Jump to content

W3SOKÓŁ

Forum members
  • Content Count

    24
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutral
  1. Też bym sobie życzył. żeby poczta podsyłała mi takie zdjęcia pomarzyć dobra rzecz ...
  2. Witam. Tylko dwa pierwsze zdjęcia przedstawiają SP-ASK. Następne to już drugi egzemplarz SP-ASL .
  3. Ptasznik Formoza wszystkie 3 są tutaj: https://forum.odkrywca.pl/topic/758087-sylwetki-lotników-ii-rp-1921--1939/ https://forum.odkrywca.pl/topic/761637-sylwetki-lotników-ii-rp-1918--1920/ https://forum.odkrywca.pl/topic/761945-sylwetki-lotników-ii-rp-1921--1939-cz2/#761945 i jeszcze czwarty o wrześniowych: https://forum.odkrywca.pl/topic/763635-zdjęcie-naszego-samolotu---część-33/#763635 Pozdrawiam. W3 SOKÓŁ Remigiusz Gadacz
  4. Bez przesady P. Jedburgh_Ops. Polskich zdjęć "ze szklanej płyty" trochę pozostało. Może nie jest ich "nieprzebrana ilość", jak w przypadku "ówczesnych Niemiec". Kwestia tylko, która to z kolei odbitka, i czy jest ona z pierwowzoru (czyli ze szklanej płyty), czy kolejna odbitka z odbitki, jak te zamieszczane w tym wątku, ograniczone jeszcze "wielkością". zdjęcia, które może przyjąć ten skrypt. Oryginały (te z pierwszej odbitki), nie mówiąc o oryginalnych szklanych negatywach osiągają niebagatelne ceny na aukcjach internetowych. Zdjęcia robione dzisiejszymi aparatami (normalnymi, na klisze - też są jeszcze takie w użyciu) - pozostają daleko w tyle w porównaniu ze zdjęciami robionymi na kliszach lotniczych w tamtych czasach. A i sama filozofia wykonywania odbitek też jest inna. Wówczas zdjęcia robiono, "pomniejszając" obrazek z dużego formatu negatywu na małą odbitkę. Dziś (w przypadku zdjęć z negatywu) powiększa się z małego negatywu (24x36) na dużą odbitkę. Jakość w tym przypadku zdecydowanie "siada". Sam mam zdjęcia z okresu II RP w swoich zbiorach, gdzie na małym formacie odbitki (połowa pocztówki) pod lupą można dojrzeć pojedyncze źdźbło trawy w której leży rozbity samolot. Dzisiejsze aparaty cyfrowe, (gdyby nie późniejsza obróbka zdjęć w programach komputerowych) - pozostają również daleko w tyle Zapewne wkrótce będziemy obserwowali (jak w przypadku płyt winylowych) powrót do przeszłości Wiele do życzenia pozostawiają również zdjęcia w publikacjach. Niewielu wydawców sięga po oryginały zdjęć historycznych, gdyż cena takiej publikacji byłaby astronomiczna. Wystarczy użyć kopii z podpisem "foto internet,". "foto Domena Publiczna" i spawa załatwiona. Pozdrawiam. Remigiusz Gadacz
  5. Kolega Sedco Express napisał: Sedco Express (806 / 9) 2019-01-06 18:54:04 Pozostali NN." Witam. Wręcz przeciwnie, nazwiska tych z drugiego i trzeciego rzędu są doskonale znane, tylko kto odważy się ich „ponumerować” i opisać, jak tych z pierwszego rzędu ??? A wśród tych nieznanych NN jest 27 przyszłych absolwentów I Kursu Oficerskiej Szkoły Aeronautycznej. A wśród tych 27 nieznanych NN, kilku było później bardziej znanych. Byli wśród nich Kawalerowie Orderu Virtuti Militari i Krzyży Walecznych za udział w wojnie polsko – sowieckiej 1920 roku, gdy z prozaicznego powodu braku balonów chwycili za broń i walczyli ramię w ramię z piechotą, którą zgodnie ze swoim wyszkoleniem mieli wspierać z powietrza. Jak np. ppor. Bronisław Lubański