Jump to content
Sign in to follow this  
Czlowieksniegu

Łowcy nazistów. Czas procesów zbrodniarzy już minął?

Recommended Posts

Nazistów już nie złowimy, ale najwyższy czas dorwać się do ich majątku, niemieckiego majątku. Dał nam przykład Grek jak zwyciężać mamy!!!
http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1130317,prawo-grecji-do-odszkodowania-za-niemieckie-zbrodnie.html

Włochy: Sąd Najwyższy uznał prawo Grecji do odszkodowania za niemieckie zbrodnie

Włoski Sąd Najwyższy uznał prawo greckiego wymiaru sprawiedliwości do zajęcia nieruchomości znajdującej się na terytorium Włoch w ramach odszkodowania za zbrodnie wojenne. W tym przypadku chodzi o posiadłość Villa Rigoni nad jeziorem Como na północy kraju.

Posiadłość miałaby być zadośćuczynieniem za masakrę 208 cywilnych mieszkańców miejscowości Distomo u stóp Parnasu w czerwcu 1944 roku, dokonanej przez hitlerowców.

W piątek włoski Sąd Najwyższy (Kasacyjny) przyjął odwołanie złożone przez Grecję od wyroku sądu apelacyjnego w Mediolanie, który w 2015 roku uznał, że niemożliwe jest przejęcia nieruchomości poprzez nałożenie na nią przymusowej hipoteki.

Przy okazji tego orzeczenia włoskie media przypominają, że sprawa odszkodowań za niemieckie zbrodnie wojenne w Grecji utknęła w martwym punkcie w chwili, gdy rząd w Berlinie odmówił ich wypłacenia tłumacząc, że nie czuje się spadkobiercą Trzeciej Rzeszy.

W 2000 roku rodziny greckich ofiar domagające się odszkodowania za zbrodnię koło Parnasu powołując się na wyrok Sądu Najwyższego Grecji, który skazał Niemcy na zapłacenie wielomilionowego odszkodowania jeszcze wówczas w markach niemieckich, próbowały zająć budynek Instytutu Goethego w Berlinie. W 2007 roku pełnomocnicy Greków wskazali na możliwość przejęcia na poczet odszkodowania jednej z leżących na Półwyspie Apenińskim nieruchomości, które należą do rządu Niemiec.

Wybór padł wtedy na XIX-wieczną posiadłość Villa Rigoni nad Jeziorem Como, która jest własnością Niemców od 1983 roku, na mocy spadku jej ostatniego właściciela - Włocha.
Włoski wymiar sprawiedliwości w dwóch instancjach oddalił w minionych latach żądania strony greckiej uznając je za bezzasadne.

W piątek Sąd Najwyższy w Rzymie przyznał Grekom rację zalecając im przy tym zmianę obiektu, ponieważ posiadłość nad Como jest użyteczności publicznej.

To zaś znaczy, wyjaśniła agencja Ansa, że teraz Grecy muszą znaleźć inną niemiecką nieruchomość we Włoszech.

Ponadto Ansa twierdzi, że w sporze tym rząd Włoch zwrócił się do Sądu Najwyższego, by oddalił skargę Greków. Włoski gabinet powoływał się przy tym na orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, który zalecił znalezienie rozwiązania kwestii odszkodowań za hitlerowskie zbrodnie wojenne na drodze dyplomatycznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moderatorze! Marcinie! Bez obaw naziści nigdy nie zginą. Żydzi do tego nie dopuszczą;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tyr (212 / 0) 2018-06-09 17:05:15

Moderatorze! Marcinie! Bez obaw naziści nigdy nie zginą. Żydzi do tego nie dopuszczą;)"

Dlaczego nie jestem zdziwiony, że Ty gdzie możesz bałagan robisz?
Znów zadzwonię do Twojej Żony i będziesz żałował.


PS To, że pogrobowcy AH nie zginą, to niestety prawda. I nie mam na myśli tych, którzy się kakaowymi waffelkami zabawiali...

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeszcze tylko pałką nazismu i antysemityzmu nie oberwało się Ewenką i Czukczą, ale to kwestia czasu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
http://fakty.interia.pl/swiat/news-historyk-w-nrd-stasi-wykorzystywala-bylych-esesmanow-jako-ta,nId,2805113




NRD uważała się za astion antyfaszyzmu", który wykorzenił u siebie nazizm i przykładnie ukarał zbrodniarzy. W rzeczywistości skazanych było niewielu, a część byłych esesmanów z Auschwitz pracowała jako agenci Stasi.

Była siedziba centrali Stasi w Berlinie /Fot. Thomas Lebie /Agencja FORUM
Była siedziba centrali Stasi w Berlinie /Fot. Thomas Lebie /Agencja FORUM

Wschodnioniemiecka propaganda nie szczędziła wysiłków, by przekonać międzynarodową opinię publiczną, że utworzona w 1949 roku Niemiecka Republika Demokratyczna jest państwem antyfaszystów i ofiar polityki Hitlera. Byli naziści mieli zgodnie z tym ideologicznie zniekształconym obrazem schronić się w Republice Federalnej Niemiec, która miała rzekomo kontynuować najbardziej wsteczne tradycje niemieckiego imperializmu i militaryzmu uznawanymi za przyczynę dojścia Hitlera do władzy.

Władze NRD odrzucały jakąkolwiek odpowiedzialność za zbrodnie. Nigdy też nie zdobyły się na gest podobny do gestu kanclerza RFN Willy'ego Brandta, który uklęknął pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie.

Wydana w tym tygodniu książka Auschwitz i służba bezpieczeństwa Stasi" zadaje kłam tej propagandowej tezie. Autor publikacji Henry Leide pokazuje na przykładzie postępowania z byłymi esesmanami z niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, że początkowa determinacja, z jaką ścigano i karano zbrodniarzy, minęła na początku lat 50-tych, a wschodnioniemiecka policja polityczna nierzadko chroniła byłych nazistów wykorzystując ich jako tajnych współpracowników.

Autor przypomina, że w Auschwitz od 1940 r., do ewakuacji obozu w 1945 r. pełniło służbę od 7000 do 8200 esesmanów oraz 200 kobiet. Ok. 6500 z nich dożyło końca wojny. W chwili zakończenia działań wojennych większość z nich znajdowała się na terenie zachodnich stref okupacyjnych. Nie wiadomo dokładnie, ilu przebywało w sowieckiej strefie okupacyjnej, późniejszej NRD - przyznaje Leide.
Pokazowy proces w Chemnitz

Autor opisuje pokazowy proces wiosną 1950 roku w Chemnitz przeciwko 3400 podejrzanym o zbrodnie, aresztowanym zaraz po wojnie przez okupacyjne władze sowieckie. Proces, w którym zapadły 32 wyroki śmierci, przeszedł do historii pod nazwą Proces z Waldheim", od nazwy więzienia, w którym przebywali oskarżeni.

Leide pisze, że propagandowy proces odbył się z naruszeniem podstawowych zasad praworządności. Surowe wyroki miały stanowić cezurę i zasygnalizować koniec procesu denazyfikacji i rozliczeń w NRD. Od początku lat 50. ściganie zbrodni nazistowskich w NRD niemal zupełnie ustało - ocenia Leide.
Naziści? Tylko w RFN

Nie przeszkadzało to władzom NRD w ciągłym krytykowaniu RFN za opieszałość w ściganiu byłych nazistów. Przedstawiciele Berlina Wschodniego brali aktywny udział w procesie frankfurckim załogi Auschwitz-Birkenau, dostarczając oskarżeniu obciążające dokumenty. Zgodnie z tezą o odpowiedzialności niemieckiego imperializmu za faszyzm, wschodnioniemieccy uczestnicy procesu bardziej interesowali się rolą koncernu IG Farben w Auschwitz, niż samymi zbrodniami - twierdzi autor.

Władze NRD stały się zakładnikiem własnej propagandy" - pisze Leide. Wykorzystując temat nazizmu w polemice z RFN, Berlin Wschodni obawiał się upubliczniania przypadków wykrycia zbrodniarzy w swoim kraju, gdyż mogłoby to wpłynąć negatywnie na wiarygodność NRD jako astionu antyfaszyzmu" - tłumaczy autor. Ściganie byłych nazistów podporządkowane zostało względom racji stanu - konsolidacji systemu i władzy enerdowskich komunistów.
Wszystko pod kontrolą Stasi

Decyzja o wdrożeniu śledztwa lub rezygnacji z postępowania znajdowała się w gestii Stasi, a nie wymiaru sprawiedliwości.

Leide wskazuje na przykłady, gdy kalkulacja polityczna, a przede wszystkim chęć pozyskania informatora, uznawana była za ważniejszą od rozliczeń z brunatną przeszłością. W publikacji mowa jest między innymi o Josefie Settniku. Rotten-Fuehrer (kapral) SS pełnił służbę strażnika w KL Auschwitz, a następnie awansował na tłumacza wydziału politycznego obozowego Gestapo. Z zeznań więźniów wynika, że esesman brał udział w torturowaniu przesłuchiwanych, miał też uczestniczyć w selekcjach na rampie w Birkenau i rozstrzeliwaniu Żydów.
Żołnierze Waffen SS /Radosław Kietlinski /Agencja FORUM
Żołnierze Waffen SS /Radosław Kietlinski /Agencja FORUM
Byli esesmani jako agenci

Pomimo przytłaczających dowodów, Stasi odstąpiło w 1964 roku od oskarżenia, w zamian za zgodę na współpracę. Settnik miał inwigilować byłych esesmanów znajdujących się w RFN. Pod pseudonimem Erwin Mohr" donosił przez lata ez żadnych zahamowań" (jak czytamy w raportach policji) na członków katolickiej wspólnoty w swoich rodzinnych stronach. Settink zmarł w 1986 r. nie niepokojony przez prokuraturę.

Szpiclem Stasi był także folksdojcz August Bielesch. Jako członek Waffen-SS pełnił od lipca 1943 roku służbę w obozie zagłady Birkenau. Pomimo podejrzenia o aktywny udział w ludobójstwie, Stasi i w tym przypadku postanowiła nie nadawać sprawie oficjalnego biegu. Bielesch został zwerbowany w 1971 roku jako agent i pozostawał w służbie policji politycznej przez osiem lat.

Kary uniknął także kolejarz Franz Klakus, od listopada 1939 r. do lipca 1944 r. dyspozytor na dworcu kolejowym Auschwitz. Do jego zadań należało eskortowanie więźniów z dworca do bramy wejściowej obozu. Chociaż obowiązujące w NRD przepisy umożliwiały wytoczenie mu procesu, Stasi nie poinformowała prokuratury. Od 1964 roku Klakus działał, choć bez większych sukcesów, jako informator policji politycznej.

Leide podkreśla, że ani zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości, ani władze NRD nie mają powodów do dumy. W Niemczech Zachodnich skazano 61 byłych esesmanów z załogi Auschwitz-Birkenau, w NRD wyroki usłyszało 35 osób.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaszaleją. 10 milionów a majątek mają na 33 miliardy.

Zaboli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information