Jump to content

niwol

Forum members
  • Content Count

    23
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. Mjr Łupaszko" we wrześniu 1939 roku przedzierał się przez te tereny (grodzieńszczyzna), więc jego stosunek do Bialorusinów i Żydów mógł stać się negatywny. Ale nie widać tego w jego dalszym postępowaniu. Służyło u niego, jak już wspomniałem, wielu Białorusinów, lekarz oddziału to Żydówka, uciekinierka z sowieckiego oddziału partyzanckiego. Choć bardziej uzasadnione byłoby tutaj użycie nazwy - banda. Sowieci działali zbrojnie - fakt, ale nie liczyli się przy tym z życiem miejscowej ludności, mówiąc że ofiary musza być". Jesli potrzebowali żywności, zabierali ją najbliższym chłopom, nie licząc się z tym czy chłop przezyje. A przy okazji kradli inne przedmioty (pozwalali na to oficerowie, mówiąc iż ofiary na rzecz wojny musza być").
  2. Takich napadów dokonywały głownie grupy skomunizowane, i nie ważna była tu narodowość (choć wielu wpisywało przed wojna w rubryce narodowość - białoruska czy żydowska). Ale działały także oddziały ukraińskie. Nacjonalistyczne. O bialoruskich nie słyszałem i nie sądzę by takie działały przeciwko WP. Co nie znaczy, że wielu komunistyczych dywersantów nie uznawało się także za Białorusinów. Co prawda nie wazna tu była narodowość (komunizm z definicji jest międzynarodowy), ale dywersant to dywersant. Przeglądając książkę p. Marka Wierzbickiego od stosunkach polsko białoruskich, ale drugą o stosunkach poslko-żydowskich w okresie 1939-1941, zastanawia mnie masowośc dywersji. I liczne fakty stawiania bram triumfalnych dla A.Cz. Czy to odbywało się przy biernej postawie reszty ludności? Z tego co wyczytałem - nie bardzo. Białorusini byli więc w tym okresie, w dużej masie, negatywnie nastawieni do Polski, i starali się na swój sposób jej zaszkodzić. Nie chcę wracać tu do błędnej (moim zdaniem)polityki narodowościowej II RP, ale ta postawa tłumaczy niechęć części polskiej ludności do Białorusinów w okresie późniejszym. Choć rzecz jasna nie usprawiedliwia ŻADNYCH zbrodni. Co zaś do działania Białorusinów w AK. Interesując się bardziej Nowogródczyzną i Wileńszczyzną niż Białostocczyzną, moge śmiało stwierdzić iż spory odsetek (w niektórych oddziałach nawet 50 %) stanowili Białorusini. Walczyli bardzo dzielnie i sumiennie wykonywali rozkazy. Niektórzy obejmowali nawet funkcje podoficerskie (oficerskich nie, gdyz z tego co wiem, przed wojną bardzo niewielu Białorusinów kończyło wyższe studia i dobywało przeszkolenie oficerskie). Byli bardzo wielkimi patriotami, choć walczyli za Polskę, nie za Białoruś. Co zaś do przypadku brata Twojego dziadka. Nie znam sprawy, ale może warto dojść dokładnie kiedy to było (sądze że po 20 września) i w której wsi. Moze jakieś dokumenty się zachowały?
  3. Sygnety były inicjatywą Majora, ale trzeba pamiętać, iż był on wtedy podporządkowany Komendzie Okregu Wileńskiego AK, który na nowych ziemiach, po ewakuacji z Wileńszczyzny odtworzył swoją działalność, podporządkowując się bezpośrednio Naczelnemu Wodzowi. I pśrednio, sygnety były odznaczeniami nadanymi przez Komendę Okręgu. Por. Zygmunt Augustowski, był w Komendzie Okręgu szefem Oddziału I. Co do sygnetu - chodzą plotki", że jeden z nich ocalał. Ale trzeba pamiętać, iż dostali go żołnierze którzy polegli (ich sygnety zabrało UBP) lub dostali sie do niewoli (los złota w UBP oznaczał kres jego wędrówki, bardzo rzadko zdarzało się, aby zwracano złoty depozyt - przecież z reguły wyrok mówił o przepadku mienia). Jeśli DTH masz jakąkolwiek informację o pierścieniu (np. Reginy" czy eusa") to daj znać. To ważne.
  4. Sygnety wykonał jubiler z Gdańska-Wrzeszcza. Złoto pochodziło z zapasów jubilera, ale za wykonaną pracę i kruszec zapłaciła Komenda Okregu Wileńskiego AK, posiadająca jeszcze skarbiec ewakuowany z Wileńszczyzny (część to zrzutowe dolary). Sygnety dał do wykonania i przekazał mjr por. Zygmunt Augustowski Hubert". Traktowano sygnety jako namiastki odznaczeń, gdyż kontakt z Londynem celem nadania odznanczeń był raczej mniej istotny. Były ważniejsze rzeczy. CO do napisu - podobno nie zachował się żaden pierścień i stąd nie wiemy jaki był napis. Nawet akta UBP podają kilka wersji. Jednak bez wątpienia Major traktował obdarowanych jako przyjaciół.
  5. Dzięki Gebhardt. O to chodzi. Nie można ludzi nazywac zbrodniarzami, nie pamiętając o ich dobrych czynach. Nie mozna też ich wywyższać, zapominając o czarnych kartach. Mnie bez wątpienia bliżej do określenia żołnierzy Burego" mianem bohaterów, bo mało kto tak nieustępliwie walczył o wolną Polskę (nawet jeśli miała to być Polska nie według moich przekonań, a Polska endecka) ale naprawde widzę, że i oni popełniali straszliwe błędy. Dlatego z o wiele wiekszym zaangażowaniem staram się badać losy żołnierzy Łupaszki". O nich mogę jak narazie powiedzieć, że byli najbardziej iali" spośród wszystkich znanych mi wyklętych". Oczywiście, nie byli jednolici. Ale Major starał się aby tacy byli. Regulaminowy mundur, dyscyplina, olbrzymia dbałość o poprawny stosunek do miejscowej ludności. Za kradzież czy gwałt groziła kara śmierci (kilkukrotnie wymierzana - nie wszyscy stanęli na wysokości zadania). Imponuje mi ich oddanie sprawie. Wiele razy mogli wyjechać na Zachód (niektórzy to uczynili), wiele razy mogli wrócić do ormalnego" życia, do rodzin. Ale trzymała ich sprawa". Tych młodych zazwyczaj ludzi trzymała w lesie sprawa niepodległości Ojczyzny". Czy jest coś bardziej szlachetnego? Nie chcieli się mścić (zazwyczaj wroga puszczano żywcem, rzecz niespotykana raczej w partyzantkach), nie chcieli bogacić (na wielu czekało znacznie dostatniejsze życie w cywilu"). Co więc trzymało 20-letnich ludzi w lesie? Z reguły przedwojennych harcerzy? W rozmowach z nimi przebija jedna nuta - Polska. I nie słyszałem, żeby oddziały Lufy", Żelaznego", Żwirki", Bartosza", eusa" czy Leszka" popełniały zbrodnie. Żeby mordowały ludność cywilną. Jedynych cywili" jakich zabili, to funkcjnariusze czy współpracownicy UBP. Rozstrzeliwano ich nawet wtedy, gdy nie mieli przy sobie akurat broni. Ale podobnie traktowano gestapowców. Nie wrzucajmy więc wszytkich żołnierzy wyklętych" do jednego worka. Byli wśród nich szlachetni (choć zapewne nie bez skazy) jak i zbrodniarze. Zresztą czas sprzyjał demoralizacji podziemia. W 1949 roku niektórzy byli w podziemiu już 10 rok. To niejednokrotnie odbijało się na psychice. POwoli stawali się bandytami. To wielki problem badawczy, choć sam uważam, iż procesowi temu uległ tylko niewielki procent podziemia. Że wyklęci" to elita polskiego patriotyzmu. Jak Wy oceniacie ich patriotyzm?
