Jump to content

Grzechotnik

Forum members
  • Content Count

    456
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral
  1. No i szybko wyląduje w szufladzie. Za duży by zrobić sobie jedzenie, za mały i gówniany by porąbać drzewo na opał czy coś wbić. Jedyne sensowne rozwiązanie to prosty, trwały mały nożyk do codziennych prac - np Opinel nr 9, a do rąbania drewna i innych celów, mały turystyczny toporek jak np Fiskars X5.
  2. Beaviso Doucz się, polecam poważnie bo chygba Ty piszesz nową historię. O fakcie przekłamania liczby zestrzeleń piszą sami historycy i piloci Niemieccy. Zastanowiłeś się kiedyś jak jest możliwe by jeden samolot w jednym locie miał 16 zestrzeleń dysponując w uzbrojeniu 4 KM? Kolejna sprawa - dlaczego inne nacje mają na końcie po pół czy 1/3 a nawet mniejsze częsci zestrzelenia a Niemcy nie? Bo jeśli kilka brytyskich mysliwców prowadziło ogień wspólnie i zestrzelili babowiec to każdy dostawał tzw zestrzelenie cząstkowe, w przypadku Niemców każdy biorący udział w walce dostawał zeztrzelenie pełne. Na konto zestrzeleń pilota alianckiego jak i Japońskiego szły tyko zestrzelenia samolotów w walce powietrznej, w przypadku niemców (szczególnie w czasie walk w ZSRR) zaliczano również zniszczenia samolotów na ziemi. przekłamań było jeszcze parę ale samo to wystarcza. Na koniec proponuje porównać liczbę zestrzelonych maszyn podawaną przez pilotów do liczby posiadanych przez przeciwnika.
  3. Jak już coś się podaje to dokładnie. Simo Hayha - ma potwierdzone 542 trafienia kolejne 10 miejsc zajmują Rosjanie z potwierdzonymi trafieniami od 500 do 412. I tu jest mały feler - jak liczono trafienia albo w jaki sposób je potwierdzano. W przypadku Rosjan akurat nie ma większych problemów bo byli dość dokładni, ale jak to było u innych nie wiadomo. A mogło byc bardzo niedokładnie jak w przypadku asów lotnictwa. Tu np Rosjanie musieli mieć wrak zestrzelonego samolotu dlatego Pokryszkin jest drugi z 59 zestrzeleniami choć powinien być pierwszy - bo polował również samotnie i zestrzelen nie było jak potwierdzić. Na pierwszy rzut oka niby daleko mu do wyników asów Niemieckich ale u nich było inaczej - tu na konto prowadzącego formację asa zaliczono wszytkie trafienia grupy więc ich wyniki wcale nie dziwią. W przypadku snajperów może, choć nie musi być podobnie. Zajcewowi np: przypisuje się 400 trafienia potwierdzonych (a nie 242) ale liczbę łączna szacuje się na co najmniej 500. Simo to ponoć 542 trafienia (tylko jak potwierdzone), ale dodatkowo Fin nocami na nartach przelatywał przez pozycje i siał z peemu jak zauważył Wino39 stąd szacunki dochodzące do 700. Podobne szcunki dotyczą drugiego na liście Iwana Sidorenko z 500 trafieniami jak i trzeciego Nikolay Yakovlevich Ilyin z 496 trafieniami. Najlepsi w śmiertelnym żniwie bronią palną (o ile wogóle tak to można nazwać) chyba nie są, przebijają ich zapewne strzelcy karabinów maszynowych. Czego przykładem było emitowane spotkanie niemieckiego strzelca MG z jednej i amerykańskiego żołnierza szturmującego plaże Omaha z drugiej strony. Obaj spokojnie opisywali ten sam epizod widziany z dwóch różnych stron. Tylko temu doskonale usytuowanemu strzelcowi MG i tylko na tej plaży przypisuje się co najmniej 250-300 zabitych. A ponieważ jak widać wojnę przeżył do końca uczestnicząc w walkach to.... Dla ciekawych lista snajperów http://www.snipercentral.com/snipers.htm
