Jump to content
Sign in to follow this  
Guest

Gdzie służyliście w wojsku?

Recommended Posts

Kol.Erih Książkę''My z spadochroniarze z Dziesiątego'' w skali 5 oceniam na 3 Informacji na temat interesujących Cię rejonów brak.Muszę się przyznać że pobieżnie ją przeczytałem jak zwykle odkładam lekturę na zimę.Gdyby Ciebie interesowała to mogę pożyczyć-pisz na priv.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o umundurowanie to nosiliśmy co dał szef kompani.Zdjęcie pochodzi z książki ''6 Pomorska dywizja
powietrznodesantowa'' autor Marcin Królikowski. rok wyd.1997. Na temat umundurowania w kamuflażu były dwa artykuły w miesięczniku ''komandos''ale poszukanie tego to przekopanie kilkunastu roczników-ewentualnie zimą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki za info.
Temat wzorów kamuflażu za PRL jest mi dosyć dobrze znany, artykuły z Komandosa czytałem w momencie ich ukazania się.
I o ile4 maskałaty na ostatnim zdjęciu to norma, otyle na poprzednim wydaje mi się że widzę całe kombinezony w dużych plamach.
PS Szef kompanii dawał co miał, a to co miał to były regulaminowe sorty, dla DPD najpierw deszczyk, ew z maskałatem, potem moro. Natomiast bluzy szyte z czasz starych spadochronów to ubranko" nieregulaminowe, wytwarzane własnym sumptem, i noszone raczej przez kadrę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po bilet zgłosiłem się jako ochotnik. Nie wiem dlaczego. Chyba z nudów i braku perspektyw.

2004-2005 Międzyrzecz działonowy BWP.

2005-2006 Biedrusko młodszy instruktor

2006-2007 Wędrzyn działonowy KTO Rosomak

2008-2010 Chełm i awans w dół na działonowy BWP

Miedzy czasie pomieszkałem w Lublinie na Majdanku pomagając go zamknąć i oddać w ręce kościoła. Bemowo Piskie 3 miesiące. Zamość 2 miesiące, Nowa Dęba 2-3 miesiące. Lublin-Nowy Świat 1 miesiąc.  Najlepiej było w Biedrusku. Czułem się tam jak w Ciechocinku, a jedzenie jak u mamy.

Odmówiłem wyjazdu na wszystkie pięć misji Kosowo, Czad, Irak, Afganistan x2 mimo, że byłem przeszkolony. Pewnego wieczoru przyszedł do mnie Pan płk. usiadł na moim tapczanie i powiedział, że jestem niedyspozycyjny i pojadę do Szczecina bo tu jestem im nie potrzebny bo zbijam bąki jak inni walczą z talibami. Odpowiedziałem, że już nigdzie więcej nie jadę i zrzuciłem mundur. W tym roku byłbym emerytem 🙂 ale nie żałuję. Pochowałem trzech kolegów w tym mojego osobistego kierowcę Rosomaka, który zginą po najechaniu na improwizowany ładunek wybuchowy w Afganistanie (Alfa). Nie mogłem dogadać się z kobietami w mundurze, które po 3 miesiącach szkolenia zaczęły wydawać mi rozkazy. Bardzo stanowczo z nimi walczyłem i każdy dowódca przymykał na mnie oko bo wiedzieli, że to tylko umalowane lalunie bez większego pojęcia. Z w-f zawsze same piątki co skutkowało nagrodami pieniężnymi. Najbardziej ludzkim i wyrozumiałym generałem z jakim miałem styczność był bez wątpienia Gen. Różański. Wspaniały człowiek, który witał się najpierw z szeregowcami i okazywał im wielki szacunek, a dopiero później wprowadzał dyscyplinę oficerom. Najgorszy minister od "wojny" to bez wątpienia Pan Klich. Będę się upierał, że przez pomyłkę trafił na to stanowisko i nie miał pojęcia o tej funkcji.