i Jan Rybka. Ostatnie słowa ppor Bronisława Lubańskiego, gdy został śmiertelnie ranny w ataku, przekazując dowodzenie 2 Baonu 1 Pułku Aeronautycznego swemu koledze z kursu ppor. Janowi Rybce: „[…] Ja walczyć nie mogę, bracie prowadź teraz dalej. Niech Ci Bóg dopomoże. …” Na długo pozostają w pamięci ! Kilku z tych nieznanych NN - wówczas podchorążych realizowało swoje pasje w „nadymanej konkurencji” uczestnicząc w zmaganiach sportowych, nie tylko w kraju (Zawody Balonów Wolnych o puchar im. płk. Wańkowicza), ale również sławiąc polskie lotnictwo za granicą (Międzynarodowe Zawody Balonów Wolnych o puchar Gordon Bennett'a) jak np.: ówczesny pchor. Antoni Janusz: 1932 r. IV miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a. 1934 r. IV miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a. 1935. r. II miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a. 1937 r. II miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a 1938 r. I miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a ówczesny pchor. Jan Zakrzewski 1934 r. II miejsce w Międzynarodowych Zawodach o puchar Gordon Bennett'a O każdym z nich można by napisać wiele więcej, jak np. o Pchor. Wincentym Kraczkiewiczu, zamordowanym później – w kwietniu 1940 roku w Katyniu ... Pchor. ... Pchor. ... W 2018 roku polska załoga: (Mateusz Rękas i Jacek Bogdański) znowu zdobyła dla Polski puchar Gordon Bennett'a. W ten sposób historia spotyka się ze współczesnością. Pozdrawiam W3SOKÓŁ (Remigiusz Gadacz)
  6. Dotyczy zdjęcia zamieszczonego w temacie przez kolegę formoza58" formoza58 (40598 / 228) 2018-12-25 20:09:13 Z otwarcia oficerskiej szkoły lotniczej, w 1919 roku. Kloega Koloman" zadał pytanie: Koloman (544 / 0) 2018-12-26 19:25:12 ...czy to jest szkoła lotnicza czy aeronautyczna? Bo to są dwie całkowicie różne szkoły." Zdjęcie wykonane zostało 22.05.1919 roku podczas inauguracji I kursu Oficerskiej Szkoły Aeronautycznej w Poznaniu. Pozdrawiam W3SOKÓŁ (Remigiusz Gadacz)
  7. Witam kolegów. W tym wpisie odniosę się do kwestii technicznych i jakości wydrukowanych fotografii. Kolega Ryszard (miło poznać) dał tu przykład dwóch książek autorstwa Pana Tomasza Kopańskiego 6(39-a) Eskadra Wywiadowcza 1919-1920", 3.Eskadra Wywiadowcza 1918-1920" Sam mam w swoich zbiorach kilka zdjęć zamieszczonych w tych publikacjach i niech mi Pan wierzy, że ich jakość jest jeszcze większa niż kopii wydrukowanej w książce. Tak się bowiem składa, że w druku zdjęcia wiele tracą na jakości. Ale co zrobić, jeżeli właściciel zdjęcia użyczył jego kopii w małej rozdzielczości, lub sam oryginał zdjęcia jest wielkości większego znaczka pocztowego (a tak się niestety nieraz zdarza, że formaty tych oryginalnych zdjęć są zbliżone do wielkości 6 x 9), a na zdjęciu tego formatu wśród kilku stojących samolotów jest ten jeden egzemplarz samolotu, którego nie ma na innych zdjęciach. Co wówczas ? Autor stoi przed dylematem - wykadrować z takiego „znaczka” ten jeden samolot, czy nie zamieścić go w ogóle ?. Wspólnie z kolegą Arkadiuszem Kalińskim (zdjęcia z Jego kolekcji są również w książce) mieliśmy podobne dylematy podczas przygotowania do druku książki „100 lat lotnictwa w Bydgoszczy” Jak wyjdzie w druku „tablo” na którym jest 70 „główek” absolwentów Szkoły Pilotów, czy w ogóle osoby będą rozpoznawalne. Ale warto było takie „tablo” zamieścić, żeby pokazać czytelnikom, że takie pamiątki dostawali absolwenci po zakończeniu szkolenia. Oryginałów zachowało się bardzo niewiele. Oczywiście ideałem byłoby zamieszczać zdjęcia w stosunku 1:1 – ale wówczas format książki byłby zupełnie inny, co niosłoby za sobą następne problemy. Ale tu już musieliby się wypowiedzieć znawcy od technik druku, od kosztów, od marketingu. To również autor musi brać pod uwagę. W założeniu książka ma być dostępna dla każdego, kogo ten temat zainteresuje. Wydawca musi zainwestować swoje (lub sponsorów) pieniądze. Niestety, taka jest rzeczywistość. Co z tego, że książka będzie wydana w formie albumu, gdy kupić ją będą mogli tylko nieliczni ? Doskonale to widać po wejściu do księgarni. Na półkach stoją książki, (również te z dziedziny historii lotnictwa) do których nikt nie sięga. A nie o to przecież chodzi. Wiem, że w dobie „cywilizacji obrazkowej” to bardzo ważne, ale liczy się również zawartość książki. To co autor – po analizie setek dokumentów – ma nam do przekazania o ludziach, którzy walczyli (i niektórzy ginęli) w walce o dopiero co odzyskaną państwowość. I to Im jesteśmy winni, aby o Nich pamiętać, również w ten sposób. Pozdrawiam. Remigiusz Gadacz (W3SOKÓŁ)
  8. Ostatnio, dosłownie kilka dni temu ukazała się ciekawa książka: IV Eskadra Wielkopolska (15. Eskadra Myśliwska)" Informacja o niej w bliźniaczym portalu Myśliwcy" http://mysliwcy.pl/forum/watki.php?id=1788&ustaw= Po oficjalnej prezentacji książki w Warszawie pojawił się wpis - mała recenzja, na którą odpowiedziałem. Ponieważ już niektórzy koledzy się zorientowali :) podpisane jest imieniem i nazwiskiem, a nie logo W3SOKÓŁ używanym na portalu Odkrywcy" Książka jak i recenzja pasuje idealnie do tego tematu :Sylwetki Lotników II RP 1918-1920, no trochę wychodzi poza rok 1920, dotykając również współczesności :) Witam serdecznie. Moja „recenzja” będzie dotyczyła nie tylko wpisu Pana Ryszarda Kołodziejskiego. dotyczącego jakości zdjęć zamieszczonych w publikacji, ale będzie nieco szersza. Również zgadzam się z opinią, że „Książka wspaniała … ” Od czasu tamtych wydarzeń 1919/1920 minęło 98/99 lat. Problem zdjęć z czasopism i nie tylko. Na 103 zdjęcia zamieszczone w książce 12 (słownie 12) pochodzi z przedwojennej prasy i książek. („Przegląd Lotniczy” i „Księga ku czci poległych lotników”). Kto z nas ma dostęp do tych publikacji, może porównać jakość zdjęć, Autor opisał je bardzo szczegółowo, podając numer i rok wydania czasopisma. Ówczesna prasa nie była drukowana na papierze, jak byśmy to dziś nazwali „kredowym”. Można było ich nie zamieszczać, ale czy wówczas wiedzielibyśmy jak wyglądała w oryginale „laleczka OBI BA BO” namalowana dla instruktora pilota Adama Habera Włyńskiego ?. A co z pilotami. pchor. pil. Jan Wyrzykowski, ppor pil. Edward Lewandowski … czy ktokolwiek z nas wiedziałby jak wyglądali, gdyby nie jedyne zdjęcia zamieszczone w „Księdze ku czci …”. Nie do wszystkich rodzin lotników udaje się po 90 latach dotrzeć i porozmawiać. Historia pozostawiła w tym względzie niesamowite spustoszenia. W dobie dzisiejszej, gdy każdy (no prawie :)) posiada