Jump to content
Sign in to follow this  
RESTY

Spotkanie z Radkiem Biczakiem 19.02.'18

Recommended Posts

W poniedziałek 19 lutego o godzinie 17:30 zapraszamy do naszego klubu ( KPE Eksplorer) na ul. Lipową 48 w Łodzi na kolejną prelekcje .
Tym razem naszym gościem będzie znany globtroter i poszukiwacz , autor książek i wielu artykułów w miesięczniku Odkrywca" Radek Biczak -Kmicic" , który opowie o poszukiwaniach na Łuku Kurskim i Twierdzy Władywostok.
Serdecznie zapraszamy - WSTĘP WOLNY !!!
[url]http://www.eksplorer.org/images/upload/2018-02-19_biczak_prelekcja.jpg[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kmicic jest oki...warto byc na tym spotkaniu :):)

Kawałek" Jego poglądów na temat:
cyt. z pejsbuka:

SZANOWNI KOLEDZY

Archeolodzy nie maja prawa pouczać inżynierów jak jest zbudowany współczesny świat. Jakim sposobem oni mają jakiekolwiek uprawnienia, do czego ? Co to jest za grupa, która ma do wszystkiego uprawnienia? Oni są ponad wszystkimi. Okres ochronny na archeologów się już skończył. Trzeba pisać prawdę jak to wygląda. To jest grupa, która stanowi zagrożenie dla rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Przez tą grupę rozwój społeczno-gospodarczy Polski jest śmiertelnie zagrożony. Tak nie może być dalej, żeby wąska grupa ludzi dyktowała jakieś warunki, dzięki którym mają mieć wieczną pracę, a zarazem cofają Polskę do tyłu i paraliżują jej rozwój. Oni nie będą tu nikogo pouczać. Wymyślają jakieś bzdury. Będą badać złomowiska, znajdą wyrzucony kibel i będą badać z którego bloku pochodzi i z którego lokalu. Wejdą we współpracę z policją i policja będzie im badać DNA z kibla i ustalą do kogo należał.

TO JAKIEŚ ABSURDY. TO SĄ JUŻ DOWODY W SPRAWIE. TO JEST GRUPA, KTÓRA ZACZĘŁA JUŻ INGEROWAĆ W CAŁE ŻYCIE SPOŁECZNO-GOSPODARCZE KRAJU. LUDZIE CO ZNACZY SŁOWO ARCHEO ? PIERWSZY CZŁON WYRAZÓW ZŁOŻONYCH WSKAZUJĄCY NA ICH ZWIĄZEK ZNACZENIOWY ZE STAROŻYTNOŚCIĄ, PREHISTORIĄ. KOLEDZY CZY NIE MACIE DOSYĆ SŁUCHANIA JAK WAM WMAWIAJĄ TE BREDNIE. TO WSZYSTKO MA PODTEKST WYŁĄCZNIE FINANSOWY. PRZEPISY SĄ WPROWADZANE TYLNYMI DRZWIAMI DO SEJMU, NIE LEGALNIE. NIEDŁUGO BĘDĄ ZA WAMI CHODZILI I WAS ŚLEDZILI, A NAJLEPIEJ JAKBY MOGLI WAM JESZCZE PRZETRZEPAĆ DOMY I MIESZKANIA. TO SA JAKIEŚ ABSURDY. A POLlCJA ZAMIAST BIEGAĆ ZA POSZUKIWACZAMI POWINNA PRZEKIEROWAĆ SWOJE ZAINTERESOWANIA NA ARCHEOLOGÓW I SŁUŻBY KONSERWATORSKIE, KTÓRE WYŁUDZAJĄ PUBLICZNE PIENIĄDZE I NISZCZĄ ZABYTKI. Z CAŁEGO ZEBRANEGO MATERIAŁU WYNIKA, ŻE URATOWANIE TO ZNISZCZENIE, BO NA ZNISZCZENIU MOŻNA WIĘCEJ ZAROBIĆ, A NA UROTOWANIE CZEGOKOLWIEK TRZEBA WYDAĆ. KTO OCHRANIA TĘ PATOLOGIĘ I DLACZEGO. TA GRUPA MA JAKIEŚ KONEKSJE POLITYCZNE. TO RZUTUJE NA UPADEK ELIT POLITYCZNYCH W POLSCE, BO W TYCH ELITACH NIE MA LUDZI,KTÓRZY ROZUMIEJĄ WSPÓLCZESNY ŚWIAT. TAKIE ELITY TO NIE SĄ ELITY. TAKIE ELITY NIE MOGĄ KIEROWAĆ DALEJ POLSKĄ, KTÓRZY NIE ROZUMIEJĄ GDZIE JEST MIEJSCE ARCHEOLOGII. W TEJ SYTUACJI JEST TO ZAGROŻENIE DLA POLSKI I SPOŁECZEŃSTWO MUSI TO ZROZUMIEĆ. ROZMÓWKI Z NIMI SIĘ SKOŃCZYŁY I TERAZ WOBEC NICH MUSI BYĆ USKUTECZNIANA POLITYKA TWARDYCH FAKTÓW. TO JUŻ SA PRZEGIĘCIA TOTALNE, ONI BĘDĄ POLAKÓW I INŻYNIERÓW POUCZYĆ JAK JEST ŚWIAT WSPÓLCZESNY ZBUDOWANY.

A TERAZ TE KONKRETY, ALE ZANIM JE WYMIENIĘ PROSZĘ SZANOWNEGO GRONA O PRZYKŁADY NISZCZENIA ZABYTKÓW POD POSTEM. KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE.

Większość badań prowadzono w Gdańsku według XIX wiecznego planu Guzego. To XIX wieczny plan miejski Gdańska. W Warszawie używa się planu Lindleya. Te pseudo badania polegały na tym, że odkrywano XIX wieczne kamienice według planu Guzego, czyszczono je i dokumentowano. Następnie burzono je, ale nie badając już średniowiecza, które było pod tymi kamienicami. Niszczono stare zabytki koparkami bez żadnej dokumentacji, ponieważ większość z tych ludzi, którzy prowadzili te badania, nie mieli pojęcia, co jest pod tymi XIX wiecznymi kamienicami. Ci którzy byli szefami, oczywiście dobrze wiedzieli, co jest pod tymi XIX wiecznymi kamienicami, ale pieniądze za te badania były większe niż zniszczone zabytki, które mogli wydobyć z tego miejsca. Nie robiono tego z wielu powodów. Między innymi z braku czasu, bo inwestycja się opóźni i inwestor nie będzie chciał zapłacić lub braku pieniędzy. Musieliby wydać miliony na zrobienie kwerendy historycznej w całym Gdańsku. Lepiej jest zarabiać pieniądze za niszczenie zabytków, niż dokładać do nich.

Na stanowiskach konserwatorskich zawsze powoływano archeologa, architekta albo historyka sztuki. Te grupy zawsze były sobie niezbędne, aby niszczyć zabytki i pozyskiwać nielegalnie grunty pod nimi. Obie te grupy architekci i archeolodzy najadły się, w pierwszej kolejności przy różnych inwestycjach. Z reguły w większości przypadków, było to tak : architekci zrobili projekcik, a archeolodzy pseudo badanka. Potem już zabrakło pieniędzy na dokończenie projektu. Przykłady : Pałac Saski, budowa nowej siedziby Muzeum Wojska Polskiego na Cytadeli Warszawskiej. Zawsze te dwie grupy zawodowe wezmą swoje, przy różnych kombinacjach nie zgodnych z prawem, takich jak np. brak przetargów.