  6. Normy moralne przede wszystkim. Szanuję Pana decyzję. Jednak brak Panu konsekwencji - raz pisze Pan o napadach na WP jako o zwykłych zbrodniach, innym razem się Pan odżegnuje. Zaś ostatnie zdanie zupełnie mnie zabiło - zawsze uważałem że Polak, Niemiec czy Białorusin nie są gorsi od siebie. Nie mozna narodów wartościować. A Pan się obraża, że porównuję Białorusina do Niemca. Czy to nie aby szowinizm? ;-) Ale zejde z Pana, bo nie chodzi o to by się kłócić. Skoro jest Pan znawcą historii mniejszości białoruskiej, czy znane są Panu przypadki działania Białorusinów w AK, NOW, BCh, NSZ czy NZW? Jaka to była skala? Jakie tereny? Pytam, bo nie trafiłem na opracowanie dotyczące tej problematyki, a znam tylko wyrywki.
  7. ad.1. - prosze więc o konkrety ad.2. - jak mamy dojść do prawdy, kiedy nie można poznac podstawowych danych. Nie szalejmy z ta ochroną danych osobowych - w najgorszym razie zapytaj o zgodę. A prokurator stąd, iż może on podawac tylko inicjały, zaś historyk pełne dane (wystarczy wejść na www.giodo.gov.pl) ad.3. - co znaczy jedno? Jedne ofiary czy jedni kaci? Proszę, przeczytaj dokładnie mój poprzedni post ad.4. - zgadzam się, choć na ten temat sie nie wypowiadałem ad.5. - na ludności cywilnej nie, ale na dywersantach złapanych z bronią w ręku - tak. Przeciwnie, musielibysmy przeprosić Niemców za rozstrzelanie dywersantów w Bydgoszczy w 1939 roku i uznać zasadnośc Krwawej Niedzieli". ad.6. - Co prawda polemizowałbym z Toba na temat nacjonalizmu, czy jest zły z założenia (chyba żaden politolog się na to nie zgodzi), ale zdaje się to nie jest to forum. Nie mylmy też patriotyzmu z nacjonaliszmem. MOżna byc patriotą białoruskim, nie będąc nacjonalistą. Zmieniając temat - czy szanownym forumowiczom wiadomo, jakie były dalsze losy łupaszkowców"? Nie tylko trafiali do więzień, ale byli także przekazywani w ręce NKWD (por. Anatol Rymsza Maks" został wydany przez UBP w ręce sowietów w 1948 roku!). Niektórzy także się ukrywali, az do 1956 roku (o jednym z oficerów wileńskiej AK nakręcony został nawet film - W zawieszeniu" z K.Jandą i J.Radziwiłłowiczem w rolach głownych, niedawno pokazywany w telewizji). Niektórzy ukrywają się jeszcze dziś, bojąc się ciagle po tylu latach ukrywania się. 14-cie, takich sobie lat, nie zatrze traumy lat 60-ciu. Pozdrawiam
  8. Ukarania owszem, ale traktowano to raczej jako ciag dalszy walki z kolaboracja. ZSSR był bowiem kolejnym okupantem. A jak traktujemy dziś tych polskich Niemców, którzy optowali w 1939 roku za przyłączenim ziem Polskich do Rzeszy? Była to więc walka o polskość, o Ojczyznę, o Naród a nie koniecznie kara. POzdrawiam
  9. Widzę Yasioo że trudno z Toba nawiązać dyskusję. Albo udajesz, że jesteś historykiem (a tak wynika z twoich postów) albo przekładasz politykę nad prawdę. A należy mówić prawdę, jakakolwiek by ona nie była, bo prawda obroni się sama. Po pierwsze: jesteś chyba jedynym znanym mi człowiekiem, który oceniłby ten artykuł jako wybielający Burego". Owszem, broniący jego zszarganego imienia - tak. Ale i nazywajacy rzeczy po imieniu. Nazywa go człowiekiem bezwględnym i popełniającym straszne zbrodnie. Ale jednoczesnie