Zenon Napisano 30 Lipiec 2006 Autor Napisano 30 Lipiec 2006 Przeglądając forum pewna myśl nie daje mi spokoju Już mówię o co chodzi a będzie to pytanie do znawców i kolegów doświadczonych przez rękę prawa. Jeżeli ktoś robi sobie fotką ze znalezionym przedmiotem ( nielegalnym - bron, pociski z materiałem wybuchowym, amunicja itp. ) czy automatycznie nie wchodzi w posiadanie chociażby przez to zna położenie tego przedmiotu. Bo niejednokrotnie ktoś robi fotkę, coś w rodzaju „moje trofeum” zaraz po wykopaniu i zapewnia o tym że zakopał tenże przedmiot. Ale może się tak zdarzyć że młody amator przygód znajdzie ów nielegalny fant i nieszczęście gotowe. Były już na forum narzekania typu „mam wrażenie że kopię w cudzych dołkach” Czy osoba która zakopała znalezisko w świetle prawa nie jest współodpowiedzialna za tragedie? I czy z kolei właśnie taka fotka „moje trofeum” w komputerze poszukiwacza może być dowodem posiadania nielegalnego przedmiotu oczywiście w świetle obowiązującego prawa?Wydaje mi się że wątek ten będzie edukacyjny i bardzo owocny w wypowiedzi ponieważ problem ten dotyczy wielu poszukiwaczy bo jak się okaże że – fotka z ukazaną twarzą lub innymi charakterystycznymi dla danej osoby rzeczami, w osobistym kompie może być dowodem na posiadanie , to - CO WTEDY?Proszę o wypowiedziPozdrawiam
Ja Peter Napisano 30 Lipiec 2006 Napisano 30 Lipiec 2006 Generalnie, kopać przecież można, ale gdy już cos wykopiesz (chcący czy niechcący) to automatycznie wchodzisz w posiadanie. Znalezisko (bron, pocisk, mat. wybuchowy itp) należy zgłosic do organu policji. Unika sie w ten sposób odpowiedzialnosci karnej za (krótkotrwałe wprawdzie) posiadanie znalezionego przedmiotu. Natomiast nie zgłaszajac lecz zakopując znalezisko spowrotem, nadal znajdujesz sie w jego posiadaniu, i w swietle prawa - ukryłeś dowód rzeczowy w ewentualnej sprawie. Znasz jego położenie, możesz nim dysponować. Fotografia może byc istotnym dowodem w sprawie po zbadaniu jej przez bieglego sądowego.
Zenon Napisano 30 Lipiec 2006 Autor Napisano 30 Lipiec 2006 Nie chodziło mi konkretnie o mój przypadek a raczej o dobre rady forumowiczów. Bo nie raz ktos w wątku identyfikacji na przypadek trefnego znaleziska odpisuje zostaw to, nie dotykaj a najlepjej zakop gdzie było". Żeby nie było niedomówień zgadzam sie z tym że głupio być ofiarą II wojny 60 lat po wojnie ale dręczyly mnie wątpliwości natury moralnej i nieznajomośc prawa. Sam znalazłem pocisk 45 mm ruski i 37mm odłamkowy niemiecki zadzwoniłem z budki podałem nazwisko mojego ulubionego" znajomego.Przyjechali saperzy z dęblina, zabrali i jeszce znaleźli kilka większych kaibrów.Natomiast zastanawiałem sie czy samo posiadanie fotki może być dowodem na posiadanie ale chyba jednak nie warto robić sobie pamiątek.Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Temat został przeniesiony do archiwum
Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.