Jump to content
Julekcezar

Jakie prostowniki używacie do elektrolizy i uważacie za niezawodne?

Recommended Posts

Ten, który dotychczas używałem permanentnie się zepsuł, choć i tak były z nim problemy. Nie chcę kolejnej kasy wywalać w błoto, więc szukam czegoś sprawdzonego. Chodzi mi o modele konkretne, które od lat wam służą bez zarzutów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też używałem, ale jak masz do wyczyszczenia 6 kilowy pocisk do pantery, czy tygrysa to słabo to działa. Da się, ale to z rok potrwa. Zważywszy, że znaczą część mojej kolekcji stanowi niemiecka amunicja dużych kalibrów (oczywiście puste, nie mam choćby niezbitej spłonki) to to po prostu się nie sprawdza. Dlatego potrzebuję prostownik, który co najmniej na 10A jest w stanie stabilnie pracować. Zasilaczem o można max kalibry 37mm czyścić, ale i tak to zajmuje tydzień, wersje ppanc może trochę mniej.

 

Edited by Julekcezar

Share this post


Link to post
Share on other sites

pfff, ja 152 od mł 20 czyściłem, rano podłączona, wieczorem większość rdzy odpadło ale elektrolit był bardzo mocny, z czystego wodorotlenku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko że ja czyszczę aż nie zostanie choćby przez lupę widoczny fragment rdzy. Widziałem mnóstwo czyszczonych elektrolizą przedmiotów i każdy z nich to była fuszerka, te które kupiłem rzekomo wyczyszczone muszę robić od nowa, bo wyłażą nowe stare ogniska. Dzięki takiej dokładności mi nigdy nic nie wyłazi. Jak się jeszcze uczyłem to nie robiłem aż tak dokładnie. W efekcie zawsze to wyłaziło.  Dlatego mimo że można coś niechlujnie w takim czasie wyczyścić (rzeczywiście po dobie odpada większość) to najwięcej czasu zajmuje doczyszczenie pozostałych 5-10% korozji. Tutaj masz fotkę oczyszczonego i wygotowanego w wodzie destylowanej ogona od SD-4 przed taninowaniem i pokryciem paraloideem. Jak widać idealnie czysty. Robiłem prostownikiem, około 8 dni i czyściłem szczotką drucianą z chromu (miękka jak miedź, ale nie wywołuje korozji elektrochemicznej), ale z 4A czyli tyle ile zasilacz do kompa. I to za długo. Ten był czyszczony przez poprzedniego właściciela, ale fuszerkę zrobił i trzeba było od nowa bo znów go zjadała korozja, paraloid się łuszczył i syf wyłaził. Jak coś to resztę bomby też mam, tu sam ogon dla ilustracji.

IMG_20200818_222402.jpg

Edited by Julekcezar

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, Julekcezar napisał:

Tylko że ja czyszczę aż nie zostanie choćby przez lupę widoczny fragment rdzy

Nie ma to większego sensu - raz, że narobisz się jak głupi, a w przypadku sporych wżerów przedmiot w którego ubytkach zostanie nieco dobrze zabezpieczonej korozji prezentuje się mniej tragicznie.Czasem jest to nawet jedyny sposób by coś trzymało się w ogóle w kupie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o elektrolizę to polecam zasilacz laboratoryjny o regulowanym napięciu i prądzie. Mamy wówczas  możliwość regulacji intensywności procesu co może być pomocne przy delikatnych i małych przedmiotach. Poza tym mając ograniczenie prądu w takim zasilaczu nie zniszczymy go zwarciem jak i też nie spowodujemy pożaru (zabawy prostownikiem do akumulatorów czy samym akumulatorem mogą się skończyć tragicznie). Taki zasilacz powinien też być wykonany w klasycznej technologii transformator, prostownik i stabilizator szeregowy ze względu na galwaniczną separację od sieci energetycznej 230v. Daje to zabezpieczenie przed porażeniem. (pamiętajmy ze mamy do czynienia z wodą a w zasadzie z elektrolitem który doskonale przewodzi) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, vis1939 napisał:

Nie ma to większego sensu - raz, że narobisz się jak głupi, a w przypadku sporych wżerów przedmiot w którego ubytkach zostanie nieco dobrze zabezpieczonej korozji prezentuje się mniej tragicznie.Czasem jest to nawet jedyny sposób by coś trzymało się w ogóle w kupie. 

Przede wszystkim nie kupuję przedmiotów które są w tak tragicznym stanie że to sama rdza, a nie chodzę z wykrywką, więc nie mam jak takich znaleźć. Nie zdarzyło mi się jeszcze tak, żeby doczyszczanie do samego metalu sprawiło że przedmiot wyglądał jak szwajcarski ser (poza niemieckim handgranatem, ale miałem koszulkę fragmentacyjną i i tak nic nie widać) a tak czy siak zostawianie korozji bardzo mocno podnosi ryzyko nawrotu. Z resztą bardzo lubię konserwować przedmioty, więc nie jest dla mnie wadą, że to dużo więcej pracy wymaga. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W takim razie chyba kupię laboratoryjny 20A, który służy typowo do elektrolizy. 6 i pół stówy kosztuje niestety najtaniej, ale przynajmniej się nie zjara, a jak się zjara to dokąd mam gwarancję nowy dadzą. No i nawet 10 kilowe żelastwo powinien dać radę. Biorąc pod uwagę że jeszcze studiuję to chyba zbankrutuję, ale cóż. Czego się nie robi dla pasji.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

cześć nie szalej kup taki z regulacją prądu 0-10-15A  i wszreg włóż żarówkę 0d samochodu najlepiej bańkę od mijanek i długich 55/55  czyli tak a od poloneza to ograniczy ci prąd i zabezpieczy prostownik pozd marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem już prostownik 15a, ale się przegrzewał i wyłączał, a teraz całkiem padł. Nie chcę kupować kolejnych prostowników, co do których nie mam pewności że nie będą ok. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.




×
×
  • Create New...

Important Information