Jump to content

Lokomotywa

Forum members
  • Content Count

    940
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. dokładnie tak Fiodor - pan profesor to tzw autorytet na zamówienie przygotowujący w Polsce podwaliny pod budowę przyszłej elektrowni atomowej
  2. LtHorne - twoje zdjęcia sie nie ładuja -ale na tym jednym masz przykład polskiego rangersa" w maskałacie letnim , nóz szturmowy wz 55 wskazuje że to zolnierz kompani specjalnej - i to jest ciekawostka : Otóz każdy okręg wojskowy posiadał jedną kompanie specjalną -rozpoznania operacyjnego chodzącą w beretach bordo . oraz kilka kompani specjalnych tzw.dywizyjnych czyli rozpoznania taktycznego -zolnierze tych kompani (małych przeważnie nie wiekszych jak 30 osób) chodzili w czapkach i tylko takim wyposazeniem róznili się od komandosów "z 62 kompani z Bunzlau nazywano ich rangersami (gubińskim,żagańskimi.międzyrzeckimi,brzeskimi)
  3. jestem trochę bliżej jak z Wrocławia Pozdrawiam konczę na dzisiaj
  4. a także prawdą jest że żolnierzy garnizonu Wrocław jeżeli mieli kłopoty z dyscypliną odsyłano do dalszej służby w jednostkach Gubina lub Żagania nie na zasadzie kary ale przeniesienia słuzbowego - oficerowie i podoficerowie takze załapywali się na takie przeniesienie za wybitne osiagniecia po prostu czyszczono garnizon z elementu który nie powinien być wypuszczany miedzy ludzi
  5. natomiast co do jednostki karnej w Orzyszu - to znam ją z opowiadań tylko .Żolnierzy tej kompani nazywano tygrysami ze wzgledu na specyficzny sposób ich strzyżenia i tak jak pisze piko mieli taktyke co drugi dzień połączona z marszami i dzwiganiem róznych cięzkich przedmiotów , uzywano w tej jednostce karabinów z rozwierconymi komorami nabojowymi (dziurawe karabiny) . Co drugi dzień żołnierze skazani pracowali w ciastkarni" czyli jednostkowej betoniarni produkując rózne betonowe drobiazgi jak trelinki ,krawęzniki itp. Każdy z tych żołnierzy miał normę dzienną do wykonania -jeżeli jej nie wykonał to albo pracował do rana albo robili to za niego koledzy a co to oznaczało to juz nie musze mówić
  6. jak czas pozwoli to będę w Bolesławcu we wrzesniu - Żdana spotkałem kilka lat temu w Lublińcu u Kwintala, cieszę sie że ktos chce podtrzymywać pamieć o tej kompani. To była naprawdę na owe czasy elitarna jednostka i ogromna w tym zasługa bylego dowódcy (za moich czasów kapitana) Nie było prawie całkowicie fali w tej jednostce , zezwierzęcenie jakie pózniej spotykałem w jednostkach BIBolskich nie miało nigdy miejsca . Żołnierz ,podoficer czy oficer na zajeciach róznili sie tylko naszywkami na pagonach . Zresztą kpt. Żdan położył wybitne zasługi w zwalczaniu cwaniaków którzy uważali że stopień plutonowego czy porucznika upoważnia ich do niewielkiego wysiłku i dyscypliny. Luz miał tylko stary chorązy D. (turkusamojebany)kwatermistrz kompanijny , sierż Z. szef spadochroniarni, chorąży M.szef płetwonurków -reszta orała jak konie Zresztą długo by opowiadać - nazwiska skróciłem bo nie mam zgody na ich publikację
  7. Pozdrawiam oktogen- nie był taki straszny jak go malują
