Jump to content

Rozpuszczalnik do paraloidu który nie rozpuszcza farby


Recommended Posts

Cześć, kończę oczyszczać wieczko do s miny. Sporo farby zostało, punkowo czyszczę kwasem fosforowym i igłą zdrapuje resztki przylepionego czegoś w stylu mułu z rzeki bo tak mniej więcej śmierdzi. Potem planuję ją odtłuścić benzyną mineralną i pokryć paraloidem. Tylko właśnie, w czym do rozpuszczać? Normalnie używam acetonu i mi bardzo odpowiada bo szybko schnie, ale on rozpuszcza właściwie wszystko. Może ksylen albo toluen? Nie chcę kupować i zgadywać co się nada, więc proszę kogoś kto konserwował coś z podobną farbą w ten sposób o radę. Aha i zaznaczam jeszcze raz, że interesuje mnie rozpuszczalnik który wcale nie rozpuszcza, a nie rozpuszcza wolno. Gdyby wyszła korozją trzeba będzie zdejmować paraloid i konserwować od nowa, a nie chcę się pozbyć farby.

Link to post
Share on other sites

Toluen chyba najmniej agresywny, a aceton to dzieło szatana.Zresztą nie ma to znaczenia bo co się rozpuści to zależy od farby, a b44 psiknięty cienką warstwą z aerografu nie narobi szkód, w przeciwieństwie do ciorania pędzlem.

Link to post
Share on other sites

Jeszcze jedna sprawa. Zacząłem robić szklankę miny i wyszła też farba. O ile na wieczku jest zdrowa i wystarczyło usunąć rdzę tam gdzie jej nie było o tyle tutaj jest ona w zdecydowanej większości jeśli nie wszędzie na warstwie rdzy. Lepiej po kawałku usuwać rdzę kwasem i modlić się żeby parę cm2 było do uratowania, czy wrzucić do elektrolizy? Większość farby tak czy siak zejdzie, ocalić przy dobrych wiatrach można może 3% powierzchni. Przy złych zmarnuję czas. Można też po elektrolizie pomalować na nowo, bo nie ma klasycznych wżerów, tylko takie płaty rdzy odpadają i pod tym jest względnie gładka powierzchnia. Tylko znów jest problem czy to nie będzie komicznie wyglądać z wieczkiem na którym jest ok 50% oryginalnej farby.

Link to post
Share on other sites

Wrzuć do małego naczynia z kapeńką fosolu na dnie i nacieraj pędzlem przez parę minut, tylko sprawdzić trzeba czy farby nie rusza.Jak po tym nie pokażą się większe płaty farby to szkoda się bawić.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, vis1939 napisał:

Wrzuć do małego naczynia z kapeńką fosolu na dnie i nacieraj pędzlem przez parę minut, tylko sprawdzić trzeba czy farby nie rusza.Jak po tym nie pokażą się większe płaty farby to szkoda się bawić.

To jest właśnie po takim zabiegu 😆 Wcześniej nie było widać ani cm2 malowania. Kwas ortofosforowy tej farby nie rusza, ale to max ile z tego można wycisnąć. Nakładałem pędzlem  i potem zmywałem szczotkując plastikową szczotą. To w takim razie leci do elektro. Przynajmniej weczko udało się uratować z resztkami ory malowania. Mam tylko nadzieję, że będzie w miarę wyglądać z czorną jako diobeł od taniny szklanką.

A może lepiej zamiast taniny dać podkład i od nowa pomalować na dunkelgelb? Wżerów nie ma, więc będzie całkiem spoko wyglądać.

Jak tak patrzę, to ta farba chyba nieco nadjarana jest. Może poprzedni właściciel grzał żeby rozebrać/pasztet wytopić. 

Edited by Julekcezar
Link to post
Share on other sites
W dniu 13.01.2021 o 18:54, vis1939 napisał:

Toluen chyba najmniej agresywny, a aceton to dzieło szatana.Zresztą nie ma to znaczenia bo co się rozpuści to zależy od farby, a b44 psiknięty cienką warstwą z aerografu nie narobi szkód, w przeciwieństwie do ciorania pędzlem.

