Jump to content

Recommended Posts

Rosjanie, chcąc zatrzymać nacierające wojska NATO, dokonują pierwszego uderzenia. "Odstraszająca" bomba jądrowa spada na okolice Żagania. NATO nie pozostaje dłużne i jedna bomba niszczy bazę w Obwodzie Kaliningradzkim, skąd Rosjanie dokonali ataku. W ten sposób rozpoczyna się III wojna światowa z 90 milionami ofiar w pierwszych godzinach.

Tak wygląda symulacja autorstwa naukowców z Uniwersytetu Princeton, którzy chcą przy jej pomocy zwrócić uwagę na rosnące zagrożenie wybuchem wojny jądrowej i zainteresować opinię publiczną swoimi pracami na ten temat.

http://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=2jy3JU-ORpo

Od zwykłej wojny do atomowej zagłady 

Autorzy symulacji nie przedstawiają informacji o tym, jak miałaby się zacząć wojna. Początek to moment, kiedy NATO zyskuje wyraźną przewagę w walkach konwencjonalnych w Europie. Spychani na wschód Rosjanie, chcąc zapobiec klęsce, dokonują pojedynczego uderzenia taktyczną bronią jądrową. Jest to zgodne z aktualną doktryną jądrową Rosji, która zawiera ideę "eskalacji w celu deeskalacji". W uproszczeniu oznacza to tyle, że przyparci do muru Rosjanie uznają, iż mogą użyć broni jądrowej do odstraszenia przeciwnika i skłonienia go do zatrzymania się.

W tym wypadku Amerykanie uznają za realny pierwszy cel region Żagania w południowo-zachodniej Polsce. Trudno powiedzieć, co ma konkretnie nim być. Na mapce widnieje uproszczona ikonka przypominająca stację radarową. Żagań i pobliski Świętoszów są natomiast dużymi bazami polskich wojsk pancernych, wykorzystywanymi również przez wojsko USA. W okolicy jest dużo różnych obiektów wojskowych.

W odpowiedzi na "deeskalacyjny" atak Rosjan, według Amerykanów, NATO odpowiedziałoby analogicznym atakiem na bazę w Obwodzie Kaliningradzkim, skąd swoje uderzenie wyprowadzili Rosjanie. Obecna doktryna jądrowa NATO nie zakłada automatycznego kontrataku, nie jest więc pewne, czy do takiej odpowiedzi by doszło.

Autorzy symulacji zakładają jednak, że tak. Wobec tego zaczyna się eskalacja i III wojna światowa rozpoczyna się na dobre. Rosjanie w reakcji dokonują zmasowanego ataku taktyczną bronią jądrową na wojska i bazy NATO w Europie. Łącznie 300 głowic. NATO odpowiada swoim taktycznym arsenałem w postaci 180 głowic. Szereg detonacji ma miejsce w Polsce, gdzie najwyraźniej Amerykanie zakładają znaczną obecność wojsk obu stron. W ciągu niecałej godziny ginie 2,6 miliona ludzi.

Cywilizacja na krawędzi po kilku godzinach

Po tej atomowej wymianie na niższym szczeblu, zdaniem naukowców doszłoby do eskalacji na poziom strategiczny. Wobec zdewastowania Europy i tamtejszych sił NATO, USA miałyby uruchomić swój główny arsenał jądrowy i zaatakować cele w Rosji, głównie rosyjski arsenał jądrowy i kluczowe bazy. Łącznie 600 głowic na rakietach międzykontynentalnych i rakietach odpalanych przez okręty podwodne. Rosjanie wykryliby nadlatujące uderzenie i automatycznie odpalili swoje pociski w kierunku USA, dokonując kontruderzenia. Na animacji widać dziesiątki głowic startujących i spadających na łącznie kilkanaście punktów w USA i Rosji. To główne bazy sił strategicznych, w tym te mieszczące podziemne silosy z rakietami i lotniska dla bombowców. Po tej wymianie atomowej zagłady ofiar ma być już 3,4 miliona.

Ostatnią fazą "Armagedonu" ma być wzajemny atak Rosji i USA na swoje główne miasta. Ma to być próba "dobicia" przeciwnika, aby nie był w stanie się już podnieść. Atakują do tej pory w większości ukryte w głębinach atomowe okręty podwodne. W ciągu mniej niż godziny 85,3 miliona ofiar.