  4. Nie było aż tak źle, czołg jednak zapewniał ochrone. Ciekawe informacje są we wspomnieniach z pierwszej brygady z okresu walk o Trójmiasto. Nie mam książki pod reką więc piszę z pamięci. I tak do walki brygada weszła ze stanem 24 czołgów, a walki zakończyła w stanie 2 albo 4 sprawnych maszyn i teraz ciekawostki które mówią bardzo wiele. Bezpowrtonie w toku walk zostały utracone tylko trzy maszyny. Pozostałe po większych lub mniejszych remontach powrociły na stan Brygady. Samych napraw wykonanych tylko siłami ekip remontowych brygady było dużo bo ich liczba oscylowała koło setki. Np przy wejściu maszyn w dolinę rzeki Redy od strony Wejherowa, czołgi dostały się pod ogień 88 usadowionych na górze Markowca i na innych wzgórzach morenowych. Trafionych zostało 8 maszyn pozostałe zdązyły się wycofać za nasyp drogi. Po nastaniu zmroku, przy użyciu ciągnika udało się zholowac 7 z nich, ostatni ósmy został rano rozbity ogniem dział doszczętnie (czyli utracony bezpowrotnie) Już w ciągu nocy siłami własnych ekip remontowych dwa zostały naprawione i były rano gotowe do walki, kolejne trzy naprawiono już za dnia, kolejny czyli szósty został naprawiony następnego dnia, a tylko jeden z nich miał uszkodzenia na tyle poważne, że trzeba go było wysłać do warsztatów tyłowych bo jego naprawa przekraczała możliwości ekipy remontowej brygady. W ostrzale tym siedmiu członków załóg odniosło rany, nikt nie zginął. Nie pamiętam dokładnie łącznych strat ale wynosiły one chyba 15 zabitych i około 70 rannych. I taka ciekawostka, wiedzieliście, że cztery nasze T34 w czasie walk o Trojmiasto wyjechały na plaże w Orłowie i tam wdały się artyleryjski pojedynekh z dwoma niemieckimi niszczycielami które stanowiły tego dnia osłonę Lutzowa albo Prinz Eugen, a którego ciężka artyleria kierowana przez obserwatorów umieszczonych na morenowych wzgórzach ostrzeliwała nacierające wojska radzieckie i polskie? Jeden z tych niszczycieli miał oznaczenie Z31, o rezultacie pojedynku niestety nie znalazłem już informacji, ale jego fakt został odnotowany nie tylko przez naszych czołgistów ale i w dzienniku okrętowym niszczyciela Z31.
  5. Jak wspominałem wyżej ów posztrzelany słup. Wrocław Brochów, róg ulicy Koreańskiej. Ps. Fotka tylko z telefonu więc chyba wybaczycie jakość.
  6. Od jakiegoś czasu siedzę we Wrocławiu i raptem wczoraj jadąc rowerkiem zauważyłem slicznie poprzestrzelany stalowy słup elektryczny. Aż dziw, że jeszcze stoi bo podziurawiony jest wielokrotnie dosłownie jak sito. Szkoda, że aprat mi zdechł bo bym ładne fotki zrobił.
