Jump to content

GrzeM

Forum members
  • Content Count

    484
  • Joined

  • Last visited

    Never

Posts posted by GrzeM


  1. \"No i to godło, jednoznacznie opisane jako 112 eskadra.
    Jest to błędne sformułowanie."
    Proszę zwrócić uwagę, że ja cytuję Kenta - dowódcę Eskadry A w Dywizjonie 303 (błędnie określiłem go jako dowódcę dywizjonu).
    To Kent tak twierdzi.
    Godło jest na załączonym do wspomnień obrazku jednoznacznie opisane jako B 112" Eskadra (a kosy" jako A 111"). Obrazek pochodzi podobno z kroniki Dywizjonu, ja wklejam go ze wspomnień Kenta.
    Oczywiście może się Pan z tym nie zgadzać, ale to są materiały źródłowe.
    Także pada tam określenie salamandra" a nie smok".

  2. Stryj mojego Teścia był kapralem w 50 pułku w 1939 roku, zaginął najprawdopodobniej w pierwszych dniach września na Pomorzu. Najprawdopodobniej dowodził drużyną piechoty. Władysław Kozieł, ur. 13.12.1911 r.
    Nie obiło się wam o uszy? Nie macie go na jakiejś liście, zdjęciu? A może w tej niedawno odkrytej mogile?
    Cała rodzina byłaby bardzo wdzięczna za jakąkolwiek wiadomość.

  3. Pomsee!
    To nie była ucieczka. Bielak i Plichta, bohaterowie książki Meissnera Szkoła Orląt odłączyli się od swojej eskadry, która w 1939 r. przekraczała granicę rumuńską i potem utworzyła dywizjon w Anglii. Koledzy uznali ich za zaginionych. Tymczasem w roku 1945 Eskadra Orląt walcząca na froncie zachodnim (chyba już w maju albo w końcu kwietnia), wracając na resztkach paliwa i bez amunicji z zadania na polowe lotnisko, została niespodziewanie zaatakowana przez Niemców. Z opresji wybawiły ich 2 Jaki, które - jak się potem okazało - pilotowane były przez zagubionych Bielaka i Plichtę, pilotów PLM Warszawa. To jest owe" zakończenie Szkoły Orląt, dopisane do przedwojennej powieści po wojnie.

  4. Co do książek Meissnera polecam katalog Biblioteki Narodowej, nieco jeszcze siermiężny, ale coraz lepszy i pełniejszy.

    http://alpha.bn.org.pl/search~S4*pol?/aMeissner%2C+Janusz+(1901-1978)./ameissner+janusz+1901+1978/1,2,87,B/exact&FF=ameissner+janusz+1901+1978&1,86

    Link nieco przydługi, ale i lista książek długa.

    Szkoła Orląt miała po wojnie dopisany kawałek z Bielakiem i Plichtą, którzy po zagubieniu się we wrześniu 1939 trafili do PLM Warszawa i dolecieli Jakami na Zachód w 1945.

  5. A ja, po wypadku szybowcowym, w którym zginął mój kolega, słyszałem zeznania naocznych świadków (również w TV) o tym, jak samolot spadał, paląc się". Oczywiście ani ten, ani żaden inny szybowiec nie pali się" gdy spada" - bo nie ma silnika, benzyny itp. Ale powszechne jest, że świadkowie szybowcowych wypadków całkiem poważnie i szczerze zeznają, że widzieli ogień i dym. Związane jest to z funkcjonowaniem ludzkiego mózgu, który, zwłaszcza w sytuacjach nagłych, stresowych, idzie na skróty i do rzeczywistości faktycznie widzianej dodaje schemat zakodowany w pamięci (np. z wypadków samolotowych widzianych na filmach) i miesza się on, nakłada na rzeczywistość. To zdrowy mechanizm, pomagał naszym jaskiniowym przodkom, którzy widząc duże żółte zwierze nie zastanawiali się, czy jest tygrysem czy czymś bardziej bezpiecznym i od razu uciekali.

    Oczywiście nie bardzo ten schemat pasuje do opowieści Pana Karola o złotówce, ale już do relacji naocznych świadków pogromu kieleckiego tak.

  6. Nie można o czymś twierdzić z pewnością "bo zostało prawie udowodnione w iluś procentach."
    Acer! To oczywistość. Nigdy nie twierdziłem inaczej. Twierdziłem, i twierdzę nadal, że tak jak w sprawie Kielc, jak i w sprawie śmierci Sikorskiego, rzezi wołyńskiej i wielu innych sprawach rzetelne badania pozwalają z całą pewnością potwierdzić tylko niektóre elementy tych wydarzeń, i tylko uprawdopodobnić, a nie udowodnić, całościowe hipotezy jak było naprawdę".