W Pałacu Saskim, zasypano zakonserwowane mury, które powinny być przykryte szybą, tak jak to jest w wielu państwach Europy. Pierwszego metra ziemi nie przebadano, tylko zdjęto go koparką, a terakotę XVIII wieczną holenderską wywieziono wraz z gruzem nad Wisłę do miejscowości Pieńków, za Łomiankami i usypano z niej wał. Po roku od zakończenia pseudo badań, uzyskałem dokumentację z tych badań. Archeolodzy, po roku czasu nie byli wstanie określić czy dwie najcenniejsze rzeczy jakie znaleźli były złote, czy nie. W dokumencie przy tych dwóch pozycjach jest znak zapytania. Świadczy to o tym, że te rzeczy, wysoko prawdopodobne, że zostały specjalnie tak udokumentowane, aby można je w przyszłości po prostu ukraść. Nieprawdopodobne przykłady okradzionych muzeów podam poniżej. Napisałem na nich doniesienie do prokuratury na Wiślicką w 2007 roku, ale prokuratura rejonowa odmówiła wszczęcia śledztwa. Nasłałem na nich Redaktorkę gazety, której powiedziano, że braki magazynowe zmusiły ich do wyrzucenia tej terakoty nad Wisłę. Redaktorka zapytała, dlaczego nie wyzbierali tej terakoty, nie zrobili certyfikatu, że jest to kafelek czy fragment kafelka z Pałacu Saskiego i nie sprzedali ich w sklepiku muzealnym jako cegiełki, a uzyskane środki mogliby przeznaczyć na konserwację zbiorów czy publikację. Pani z muzeum odpowiedziała, że lepiej było je wyrzucić niż stwarzać precedens sprzedawania zabytków. Brak słów. Na całym świecie, można w muzeach kupować różne zabytki.


Przy budowie nowej siedziby MWP, firma architektoniczna, która wygrała konkurs na projekt architektoniczny, dostała z wolnej ręki projekt budowlany za 18 mln. zł, nie zrobiono żadnego przetargu, na badania archeologiczne, prace pomiarowe, obsługę prawną. Do przebadania archeologicznego była jedna działka, którą podzielono na kilkanaście mniejszych. Pseudo badania zrobiono na wydzielonych fragmentach działki, po to, aby ukryć relikty (piwnice) Koszary Gwardii Koronnej Stanisława Augusta Poniatowskiego, które w latach 50 XX wieku, zostały rozebrane do piwnic, a cegła została wykorzystana do obudowy stolicy. Wstępne badania na tym terenie w 2007 roku, potwierdziły istnienie tego unikalnego XVIII wiecznego, polskiego reliktu koszarowego, którego ochrona jest wpisana do statutu MWP. Cała zmowa archeologów, architektów, służb konserwatorskich, ratusza warszawskiego, miały na celu pozyskanie tego najtańszego gruntu, bo państwowego, pod inwestycje deweloperskie. Koszary od początku miały być zniszczone. Konserwator Brabander nie podejmował specjalnie żadnej decyzji w sprawie tych koszar, aby nie być pociągnięty do odpowiedzialności karnej i zostawiono te koszary same sobie, aby natura załatwiła sprawę za służby konserwatorskie. Pani Gawin też o tym wie i nic przez dwa lata z tym nie zrobiła, czyli jest współwinna dogorywania tych koszar. Nie zrobiono żadnej dokumentacji, na miejscu nie zrobiono żadnej tablicy informacyjnej. Z góry zaplanowano zniszczenie tego unikalnego zabytku, aby uwolnić teren. Ta sama sytuacja odnosi się do Muzeum Katyńskiego. Zrobiono tam jeden przetarg.
Przypomnę, że Europejska Konwencja Dziedzictwa Archeologicznego wyraźnie mówi, że archeologia to są minione epoki. Ostatnią minioną epoką jest Średniowiecze liczone od upadku Konstantynopola w 1453 roku i od tego czasu liczą się czasy nowożytne, w których nie powinno być żadnych badań archeologicznych, a jeżeli są, to jest to wyciąganie państwowych pieniędzy. Nadmienię, że owa konwencja mówi, również, że wszelkie zabytki odkryte przy badaniach archeologicznych mają być natychmiast zakonserwowane. Jak widać na Cytadeli, badania zostały zakwalifikowane jako archeologiczne, zabytki były nie archeologiczne, tylko nowożytne, więc zostały zniszczone, nie mając żadnego znaczenia dla archeologów.


Wrócę do Pani Gawin. Napisałem emaila do sekretariatu Pana Glińskiego z prośbą o spotkanie. Sekretarz Pana Glińskiego w rozmowie telefonicznej powiedział mi, że nie ma możliwości spotkać się z Panem Ministrem, ponieważ jest bardzo zajęty i polecił, abym umówił się na rozmowę z Panią Gawin. Napisałem emaila do sekretariatu, a potem po kilku dniach zadzwoniłem. Okazało się, że sekretariat nie otrzymał żadnego emaila ode mnie. Wysłałem drugi raz. Też nie dotarł. Podobno dopiero za trzecim razem dotarł email. Zadzwoniłem do sekretariatu w piątek i Pani Sekretarka odpowiedziała mi, że nie ma jeszcze decyzji dotyczącej spotkania. Prosiłem o szybką decyzję, gdyż te wszystkie patologie narastały. Ponownie zadzwoniłem w poniedziałek. Pani również powiedziała, że nie ma jeszcze decyzji dotyczącej spotkania. Prosiła, żebym zadzwonił za dwa dni. Od tego momentu sekretariat przez pięć miesięcy nie odbierał ode mnie telefonu, pomimo, że dzwoniłem o różnych porach dnia. Moi znajomi się w tym czasie dodzwaniali, a ode mnie nie odbierano telefonu. Zwróciłem się z powrotem do Sekretarza Pana Glińskiego i opowiedziałem mu wszystko. Po rozmowie z nim po dwóch dniach zadzwoniłem do sekretariatu Pani Gawin i Pani sekretarka po pięciu miesiącach odebrała wreszcie telefon ode mnie. Po moim zapytaniu, dlaczego nie odbierano ode mnie telefonu przez tyle miesięcy, Pani skwitowała całą sytuację milczeniem. Myślę, że nie muszę tłumaczyć zaistniałej sytuacji. W tym urzędzie wymieniono tylko górę, a dół został ten sam. Minęło kilka tygodni zanim trafiłem z dwoma kolegami przed oblicze Pani Gawin. Przedstawiliśmy swoje stanowisko. Wcześniej oczywiście dostarczyliśmy materiały dotyczące korupcji. Spotkanie to, wręcz nas załamało. Pani Gawin widać było, że weszła w retorykę poprzedniej władzy i ludzi, którzy po tej władzy tam pozostali. Jako Dr. Historii, nie miała pojęcia o sprawach wojskowości. Pani Gawin twierdziła, że Rosjanie budując Cytadelę zniszczyli Warszawę. W tym czasie Warszawa nie była tak rozbudowana, jak ma to miejsce dzisiaj. Rzeczywiście przy budowie Cytadeli zniszczono trochę domów i kilka kościołów. Domy i kościoły można odbudować, ale Cytadeli nikt już nie odbuduje, bo nie będzie takiej potrzeby. Pani Gawin twierdziła, że postawienie Cytadeli zablokowało rozwój Warszawy. My jesteśmy przeciwnego zdania, gdyż był to drugi co do wielkości garnizon po Petersburgu. Dzięki temu żołnierze dawali pracę ludności miejscowej, korzystali z ich usług i zaopatrywali się u nich w towary. Wyobraźmy sobie, że dzisiaj wojsko opuściłoby np. Żagań, co by się stało z ludnością cywilną, jaki był by ich byt ? Kolejnym spornym argumentem było to, że Pani Gawin stwierdziła, że Cytadela była i jest symbolem uciemiężenia Polaków przez Rosjan i trzeba z tego złego symbolu zrobić symbol dobry. Jak widać politycznie walczy się z zabytkami. Powiedziałem Pani Gawin, że nawet Józef Piłsudski nie pozwolił swoim urzędnikom zburzyć Cytadeli, którzy używali tej samej argumentacji. Piłsudski mówił urzędnikom, że Cytadela nie była symbolem uciemiężenia Polaków przez Rosjan, tylko bazą wypadową Rosjan na Europę Zachodnią. W każdej twierdzy, zamku, fortyfikacji były więzienia w których katowano ludzi. Pani Gawin jako osoba, która powinna stać na straży ustawy ochronie zabytków, twierdziła, że ustawa jest zła, (więc ja zrozumiałem, że tak jakby jej nie było) i że do każdego zabytku trzeba podchodzić indywidualnie. Powiedziałem Pani Gawin, że te same słowa padały z ust jej poprzedników, w poprzedniej kadencji Sejmu. Nie ma takiego zapisu w żadnej ustawie, ani jakimkolwiek kodeksie prawnym. Oczywiście o koszarach Gwardii Koronnej Pieszej SAP nic nie wspomniała. Kolejną sprawą było powtórne powiadomienie Pani Gawin o przekrętach w muzeach, o szkodliwej działalności dyrektorów tych placówek. Pani Gawin ku naszemu zdziwieniu powiedziała, że jak mamy taką wiedzę, to żebyśmy zgłosili ją do CBA. Powiem szczerze, że mnie zatkało. W ogóle nie była tym zainteresowana, jakby nie dotyczyło to jej resortu. W każdym razie po około 30 minutach Pani Gawin opuściła spotkanie zostawiając nas z urzędnikami i Panią mecenas, która jak się później okazało, jest koleżanką poprzedniego SKZ. Przez dwa lata urząd GKZ nie napisał nowej ustawy o ochronie zabytków, mimo zapewnień, że w pierwszej kolejności to zrobi. Mieliśmy w tym uczestniczyć jako czynnik społeczny. Od tamtej pory kiedy było spotkanie nikt się do nas więcej nie odezwał, pomimo zapewnień, że będą z nami w kontakcie.