  7. Akurat mój brat kończył energetykę jądrową w Moskwie i od lat majta nózkami siedząc na reaktorach jądrowych więc coś mogę powiedzieć. Faktycznie z Czernobylem było daleko lepiej niż myślano na początku, a skażenie również nie okazało się tak wielkie jak przewidywano. Powstaje pytanie czemu nie owraca tam życie. Otóż nic bardziej mylnego życie wróciło tam już dawno, praktycznie od razu po awarii i to tak dalece, że właśnie z tej przyczyny głównie nie pozwala się tam powracać ludziom. Mowa o życiu zwierzęcym i roślinnym. Zupełnie niechcący, będąc ubocznym skutkiem awarii powstał największy naturalny, bezludny, kompleks roślinno zwierzęcy zasiedlający tereny wcześniej silnie zurbanizowane. Wytworzyło się naturalne laboratorium do którego tysiącami zjeżdżali naukowcy mogąc obserwować powrót i rozwój życia i co najciekawsze obserwować go na terenech silnie skażonych. Chętnych do wtargnięcia było do tego stopnia wielu, że w końcu wprowadzono ograniczenia w dostępie. I tu właśnie jest największa tajemnica, bo efekty tych obserwacji kompletnie odbiegają od tego co przewidywano. Np kompletnie nie zaobserwowano wzrostu mutacji ani wśród roślin ani wśród zwiarząt który by potwierdzał istniejącą wcześniejszą teorię. Wachania mutacji nie odbiegają od tego co obserwuje się gdzie indziej na świecie. Zresztą fauna i jej rozwój to największa ciekawostka i zagadka tamtego regionu. Już w pół roku po awarii zaobserwowano wilki które przewędrowały na obszary około Czernobyla aż z puszczy Białowieskiej, potem ich śladem poszły inne gatunki min niedźwiedzie, żubry i łosie, a więc gatunki których nie było tam już od dwustu lat. O ile Łosie nikogo nie dziwią bo to faktyczne łaziki, to nigdy nie obserwowano takich szlaków wędrówek gatunków tak wielkich jak niedżwiedzie i żubry i to wędrówek które przebiegały na takich dystansach obszarami bezleśnymi. Inne pytanie na które nie ma kompletnie odpowiedzi to skad owe zwierzaki się dowiedziały o tym, że nie ma tam ludzi a są takie warunki. Mało kto także wie, że na obszarach około Czernobyla nie wszyscy wyjechali i pozwolili się ewakuwać. Zostało kilkaset, osób głównie ludzi starszych co to stwierdzili zę są za starzy by się dać przesadzić i oni pozostali. I tu też ciekawostka, poniewaz sklepy znikły i dostaw oczywiście nie było, a to co pozostało w końcu się pokończyło, zaczeli oni uprawiać warzywa i owoce na skażonej glebie, hodować kury, itp oraz żywić się tym co zebrali, wychodowali, złowili czy upolowali, a mimo to, ku wielkiemu zdziwieniu nie zauważono by umierali, cierpieli czy zapadali na jakieś choroby. Jedyna prawidłowość jaką zauważono to lepszy stan zdrowia ludzi starszych niż młodszych w początkowej fazie. Dla biologów jest to raj, bo mogą na żywo obserwować ekspansję roślin na środowiska miejskie, kolejnośc tej ekspansji i jej szybkość. Zresztą biolodzy zachwycają się obserwowaniem tempa w jakim świat roślinny zarasta te stare??? miasta i jak szybko je niszczy. Jak wrażliwe drzewa z parków które dotąd wymagały opieki z powodu spalin, nagle po awarii dają radę sobie same i mało tego rozpoczeły ekspansję od wewnątrz. I tak dalej i tak dalej. Ponowne zasiedlenie tego terenu to wbrew pozorom ogromne koszta, trzeba by usunąć praktycznie całą zabudowę, bo po 20 latach stania pod chmurką, bez kompletnie żadnej opieki, nawet budynki wiekopłytowe na niewiele się już nadają. A usunięcie tylu już ruin jakby nie patrzył, i budowa nowych budynków kosztowałaby więcej niż zostawienie tego terenu tak jak jest, a pozatym jego obserwacja daje dużo do myślenia.
  8. Ten układacz chodnika to Bobin na podwoziu Churchila, jeden z wielu Funnies czyli pomysłów specjalnych pojazdów opancerzonych brytyjskiego generała Hobarta. A ten w fartuszku do pływania to pływający Sherman DD. Na dnie kanału w rejonie plaży Omaha leży na dnie kilkanaście takich DD. Nawiasem mówiąc dlatego Amerykanie pod dowództwem Bradleya ponieśli takie straty w Normandii na plaży Omaha bo odrzucili użycie wszelkich Funnies. Jedyne co użyli to owe czołgi DD, tracąc je zresztą prawie wszystkie wraz z załogami bo niespełna rozumu amerykański dowódca mimo wysokiej fali wysadził czołgi DD 4 mile od wybrzeża. Na odcinku brytyjskim zaś DD wraz z Crabami, Bobinami, Petardami innymi bez większych kłopotów pokonały plaże.
×
×
  • Create New...

Important Information