Jump to content
Sign in to follow this  
woytas

Pociąg z diamentami znaleziony pod Wałbrzychem? Niewykluczone! vol. 10

Recommended Posts

No to jak już o wielbłądach, takie spotkanie miałem na granicy polsko czeskiej, uciekły z hodowli? Dodam że nawet nasza okoliczna gazeta o tym napisała wy w swoim papierowym wydaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ZŁOTY POCIĄG: Będą kolejne badania i odwierty, będzie też fundacja.

Będą kolejne badania, związane z poszukiwaniem złotego pociągu. Według odkrywców, skład został zasypany na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław - Wałbrzych.
Poszukiwacze złotego pociągu nie składają broni. Według Piotra Kopra, jednego z nich - fiasko poszukiwań w sierpniu tego roku nie oznacza, że skład nie istnieje.

Jak mówią poszukiwacze, odwierty były za płytkie. W najbliższym czasie zostaną przeprowadzone kolejne badania georadarowe, wykonane trzema metodami, mówi Piotr Koper:
Jeśli aura pozwoli, kolejne odwierty, jednak dużo głębsze, zostaną wykonane jeszcze w tym roku
Badania mają być przeprowadzone w ciągu kilku najbliższych dni. Jeśli dadzą pozytywne efekty, będą kolejne odwierty, jednak dużo głębsze.
http://www.radiowroclaw.pl/articles/view/59869/ZLOTY-POCIAG-Beda-kolejne-badania-i-odwierty-bedzie-tez-fundacja

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domniemywam że poszukiwany będzie tunel pionowy a głęboki odwiert ma trafić w kocioł dampflocka, pod parą 6at.
Polska nazwa pionowego tunelu to chyba szyb, a może się mylę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znów będą szukać złotego pociągu. Ale głębiej

Poszukiwania złotego pociągu ukrytego rzekomo w Wałbrzychu będą jednak kontynuowane. Co prawda w sierpniu prace prowadzone na 65. kilometrze trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha nie przyniosły właściwie żadnych efektów, ale Piotr Koper i Andreas Richter nie składają broni. Właściciele spółki XYZ zamierzają wznowić poszukiwania. I to w najbliższych dniach. Wierzą bowiem nadal w istnienie tam infrastruktury kolejowej, tunelu, może nawet pociągu. Uważają, że nie natrafili na nie, bo mieli pozwolenie na kopanie tylko do głębokości 6 metrów.
- Mieliśmy nadzieję, że odkryjemy jednak stropy tunelu. Nie udało się do nich dotrzeć, ale to nie znaczy, że nic tam nie ma - mówi Piotr Koper. Dodaje, że teraz teren obejrzeli naukowcy i jest propozycja badania go metodami, jakich tu jeszcze nie stosowano. - Ma to być tomografia elektrooporowa, mikrograwimetria i gradient pionowy - wyjaśnia Koper.

Odkrywcy w najbliższych dniach mają wybierać ofertę fachowców i prawdopodobnie wspomniane poszukiwania nieinwazyjne byłyby prowadzone jeszcze w tym roku.
O ewentualnych odwiertach można będzie rozmawiać dopiero po przeanalizowaniu ich wyników. Spółka XYZ mogłaby je jednak wykonywać dopiero, po uzyskaniu kolejny raz pozwoleń na poszukiwania. Nie wcześniej zatem niż na wiosnę przyszłego roku.
Może przy okazji odkryją fabrykę

Co ciekawe odkrywcy nie są zainteresowani wyłącznie dawną linią kolejową, pociągiem, złotym czy opancerzonym.

Liczą po cichu na natrafienie w ich pobliżu na ukrytą pod ziemią infrastrukturę przemysłową. Chodzi o tajną fabrykę, o której mieli wspominać świadkowie.

- Oczywiście. Niemcy przecież nie byli głupi. Nie wybudowali tylko kawałka tunelu, żeby ukryć w nim pociąg. Ten tunel musiał gdzieś prowadzić. Zresztą pod całym Wałbrzychem jest masa podziemi - mówi Piotr Koper.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jest nowy trop w sprawie złotego pociągu. Tunel jest tam, gdzie zapada się ziemia?
W okolicach 65 km linii kolejowej nr 274 w Wałbrzychu - w miejscu gdzie teoretycznie mógłby znajdować się słynny niemiecki złoty pociąg - zapada się ziemia. Czy to tam jest ukryty tunel?

To miejsce przed kilkoma dniami odwiedziliśmy z Tadeuszem Słowikowskim - człowiekiem, który sprawą rzekomo ukrytego na terenie Wałbrzycha pociągu zajmuje się od ponad pół wieku. Naszą uwagę zwróciło tworzące się w nasypie zapadlisko w pobliżu dawnej bocznicy kolejowej do nieistniejącej już fabryki porcelany „Książ”. W kolejnych dniach zapadlisko stawało się coraz głębsze i dłuższe. Mało tego, zaczęło się również tworzyć od strony skarpy nasypu przy linii kolejowej nr 274. Pod koniec tygodnia przybrało kształt łuku, biegnącego pomiędzy linią kolejową Wrocław-Wałbrzych i dawną bocznicą. Najciekawsze jest to, że zapadlisko nie utworzyło się w miejscu wykopalisk, które w sierpniu w okolicach 65 km prowadziła Spółka XYZ. Należy zatem wykluczyć zapadanie się gruntu z powodu stabilizacji terenu. Istotne jest jednak to, że po terenie gdzie powstało zapadlisko, w sierpniu poruszały się ciężkie maszyny budowlane, których używała ekipa poszukiwaczy „złotego pociągu”. Czy wówczas nie dokonały naruszenia konstrukcji teoretycznie istniejącego w tym miejscu, który teraz zaczął się zapadać pod naporem nasiąkniętej wodą ziemi. Według Tadeusza Słowikowskiego sprawę można wyjaśnić błyskawicznie.