pokazuje, iż takim nie był od kołyski. Że te zbrodnie w jego mniemaniu miały usprawiedliwienie. Artykuł rzeczowy i obiektywny (choć do pełnej obiektywności nigdy chyba nie uda się dotrzeć, jak we wszystkim). A Ty dorzucasz do pieca" INNE ZBRODNIE NA LUDNOŚCI CYWILNEJ". Moment, czy chcesz przez to powiedzieć, iż przeprowadziłeś dokładną kwerendę w archiwach (minimum OBUiAD IPN Białystok, BUiAD IPN W-wa, CAW, AAN), zebrałeś relacje z obu stron? Jeśli tak, chwała Ci za to. CZekam na publikację, z pełnym warsztatem historycznym. Bez względu jaką straszną" prawdę ujawnisz o Burym", bedzię to prawda i chwała Ci za to. Jeśli natomiast słyszałeś" jeszcze - to wybacz, ale wczoraj w sklepie słyszałem ,że nad Opolem przeleciało stado UFO. I nie wziąłem tego poważnie. Choć facet w kapeluszu się zarzekał że sam widział :-). Co do sprawy zbrodni na ludności cywilnej - przeczytaj wczesniejsze posty - nikt nie uważa, że jest OK. Zbrodnia jest zawsze zbrodnią. Czy została popełniona przez białoruską milicję (t.zw. samoobronę) na polskiej ludności (na Nowogródczyźnie) czy przez oddział KBW na ludności ukraińskiej. Owszem, bardziej dotknie mnie śmierć bliskich, niż kogoś, kogo nie znałem. Dlatego śmierć 17 braci i ojców policjantów litewskich, rozstrzeliwujących 1200 Polaków w Święcianach, jest dziś bardziej znana na Litwie niż mord na Polakach. Co do zapędzania do chat - nie spotkałem się z tym określeniem w żadnej z relacji białoruskich, także w zeznaniach złożonych UBP na gorąco po tych strasznych wydarzeniach. Czy wyobrażasz sobie, żeby człowiek straciwszy bliskich, starał sie jeszcze osłonić wroga? A UBP zadawało takie pytania. Odpowiedzi były jednak przeczące. Co do broni. Czy oddział zostawiłby broń? Oczywiście że ją zabrał ze sobą. Co do spalenia żywcem. Nie chcę tłumaczyć postępowania w tym momemncie Burego", bo rzeczywiście miał albo bardzo słaba wyobraźnię, albo był w tym momencie wyjatkowo zbrodniczo nastawiony. Nakazała bowiem spędzić wszystkich do jednej chaty - sołtysa. Oczywiście matki, licząc sie ze smiercią (naoglądały się tego porzez poprzednich okupacji), kazały dzieciom schowac się w piwnicach. Same poszły na śmierć, jak sądziły. Tymczasem, żołnierze Burego" spalili chałupy, nie sprawdzając czy ktoś został. To karygodne, ale niestety przwdziwe. POdpalali granatami i posiskami smugowymi. POdpalili też dom sołtysa, ze zgromadzonymi ludźmi i zaczęli ostrzeliwac uciekających. Ale dziwnym trafem" włąsnie z tej chałupy nikt nie zginął. Pozostawiono bowiem jedną strone wolną, którą pozowlona uciec. Był to przykład wstrząsowego dania nauczki", zakonczonego niestety smiercią. Jakże niepotrzebną i tragiczną. Za którą Bury" odpokutował. Co do innych przypadków. Piszesz jak prokurator Bazyli S." Kto to? Podaj pełen opis, bo bez tego znów jesteś niewiarygodny. Także inne dane. Rzucasz je, licząc, że dołączymy te wydarzenia do działaności 3 Wileńskiej Brygady NZW. Ale kiedy to było? Kto tego dokonał? Gdzie dokładnie to było? Czy aby nie były to napady bandyckie (vide przykład wsi Borowskie)? Nie mieszaj waść prawdy z bajką. Apelują, jesli chcemy rozmawiać, rozmawiajmy bez propagandy. Taką możemy