Dopisano tylko do ustawy o ochronie zabytków zwiększenie sankcji dla hobbystów, poszukujących śladów po I i II wojnie światowej. Niedopuszczalne jest skazanie kogoś na 2 lata więzienia, podczas gdy przepisy ustawy nie są jasne :
ZABYTEK - nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową (art. 3 ust. 1 ustawy z ...27 paź 2009
Z tej definicji wynika to, że jak Sąd wezwie konserwatora na sprawę jako biegłego, to jak konserwator zabytków będzie chciał żeby kogoś sąd skazał, to powie że dana rzecz jest zabytkiem, a jak nie będzie chciał, żeby ktoś poniósł odpowiedzialność, to powie, że dana rzecz nie jest zabytkiem. Patologia.
Cała ta sprawa, ma na celu pozbycia się konkurencji w postaci poszukiwaczy, których 99 % szukała głównie przedmiotów z I i II wojny światowej, a nie chodzi po stanowiskach archeologicznych.
Drugi cel jest taki, że archeolodzy wykonują pseudo badanka koparką, aby było szybciej, bo liczą się pieniądze za badanka, a nie zabytki. W większości tych badań sprawozdania są lakoniczne, czyli nic nie wnoszące do nauki, a taki jest cel tych sprawozdań, ponieważ archeologia jest nauką inwazyjną i jak się nie zrobi porządnych sprawozdań z badań, to tak jakby ich w ogóle nie było. Zabytków prawie nie ma, ze względu, że trzeba by je konserwować za pieniądze, które archeolog ma przeznaczone na własny zysk. Jak widać Hobbysta przeszukuje taką ziemię wywiezioną z placu budowy i okazuje się, że znajduje w niej zabytki wyrzucone przez archeologa. Tym samym weryfikuje jego pracę. Tego boją się archeolodzy.
A najważniejszą sprawą jest to, aby tym przepisem karania stworzyć furtkę, żeby popłynął szeroki strumień milionów na fikcyjne badania archeologiczne dotyczące I i II wojny, czyli pseudo badania archeologiczne w czasach nowożytnych. Nadmienię w tym miejscu, że archeolodzy na studiach nie mieli godziny o czasach nowożytnych i nie po to, tyle lat państwo ich kształciło, aby zajmowali się czymś, na czym się kompletnie nie znają i zabierają chleb innym zawodom, takim jak np. inżynier budowlany. O I i II wojnie światowej wiemy wszystko. Są zdjęcia ludzi, odciski palców, wiadomo jak się ludzie ubierali, co jedli, gdzie pracowali, jak mieszkali. Ja rozumiem, że archeolodzy tego nie wiedzą i teraz chcą nam o tym wszystkim opowiedzieć. Biorąc pod uwagę, ze Polska jest jednym polem bitwy, dojdzie do tego, żeby zasadzić drzewko na ulicy będzie potrzebny archeolog, który za każde takie działanie pobierze sowite wynagrodzenie. Doprowadzi to do paraliżu gospodarki i solidnych przestojach w firmach. Nie wspomnę już, że te przepisy zniszczyły już całe kolekcjonerstwo prywatne w Polsce, ponieważ archeolodzy chcą być jedynymi beneficjentami zabytków. Archeolodzy wykorzystują do rozprawiania się z hobbystami policję, w której też jest mnóstwo poszukiwaczy. Jak widać z załączonego materiału, archeolodzy są w dalszym ciągu bezkarni, a społeczeństwu zakładają pętlę na szyję. Tak naprawdę dotyczy to wszystkich. To wreszcie musi się skończyć.


Pani Gawin ostatnio rozdawała nadania Rzeczoznawcą MKiDN. Odbierało je około 20 osób. Po tych nadaniach udawała, że ktoś do niej dzwoni i wyszła z sali, oczywiście zapewniała, że wróci. Nie wróciła, to stary numer, aby pozbyć się niewygodnych pytań od ludzi. Nadmienię, że do tej pory Rzeczoznawcami MKiDN, byli ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z daną dziedziną np. Rzeczoznawcą do budownictwa obronnego, była Pani od terenów zielonych. Kolejnym takim przykładem Rzeczoznawcy od budownictwa obronnego był muzealnik, który znał się tylko na zamkach do XVI wieku. Od XVI wieku budownictwem obronnym zajmowali się już inżynierowie budowlani. Wybierano takich Rzeczoznawców, aby bezmyślnie podpisywali wszystko, co miało na celu niszczenie fortów i pozyskiwanie pod nimi gruntów.

Przykład takiej sprawy, to FORT CHRZANÓW na Bemowie. Prokurator okręgowy nie analizuje spraw w kontekście aktów prawnych, a naiwnie przychyla się do odpowiedzi urzędników, że wszystko jest w porządku. Urzędnicy mu napisali, że wszystko jest w porządku, to on, tak nam odpisuje. Uważa, że nie istnieje sprzeczność działań urzędników z normującym te działania prawem. Ostatnie 10 hektarów działki kupione przez dewelopera za 10 % wartości czyli 3 mln. Urzędnicy publicznie wykazują ochronę konserwatorską przy pracach związanych z fortami, a tak naprawdę jest to kompletna likwidacja tych zabytków, pod tajemniczym pojęciem współczesnych uzupełnień. Na zachodzie koszary, twierdze czy forty, posiadają jeszcze oryginalne kraty, bramy, okna. U nas zabytki takie to istna ruina wpisana do rejestru zabytków, które są zdekompletowane, poniszczone i są łakomym kąskiem na odzysk gruntów budowlanych. Nigdy nie wzięto prawdziwego specjalisty do konsultacji, takiego jak Dr. Inż. Bogusław Perzyk, bo on by nigdy nie pozwolił zniszczyć fortu. Brano tylko miernoty, które były dumne z tego, że poproszono ich o opinię, która z resztą miała wyglądać tak, jak sobie życzył zlecający. Ostatnie nadanie rzeczoznawców, w poprzedniej kadencji Sejmu nastąpiło po roku od wyznaczonej daty. Nominacje zostały nadane na 3 lata, a nie jak powinny zostać nadane na 4 lata. Świadczy to o tym, że ludzie potrzebni ministrowi nie złożyli w terminie dokumentów. Stało się to z korzyścią dla ministra, bo mianował ludzi, którzy byli mu potrzebni. Na tę kadencję już o osobach mianowanych na rzeczoznawców, nie było można wyczytać dokładnych informacji na stronie MKiDN. Zatrudnia się ludzi, którzy nie mają związku ze sprawą np. architektów.