Na tym symulacja się kończy. Obie strony konfliktu są kompletnie zdewastowane. Całą ludzkość czeka ciężki czas wobec wielkiego skażenia planety. Początkowa liczba ofiar na pewno znacznie by wzrosła w wyniku poparzeń, choroby popromiennej, nieuniknionego głodu, rozpadu państw i wybuchu anarchii.

Plany na III wojnę światową

Mogło by się wydawać, że podana liczba 85,3 miliona osób zabitych i rannych w ciągu III wojny światowej, jest niska. Jednak według dostępnej publicznie wiedzy na temat tego w co są wycelowane arsenały jądrowe mocarstw, taka wartość jest możliwa. Większość głowic jest przeznaczona do zniszczenia arsenału jądrowego przeciwnika, jego głównych baz wojskowych, wojska na froncie i kluczowej infrastruktury. Widać to na animacji, gdzie poza ostatnią fazą, siły zbrojne mocarstw okładają się nawzajem, przy czym ofiar bezpośrednich jest zaledwie (jak na tysiące detonacji) 3,4 miliona.

Nie wiadomo, czy ostatnia faza "dobicia" się nawzajem, jest rzeczywiście w aktualnych strategiach jądrowych mocarstw. Coś takiego mogło być założone w czasie zimnej wojny, kiedy przez większość czasu obowiązywała strategia Wzajemnie Zagwarantowanego Zniszczenia (MAD - Mutual Assured Destruction, albo "szalone"). Jej główną ideą był to, że niezależnie od tego kto i jak zacznie wojnie jądrową, koniec będzie taki sam: USA i ZSRR staną się radioaktywnymi pustyniami. Oznacza to, że nie ma sensu zaczynać, bo i tak wszyscy przegrają. W teorii.

Dzisiaj praktycznie wszystkie mocarstwa jądrowe deklarują, że ich arsenały jądrowe służą wyłącznie odstraszaniu. Nie wykluczają przy tym, że pierwsze jej użyją, nawet jeśli przeciwnik tego nie zrobi. Jedynie Chiny i Indie oficjalne zobowiązują się do przestrzegania koncepcji "no first use", czyli uruchomienia arsenału jądrowego jedynie w odwecie na atak jądrowy przeciwnika.

Jednak to, co konkretnie zamierzają na wypadek wojny zrobić ze swoimi głowicami, pozostaje jedną z największych tajemnic mocarstw. Opracowanie listy celów i sposobów ich ataku to bardzo rozbudowana dziedzina planowania militarnego. Wiadomo na ten temat co nieco głównie za sprawą Amerykanów, którzy odtajnili część informacji z wczesnej fazy zimnej wojny.

Między innymi opublikowano wewnętrzny film dokumentalno-instruktażowy przygotowany na potrzeby SAC czyli Strategic Air Command - Dowództwa Lotnictwa Strategicznego, które do drugiej połowy lat 60. było głównym narzędziem USA do prowadzenia wojny jądrowej. Setki należących do niego bombowców i pierwszych rakiet, miały zamienić ZSRR i jego państwa satelickie w perzynę. W filmie z 1958 roku o tytule "Power of decision" (ang. Znaczenie/Siła decyzji), pokazana jest symulacja rozpoczęcia i prowadzenia wojny jądrowej z głównego punktu dowodzenia SAC. Szczegóły pominięto, jednak to cenne źródło informacji o tym jak ogólnie mogła wyglądać III wojna światowa z perspektywy Amerykanów.

Lista celów w Polsce

Jedyne szczegółowe dane na temat tego gdzie miały spadać bomby, pochodzą z opublikowanych w 2015 roku dokumentów SAC, wydobytych na światło dzienne przez badaczy z uniwersytetu George'a Washingtona. Kluczowy to pochodząca z 1959 roku analiza zapotrzebowania SAC na głowice jądrowe. Towarzyszy jej lista celów dla sił strategicznych na terenie bloku wschodniego. Po kolei miasta, liczba bomb, jakie ma na spaść na nie i ich okolice, ogólne określenie obiektów, które mają zostać zniszczone i ich dokładna lokalizacja geograficzna.