uprawiać w niektórych mediach białoruskich czy gazetkach Leszka Bubla. Co zaś do ewakuacji 35 tys. Białorusinów, dodam, że na podstawie umowy pomiędzy ZSSR a PRL (używam nazwy późniejszej, ale wydaje mi się adektwatnej) ewakuowano także Litwinów, Rosjan i Ukraińców. Zas za kordon" ewakuowało sie kilkanaście milionów Polaków. Byli zmuszeni do tych ruchów, ale napewno nie przez podziemie! Chcociaż akurat NZW było to na rękę. Widzę, że popadasz w skrajność. Teraz podziemie miałoby wpływac na polityke setek tysięcy ludzi. To zdecydowana przesada. Gdyby rzeczywiście tak było, to komuna padłaby najdalej w 1949 roku. A przy okazji, czy słyszałeś, że Białorusini w Polsce wysyłali listy do władz ZSSR z prośbą o przyłącznie Białostocczyzny i Podlasia do Kraju Rad? I były to listy podpisane przez tysiące osób. Czy więc można nazwać ich obywatelami Polski? Pozdrawiam i nawołuję do rzeczowej dyskusji Niwol
  10. jaca2003 - zostawmy na boku pociagi do W-wy i przejdźmy do konkretów. Celem tego forum jest, jak rozumiem, wymiana opinii na temat partyzantki niepodległościowej, w szczególności Brygad Wileńskich mjr Łupaszki. Dyskusja ma prawo do mocniejszych akcentów, jednak apeluje, aby, nawet w celach prowokacji do dalszego głosu, nie uzywać sformułowań, który były system by gloryfikowały. Zgodnie z Konstytucją (art.13) jest to przestepstwo. System, komunizm czy nazim, był zbrodniczy, choć obstaję przy swoim, że nalezy poszczególne wydarzenia traktować indywidualnie. Chcciałbym poruszyć nowy temat. Czy wiadomo szanownym forumowiczom", że oddziały mjr Łupaszki cieszyły się w licznych srodowiskach bardzo szerokim poparciem? Istniała bardzo rozbudowana siatka terenowa na Podlasiu, na Białostocczyźnie, duże poparcie miał na Pomorzu czy Warmii i Mazurach. Dziś ogląd tych wydarzeń jest inny. Rodziny nawet tych współpracujących z Majorem, często patrzą na tamtą działaność negatywnie. Ich rodziny były bowiem przesladowane, a propaganda starała się zochydzić wizerunek Łupaszki za wszelką cene. To nie przypadek, że w podręcznikach, jako przykład wzorcowego" bandyty pojawiali się Ogień" i Łupaszko". Oni bowiem byli najskuteczniejsi (najbardziej zaszkodzili władzy), mieli najszersze poparcie. Przypisywano im wszelkie zbrodnie, w szczególności pospolite. Jeszcze dziś w bydgoskiem pokutuje pogląd, że okrutne morderstwa i rabunki popełnione w 1952 roku przez nieznanych sprawców sa dziełem Łupaszki. A on od 1948 roku siedział w więzieniu a w 1951 roku już nie zył! Także żaden z Zołnierzy Majora nie działał w tym rejonie! Taki sposób, okazuje się dzisiaj, był bardzo skuteczny. Przykładów takich jest multum. Witold Milwid, żołnierz wilenskiej Egzekutywy (komórki wykonującej wyroki na osobach skazanych przez Wojskowy Sąd Specjalny), mający na swoim koncie liczne akcje przeciwko gestapowcom, został skazany w Bydgoszczy za WSPÓŁPRACĘ Z NIEMCAMI na karę śmierci!!! Nim więc przejdziemy do dyskusji, zastanówmy się co jest propagandą a co faktem. I dyskutujmy o faktach. Pozdrawiam
  11. hakas, czy mógłbyś powiedzieć jaki to rejon, bądź kto to jest? Niwielu już zostało świadków historii, więc każdy kontakt jest cenny.
