W końcu lat 80tych miałem miałem kolegę z Olsztyna, którego ojciec - kierownik w olsztyńskim zakładzie jeszcze opowiadał że miał trzech pracowników z krzyżami za za Monte Cassino. Tylko dwóch Krzyże Walecznych za zdobywanie a jeden Żelazny Krzyż za obronę. Po Stalingradzie Niemcom brakowało ludzi, i brali Polaków z ziem wcielonych do Rzeszy tak jak dzisiaj Rosjanie biorą ludzi z Doniecka i Ługańska. Historia lubi się powtarzać.