    Co nie znaczy, że nie warto tych spraw badać.

  7. Ależ kolega klon jest optymistyczny. W przypadku pogromu kieleckiego nie sposób udowodnić jakąkolwiek całościową tezę. Zbyt wiele niewiadomych.
    Można całkowicie udowodnić tylko hipotezy cząstkowe (np. o ustawieniu procesu sprawców pogromu jeszcze przed pogromem czy o sterowaniu gniewem ludu" tak, że gromiono iczyich" Żydów a tych zatrudnionych we władzach, mieszkających w tym samym domu, nikt nie ruszył) albo co najwyżej uprawdopodobnić hipotezę całościową (że pogrom był prowokacją władz komunistycznych, mającą odwrócić uwagę świata od sfałszowanego referendum i wykazać, że tylko komuniści są w stanie zaprowadzić porządek w Polsce).
    Nic innego się po prostu nie da.
    Każda uczciwa praca naukowa zawiera krytykę, w której zwracamy uwagę właśnie na wątpliwości, słabe punkty, które mogą być świetnym punktem wyjścia do dalszych badań.

  8. Zgodnie ze zdrową logiką, w tym konkretnym przypadku wszystko wskazuje na to, że ponad wszelką wątpliwość da się ustalić część prawdy, ale raczej nie całą.

    Dlatego warto rozmawiać, warto sprawdzać (tak! właśnie sprawdzać kolejne prawdopodobne hipotezy, potwierdzając je lub eliminując). Warto też mówić o wątpliwościach, bo często właśnie wątpliwości, badane, rozwiewane lub potwierdzane, prowadzą do rozwiązania, do zbliżenia się do prawdy.

  9. Problem polega na tym, że dopóki pan Leszek ujawnia prawdę", w którą trzeba wierzyć lub nie" to dla myślącego człowieka jest to wszystko bezwartościowe. Za moich czasów udowadniania tez przy pomocy przekonującej argumentacji uczono w szkole podstawowej, przy okazji pisania rozprawek.
    To wszystko wyglądałoby podobnie, jak te kolejne wątki o Tygrysach w bagnie pod moją wsią" jakich pełno na naszym forum - bo ktoś kiedyś widział, dziadek przed śmiercią opowiadał itp. Pokazywane są nawet zdjęcia bagna. Tyle że w ogromnej większości przypadków nic potem nie następuje, czyli okazuje się, że była to legenda.
    Natomiast tutaj mamy jeszcze do czynienia ze sprawą, która dotyka rzeczywistej zbrodni, w której zginęło wielu ludzi (i ofiar pogromu i skazanych za pogrom, moim zdaniem dość przypadkowych osób). Więc tym bardziej trzeba być ostrożnym w ocenach, a nie wierzyć lub nie".

    Panie Karolu!
    Albo coś jest prawdą, albo trzeba w coś wierzyć - z wyjątkiem Boga. Jeżeli komputer, na którym piszę ten post, istnieje naprawdę, nie muszę wierzyć w jego istnienie. Ja to po prostu widzę, wiem. Jeżeli udział bezpieki w pogromie kieleckim jest uargumentowany szczegółowymi informacjami - tak jak w wielu artykułach, które czytałem - to moje o tym przekonanie, że tak było, wynika z wyciągania wniosków, a nie z wiary.
    W przypadku tego wątku jest niestety inaczej.

  10. No, może i tak, ale przecież mogiła jest ogólnie dostępna, data pogromu znana, a nazwisko pochowanego również. Ktoś sam mógł skojarzyć te fakty. Przecież sprawa pogromu kieleckiego
    jest bardzo głośna i interesuje się ją bardzo wiele osób!

    To kolejny przypadek w tym - w sumie bardzo ciekawym - wątku. Pan leszekranger pisze o bardzo ważnej sprawie, widać że ma dużą wiedzę na ten temat, ale wyciąga zbyt pochopne wnioski, nieuzasadnione faktami, które podaje - choć być może wnioski te są rzeczywiście prawdziwe!

    Wypowiadam się po raz kolejny w tym wątku krytycznie, ale proszę zrozumieć, że moja krytyka jest konstruktywna. Nie odrzucam od razu wielu tez pana Leszka, proszę jednak o bardziej rzetelne informowanie i większy porządek w uzasadnianiu tez.

    Przykład: zaraz po pierwszej tu informacji o grobie, Herbstnebel zapytał: skąd to wiesz". Pan Leszek odpowiedział: mam na to dowody". Ale nie napisał, co to za dowody itp. Nie świadczy to dobrze o wiarygodności...
×
×
  • Create New...

Important Information