Jump to content

123test

Forum members
  • Content Count

    44
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

-1 Poor

Recent Profile Visitors

133 profile views
  1. wydawało sie dalej ale z mapy wynika, że ok 80 m. To było składowisko w którym znajdowało sie kilkadziesiąt pocisków przeciwpancernych w niezłym stanie z zapalnikami.
  2. O tym, że błysk może spowodować wybuch nie wiedziałem. Akcja, którą widziałem była kilka lat temu. Gapie i dziennikarze stali w znacznej odległości i robili fotki. Przez zooma zauważyłem kanarki w terenówce saperów. Zdziwiło mnie to bo myślałem, że oni mają najdroższy sprzęt. Potem podszedł żołnierz i powiedział, że jak zobaczy, że ktoś robi fotki to wszystkich wygoni. Ludzie byli zdziwieni bo odległość była znaczna. Sprawdziłem teraz na GM odległość od gapiów do miejsca w którym pracowali saperzy była mniejsza ok 80-100m.
  3. Powoływać sie można tylko trzeba to wszystko sprawdzać i konfrontować z innymi historykami.
  4. Widziałem jak saperzy z Bolesławca pracowali z garretami 250 lub 150. Z daleka widać było tylko charakterystyczny kolor. Bliżej niż na ok 200m nie pozwalali podejść. Nie pozwalali nawet robić zdjęć z takiej odległości. Można było ale nie podczas akcji.
  5. nie podważam tego co pisze margius28, ogólnie sie z nim zgadzam poza jednym, że możliwe jest zmiękczenie stanowiska archeologów. Interesy archeologów i poszukiwaczy są sprzeczne pod każdym względem.
  6. Powiat lubański, Włosień. W parku, około 50 cm pod powierzchnią ściółki, znajdowały sie szkielety dwóch niemieckich żołnierzy. Podobno leżeli tam od 1945 gdy zostali rozstrzelani przez sowietów. Ekshumacje przeprowadziło Stowarzyszenie "Pomost" 14 marca 2019.
  7. Z archeologami można biegać, pod ich okiem. Wystarczy nawiązać kontakt i poprosić o pozwolenie na udział w wykopaliskach. Ale weryfikowanie stanowisk archeo jest czymś niespotykanym. Musiałbyś mieć super sprzęt i odpowiednie wykształcenie żeby czegoś takiego dokonać. Nawet jeśli jest to możliwe to dotyczy nielicznych. Może jednego a może kilku poszukiwaczy w kraju.
  8. Dogadują sie z "machiną państwową" np. ta ekipa od złotego pociągu. Dostali pozwolenie na kopanie w centrum miasta, współpracowała z nimi AGH. Takich przypadków jest więcej tylko to dotyczy dużych i zamożnych grup. Wymaganie, że każdy posiadacz wykrywki będzie miał legalny wstęp do lasu albo pola to są mżonki.
  9. Jak USA może nas obronić przed ruskimi. Weźmy na przykład taką rakietke "Objekt 4202", która z łatwością przechodzi patriota. Ile Rosjanom by zajeło zlikwidowanie amerykańskich baz 20 minut?
  10. Nie sa ale jak policja kogos zlapie to moze sobie mowic co chce i tak skieruja sprawe do sadu a biegly bedzie ocenial. Luski kojarza sie z bronia i bombami, wiec takie tlumaczenie jest troche ryzykowne.
  11. Jesli archeolog musi uzyskac pozwolenie na prace terenowe to dlaczego poszukiwacz mialby byc z niego zwolniony? Jeden i drugi robia dokladnie to samo szukaja artefaktow.
  12. Mysle, ze taka akcja by wypalila tylko trzeba potrafic odroznic wartosciowe od smieci, miec kaske i transport.
  13. Wsparcie miejscowej ludności podstawą działania partyzantów. Podobno "Ogień" nie miałby szans gdyby miejscowi nie udzielali schronienia jego oddziałowi, nie dzielili sie z nimi żywnością i donosili na nich władzy.
×
×
  • Create New...

Important Information