  8. pik- jak zawsze żartujesz -ale w jednostkach specjalnych lewizna była nie do pomyslenia - z prozaicznej przyczyny jeżeli nachlałeś sie w jeden dzień a na drugi miałeś np. marszobieg 5 km ,strzelnicę ,tor przeszkód czy zajęcia taktyczne to na długo się odechciewało pić Druga sprawa pik to gdzie tam w tym Orzyszu mozna było się zabawić ? nie wiem znam, tylko z Orzysza obozowisko Wierzbiny i teren poligonu
  9. żolnierze zawodowi jednostek specjalnych słuzyli 12,5 roku (1 rok za 2 lata) i mogli odejśc na 100 % emeryturę z tego skorzystał Kups który wyszedł chyba po 15 latach majorem , ja po 25 latach miałem stopień wyższy o dwa oczka . Całe to komandostwo przestało mnie bawić gdzieś po dwóch latach i wtedy rozpocząłem starania o przeniesienie i mozliwość nauki w uczelni cywilnej - cóż nie każdy lubi 9 miesięcy w roku spędzać gdzieś na poligonach w leśnej głuszy tym bardziej jak się ma młodą zonę . Ale jakoś zawsze wracam pamięcią do tego okresu słuzby i wspominam go mimo że był to krótki epizod i właściwie najtrudniejszy (wyczerpujacy fizycznie)okres mojej wojskowej kariery
  10. na twoich pierwszych zdjęciach acer widać te mundury dokladnie choc laik nie zwróci na to uwagi . Żołnierze skaczacy z płotu mają złozone kolby od akmsów - to potwierdza że zdjęcie jest pozowane - kolby złozone stosowało sie tylko w marszu,marszobiegu,lub biegu na torze przeszkód
  11. na tego rodzaju manewrach - ruscy zawsze byli najlepiej ubrani i uzbrojeni Wracajac do tematu i ubioru - żolnierze pododdziałów specjalnych zawsze inaczej sie ubierali w przciwieństwie do 6 dyw. gdzie zawsze uzywano US (US moro miał 36 kieszeni) zgodnych z regulaminem czyli bluza długości za tyłek ,spodnie workowate , natomiast specjaliści" dobierali mundury z dwóch sortów -bluza krótka w pół tyłka ,spodnie dopasowane ,inaczej też nosili berety ,bardziej zawadiacko na bakier . O ile do jedn.spec dobierano osobnikow o wzroście średnio 1,80 to w Dywizji słuzyły kurduple po 1,50 w berecie co zresztą było powodem wiecznych żartów bo Dywizja w latach piędziesiątych miała na stanie działa pancerne ASU
  12. acer maskałaty były - jako osobne stroje ,przeważnie zalegały magazyny szefa kompani -białe - wydawano na wyjazd na narty ,zrobione z prześcieradeł chyba - te zwykłe to juz nazwy nie pamiętam i za moich czasów żolnierze żadko je uzywali takie workowate kombinezony z siateczką na twarz - czy były podobne do niemickiego kamuflażu - nie wiem
  13. pik- zdjęcie propagandowe z manewrów Tarcza 76" tuż po wprowadzeniu do regulaminów wykładanych kołnierzyków dla służby zasadniczej - w rzeczywistości takie wspólne czytanie prasy nie mialo nigdy miejsca , wieczory na poligonach umilały rózne zespoły artystyczne z wielu krajów i to wspólne ogladanie było jedynym kontaktem między żolnierzami wspólnych armii. Oczywiście były kontakty ale dotyczyły tylko róznych działaczy ZSMP sprawdzonych i pewnych pod wzgledem politycznym Żolnierzowi słuzby zasadniczej łatwiej było pogadać z proboszczem Krakowa niz z drugim żołnierzem z innej armii
  14. znam (znałem) Kupsa osobiscie kiedys przyjaznilismy sie - jesteśmy po tej samej szkole ZMECH Arek kończył rok pózniej - jak przeniesiono mnie pod czapkę do Wrocka to kontakty się urwały bo w zasadzie wszystkie pododdziały specjalne miały wspólne ćwiczenia na Orzyszu,Drawsku stąd w tamtych latach znalismy się wszyscy czy to z Budowa czy z Dziwnowa
×
×
  • Create New...

Important Information