Jump to content

B-E-D-A

Forum members
  • Content Count

    127
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. Dobra, zdradzę już tę tajemnicę. Oczywiście chodzi o Stogi. :)
  2. Wiem, trochę to sobie wmawiam ze względu na historię okolicy. :P Tak też zrobię, ale nie sądzę, żeby cokolwiek się pokazało. Aż tak małe sygnaturki to by nie mogły być, bo byłyby nieczytelne.
  3. To jest moja najbliższa okolica, więc dość dobrze ją znam. Te lasy zostały doszczętnie spalone w czasie wojen w XVII wieku. Wtedy posadzono tam sosny, które rosną do dnia dzisiejszego. Jest to teren w bezpośredniej bliskości morza, więc las - podobnie jak wydmy - chroni ląd przed zasypywaniem piachem. Te sosny rosną do dziś, nie ma żadnych śladów wycinki czy jakichś leśnych szkółek. Obecnie jest to eren ochronny leśno-wydmowy". Pytałem się osób starszych ode mnie i nikt nie przypomina sobie, żeby w PRL-u jakieś cywilne pojazdy mogły tam jeździć, a tym bardziej prowadzić wycinkę drzew. Oczywiście wszystko jest możliwe, na przykład w PRL ktoś mógł tam iść z buta i rzucić to koło ścieżki. :P Pochodzenie wojskowe miałoby sens, bo wszystkie fanty i historia tego lasu łączą się w całość. Np.: Wiem, że w czasie wojny w tym lesie była niemiecka bateria plot., a nad okolicą latały radzieckie Ił-2, z czego kilka zestrzelono. Znalezione w lesie łuski Flak 2 cm i Flak 3.7 cm oraz strzępy aluminiowego poszycia zdają się to potwierdzać. Podobnie znalazłem gumową nakładkę na gąsienice od Sd.Kfz. 6, który był zaprojektowany głównie do holowania haubic 10.5 cm leFH 18. I akurat w tym lesie znalazłem też 4 łuski tego kalibru. Jest to naprawdę wyjątkowy las, bo przez niego przetoczyły się wycofujące się oddziały niemieckie, które zmuszone do nagłej ucieczki przed Rosjanami zostawiały za sobą mnóstwo sprzętu. Do tego towarzyszyło im wiele tysięcy niemieckich cywilnych uchodźców. W zapiskach historycznych można przeczytać, że drogi aż do morza zawalone były porzuconym sprzętem". To była ewakuacja na zmasowaną skalę. W tym lesie nie wychodzi prawie nic innego niż niemieckie wyposażenie i tubki po pastach do zębów po cywilnych uchodźcach. Stąd podświadomie próbuję to dopasować do niemieckiego wyposażenia. ;)
  4. @husky1. To był strzał w dziesiątkę. Nawet współczesne wyglądają identycznie. :) Jak to jest od kół bliźniaczych to chyba tym bardziej niemieckie, bo w środku lasu to nie jeździły raczej żadne cywilne samochody, a ciężarowe to już tym bardziej. Tylko brak jest jakichkolwiek sygnatur, a wojskowy sprzęt niemal zawsze miał jakieś oznaczenia. Jak wspomniałem wcześniej kontekst okolicy wybitnie wskazuje na niemieckie pojazdy w 1945 roku. Podsumowując: Niemieckie końcówki do pompowania kół bliźniaczych. Ktoś coś?
  5. Oznaczenia były prawdopodobnie na obudowie tarczy manometru wkręcanej w tą końcówkę z gwintem. Na tej mojej rurce żadnych oznaczeń się nie dopatrzyłem. Ktoś jest w stanie stwierdzić czy niemieckie pojazdy w czasie II WŚ miały na wyposażeniu takie ciśnieniomierze? Na pewno nie jestem pierwszy kto trafił takie urządzenie, a jak komuś się trafił kompletny, to może właśnie z sygnaturkami na manometrze.
  6. Rzeczywiście, to chyba będzie to. Pytanie teraz tylko z jakiego kraju to może pochodzić i z jakich lat? Jak to pomoże w id to dodam, że ten ciśnieniomierz był znaleziony obok gruntowej ścieżki w środku gdańskiego lasu, w miejscu gdzie raczej żadne cywilne pojazdy nie jeździły. Do najbliższej drogi twardej jest ponad 0.6 km. Jednocześnie jest to las, przez który przetoczyły się wycofujące się wojska niemieckie w 1945 roku. W tym samym lesie znalazłem gumową nakładkę na gąsienice (W304).
  7. Ta większa końcówka jest z obu stron tak samo zakończona jak na trzecim zdjęciu. Ta mniejsza końcówka ma gwint tak jak na tym zdjęciu. Sama rurka jest pusta w środku.
  8. Ta końcówka przyciąga magnes, ale dość słabo, więc coś musi być w środku. Sama końcówka ma ślady jakby była przyspawana do samej rurki.
  9. Przy jednym końcu są 4 pary takich symetrycznych nacięć.
  10. Witam, ktoś wie co to może być? Długość: niecałe 21 cm Grubość rurki: 8 mm Sama rurka nie przyciąga magnesu, ale ta większa końcówka już tak (coś stalowego musi siedzieć w środku).
  11. To zdjęcie miało zaprezentować, że jak się na świeżo oczyści fanty ze szczawiu to prawie nie ma tego nalotu (nawet przy długotrwałym moczeniu; chociaż trzymanie dłużej niż kilka dni prowadzi do powstania dość ciężko usuwalnej i grubej warstwy osadu). Nie miałem hełmu z oryginalną farbą pod ręką, żeby to pokazać na hełmie... Ale rozumiem, że zabrzmiało to jak wyważanie otwartych drzwi. :P Oczywiście do tego co akurat miałem na zdjęciu lepsza byłaby elektroliza lub autoliza.
  12. Co do żółtego osadu to prawdopodobnie jest to szczawian żelaza(II). Najlepiej nie dopuścić do wytrącenia się osadu, a jeśli już do tego dojdzie to wystarczy oczyścić przedmiot szczotką (nawet taką do zębów lub do parkietów w zależności od wielkości znaleziska). Oczywiście trzeba to robić jeszcze na świeżo to 95% osadu da się jeszcze zmyć. Wtedy zostanie tylko trochę resztek w środku wżerów i w trudno dostępnych miejscach. Te resztki nalotu usunąłem kiedyś pomyślnie za pomocą kąpieli w occie. Najlepiej potestować trochę na złomie czy ten szczawian żelaza(II) reaguje z kwasami, zasadami, czy poddaje się elektrolizie itd. Oczywiście wszystko zależy od przedmiotu. Na zdjęciach w rolach głównych łuska Flak 2cm, magazynek Gewehr 43 i destrukt korpusu od Stielhandgranate. Jak udam mi się czymś rozpuścić ten szczawian to dam znać.
×
×
  • Create New...

Important Information