Lista ciągnie się na 306 stron choć jest wyjątkowo zwięzła i lakoniczna. Wielokrotnie pojawiają się na niej miasta polskie. Nie ulega wątpliwości, że Polska zostałaby dotkliwie zbombardowana przez Amerykanów na wypadek III wojny światowej. Nie tylko jako sojusznik ZSRR, ale też jako miejsce stacjonowania znacznych sił wojska radzieckiego i kluczowa trasa przerzutu sił na zachód. Na okolice Poznania Amerykanie planowali przeznaczyć do 20 bomb, Warszawy 15, Białegostoku 9, Świdnicy 7, Żarów 4. To tylko garść przykładów. Łącznie miało być około stu bomb. Zniszczone miały zostać nie tylko cele wojskowe i infrastruktura, ale też polski przemysł i po prostu miasta.

Niestety ze względu na swoje położenie geograficzne Polska będzie celem dla bomb jądrowych nadlatujących i z zachodu i ze wschodu. Po prostu mamy pecha i jesteśmy państwem położonym w miejscu, gdzie w wypadu wojny NATO-ZSRR czy NATO-Rosja niemal na pewno będą się toczyć jedne z najważniejszych walk. Pozostaje liczyć na to, że nie dojdzie do eskalacji. Przewidywania naukowców z uniwersytetu Princeton są dość pesymistyczne w tym względzie, że zakładają, iż nikt się nie opamięta.

Dotychczas w momentach, kiedy realna stała się możliwość użycia broni jądrowej (na przykład kryzys kubański 1963 roku, awaria radzieckiego systemu wczesnego ostrzegania w 1983 czy omyłkowa identyfikacja norweskiej rakiety badawczej jako balistycznej w 1995 roku), osoby mające kontrolę nad sytuacją na szczęście opamiętały się. Za każdym razem świadomość konsekwencji swoich czynów skłaniała do wyjątkowej ostrożności. Można mieć tylko nadzieję, że tak już pozostanie.

http://next.gazeta.pl/next/7,151243,25211596,pierwsza-bomba-mialaby-spasc-w-polsce-to-tylko-symulacja-ale.html#s=BoxOpLink

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej

No to jeszczemoje 3 gr.:

W dniu 19.09.2019 o 18:04, Czlowieksniegu napisał:

pochodząca z 1959 roku analiza zapotrzebowania SAC na głowice jądrowe.

Mówiąc ściślej dokument datowany jest na 15.VI.1956. A nosi tytuł SAC Atomic Weapons Requirements Study for 1959 - Studium zapotrzebowania SAC na broń jądrową na rok 1959 - czyli to są takie ówczesne plany na przyszłość. Można się z nim zapoznać tu:

US Cold War Target List Declassified

(linki do skanów w pdf są tam pod koniec stronu; ten o który chodzi to zał. 5 Complex list with weapons). 

Mam wrażenie że parę lat temu pisałem już o tym tu na forum. A może i nie, nie pamiętam na 100%, na różnych forach o tym pisałem.

 

W dniu 19.09.2019 o 18:04, Czlowieksniegu napisał:

Po kolei miasta, liczba bomb, jakie ma na spaść na nie i ich okolice, ogólne określenie obiektów, które mają zostać zniszczone i ich dokładna lokalizacja geograficzna.

No właśnie nie całkiem. Nie ma tam dokładnej lokalizacji geograficznej celów. Jest dokładna lokalizacja geogr. "degiezetów" - tak to pozwoliłem sobie wdzięcznie spolszczyć 🙂 DGZ - Designated Ground Zero - wyznaczony punkt zero - to miejsce w którym należy zdetonować broń jądrową, by w optymalny sposób porazić całą grupę wyznaczonych celów ("wyspę celów"). Dla przykładu, gdyby hipotetycznie celami były 2 mosty, można by wyznaczyć DGZ w połowie odległości między nimi - choćby dokładnie w tym konkretnym miejscu nic ciekawego nie było. W praktyce wyspy celów obejmowały ich znacznie więcej niż 2, w Warszawie np. wyznaczono 39 celów i 6 DGZ na liście "Unrestricted" (a na liście "Restricted" 2 DGZ). 

Lista "Unrestricted" (dalej lista U dla skrócenia) powstała przy założeniu, że dostępna będzie cała lub prawie cała zgromadzona wcześniej broń jądrowa. Lista "Restricted" - przy założeniu, że dostępna będzie jedynie część broni jądrowej (posłużono się tu dość dziwnym parametrem, równoważnikiem 76 ton uranu wzbogaconego, nie spotkałem się z tym wcześniej), bo reszta  zostanie utracona. Na podstawie opublikowanych fragmentów można domniemywać, że lista R obejmuje te same cele co lista U, tylko mniejszą liczbę DGZ-ów. Przynajmniej dla kompleksów miejskich i przemysłowych; jak jest dla lotnisk gdzie generalnie 1 lotnisko = 1 DGZ to trudno powiedzieć. Na logikę mogłaby być mniejsza liczba lotnisk na liście; z drugiej strony w świetle tego co napisano we wstępie (zał.1) o planach wojny nuklearnej, ataki na lotniska (Air Power Battle) to sprawa absolutnie kluczowa, podstawowa, fundamentalna i w ogóle nie ma zmiłuj. Dopiero jak się ten etap wygra, to można ewentulanie przejść do drugiego (Systematic Destruction), ataków na te miasta, porty itp. aż do zmuszenia przeciwnika do kapitulacji. Więc nie wiem czy skracanie listy lotnisk wchodziłoby w ogóle w rachubę. 

W dniu 19.09.2019 o 18:04, Czlowieksniegu napisał:

Na okolice Poznania Amerykanie planowali przeznaczyć do 20 bomb, Warszawy 15, Białegostoku 9, Świdnicy 7, Żarów 4. To tylko garść przykładów. Łącznie miało być około stu bomb.

Tu mi się nie zgadzają te liczby. Nie chcę się za bardzo wymądrzać, bo może autor lepiej ogarnia to geograficznie, które miasto jest blisko którego. Ale np. dla Warszawy wyszło mi 14 DGZ (6 warszawskich, po 2 Pruszków, Piastów, Ożarów i 2 lotniska, Okęcie i Boernerowo). Dla Poznania 10 i dla pozostałych też mniej więcej połowa, Żarów przyznam że nie sprawdziłem dokładnie. Łącznie natomiast dla wszystkich celów w Polsce - miast i lotnisk, mających na liście przy nazwie POL - wyszło mi więcej, bo około 300 DGZ. To oczywiście mało dokładne, policzyłem ot tak, palcem na liście, wypadałoby jednak zrobić to bardziej profesjonalnie, zestawienie jakieś czy coś, może się tym kiedyś zajmę w wolnej chwili. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na Poznań -20 a na Warszawę tylko 15? To jest chyba jakiś Poznaniocentryzm, stolica będzie niezadowolona. Już widzę ten hejt na Poznaniaków, ale nie dajcie się, wszyscy murem za Poznaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

Wrocławia na celowniku brak.Amerykanie w 1956 myśleli że Bresau jest w Niemczech.

Właśnie jest pod Breslau 🙂 Wiele celów na liście w zachodniej Polsce czy na Pomorzu występuje pod dawnymi niemieckimi nazwami. Było to zapewne podyktowane chęcią ułatwienia korzystania z zasobów map i zdjęć lotniczych z czasów II wojny światowej, kiedy to prowadząc wojnę powietrzną w Europie USAAF naprodukowały tego bez liku. Z pewnością też było wtedy jeszcze w służbie całe mnóstwo lotników - weteranów tych walk, którym znacznie łatwiej było dyskutować np. o nalotach na Dyhernfurth, a jakiś Brzeg Dolny nic im kompletnie by nie mówił. 

Analogicznie, przy wielu miejscowościach w Chinach, zamiast dopiska "China" pojawia się "Manch" - Mandżuria, chociaż ta w 1956 od dawna nie istniała jako odrębne państwo. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słabiutki ten plan A, ale dla budowania przez środowiska ze stajni Sorosza atmosfery zagrożenia, pewnie jakąś rolę spełni. Zastanawiające jest założenie, że Rosja wyprowadza uderzenie jądrowe w odpowiedzi na "nieuniknioną ofensywę sił NATO". O jakie siły chodzi - czołgi niemieckie, czy francuskie a może 20 czołgów holenderskich czy raczej nasze leciwe T-72.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, les05 napisał:

Słabiutki ten plan A, ale dla budowania przez środowiska ze stajni Sorosza atmosfery zagrożenia, pewnie jakąś rolę spełni. Zastanawiające jest założenie, że Rosja wyprowadza uderzenie jądrowe w odpowiedzi na "nieuniknioną ofensywę sił NATO". O jakie siły chodzi - czołgi niemieckie, czy francuskie a może 20 czołgów holenderskich czy raczej nasze leciwe T-72.  

Nieważne jakie i ile. Takie plany każdy robi na wszelki wypadek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information