Kolejnym takim przykładem jest Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków. O wyjaśnienie sprawy dotyczącej trybu powoływania członków Rady pisaliśmy do Wojewody, który zrzucał udzielenie nam odpowiedzi na Konserwatora Wojewódzkiego. Na kilkanaście osób mogących zasiadać w Radzie, było ich 8 czy 9. Oczywiście tylko : archeolodzy, architekci i historycy sztuki. Żadnych osób znających się na zabytkach techniki. Przecież w Polsce są zabytki takie jak : samochody, statki, samoloty, forty, maszyny techniczne. Ten sam mechanizm, ludzie podpisujący wszystko co trzeba, na czym się nie znają. Posiadam protokoły ze spotkań tej Rady, uzyskane przez Posła z interwencji poselskiej. Te akurat dotyczyły Teatru Żydowskiego przy Placu Grzybowskim. Mówią same za siebie. Rada zastanawia się jak uratować przed deweloperem Teatr. Jeden członek mówi, żeby wpisać go do rejestru, ale to jest za słabe. Drugi mówi, żeby wpisać cały Plac Grzybowski do rejestru zabytków, też za słabe. Trzeci wpada na genialny pomysł, aby pomajstrować przy ustawie i przesunąć minione epoki, to coś takiego jak już raz było : „ lub czasopisma”. Mam na to dokumenty. Komentarza chyba do tego nie trzeba.

Kilka lat temu w ustawie o ochronie zabytków zmieniono przepis nakazujący powiadamianie przez służby celne, służb konserwatorskich jak np. wyjedzie wystawa czasowa z muzeum za granice i w wyznaczonym czasie nie wróci lub wróci nie kompletna, to służby celne miały obowiązek powiadomienia niezwłocznego służb konserwatorskich. Ten przepis został zniesiony. Nie muszę opisywać skutków takiej decyzji. Nie wiadomo co wyjeżdża i co wraca. Nikogo to nie interesuje. Można wywieźć z wystawą przedmioty, które archeolodzy będą chcieli np.: sprzedać na giełdach zagranicznych. To jest furtka. I wysoce prawdopodobne jest, że z niej korzystają, bo na wielu zagranicznych aukcjach są przedmioty archeologiczne opisane jako, że pochodzą z Polski.


Do tej pory, zezwolenie na poszukiwania zabytków trzeba było posiadać, na poszukiwania w miejscach wpisanych do rejestru zabytków lub na stanowiskach archeologicznych, ponieważ ustawodawca nie chciał ograniczyć praw obywatelskich. Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu, przy uwalnianiu zawodów nieprawnie dopisano do ustawy o ochronie zabytków „ i poszukiwań”. Nie miało to nic wspólnego z uwalnianiem zawodów, a wręcz przeciwnie. Oznaczało to, że zgodę na poszukiwania trzeba mieć również na własnej działce, co usankcjonował Minister Kultury rozporządzeniem wydanym na miesiąc przed upływem kadencji Sejmu. W tym samym uwalnianiu zawodów w Sejmie, zlikwidowano również kwalifikacje do pracy przy zabytkach, które od lat były w każdym rozporządzeniu MKiDN, po to by bezkarnie niszczyć forty warszawskie. Zmieniono Art. 37 punkt 2. Jak widać zmiany te nie mają na celu ochrony zabytków, a wręcz mają ułatwić ich unicestwienie. Przykład Cytadeli Warszawskiej, gdzie badania zostały zakwalifikowane jako archeologiczne, a zabytki w postaci reliktów, piwnic koszar Gwardii Koronnej Pieszej Stanisława Augusta Poniatowskiego nie zostały zakonserwowane po odkryciu, a tym samym zostały zniszczone. Art. 6 punkt 1, d wyraźnie mówi, że ochronie podlegają, bez względu na stan zachowania dzieła budownictwa obronnego, a tym bardziej, Cytadela, którą chronił wpis do rejestru zabytków i ustawa o ochronie zabytków. Mówiliśmy o tym Pani Gawin, ale do tej pory nic z tym nie zrobiła.
Art. 6. o ochr. zabyt.
Zabytki objęte ochroną i opieką
1.Ochronie i opiece podlegają, bez względu na stan zachowania:
1)zabytki nieruchome będące, w szczególności:
a) krajobrazami kulturowymi,
b) układami urbanistycznymi, ruralistycznymi i zespołami budowlanymi,
c) dziełami architektury i budownictwa,
d) dziełami budownictwa obronnego,
e) obiektami techniki, a zwłaszcza kopalniami, hutami, elektrowniami i innymi zakładami przemysłowymi,
f) cmentarzami,
g) parkami, ogrodami i innymi formami zaprojektowanej zieleni,
h) miejscami upamiętniającymi wydarzenia historyczne bądź działalność wybitnych osobistości lub instytucji;
Architekci nic nie mają do fortów Art. 6 punkt 1, C wyraźnie o tym mówi. Punkt C i D są rozdzielone.
Art. 108. Niszczenie lub uszkadzanie zabytku
Dz.U.2017.0.2187 t.j. - Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami
1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Również definicja zabytku archeologicznego :
Zabytek archeologiczny – zabytek nieruchomy, będący powierzchniową, podziemną lub podwodną pozostałością egzystencji i działalności człowieka, złożoną z nawarstwień kulturowych i znajdujących się w nich wytworów bądź ich śladów albo zabytek ruchomy, będący tym wytworem.
Jest tak skonstruowana, aby archeologom pozwalała trzymać w domu zabytki archeologiczne. Treść tego przepisu mówi, że zabytkiem archeologicznym można nazwać rzecz, która leży w ziemi w warstwach kulturowych. Jeżeli się go wyjmie z ziemi i nikt o tym fakcie nie będzie wiedział, wtedy taką rzecz, będącą bez kontekstu nawarstwień kulturowych, nie można już nazwać nawet zabytkiem. To po prostu rzecz. Jak widać od wielu lat nie zmienia się tych przepisów, bo są wygodne dla archeologów. Czym mętniejsze przepisy tym lepiej.

Składaliśmy do konserwatora miejskiego wiele pism w związku z budową na fortach warszawskich apartamentowców. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi ani dokumentów. W tęj sprawie, wysoce prawdopodobne jest, że zamieszane są osoby reprezentujące firmę Archaios S.p. z o.o powiązane z byłym SKZ.
Firma Archaios S.p. z o.o. to :
1.Były Wiceprezydent Miasta Stołecznego Warszawy -Główny Konserwator Zabytków,
2.Były Wojewódzki Konserwator Zabytków, który został zdjęty ze stanowiska za przekręty
3. Człowiek z branży budowlanej.
Na ich stronie można wyczytać, że zajmują się między innymi załatwianiem zezwoleń itp. Dotyczących różnych inwestycji przy zabytkach. Właśnie te cztery forty, o dokumentację, których prosiliśmy od Konserwatora Miejskiego, a której nie dostaliśmy, znajdują się w spisie prowadzonych różnych działań na stronie tej firmy .
Widać, że w zleceniach tej firmy nie ma drobnicy, same grube projekty za ciężkie pieniądze. Wysoce prawdopodobne, że zlecenia są z rozdań urzędniczych. Warto by dokładnie przyjrzeć się powiązaniom tej firmy z byłym Konserwatorem Stołecznym, również dotyczących innych decyzji. Raz na zawsze trzeba rozwiązać problem, polegający na tym, że jak, jakiś urzędnik odchodzi ze stanowiska, zakłada własną firmę to ma większe szanse na rynku, ponieważ wiele lat siedział na wysokim stołku i będzie się podpierał wypracowanymi przez lata układami w załatwianiu sobie robót. Inni przedsiębiorcy nie mają szans z takim układem. Trzeba wprowadzić przepisy, które zapobiegną takim przypadkom.

Kolejnym problemem jest wyciągnięcie konserwatorów spod kontroli urzędników. To jest główna przyczyna układów i korupcji. Konserwator np.: miejski zawsze ulegnie naciskom np.: Prezydenta Miasta, w przeciwnym razie straci pracę.

