjnych pocisków brzechwowych, na przykład do dział bezodrzutowych radzieckich z lat 1950-1960.
  12. Najwyraźniej nie zrozumiałeś tego, co napisałem. To była wersja analogiczna do Twojej i równie baśniowa. To nawet nie była hipoteza. Hipoteza to uzasadnione przypuszczenie. Uzasadniłem swoją od początku do końca. Co więcej, tę hipotezę można teoretycznie zweryfikować, jeśli uzyska się dostęp do odpowiednich dokumentów. Prawdopodobieństwo, że przedmioty zgubiła osoba mieszkająca w tym miejscu, jest nieporównywalnie większe niż to, że zgubił je przypadkowy przechodzień (o ile nie było to przy drodze ani w miejscu publicznym). Przedmioty należały do jednej osoby i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Gwiazdki zostały starannie zdjęte z naramienników lub patek kołnierza. Ich wąsy zostały rozgięte podczas montażu, a następnie ponownie zagięte przy zdejmowaniu. Widać to po charakterystycznych zagięciach (jeśli choć raz robiłeś to w życiu, będziesz wiedział, o czym mówię). A teraz zastanów się, co mogło skłonić tę osobę do zdjęcia oznak. Starannie wyjęła gwiazdki. Nawet po zdjęciu gwiazdek z naramiennika sam naramiennik ani mundur nigdzie przecież nie znikają. Podobnie z klamrą pasa — została z jakiegoś powodu zdjęta. Trzeba było założyć inną, bo inaczej spodnie by spadły ;-) Istnieje bardziej prawdopodobne wyjaśnienie niż rok 1945. Na przykład wymiana niestandardowych oznak na nowe po grudniu 1933 roku. Przy okazji żaden z miejscowych „ekspertów” nawet nie wspomniał, że we wczesnym okresie mundury i oznaczenia HJ oraz SA w ogóle się od siebie nie różniły. Oznacza to, że mógł to być komplet należący właśnie do członka HJ. To jeszcze lepiej potwierdza, że wszystkie te przedmioty należały do jednej osoby. Hipoteza różni się od waszych bajek tym, że ma uzasadnienie i może zostać potwierdzona (stając się teorią), ale równie dobrze może nie znaleźć potwierdzenia.
  13. Mam jeszcze jedną hipotezę. Chłopiec szedł przez las na zebranie partyjne. Nagle z krzaków wyskoczył na niego wilk. Wilk zjadł chłopca. Ale przecenił swoje siły – po zjedzeniu chłopca nie był już w stanie odejść z miejsca. Przyszli myśliwi i zastrzelili wilka. Rozcięli go, a w środku została już tylko partyjna symbolika należąca do chłopca. Dowody: Jedna gwiazdka jest zgnieciona. Trafiła pod ząb wilka. Korozja klamry – w żołądku wilka słabo stężony kwas solny zareagował z cynkiem zawartym w mosiądzu. Pozostałe przedmioty miały powłokę ochronną i nie ucierpiały. Z takimi teoriami powinniście dołączyć do canabis.dw i jego kolegi. Tam z jednej łuski potraficie wyssać materiał na trzytomowe dzieło.
  14. To, że jest to element od generatora, jest jasne. Chciałbym jednak wiedzieć, od jakiej dokładnie marki pochodzi. Na razie wychodzi mi, że najbardziej przypomina Forda. Znalazłem zdjęcie prawie identycznej pokrywy (z wyjątkiem otworów), na której znajduje się oznaczenie chyba DLG 360/1-1. Nie widziałem takiego oznaczenia na żadnej pokrywie generatora Forda. Jest dostępny katalog identyfikacyjny generatorów Forda — ta pokrywa jest bardzo podobna. Ale nawet oryginalne pokrywy generatorów sprzedawane na eBayu różnią się od tej ze zdjęcia. https://www.fordgarage.com/pages/generatorchart.htm
  15. Może Ty najpierw spróbuj odróżnić teorię od praktyki. To bardzo pomaga w dyskusji. Powiedz mi, z kim przestajesz, a powiem ci, kim jesteś (trzy łuski). Przegapiłem chyba moment, w którym od trzech łusek przeszliśmy do pisanych źródeł uznanych przez historyków za wiarygodne. To powiedz, co historycy mówią o stanowisku przeciwpancernym na skraju tamtego lasu, na zachód od tamtej stodoły? Właśnie. Lepiej nie prowadzić badań archeologicznych, bo jeszcze wyjdzie jak z bitwą na Kulikowym Polu. Źródła są. Historycy uznają je za wiarygodne. A podczas badań archeologicznych śladów jakoś szczególnie nie ma. Trzeba więc tłumaczyć, że to nie to miejsce, że liczebność była inna, że swoje zrobiły korozja i działalność rolnicza. Po przykładzie z nieśmiertelnikiem widać poziom. Coś, czego opracowanie zajęło najwyżej kilka roboczogodzin, plus czas procesora i ręczna obróbka 30–40 kart, zostało ocenione na 10 lat pracy. Psy i pierogi są prostsze i smaczniejsze. Proponuję zakończyć tę bezcelową dyskusję.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie