Jump to content

mikael68

Forum members
  • Content Count

    108
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. Kolego wirakocza odradzam dodawanie palonego cukru do wina, testowałem. Jeżeli już tak naprawdę chcesz to dodaj ze dwa goździki, tylko po tygodniu wyrzuć goździki. Przepalanka nadaje się tylko do bimbru i nalewek, daje kolor i posmak z goździkiem. Ja czasem eksperymentuję z cukrem trzcinowym, daje posmak miodu i lekkiego dymu. U mnie stoi balon wina z DR i głogu blisko 4 letni, a na razie mam kilkanaście butelek wina to nie ruszam. Jeżeli zacząłeś przygodę z winem, zajrzyj koniecznie na forum winiarzy, znajdziesz przepisy i masę dobrych rad jak robić wino. Pozdrawiam.
  2. Pomożemy koledze sonicsquad; Wino z winogron czerwonych na 10 litrów. Podaję przepis na 14% wino. Owoce Winogron 11,00 kg, woda 1,4 l., cukier 1,4. Drożdże typu Malaga, Tokaj itp.Generalna zasada przy winach z winogron, im więcej owoców tym mocniejsze wino. Praktycznie nie daje się cukru i wody. Kolega tomek1974 lubi wina wytrawne z ryżu. Wino z ryżu robiłem w zeszłym roku wg. przepisu nieżyjącego kolegi Skrzycha z forum winiarzy. Pozdrawiam ciepło winiarzy-odkrywców delektując się kieliszkiem wina z dzikiej róży z miodem 2008r.
  3. Wino na początku jest koloru słomy, ale z czasem zaczyna nabierać bursztynowego koloru. Przykro mi to powiedzieć, ale wino z dzikiej róży długo się klaruje, ponad rok. Moje panie wypiły już wino sprzed trzech lat... Teraz pracują 2 balony ;) Nalewki też robię, ostatnio wyszła mi pyszna Fołtynówka". Pozdrawiam.
  4. Wino z dzikiej róży robię już od siedmiu lat. Podam swój sprawdzony przepis na dobre wino ;) Owoce zbieramy po przymrozkach, przebieramy je usuwając ogonki i szypułki. Umyte owoce wrzucamy do kamionki 30-50 litrowej, może być beczułka do celów spożywczych. Wlewam przegotowaną gorącą wodą z cukrem i przykrywam bawełnianym materiałem z gumką. Po kilku dniach zaczną się burzyć i pienić dzikie drożdże, niszczymy je pirosiaczynem potasu. Mieszamy codziennie przez 3-4 tygodnie. Potem następuje niemal syzyfowa praca, na szczęście nam możliwość wypożyczenia prasy do owoców. Przelewamy wyciśnięty sok do balonu. Dodajemy drożdże typu Malaga lub Tokaj, ja preferuję Malagę. Wino w balonie filtrujemy 3-5 razy. Dodajemy przy trzecim filtrowaniu rozpuszczony miód lipowy ok. kilograma i wlewamy 1 litr soku z aronii lub borówki.
  5. Koledzy i koleżanki niedługo będzie przerwa w polowaniach na fanty :) Proponuję robić wino z dzikiej róży, jest przepyszne po wyklarowaniu, smakuje lepiej niż koniak. U mnie jeszcze się klaruje wino z zeszłego roku w dwóch balonach. Robię wino z dzikiej róży od dobrych paru lat. Wino z dzikiej róży im starsze tym lepsze, trzyletnie wino smakuje niczym ambrozja, ten smak podchodzący lekko miodem lipowym, wino nas rozgrzewa niczym młoda dziewczyna ;) Drożdże Malaga i miód lipowy czynią cuda!!! Za kilka dni aby nie być gołosłownym wrzucę zdjęcie balonu z winem i swój przepis na wino. Pozdrawiam winiarzy!!!
  6. W grudniu 1981 r. miałem 13 lat, rano 13 grudnia moja młodsza siostra chciała obejrzeć teleranka, a tu nic. Mama wystraszona bo sąsiadka przyszła z nowiną, że wojna wybuchła. Ojciec był daleko w sanatorium, dzwonimy z leśniczówki po kilku dniach, w trakcie rozmowy z ojcem słyszymy słowa: Rozmowa kontrolowana". Co więcej pamiętam z tego dnia? Wszechobecne patrole wojskowe z bronią, transportery opancerzone SKOTY, czołgi T-55. Posterunki wojskowe na skrzyżowaniach ulic, kontrole pojazdów itp. W mojej kieleckiej dzielnicy Niewachlów stały dwa posterunki wojskowe, jeden stał koło kościoła na skrzyżowaniu, drugi koło leśniczówki na ul. 1-Maja. Stanu Wojennego nie wspominam miło, pamiętam strach dorosłych i niepokój.
  7. ups...sorry, powinno być Kruszelnickiego , u góry; zaraz po ich wejściu do Kielc. Przydałaby się możliwość edycji.
  8. Dorzucę i ja garść informacji o mojej rodzinie. Pradziadek wstąpił do Legionów Piłsudskiego zaraz ich wejściu do Kielc na ochotnika. Był dobrym żołnierzem ale w którejś bitwie został ciężko ranny i został wzięty do niewoli przez Kozaków, którzy odwieżli go do szpitala. Zaopiekowała się nim rosyjska sanitariuszka mająca polskie korzenie i ukryła jego pochodzenie a było tym łatwiej ,że pradziad władał płynnie rosyjskim. Ciężko rannych odtransportowano pociągiem do Moskwy, gdzie zajeli się mimi lekarze chirurdzy. Amputowano pradziadowi nogę bo wdała się gangrena. Do Polski wrócił dzięki pomocy owej sanitariuszki. Kuzyn babci Władysław J. walczył w wojnie obronnej 1939r.Zginął z rąk hitlerowców w kieleckim więzieniu. Moja rodzina miała krewnych w AK, w oddziale Zbigniewa Kruszelnikiego Wilka", potem A.Hedy Szarego" w 4p.p. AK. Ojciec i babcia opowiadali historie jak partyzanci przebierali się w mundury SS a Niemcy im salutowali:))Kuzyni przestraszyli babcię i domowników zajeżdzając do nich bryczką przebrani za esesmanów.Partyzanci przebierali się też za księży a pobożne babcie ich całowały w rękę. Dostarczali prowiant i przesyłki.
×
×
  • Create New...

Important Information