Kolejna sprawa wyciągania państwowych pieniędzy to : poszukiwanie ukrytego Archiwum Bundu w Ogrodzie Krasińskich wpisanym do rejestru zabytków. Na koniec roku u SKZ zostały na koncie pieniądze, no to trzeba je wyciągnąć z budżetu. Pod koniec października SKZ wydał decyzję archeologom na poszukiwanie skarbów koparką w miejscu wpisanym do rejestru zabytków. Nadmienię, że jedyną metodą badawczą archeologów w Polsce, są badania archeologiczne. Nie zrobiono żadnej dokumentacji. Kolejne dwie decyzje były na rzekome pseudo badania archeologiczne, a tak naprawdę na wkopanie się w głąb fundamentów budynku, co oznacza, że są to roboty budowlane, jeżeli wkopanie w głąb fundamentów jest poniżej jednego metra. Na to potrzebne są specjalne przeszkolenia BHP- prawo budowlane. Archeolodzy wykonują wszystko, bez żadnych uprawnień i nikt tego nie widzi. Na całą tę szopkę dwu miesięczną przeznaczono 225 tysięcy zł. Te pieniądze otrzymało Muzeum Historyczne Miasta Warszawy, które nam napisało, ze posiada 6 archeologów i że te pseudo badania robili sami. Fakty jednak przeczą tym opowieściom. Muzeum HMW dało z całej sumy 190 tysięcy złotych Stowarzyszeniu Starożytników, bez przetargu, 10 tysięcy czy 20 tysięcy firmie, która zajmowała się zielenią w Ogrodzie Krasińskich, a samo MHMW zarobiło na tym około 20 tysięcy zł. Czyli, po układzie od razu założono, że te pieniądze otrzyma Stowarzyszenie Starożytników. Jakie mogą być badania archeologiczne w czasach nowożytnych. Wiadomo, że po wojnie Biuro Odbudowy Stolicy przeszukiwało te piwnice w poszukiwaniu ofiar Powstania Warszawskiego i Powstania w Getcie. Budynki zostały rozebrane do piwnic, a pozyskaną cegłę wykorzystano do odbudowy Stolicy. Czego nie wiemy o drugiej wojnie ? Są zdjęcia ludzi, odciski palców, wiadomo gdzie mieszkali, co jedli jak się ubierali, gdzie pracowali, jaka była moda. Wiemy wszystko. Pesudo badania to wyciąganie państwowych pieniędzy. Nadnienię, że tak archeologów interesowały współczesne przedmioty, które znaleziono w trakcie tych pseudo badanek, czyli stare kubki, maszynę do szycia, kawałki starego radia, że zostawili je na brzegu wykopu i w nocy przyszli złomiarze i wszystko zabrali. Tak wygląda archeologia współczesna.

TWIERDZA MODLIN- Następuje likwidacja, na fortyfikacjach mają powstać budynki, nie obok tylko bezpośrednio na umocnieniach. Dlaczego wieży Eiffla nie postawili na piramidzie Cheopsa. Następuje całkowita kontrolowana likwidacja zabytków. Budowla nie jest gruntem budowlanym. Dziłobitnia Michałowska czy fort św. Michała. Burmistrz krzyczy w całej Polsce, że jego działania mają na celu ochronę tego zabytku a w rzeczywistości likwiduje wszystko. Rolą konserwatorów miejskich jest uwiarygadniać, że to wszystko jest zgodne z ochroną zabytków, a w rzeczywistości, to kontrolowana eutanazja. Budowle wpisane do rejestru zabytków zostały zniszczone, nic ich nie ochroniła, żadna ustawa, czy wpis do rejestru. Powstał w Nowym Dworze urząd konserwatora miejskiego, który ma pilnować inwestycji na Twierdzy Modlin. Do 2012 roku nie było tego urzędu, w tym mieście, ale konserwatorzy wyczuli pieniądze i dlatego powstał. Ma uwiarygodnić, że działania są profesjonalne, bo nadzorowane przez konserwatora. Nie można wpisać do rejestru zabytków w Modlinie budowli fortecznych, które znajdują się na terenie lasów państwowych, bo to kolejne państwo w państwie. Kilka lat temu był taki wniosek postawiony, ze względu na ich częściową likwidację przez Lasy Państwowe. Lasy państwowe zaczęły wyburzać te budowle -na jakiej podstawie? To co stało 100 lat jest celowo burzone, przez jakieś firmy zewnętrzne, które dostają pieniądze za wyburzanie tego , to kolejny absurd . Nikt już żadnego fortu nigdy nie wybuduje, bo nie będzie takiej potrzeby. Najpierw wypatroszono wszystko ze środka tych fortów, a teraz następuje likwidacja tego co pozostało. Wszystkie projekty robi się z założeniem niszczenia.

FORT POMIECHÓWEK –został podzielony na działki. Burmistrz i działkowicze milicjanci i wojskowi. Komuna wydała im jeden fort, a dwa forty kupili od agencji mienia wojskowego. Założono stowarzyszenie opieki nad fortem. Celem jego było podzielenie na kawałki i wpis do ksiąg wieczystych. Gmina wydała zgodę na parcelację, wbrew kodeksowi cywilnemu, który mówi, że się nie dzieli całości. Każdy fort jest inny i już takich budowli nie będzie. Zrobiono to bez żadnej zgody organów konserwatorskich. Lasy państwowe i leśnictwo Pomiechówek zaczęło niszczyć baterię ziemną Twierdzy Modlin – 100 metrów długości w Gminie Pomiechówek. 3 czy 4 lata temu był wniosek do konserwatora o ochronę tego. Konserwator udaje, że nie wie o co chodzi.

MEDIA- Żadne media nie chciały poinformować społeczeństwa, o tym co się dzieje wśród archeologów, mimo to, że takie informacje od nas dostawali. Archeolodzy, którzy nie dostali się do zawodu, poszli do pracy w tzw. kulturze. Pracują w gazetach czy rozgłośniach radiowych, pisząc czy udzielając informacji o kulturze. To zmowa lojalności zawodowej. O hobbystach w każdym radio czy TV można usłyszeć, o archeologach w minimalnym stopniu. Kryją ich przekręty.

HASŁA PATRIOTYCZNE. Wykorzystują szczytne hasła patriotyczne, nazwiska i historię, aby wyciągnąć pieniądze od państwa, na różnego rodzaju projekciki, które nie są archeologią.
ZMIANA USTAWY O OCHRONIE ZABYTKÓW.

A. Konserwatorzy nie mogą być podlegli pod miasto.
B. Wszelkie prace przy zabytkach we wszystkich miastach powinny być centralnie konsultowane, aby nie niszczyć naszej polskiej wartości kulturowej.
C. Definicja zabytku powinna zostać zmieniona. Czasokres zabytków archeologicznych na stronach zachodnich to nawet ludy nie piśmienne

EUROPEJSKI FUNDUSZ RYBACKI – wykorzystuje się pieniądze z tego funduszu do tzw. ratowania zabytków. Cała sprawa polega na tym, że te działania są bezprawne. Ktoś znalazł furtkę do takiego działania. Przykład takiego działania to: Twierdza Modlin i Międzyrzecki Rejon Umocniony.
Gmina Międzyrzec, gdzie burmistrz tego miasta mając postawionych kilkanaście zarzutów korupcyjnych, w czasie trwania jego kadencji, dostał 550 tysięcy zł, z europejskiego funduszu rybackiego na zniszczenie największego bunkra PzW 717 z funduszy europejskich. Z ustaleń jakie poczyniłem do rejestru zabytków w pasie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, zostały wpisane same bunkry, a nie cały pas ziemi. Zabytek ten został, tym samym, rozebrany w majestacie prawa. Lubuski wojewódzki konserwator zabytków zapytany, kto konsultował projekt, mówi, że pracownicy urzędu, którzy się samodoskonalą. Ja też mogę się sam doskonalić : fryzjer, archeolog, policjant, prokurator, sędzia. Ile zawodów mogę wykonywać.
Twierdza Modlin i szlak historyczny wokół Legionowa został również sfinansowany z tego funduszu. Na jakiej podstawie ?