Czy chciał bym wrócić znowu do wojska? Odpowiedź jest prosta: NIE bo przestało mnie to bawić i rozwijać. Do tego mam poważne uczulenie na dziewczyny (chłopczyce) w mundurach. Kilka miesięcy temu kumple zaproponowali mi wypad na strzelnicę żeby sobie postrzelać. Parsknąłem śmiechem i powiedziałem, że więcej nie będę wąchał tego smrodu, a "zabawy" z bronią przestały mnie bawić. Na etacie jako piechota zmechanizowana, a potem zmotoryzowana miałem PM-84P (wiertarka), Kbk Ak (kilka rodzai), Beryl, Pk, Pkt do wozów i przez krótki czas SWT. Miałem styczność z RPG i śmiesznym karabinkiem zwanym RAK-to była dopiero porażka konstrukcyjna. Od samego początku aż do ostatniego dnia byłem mężem zaufania wszędzie tam gdzie się pojawiłem.

Co jednostka to inne obyczaje. W jednej przy czyszczeniu broni był nakaz wyjmowania luf z PM-84P i za wszelką cenę należało wyjąć zabitą lufę w celu dokładnego wyczyszczenia broni i sprawdzenia stanu gwintu i lufy. W innej jednostce dostawałem nagany za wyjmowanie lufy do czyszczenia i było to surowo zabronione. Dlaczego? Nikt nigdy mi tego nie wyjaśnił mimo, że dopytywałem. W JW 5700 zawracanie BWP w miejscu to chleb powszedni i nikt nie robił wielkich okręgów żeby ustawić wóz do strzelania czy to na betonie czy w błocie. W Lublinie, Chełmie trzeba było robić wielkie koła na poligonie żeby zawrócić bo wszyscy wpatrywali się żeby tylko nie spadła gąsienica. Czasami był to wielki cyrk na kołach. W jednym wszyscy byli równi: Wieczorem trzeba było się zresetować i %%% lały się strumieniami w każdym rejonie Polski. Na apelu porannym nie raz ktoś puścił pawia alkoholowego:). Zaszywanie kieszeni z piachem, zamiatanie schodów pod górę, palenie papierosów na tempo i kopanie "grobów" na pety nie było mi obce w pierwszym roku. Śmieję się do dzisiaj jak sobie przypominam 🙂 Były też sceny mrożące krew w żyłach. Próby samobójcze miały wiele twarzy. Najczęściej wybierali kibel by powiesić się na pasie. Inni skakali z okien, ale z trzeciego piętra ciężko się zabić. Truli się medykamentami i udawali wariatów podcinając sobie żyły wieczkiem od konserwy. Nie było przepustki po której 100% wojska wraca do koszar. ŻW miała pełne ręce roboty. Po odnalezieniu delikwentów na SO dowódca zawsze zarządzał tzw.: odpowiedzialność zbiorową co skutkowało szybkim postawieniem do pionu ludzi z samowolnych oddaleń. Rzesza chłopów wychodziła do cywila ze skrzywioną psychiką i zaniżoną samooceną, a wystarczyło wszystko brać na luzie i bez stresu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja służyłem kolejno SSM Gdańsk,CSSMW Ustka -kurs radarzystów,po kursie skierowany do Dywizjonu Okrętów Pogranicza Kołobrzeg,pływałem na okręcie OP 207,szukam kontaktu  kto służył w tym dywizjonie pozdrawiam kolegów z rocznika 1964 do 1967  - Stanisław Adam

Edited by Standam
błąd w treści

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.02.2019 o 14:40, pumpernikiel napisał:

Miedzy czasie pomieszkałem w Lublinie na Majdanku pomagając go zamknąć i oddać w ręce kościoła.

Na Majdanku mieli w izbie pamięci bardzo ciekawe sprzęty z lat 40-50-tych. Dziś pewnie niejedno muzeum by się o nie biło. Nie wiesz czasem co się z nimi stało?

Jednostka [ 3 Pułk WOW - lata 70-e ] zajmowała bardzo duży teren, był tam i stadion sportowy i strzelnica a nawet basen. No i garaże i magazyny mobilizacyjne, a w nich kilkadziesiąt t-34/85...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information