Mówisz że aceton to dzieło Szatana i w istocie się z Tobą zgadzam. Ale chyba znalazłem drugie dzieło Szatana na niego odporne. Miałem chwilę czasu to porobiłem testy w niewidocznym miejscu na tej farbie acetonem. I nic. To wziąłem wincyj acetonu i z niedowierzaniem zacząłem ciorać to ile wlezie. Po 5 minutach ciągłego szorowania po tym pędzlem w acetonie nie ma żadnych efektów. Farba jak była, tak jest. W ciężkim szoku jestem, byłem święcie przekonany, że aceton zmywa absolutnie wszystko poza samym metalem.

Link to post
Share on other sites
W dniu 14.01.2021 o 22:45, Julekcezar napisał:

byłem święcie przekonany, że aceton zmywa absolutnie wszystko poza samym metalem.

Też tak myślałem, trafiłeś chyba na wunderfarbe, ostatnią nadzieje IIIRzeszy.

Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, bert.F napisał:

Kol.Julekcezar , skąd ci przyszło do głowy że paraloid B44 rozpuszczony w acetonie rozpuści farbę ?

Bo na każdej rzeczy, gdy chcę zakonserwować najpierw testuję w niewidocznym miejscu każdy odczynnik. Poza gołym metalem, bo jego robię zawsze tak samo. Na wielu farbach sprawdzałem aceton, każdą rozpuszczał i se po pewnym czasie dałem siana. Teraz mnie coś tknęło żeby sprawdzić i jest oto wunderfarbe.

A tak poza tym, to ilość farby na deklu okazała się wbrew temu co myślałem znikoma. W większości to był osad kwasu fosforowego. Wrzuciłem do elektrolizy i się okazało, że odlew jest wadliwy to mało powiedziane- pierwsze 3 mm to utlenione żelazo powstałe przy odlewaniu, podobne do metalu. Jak nagrzeje się pręt to takie coś czarno metaliczne na nim zostaje, tylko w małej ilości. I mi się z w miarę gładkiego dekla zrobił taki, co na potwornie zjedzony wygląda. Spotkaliście się z czymś takim? 

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Julekcezar napisał:

 I mi się z w miarę gładkiego dekla zrobił taki, co na potwornie zjedzony wygląda. Spotkaliście się z czymś takim? 

To korozja międzykrystaliczna.Metal wygląda na prawie nie zjedzony, ale w środku jak gąbka i po czyszczeniu złazi cała ta "przegniła" warstwa do zdrowego metalu.Takie przypadki czyści się z grubsza, gotuje w destylowanej i kilkukrotnie nasącza taniną/paraloidem.Wtedy się może nie posypie.

Link to post
Share on other sites

Doczyściłem ten syf do gołego metalu. Jak dla mnie to nie jest korozja międzykrystaliczna, nie wlazło w metal, powierzchnia pod tym była ok. Tak czy siak wżery są okropne. Al;e jakimś znawcą nie jestem, mogę się mylić. Na moje oko to wada odlewnicza, bo ten syf to nie jest typowa czarna/pomarańczowa rdza. Teraz wygotuję w wodzie destylowanej, wyrównam powierzchnię szpachlą, która się do tego nada, na to czerwony podkład, jak w oryginale i dunkelgelb. Szklanka to samo, tylko nie trza szpachlować, bo jest w niezłym stanie i wżerów nie ma na tyle dużych, żeby podkład nie wyrównał. Wnętrze szybko idzie, bo korozja jest znikoma. Pozostałe miejsca, gdzie są wżery, a malować nie będę (np wnętrze trójnika) pójdzie tanina + paraloid. I będzie całkiem ładny egzemplarz. Jakby kiedyś zmienił właściciela, w co wątpię to zawsze można farbę wtórną usunąć i taniną z paraloidem zrobić. Jak skończę wrzucę foty, jak wyszło.

Edited by Julekcezar
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



×
×
  • Create New...

Important Information