FORT ZEGRZE – Do dzisiaj nie jest wpisany do rejestru zabytków, ten unikalny fort. Powstała dziwna bariera, nie pozwalająca go wpisać do rejestru zabytków. Jedyny najlepiej zachowany w Polsce fort Rosyjski górski i jakoś go, nie można wpisać do rejestru zabytków. Sprawa tego fortu była w 2007 roku złożona do CBA, ale też została zamieciona pod dywan. Stowarzyszenie, które je złożyło nie dostało nawet odpowiedzi od CBA.

BUDOWA KONTENEROWNI – PORT PÓŁNOCNY 2 – bunkry z pierwszej wojny niemiecki i polskie po 45 roku. Konserwator miejski uznał, że to nie są zabytki i je wyburzono.

W latach 90 – Świnoujście- za 250 tyś wyburzono unikalne fortyfikacje a inwestor, który miał wybudować domki letniskowe zniknął. Nikt nie konsultuje tego z inżynierami budowlanymi

NARODOWE CENTRUM NAUKI – Sprawa przyznania dotacji na współczesne badania Instytutowi Archeologii 1,5 mln zł. Archeolodzy nie umieją odtworzyć tego co było 100 lat temu, to jak można im wierzyć, że jest prawdą to co odkrywają sprzed 1000 lat. Twierdzą, że my nic nie wiemy na ten temat. A okazuje się, że to oni nic nie wiedzą na ten temat, skoro nawet jednej godziny nie mieli na studiach z tego czasookresu. Dyrektor NCN odpisuje, chcąc ukryć sprawę projektu, że UW jest przedsiębiorstwem. Myślałem, że umrę ze śmiechu na zawał. Ludzie, wiem, że szkoły, uczelnie i różne instytucje wystawiają faktury VAT i odprowadzają ten podatek do Skarbu Państwa, ale to nie są przedsiębiorstwa tylko uczelnie. Gdyby były to przedsiębiorstwa to nazywały by się Przedsiębiorstwo a nie szkoła. Żeby coś nazywało się uczelnią albo szkołą musi spełniać odpowiednie warunki. Za 1,5 miliona dowiedzieliśmy się, że żołnierze kradli wszystko z chałup, bo pani archeolog znajduje to teraz w okopach i druga fantastyczna wiadomość naukowa, która będzie zapewne wpisana do księgi Guinnesa odkryć, to, to, że jak żołnierz zgubi guzik to nie może kupić sobie drugi, tylko musi sobie go zrobić. EUREKA

MUZEUM MORSKIE W GDAŃSKU- Otrzymało 180 tys. zł na wydobycie samolotu z dna Bałtyku. Co się stało z tymi pieniędzmi skoro wszystkie służby, które przy tym pracowały robiły to społecznie?

WOJSKOWY INSTYTUT HISTORYCZNY- Został zlikwidowany jako jednostka naukowo badawcza. W Niemczech taki sam instytut kontroluje i pilotuje wszystkie budowle związane z historią wojska, a archeolodzy są tylko siłą pomocniczą. Zlikwidowano jako jednostkę naukowo badawczą a przekształcono to w GZP Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego, które wydaje broszurki o niepodległości, czyli w jakiś sposób nawiązujące do jakiejś propagandy.

BADANIA ARCHEOLOGICZNE. Pracownicy muzeów, pracują na etat w państwowych instytucjach, mają pozakładane prywatne firmy i w godzinach pracy wykonują fuchy, zamiast wykonywać działalność statutową muzeów. Albo są zatrudniani przez kolegów z innych instytucji państwowych. Państwo płaci im zus i pensję. Niektórych nie było 4 lata w pracy, to, to co mam udokumentowane, a może i dłużej. Pracownik dzielił prawdopodobnie się pieniędzmi z dyrektorem i WKZ. Po złożeniu sprawy do sądu z art.258 kk, Sąd okręgowy mówi, że pan poseł nie jest poszkodowany tylko Skarb Państwa i wysyła pismo do muzeum, aby samo na siebie złożyło doniesienie. Który przestępca złoży na siebie doniesienie ? Sprawy nie ma. Pani Gronkiewicz Waltz ukrywała dokumenty i do dzisiaj ich nie dostaliśmy, w których czarno na białym są przekręty tych ludzi. Początkowo odpisywała nam za konserwatora SKZ na interwencje poselskie, chcąc uwiarygodnić jego stanowisko. Potem pani Gronkiewicz i SKZ przestali nam zupełnie odpisywać na interwencje poselskie.

W tym wypadku badań archeologicznych sprawa trafiła do sądu 24.04.2015 roku. Dwa dni przed sprawą wyszło rozporządzenie MKiDN, w sprawie którą zgłaszaliśmy do sądu. Do urzędu konserwatorskiego, po decyzje na badania archeologiczne przychodził archeolog, a dwa dni przed nasza sprawą zmieniono to, że przychodzi inwestor, co miało ukryć archeologów. Cała ta sprawa pokazuje, że całe to środowisko konserwatorskie działa jak mafia. Wysoce prawdopodobne, że prokuratura informowała nielegalnie niektórych archeologów, o tym co się dzieje w prokuraturze. W przeciwnym razie skąd by wiedzieli. Przygotowanie takiego rozporządzenia zajmuje wiele czasu i żeby było prawem też potrzeba czasu. Skąd zatem dużo wcześniej wiedziano, że musza zrobić taką zmianę, aby ukryć archeologa. Oficjalna sprawa się nie toczyła, bo odmawiano wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

METODA ARCHEOLOGICZNA, PRAWO ARCHEOLOGICZNE- Nie ma żadnej metody archeologicznej, ani prawa archeologicznego. Archeolodzy stosują metody, które zostały opracowane na potrzeby innych dziedzin nauki i zawodów. Doły ludzie kopali zanim na świecie byli archeolodzy. Zrobili z siebie znawców od wszystkiego, którzy nie muszą mieć żadnych uprawnień. Gdyby to była prawda, że istnieje metoda archeologiczna, to wszyscy którzy kopią dołki lub robią pomiary zostali by oskarżeni, o robienie nie legalnych badań archeologicznych. Oni mają badać ślady ludzi z minionych epok i to jest ich zadanie, a nie mówić nam co było 50 lat temu. To oni nic o tym nie wiedzą i wmawiają nam, że jak oni nie wiedzą, to nikt nie wie. Są próby stworzenia prawa archeologiczne, czyli nie istnieją badania naukowe archeologiczne, które nam mają mówić o ludziach z minionych epok, tylko teraz twierdzą, że jest tzw. metoda archeologiczna, która ma mieć zastosowanie, w każdym jednym przypadku materii która znajdzie się w wodzie lub ziemi . Dzięki temu ta bajka jest katalizatorem, który pozwala im wejść na obszar czasów nowożytnych. Konsekwencją takiego wejścia jest zburzenie prawa własności, wystąpienie przeciwko kompetencjom wielu zawodów oraz zburzenie struktury badań naukowych. To jest uderzenie w system prawny tzn. inżynier budowlany jest nie uprawniony do grzebania w ziemi, a oni tak, wszystkie zabytki nowożytne tzw. archeologiczne leżące w ziemi są własnością państwa – absurd. Teraz będą nam mówić, dlaczego samochód jeździ, albo znajdą koło od lokomotywy i będą nam mówić jak lokomotywa jeździ. Świat współczesny jest dla nich tabu, oni nie wiedzą nic, nikt nie ma prawa grzebać w ziemi nawet nogą, bo to są badania archeologiczne. Jest podział nauk i ludzie pracujący w różnych zawodach. a teraz oni są od wszystkiego. Tak samo wmawia się ludziom, że na wszystkie poszukiwania jest potrzebna zgoda konserwatora, co nie jest prawdą. Nauka została zhumanizowana. Następuje totalna zagłada ludzi z wykształceniem technicznym, a ich zadania przejmują dyletanci z wykształceniem humanistycznym.


LISTY POWSTAŃCZE z Muzeum Powstania Warszawskiego - Listy były specjalnie wywiezione za granicę, aby je lepiej sprzedać, Na kole w Warszawie można je było kupić od 150 do 200 zł za sztukę. Sprawa była celowo nagłośniona. Minister w czasie licytacji w Niemczech, ogłasza w TV, że jak zabraknie kasy to dołoży. Oznacza to, że zachęca do podbijania ceny. Wydano 900 tys. zł na ten cel. Był dziennikarz, który tę sprawę dokładnie opisał ze szczegółami i nazwiskami. Niestety zmarł.