  12. Mike 110. Zauważyłem że interesują Cię Warmia i Mazury. POlecam stronę http://sasinia.ostrodaonline.pl/. Tam także jest trochę o Majorze. Są tam także ludzie, którzy coś na ten temat wiedzą. Pozdrawiam
  13. Dozbrajanie posterunków - nie mam pod ręka ksiązki Krajewskiego i Łabuszewskiego, tam podane sa te przykłady. Napewno na terenie Podlasia miały miejsce przynajmniej dwie takie sytuacje, zas na Pomorzu choćby posterunek w Sierakowicach czy Starej Kiszewie (nota bene jednoczesnie rozstrzelano 4 funkcjnoariuszy UBP, jednego lejtnanta NKWD i wspólpracownika UBP - wydanego zresztą przez ludnośc miejscową). W wielu wypadkach natomiast zostawiano milicjantom broń, zabierając ewentualnie amunicję. Pisze o tym choćby dowódca szwadronu z Pomorza por. O.Christa Leszek" w swoich wspomnieniach. Natomiast do SS (Szarych Szeregów) - masz rację, choć oczywiście zdażały się akcje mniej spektakularne (choćby słynna likwidacja niewidomego skrzypka, bodaj z Placu Zbawiciela). Starałem się nieco zgeneralizowac problem. Sorry. Ale przy swojej intencji oczywiście pozostaję. Przy okazji: oddziały lesne podzielić można (zarówno przed jak i po mitycznym 1945 roku) na oddziały bojowe (za takie uważam Brygady Wileńskie Łupaszki), grupy przetrwania i pospolitych bandytów (często paradujących w mundurach z orzełkami i nazywających siebie AK, NSZ, BCh, AL czy po prostu żołnierzami podziemia"). Pierwsze nalezy traktowac w kategorii wojny (z jej tragiczną specyfiką), drugie w kategorii ochrony życia ludzkiego, determinacji, trzecie zaś w kategoriach czysto prawnych. Zaś co do MO i UBP. Myslę że ich ogląd nie może być jednolity. W szergach tych organizacji znależli się też żołnierze podziemia czy zwykli, porządni ludzie. Większośc opusciła szeregi tych organizacji (najpóźniej po 1948 roku). Jednak przynajmniej UBP jako organizację gotowy jestem nazwać zbrodniczą. Fakt, broniła także przed pospolitym bandytyzmem, ale Gestapo także miało takie cele. Była to organizacja stworzona dla terroryzowania społeczenstwa (co, szczególnie w pierwszym okresie nie było takie jasne dla wszystkich). Co do KBW czy MO to myślę, że nalezy je traktowac w kategoriach indywidualnych. W końcu Polacy także tworzyli pod auspicjami niemieckimi odziały samoobrony czy służyli w tzw. policji granatowej. Zaś zarzut, że łupaszkowcy" nie musieli walczyć (takie sformułowanie pojawiło się we wczesniejszych tekstach) nie ma podstaw bytu. Mogli bowiem albo rozpocząć legalne" zycie (narażając się na aresztowanie i w efekcie śmierć) lub próbować przedrzeć się przez granicę. Proszę pamiętać, iż w 1945-46 roku ci ludzie mieli świeżo w pamięci zbrodnie Armii Czerwonej (podczas obu okupacji), wiedzieli że ich przyjaciele zaginęli - podejrzewali drugi Katyń (nie wiedzieli, że częściowo wrócą ze zsyłki w 1956 roku). Jak więc zaufać władzy, która niczego dobrego im nie wróżyła - zaplutym karłom reakcji"? Można tylko pytać o sens śmierci w lesie, zamiast w więzieniach czy Urzędach BP. Myślę, że nalepszym podsumowaniem będzie tutaj wypowiedź Lajosa Kossutha, przywódcy powstania węgierskiego w 1848 roku: Nie zwyciężyliśmy lecz walczyliśmy. Nie złamaliśmy tyrani, lecz powstrzymaliśmy jej pochód. Nie obroniliśmy naszego kraju, lecz broniliśmy go. Jeżeli kiedyś napisana zostanie nasza historia, będziemy mogli powiedzieć, że stawialiśmy opór." Przy okazji dziękuję za ciepłe słowa, i zapewniam że nie jestem obrażalski :-))) Pozdrawiam