telefon komórkowy z aparatem i robi setki pięknych kolorowych zdjęć - trudno sobie wyobrazić, że kiedyś było zupełnie inaczej. Autor podjął się niesamowitego wyzwania i chcąc pokazać jak to mogło wyglądać w kolorze dokonał małego eksperymentu. Dwa zdjęcia: zamieszczone na stronie 125 i na okładce to ten sam samolot Fokker D VII (numer niemiecki 8588/18, nr CWL 22.04). Tylko ten na okładce dzięki umiejętnościom grafika komputerowego i dokładnemu opisowi podanemu w szczegółach – jest KOLOROWY. Tak by wyglądałaby historia eskadry w 1920 roku, gdyby fotograf miał przy sobie smartfona :) A co do innych zdjęć – to każde z nich jest podpisane osobą / instytucją właściciela i zapewne taki jest ich dzisiejszy stan faktyczny. Nie zapominajmy, że minęło od tamtego czasu prawie sto lat, a zdjęcia są na papierze… a czas robi swoje. Gdy kolega poprosił mnie użyczenie zdjęć archiwalnych z mego zbioru do powstającego albumu „Skrzydła z szachownicą 1918-2018 w obiektywie” to specjalnie poprosiłem, aby nie ingerował zbyt”głęboko” w fakturę zdjęcia. Bo to jest również ich urok, że są w takim stanie. W albumie można zobaczyć „Dianę strzelającą z łuku” namalowaną na Nieuporcie 24bis czy Albatrosa C. XII z 8 Eskadry Wywiadowczej tak jak wyglądały w 1920 roku, a nie tak, jak wyglądałyby po przepuszczeniu przez Fotoszopa lub inny program komputerowy. A de facto stan zdjęć wykonywanych na przedwojennych papierach fotograficznych jest o wiele bardziej doskonały niż zdjęcia wykonywane w latach 70/80 ubiegłego wieku, a więc „nieco młodszych” Publikacja ta ma poza wszelkimi względami również walor wychowawczy prawie nigdzie dotychczas niespotykany. Modelarz, który podejmie się wykonania modelu samolotu będzie wiedział dokładnie kto na nim latał. Bo lotnictwo, to nie tylko sprzęt latający – to również ludzie, którzy to lotnictwo tworzyli, piloci, mechanicy (o nich prawie w ogóle dotychczas się nie pisało, jakby ich nigdy nie było), a przecież ktoś musiał obsługiwać te piękne samoloty. To również kucharz, który przygotowywał posiłki i krawiec, który dbał o umundurowanie i zapewne pomagał przy „szyciu” przestrzelonego w lotach bojowych płótna samolotów :) Większość zdjęć grupowych jest dokładnie opisana. W dobie, gdy w publikacjach pod zdjęciami pojawiają się podpisy: „Samolot z okresu wojny 1920 roku” , „Piloci przed samolotem” dokładny opis zdjęcia ma wielką wagę. A proszę mi wierzyć, że zdjęcia wówczas z reguły – nie były opisywane przez właścicieli. Gdy właściciel fotografii żył – on wiedział,, że to Jego przyjaciel, pilot, mechanik, … stoi przed samolotem. Gdy właściciel zdjęcia nie żyje - jest to tyko osoba stojąca przed samolotem. Czapki z głów przed tymi, którzy potrafią rozpoznać konkretnych lotników – a takich osób jest kilku w Polsce. Jednym z nich – jeśli chodzi o „Lotnictwo Wielkopolskie” jest autor książki. Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt tej książki, o którym może nie wszyscy wiedzą. Książka jest pracą zbiorową, pod redakcją ks. Roberta Kulczyńskiego. W jej pisaniu uczestniczyli uczniowie Gimnazjum i Liceum Towarzystwa Salezjańskiego w małej miejscowości Aleksandrów Kujawski. Młodzi uczniowie tej szkoły: Weronika Adamska, Nicola Błachowiak, Joanna Czyżniejewska, Bartosz Izydorczyk, Adrian Konieczek, Michalina Kowalczyk, Maksymilian Pasternak, Monika Rogińska, Magdalena Smolarska, Justyna Stefaniuk, Marta Urbańska i Dan Machola SDB. Uczniowie pracując nad analizą dokumentów mogli poznać od podstaw zasady powstawania tego rodzaju publikacji historycznej. Mogli się przekonać, że nawet mieszkając w małej miejscowości, teoretycznie bez perspektyw – mogą być współautorami książki. Ten projekt wychowawczy, którego podjął się Ks. Robert Kulczyński SDB jest również godny polecania. Z pozdrowieniem Remigiusz Gadacz (W3SOKÓŁ)
  9. Witam świątecznie :) Dotyczy wpisu: formoza58 (40211 / 225) 2018-12-25 20:03:58 Z archiwum allegro. Sierż. pil Władysław Wrembel dumnie prezentuje główną nagrodę w 2 Wszechpolskim Konkursie Szybowcowym w Gdyni (17.05.- 14.06.1925 r) Taki motocykl (firmy B.S.A.) ufundowany przez Towarzystwo Akcyjne Piechcin" zdobył: za najdłuższy czas lotu – 65 sekund, za najdłuższy czas lotu przy słabym wietrze – 22 sek. za największy łączny czas lotów – 15 minut 55 sekund w 26 lotach. Loty wykonywał na szybowcu Mis" konstruktora inż. Michała Bohatyrewa takie to były wtedy czasy" - dosłownie i w przenośni i takie były początki polskiego szybownictwa. Pozdrawiam W3SOKÓŁ
  10. Witam szanownych Kolegów. Wasz specjalny korespondent (W3 SOKÓŁ) donosi z lotniska w Warszawie. W dniu 14 czerwca 1930 roku odwiedziła Warszawę w przelocie z Pragi amerykańska eskadra lotnicza składająca się z 4 aeroplanów Curtiss Wright – Raid. Samoloty pilotowali mjr. James W. Doolittle , mjr Melvin Hall, kpt. Józef Canon, por. J. Parker i jako pasażer Wiliam S. Gulding. Lotnicy amerykańscy zostali powitani przez władze lotnictwa wojskowego i cywilnego. 15 czerwca (niedziela) lotnicy amerykańscy wykonali loty popisowe przez zgromadzoną na lotnisku cywilnym publicznością, demonstrując zalety swych samolotów. Następnie lotnicy amerykańscy - w szczególny, lotniczy sposób - oddali hołd Nieznanemu Żołnierzowi. Eskadra samolotów przeleciała nad placem Marszałka Piłsudskiego. Jeden z pilotów eskadry, kpt. Canon zniżywszy samolot na 20 metrów zrzucił wieniec na grób Nieznanego Żołnierza. Wieniec spadł 15 metrów od grobu. Po chwili attache handlowy ambasady amerykańskiej i radca wojskowy podnieśli wieniec i złożyli na płycie grobu. Na trzech szarfach koloru biało – amarantowego widniał napis w języku polskim „Naszemu dzielnemu towarzyszowi polskiemu, Nieznanemu Żołnierzowi, chylimy skrzydła w głębokim hołdzie, jak i przed okrytym chwałą sztandarem waszej zwycięskiej armii”. Wieczorem Aeroklub Polski wydał bankiet na cześć bawiących w Warszawie lotników amerykańskich. Wytwórnia lotnicza Curtiss – Wright powstała 05.07.1929 roku z połączenia kilku firm i była największym przedsiębiorstwem lotniczym w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Zapewne rajd ten był formą promocji w Europie samolotów produkowanych przez tą firmę. A co robił w tym czasie mjr. Kubala – został przeniesiony z 6 PL Lwów do Instytutu Badań Technicznych Lotnictwa. Ale było to przeniesienie związane raczej z większymi możliwościami leczenia w Warszawie urazów odniesionych w katastrofie na wyspie Graziosa niż samą służbą w Instytucie. Pozdrowienia W3SOKÓŁ