GIERŁOŻ KWATERA HITLERA- Wydaje się pieniądze, aby zarobili koledzy, nie ma pieniędzy na prawdziwe ratowanie zabytków. W Gierłoży pękają bunkry i na ratowanie ich nie ma pieniędzy, a na ścieżkę dydaktyczną dla kolegów Zaproszony pan Ołdakowski na spotkanie, mówi, że mordowano więźniów Polaków i Żydów przy budowie kwatery Hitlera. Wszyscy się z tego śmieją, ponieważ te prace wykonywali robotnicy, którzy otrzymywali wynagrodzenie. Polskie społeczeństwo chciało w 1946 roku zachować to miejsce dla potomnych, a pan Żochowski teraz twierdzi, że to zło i występuje przeciwko ludziom, którzy walczyli za naszą wolność.

SPRAWA BIURA RZECZY ZNALEZIONYCH – Ta sprawa była popychana do przodu przez archeologów, dlatego, że w kodeksie postępowania cywilnego była furtka, która mówiła, że jak ktoś znajdzie jakieś przedmioty, których właściciel świadomie się wyzbył, to te rzeczy należą do znalazcy. Biuro rzeczy znalezionych zamknęło tę furtkę dla hobbystów, np.: wojsko w lesie w czasie wojny robiło rozbrojenie i świadomie porzucało przedmioty.

Oto przykłady okradzionych muzeów :

Z Muzeum Zamek Gorków w Szamotułach wyparowało kilkadziesiąt dzieł sztuki. Zaginęły drogocenne ikony. Kustosz podmieniał oryginały tanimi podróbkami. Zajmował się książką inwentaryzacyjną , w której roiło się od zmian korektorem.
- Złapano obywatela, który sprzedawał na allegro ceramikę z okresu neolitu, na której były oznaczenia muzealne. Okazało się że pochodzi z Muzeum we Włocławku , ale nie było sprawy bo w gazecie policyjnej napisano że kustosz muzeum nie zgłosił kradzieży. Pewnie chronił jakiegoś kolegę lub siebie, skoro nawet po fakcie ujawnienia afery nie zgłosił tej kradzieży.
W Krakowie kustosz i kierownik oddziału Archiwum Państwowe na Wawelu przez wiele lat wynosił historyczne dokumenty ( 450 sztuk ) takie jak przywileje, listy , dokumenty królewskie. Najstarsze były z początku 16 wieku. Wartość skradzionych dokumentów około 400 tyś zł.
-W czasie jednych wakacji rozmawiałem z panią, która pracuje w muzeum w Ostrowiu Lednickim, w którym są rzeczy wydobyte z jeziora i od wielu lat nic tam nie doszło do zbiorów. Natomiast archeolodzy z Torunia nurkują w jeziorze co roku. W 2007 roku było 15 namiotów z nurkami. Mówię do pani , że fajnie że nurkują, to będzie miała nowe przedmioty do muzeum. A pani odpowiada - pan chyba żartuje, nurkują przez 3 tygodnie od świtu do nocy i przynieśli do muzeum jeden nożyk. Pytam więc co się dzieje z tymi rzeczami? A ona mówi, że co 3 lub 4 dni przyjeżdża szef tych nurków i cały towar wywozi . Jeżeli się nie mylę to rzeczy wyłowione w tym jeziorze według prawa powinny zostać w miejscowym muzeum. A ja pytam czy władze o tym nie wiedzą, pani odpowiada, że wiedzą, ale przymykają oko. Trzeba zadać tu pytanie, gdzie są wywożone przedmioty i w jakim celu skoro przy tak dużym nakładzie pracy ludzkiej, jedna rzecz trafia do miejscowego muzeum? Przecież nurkowanie archeologów w tym jeziorze odbywa się niemal co roku. W takim razie gdzie są wydobywane przedmioty. Kto finansuje te rzekome badania ? Czy aby nie państwo ? Czy kiedykolwiek i gdziekolwiek przedmioty te były zewidencjonowane ? Czy aby nie trafiły za granicę ( do Niemiec ) na aukcje? Warto aby ktoś zainteresował się tą sprawą.
- W Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy zginęła 1/3 zbiorów, ponad 1000 przedmiotów, między innymi amulety, naczynia, monety, prasłowiańska ceramika z Pomorza, średniowieczna biżuteria, broń, figurki egipskie, które w Niemczech na giełdzie można sprzedać za 1200 euro za sztukę. Dyrektor muzeum kazała policjantom wpisać przybliżoną wartość skradzionych przedmiotów - 5 tyś zł. czyli 5 zł za sztukę. Myślę, że wiele osób chętnie kupi od pani Dyrektor eksponaty po 5 zł za sztukę. Umorzono sprawę ponieważ nie dało się ustalić sprawców.
- Z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi zginęło ponad 300 przedmiotów.
Prehistoryczne skrobacze, dłuta, biżuteria, naczynia i monety. Umorzono sprawę ponieważ nie dało się wytypować sprawców. Najbardziej mnie zaskakuje, to że archeolodzy z okręgu łódzkiego i lubelskiego przodują w ściganiu poszukiwaczy.
-Z Muzeum Historycznym w Gdańsku zginęła cała kolekcja broni XIX wiecznej 21 sztuk, które miały iść na wystawę. Wyniósł ja kustosz, który był wnukiem Jarosława Iwaszkiewicza sławnego pisarza. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że w tym muzeum przepisywano od nowa książkę inwentaryzacyjną. Takie książki mają klauzulę wiecznej księgi czyli nawet po przepisaniu nie może być zniszczona, ale przypadkiem może się wszystko zdarzyć.
Pod Toruniem jest mała miejscowość Gzin w której mieszkał pan Wacław – rolnik. Po wojnie jako dziecko wracając ze szkoły często przechodził z kolegami koło figurki, przy której się zatrzymywali i szukali łusek karabinowych. Któregoś razu pan Wacław oczywiście będąc dzieckiem znalazł w tym miejscu pudełeczko w którym było osiem złotych dwudziesto-dolarówek. Podzielili się we czterech po dwie każdy. Wracając do domu spotkał kolegę, któremu się pochwalił znaleziskiem. Usłyszał to stojący obok mężczyzna, który zabrał mu te monety. Pan Wacław pobiegł z płaczem do domu. Mama powiedziała mu, że nic nie może zrobić ponieważ za posiadanie dolarów idzie się do więzienia. Mężczyznę , który zabrał chłopcu monety zatrzymała milicja przy próbie ich sprzedaży. Powiedział skąd je ma. Chłopca siedmioletniego wzięto na komisariat i spałowano mu stopy aby powiedział gdzie jest reszta. W 64 lub 65 roku już jako rolnik orał swoje pole. Obejrzał się i zobaczył mnóstwo porozrzucanych monet. Wyorał skarb. Nauczony pałowaniem w stopy grzecznie zebrał całe wiadro monet i zawiózł je do Muzeum w Toruniu. Na miejscu pan wypłacił mu 300 zł bez żadnego pokwitowania. Kilka lat temu pan Wacław miał 84 lata i był chory na raka. Ale jego świadomość wzrosła. Udał się więc do muzeum w Toruniu aby to wypłaciło mu więcej pieniędzy za znalezisko. Pan Wacław powiedział, że już tych dużych srebrnych monet, które oddał tam już nie ma. Z wiadra monet została garstka tylko tych małych. Jak można wierzyć, że ludzie, którzy mają chronić dobro narodowe, je chronią, jeżeli są w stanie okradać muzea, w których przedmioty są wpisane w rejestr zabytków, przeprawiać księgi inwentarzowe lub podmieniać przedmioty. Jak można wierzyć, że prowadząc prace archeologiczne wszystko trafi do muzeum. Przecież z prac jest łatwiej wziąć przedmioty, bo nie są nigdzie wpisane w rejestr.
- W muzeum Narodowym jest 500 000 monet. Jedna trzecia zbioru od wojny jest nie skatalogowana, a czy w ogóle za naszego życia ktoś widział ten zbiór. Gdyby zarządzić kontrolę w muzeach, to włos by się zjeżył na głowie, czego tam już nie ma. Szczególnie depozytów numizmatycznych. W magazynach muzealnych często jest tak, że brakuje dokumentacji do znalezionych przez archeologów zabytków. I wedle światopoglądu archeologów takie zabytki są bezwartościowe, ponieważ są wyrwane z kontekstu. Tu przytoczę sprawę jednego poszukiwacza : - mówi Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Jest podejrzany o sprzedaż, kupowanie i wymianę przedmiotów pochodzących z przestępstwa lub nielegalnie posiadanych. Przesłuchanie kolekcjonera trwało do późnego wieczora. Prokuratura podaje jedynie, że podejrzany przyznał się do postawionego zarzutu. Znalezisko przejmie prawdopodobnie Skarb Państwa. Archeolodzy podkreślają jednak, że bezpowrotnie przepadła wiedza, którą dałoby się zdobyć przy ich wydobywaniu. Ale jak w muzeum zginie dokumentacja zabytków , które są w magazynie, to jest wszystko w porządku.
Słyszałem o kolejnych muzeach, w których dopatrzono się braków. Nie wiem czy sprawy te wyszły już na jaw poza muzeum. Jest to Muzeum w Wałczu, Ostrowcu Świętokrzyskim. Jestem pewien, że do tej listy powinno się dopisać jeszcze wiele innych muzeów. Już ten podany obraz jest przerażający. A jak któreś muzeum ma wątpliwości w sprawie tego co napisałem, to przed jakąkolwiek rozmową ze mną, od razu poproszę o książki inwentarzowe, ale nie te nowe już przepisane, tylko te poprzednie, których obowiązek jest przetrzymywać całe życie – wieczne księgi.
W wielu muzeach książki inwentarzowe są poprzekreślane i pokorektorowane, monety czy medale pozamieniane na gorsze stany lub ukradzione. Mówią, że nie kradną tylko idioci ,albo ci, którzy się kompletnie nie znają.