  14. Widzę, że nie dotarłem z sensem swojej wypowiedzi (czy raczej cytatu). Rozumiem rogoryczenie jaca2003, bo sam mam bardzo podobną biografię. Tez pracowałem społecznie (czy nawet dokładając kasę) w podziemiu, drukowałem, kolportowałem a teraz pypcie z 4 szeregu pokazuja się jako bohaterowie i trzepią kapuchę. Ale to nie znaczy że mam stracić dystans do otaczającego mnie swiata. Czy jaca2003 myslałeś serio w latach 82-86 że komuna runie? Na pewno nie, dziś jednak wiemy więcej. Nie oceniaj więc ludzi, że po 1945 roku walczyli dalej o niepodległość. Dla Ciebie 1945 to koniec wojny, ale jak wtedy oceniało to społeczeństwo? Naprawde warto poczytać trochę więcej literatury, posłuchac ludzi, ale z ostrożnością (dziś prawie każdy powie że wiedział wtedy to czego wtedy rzeczywiście nie wiedział). Żołnierze mjr Łupaszki walczyli dalej. Dla nich, w ich wiedzy, wojna się nie skończyła. To remake roku 1940. Przecież wtedy tez głoszono że wojna się skończyła z pokonaniem Francji. Ale łudziliśmy się że nasza armia w W.Brytanii jeszcze nas wyzwoli. W 1945 roku też odtrąbiono koniec wojny, ale w Polsce widac było koncetracje wojsk sowieckich, panowało powszechne przekonanie, że wojna będzie trwała dalej. Oddziały mjr Łupaszki nie mordowały bezbronnych cywili. Rozstrzeliwano funkcjnoariuszy UBP podobnie jak gestapowców w czasie wojny (nawet jesli gestapowiec był obywatelem Polski przed wojną), agentów UBP (w czasie wojny - patrz ksiązka Stachiewicza Parasol" - ilu agentów grożących organizacji zlikwidowali harcerze, których imieniem nayzwamy dziś ulice i szkoły? a byli to cywile). Żołnierzy WP rozbrajano i puszczano wolno, milicjantów zas traktowano w zalezności od opinii jaką jemu wydała miejscowa ludność. Traktowano ich podobnie jak policję granatową. Jak był zbrodniarzem, to ginął, jak postepował niegodnie to otrzymywał ostrzeżenie (baty), jak sprawował się w porządku, to zostawiano go w spokoju. Pamiętaj, iż niektóre posterunki MO żołnierze Łupaszki nawet dozbrajali, aby skutzecznie bronili miejscowej ludności przed pospolitym rozbojem. Rozstrzeliwano także osoby, które były oskarżane przez miejscową ludność o bandytyzm. Nie musiał być agentem, ale jesli rabował bądź mordował to żołnierze wykonywali na nim wyrok. Będziesz się oburzał, kto dał im prawo do szafowania zyciem ludzkim? Ten sam, który dał prawo strzelac do Niemców czy Sowietów i kolaborujących z nimi Polaków żołnierzom SZP-ZWZ-AK. Sądy podziemne wydawały tylko nieliczne z wykonanych wyroków, gdyż prawo wydania takiego wyroku miał dowódca oddziału (patrz Polska karząca" L.Gondka). Brygady Łupaszki podporządkowane zas były Okręgowi Wileńskiemu AK, działającemu skutecznie do 1948 roku, ten z kolei podporządkowany był bezpośrednio Naczelnemu Wodzowi w Londynie. Odnośnie wczesniejszej dyskusji, czy zabijanie niewinnych ludzi nie jest morderstwem - odpowiadam - absolutnie jest!!! Na potwierdzenie niewinności mamy jednak tylko słowa zrozpaczonej rodziny. Z drugiej strony, może rzeczywiście nastapiła tragiczna pomyłka? Przypominam, iż jeden z najbardziej znanych aktorów Igo Sym, zastrzelony przez polskie podziemie jako agent Gestapo, tez jest przez sporą częśc srodowiska aktorskiego i rodzinę traktowany jako ofiara pomyłki. Podobno został agentem Gestapo na zlecenie właśnie podziemia. Myślę, że tylko bardzo dogłębne badania naukowe pozowlą określić czy była to prawda. Badania pozbawione emocji. Do tego namawiam Pozdrawiam Przepraszam przy okazji za to że jestem świeżo zalogowany", ale nie logowałem sie wczesniej :-)) Świadczy to jednak o tym, iż forum przyciaga.
×
×
  • Create New...

Important Information