  11. Ad.: Koloman (479 / 0) 2018-11-29 15:43:26 Proszę bardzo. ppor. obs. Leonard Komar. Źródło: Fotokopia zdjęcia z Ku czci poległych lotników" Pozdrawiam W3SOKÓŁ
  12. Ad.: Koloman (476 / 0) 2018-11-27 21:09:13 Po kolei: Leonard Komar trafił do lotnictwa z byłej armii rosyjskiej. Był już (prawdopodobnie ?) przeszkolonym obserwatorem. Pierwsza eskadra w której służył to 12 Eskadra Wywiadowcza i wkrótce potem został przeniesiony do 8 Eskadry Wywiadowczej.Nadanie Krzyża Walecznych to właśnie za loty bojowe w 8 Eskadrze Wywiadowczej. Zapewne jakieś zdjęcia są, wśród setek nieopisanych fotografii. Bardzo rzadko zdarza się tak dokładnie opisane zdjęcie jak to ze szkolenie w Bydgoszczy. Jedyna znana mi fotografia portretowa znajduje się na stronie 171 w znanej zapewne wielu sympatykom lotnictwa Księdze Ku czci poległych lotników". Ale jest to zdjęcie z okresu późniejszej służby ppor. Leonarda Komara w 1 PL. Może posłużyć do identyfikacji na innych zbiorowych fotografiach. Pozdrowienia W3SOKÓŁ
  13. Ad.: Koloman (466 / 0) 2018-11-25 18:41:10 Witam Kolego Koloman. Po raz następny przekonuję się, że nie warto wierzyć internetowi" :) Spieszę uzupełnić dalsze losy por. Komara. Por. Leonard Komar do listopada 1928 roku służył w 1 PL Warszawa. Następnie został przydzielony do kadry oficerów lotnictwa z równoczesnym przeniesieniem służbowym do Departamentu Lotnictwa MSWojsk. 11.11.1928 roku otrzymał jako oficer służby stałej Polową Odznakę Obserwatora Nr. 44 za loty bojowe nad nieprzyjacielem w czasie wojny 1918-1920. Po kilku miesiącach przeniesiono Go w kwietniu 1929 roku do Wojskowego Zakładu Zaopatrzenia Aeronautyki. 18.02.1930 r. mianowany na stopień kapitana ze starszeństwem z dniem 1 stycznia 1930 r i lokatą 9. 11.11.1936 roku odznaczony krzyżem kawalerskim czechosłowackiego orderu „Białego Lwa” Okres drugo - wojenny to nie „moja bajka” - Po ewakuacji do Wielkiej Brytanii prawdopodobnie, ze względu na wiek – służba pomocnicza / sztabowa. Ostatni znany mi zapis to udział jako członek w składzie Komisji Likwidacyjnej Polskich Sił Powietrznych na stacji RAF Hednesford w lutym 1949 roku. Za udział w wojnie 1918-1920 odznaczony Krzyż Walecznych x 1 (Zapis w Polska Zbrojna Nr. 307 z dnia 11.11.1922 r.). Pozdrawiam W3SOKÓŁ
  14. ciąg dalszy: Nie wiem co się stało. 5. Rumuńskiej odznaki pilota - zez wolenie na przyjęcie i noszenie również 12.12.1929 r. 6. Dodatkowo uzyskał również - z racji udziału w zawodach międzynarodowych - Międzynarodowy Dyplom Pilota kategirii C Nr. 54 - nadanie w dniu 08.10.1928 r. Pozdrawiam W3SOKÓŁ.
  15. Ad.: Koloman (466 / 0) 2018-11-25 19:34:41 Ad.: Sedco Express (737 / 9) 2018-11-25 22:09:28 Por. Żwirko otrzymał (w kolejności nadań . zezwoleń na noszenie): 1. Polska Odznaka Pilota : 7.08.1924 r. Nr. 647 2. Odznaka pilota Królestwa SHS (Serbów, Horwatów i Słoweńców) za udział w I Locie Małej Ententy i Polski - zezwolenie na przyjęcie i noszenie 31.10.1927 r. 3. Francuska odznaka pilota - zezwolenie na przyjecie i noszenie 20.01.1928 r. 4. Czechosłowacka odznaka pilota - za udział w II Rajdzie Małej Ententy i Polski - zezwolenie na przyjecie i noszenie 12.12.1929 5. Rumuńskiej odznaki pilota
×
×
  • Create New...

Important Information