We wszystkich komendach policji powstały komórki do zwalczania przestępstw przeciwko dziedzictwu narodowemu, ściśle współpracujące z archeologami. Patrząc na to wszystko ogarnia mnie przerażenie, czy aby służby państwowe nie dały się wciągnąć w grę, która nazywa się likwidacja konkurencji ? Chodzi mi w tym miejscu o obywateli, którzy interesują się amatorsko rzeczami współczesnymi.

Kilka lata temu w Ermitażu pracował kustosz, który regularnie wynosił odznaczenia z muzeum. I to nie byle jakie – carskie. Potem nagle zniknął.
Po dwóch tygodniach jego nieobecności powołano na jego miejsce następnego kustosza. Przeprowadzono remanent. Okazało się, że brakuje około 200 odznaczeń. Putin dowiedziawszy się o tym zarządził półroczną kontrolę we wszystkich muzeach. Sale wystawowe były otwarte, ale w muzeach trwała szczegółowa kontrola. Ministerstwo kultury i Dziedzictwa Narodowego, które powinno kontrolować muzea tego nie robi. Jak już napisałem jest od prawidłowego, zgodnego z prawem rozebrania wszystkich zabytków nieruchomych. Kontrole w muzeach jeśli są, to takie aby za wiele nie wykazały. Jak wykażą za dużo, to problem mają obie strony. Poza tym jak skontrolować muzea, które nie podlegają pod Ministerstwo Kultury tylko pod miasto.
Za komuny niszczono zabytki w celach politycznych. Za wszelką cenę chciano udowodnić polskość ziem odzyskanych. Na śląsku i pomorzu przy budowach nie badano w ogóle terenów na których była prowadzona inwestycja.
10 czy 15 lat temu żeby inwestor wybudował coś w Polsce, prace archeologiczne prowadzone przez muzeum trwały 10 lat. Liczyła się ilość zabytków. Wtedy inwestor rezygnował. Dzisiaj np. prywatna firma archeologiczna lub muzeum, które może podnajmować prywatną firmę jest w stanie w ciągu roku zarobić na pracach archeologicznych na budowach od 3 do 5 milionów złotych !!!!!!!!!!!
Im lepsze układy tym lepsza inwestycja i więcej pieniędzy. W Gdańsku są setki afer a każda się zazębia. Trzeba słuchać inwestora, bo jak on zrezygnuje z danej firmy to skończą się pieniądze. Dziś zabytki są niczym . Gdy inwestorowi się spieszy dosłownie ziemia jest wyrzucana na ciężarówkę i wywożona za miasto. Archeolodzy nie są w stanie przeszukać budowy ani fizycznie ani technicznie. Jest tysiące miejsc, do których ją wywożą . Między innymi na Wyspę Sobieszowską, Żuławy Gdańskie- Wiślinka, Szadułki. Nawet ziemia jest dobrym towarem jeżeli ktoś potrzebuje podwyższyć podwórko. Zamiast na zakontraktowane miejsce za 200 zł wyrzucą ci wywrotkę gdzie chcesz. Gdy firma staje do przetargu, robi plan czyli między innymi, ile pieniędzy będzie na przebadanie ziemi, ile będzie kosztował nadzór archeologiczny lub badania archeologiczne, ile konserwacja zabytków itp. Wygrywa przetarg i okazuje się, że zabytków w czasie prac wyszło więcej niż przewidywał jej plan inwestycyjny. Wiadomo że skórę materiał i drewno trzeba poddać natychmiastowej konserwacji i jest ona kosztowna. Jeżeli firma zacznie konserwować nadwyżki zabytków idzie to z jej zarobku. W takim razie co zrobić – bezwzględnie wyrzucić. Gdyby to zrobił zwykły człowiek to by go zagryziono ale, że to archeolodzy to nie ma sprawy.

HIENY KATYŃSKIE
Natknąłem się w swoich poszukiwaniach na materiał kradzieży przez policję 21 skrzyń z rzeczami po Żołnierzach Katyńskich, w tym wiadra złotych monet i zębów Żołnierzy Katyńskich (15 kg) z magazynów Komendy Głównej Policji w Legionowie i kradzieży kolejnego wiadra 15 kg złotych monet przez konsula RP w Rosji. Konsula bez problemu można ustalić. Przywieziono z tymi rzeczami 70 czaszek Żołnierzy Katyńskich. 20 Rodzin Katyńskich, jak się o tym dowiedziało, zażądało, aby z powrotem te czaszki wywieziono do Katynia. Wywożono je prawdopodobnie nie legalnie, w poczcie dyplomatycznej, bez żadnych dokumentów sanitarnych. Nie znaleziono oficjalnych dokumentów potwierdzających wywóz tych czaszek. Próbowałem sprawę nagłośnić, ale bezskutecznie. Sprawę szybko prokuratura umorzyła, ponieważ magazynier z magazynów Komendy Głównej Policji zmarł. Tylko czy magazynier miał coś wspólnego z wywożeniem czaszek ?, raczej musiał to załatwiać komendant tej placówki. Krótko mówiąc sprawę zamieciono pod dywan. W artykule Hieny Katyńskie napisanym przez Pana Andrzeja Rozenka, jest wszystko dokładnie opisane, łącznie z nazwiskami osób. . Jako Polak nie zgadzam się z tym.
Czy tę sprawę można podciągnąć pod ściganie za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu

Zniszczenie statku parowego na Bugu przez archeologów ze SNAP, koszar XIX wiecznych przy Łazienkach Królewskich w Warszawie, Willi Granza i setek więcej zabytków nieruchomych.

To nie są wszystkie sprawy. To wierzchołek góry lodowej. Proszę nie zapomnieć, że kolekcjonerzy, poszukiwacze, grupy rekonstrukcyjne, to też potężna grupa wyborcza. W śród tych ludzi są tacy, którym się dobrze powodzi niezależnie jaka władza jest w Polsce. Oni mogą zagłosować tylko za swoimi zainteresowaniami na daną partię, jeżeli ona coś dla nich zrobi." koniec cytatu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information