Woda powie prawdę? - Trzeba przyjechać w to miejsce cysterną i wlać w zapadlisko wodę. Jeśli nie będzie wypływała z nasypu tylko pójdzie w głąb, to znaczy, że w tym miejscu może być np. tunel - wyjaśnia Tadeusz Słowikowski. - Od wielu lat sugerowałem, że to właśnie ta część nasypu powinna zostać wnikliwie przebadana. Także w sierpniu sugerowałem, by wykopaliska poszerzyć o ten teren, ale mnie nie posłuchano. Tadeusz Słowikowski dodaje, że istnienie w tym miejscu tunelu jest wielce prawdopodobne. Niemcy mając do wyboru wykonanie jego wlotu przed lub pomiędzy dwoma dużymi słupami energetycznymi, na pewno wybraliby to pierwsze rozwiązanie. PRZECZYTAJ TEŻ: Sami budują złoty pociąg. Mają już jeden wagon - Poza tym gdyby tunel był tam, gdzie w sierpniu prowadzono wykopaliska, to prawdopodobnie zostałby odkryty pod koniec lat 70. kiedy budowano bocznicę kolejową do fabryki porcelany - mówi Tadeusz Słowikowski. - Natomiast w miejscu gdzie powstało zapadlisko bocznica wychodzi z wąwozu na poziom korony nasypu kolejowego. Więc jeśli tunel przebiega tędy, nie został odkryty, bo nie było potrzeby wykonywania w tym miejscu głębokiego wykopu pod bocznicę.

Zapadliska przypilnują SOK-iści Po ujawnieniu tajemniczych zapadlisk w nasypie nowego znaczenia zaczyna nabierać słynne zdanie prof. Janusza Madeja z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W grudniu 2015 roku na konferencji prasowej w wałbrzyskiej Starej Kopalni, gdzie prezentowane były wyniki badań nieinwazyjnych wykonanych przez ekipę Spółki XYZ, a następnie ekipę AGH w okolicach 65 km, prof. Madej powiedział: „Tunel może i jest, ale pociągu na pewno w nim nie ma”. Z KATEGORII ZŁOTY POCIĄG Złoty pociąg. To jeszcze nie koniec! Poszukiwacze wrócą na 65 kilometr [NOWE FAKTY] Sami budują złoty pociąg. Mają już jeden wagon Na razie nie wiadomo jak zakończy się sprawa tajemniczego zapadliska. Bez wątpienia miejsce to znów zacznie przyciągać zwolenników teorii o istnieniu „złotego pociągu”. Dlatego będzie pod regularnym dozorem Straży Ochrony Kolei.

Czego na tym terenie szukali Niemcy? Sprawa zapIle kosztuje szukanie złotego pociągu. Kto za to płaci?adlisk nie jest jedyną związaną z tematem „złotego pociągu”, która wymaga wnikliwego zbadania. W poniedziałek 8 czerwca 2015 roku, a więc jeszcze przed ujawnieniem i nagłośnieniem na cały świat sprawy „złotego pociągu”, opublikowaliśmy w „Panoramie Wałbrzyskiej” artykuł pt. „Pojawił się kolejny trop w sprawie pociągu widmo”. Poświęcony był nowym ustaleniom Tadeusza Słowikowskiego w sprawie pociągu, którego nie nazywano wówczas jeszcze złotym. Tadeusz Słowikowski pozyskał wówczas kopie niemieckich dokumentów. Dotyczyły wierceń geologicznych, które Niemcy wykonali na wschód od obecnej linii kolejowej nr 274, pomiędzy obecnymi stacjami kolejowymi Wałbrzych Szczawienko oraz Świebodzice.

Odwierty zostały wykonane pomiędzy 29 kwietnia i 14 maja 1929 roku. Do dziś nie wyjaśniono w jakim celu, skoro na tym terenie nie zrealizowano do dziś żadnej istotnej inwestycji. Sprawą zajął się Michał Banaś, pracownik Instytutu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Jego nazwisko także pojawiło się w kontekście poszukiwań „złotego pociągu”. Na początku stycznia 2016 roku dokonał interesującego odkrycia w okolicach 65 km linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha. Naukowiec wyposażony w kamerę termowizyjną wykonał zdjęcia nasypu kolejowego. Pojawiło się na nich kilka dużych anomalii termicznych w górnej części nasypu. Zdjęcia wykonane kolejnej nocy były identyczne. Wskazywało to, że w zimną noc z nasypu wydobywa się ciepłe powietrze. Według naukowca, który wcześniej sceptycznie podchodził do sprawy ukrytego w Wałbrzychu pociągu, czemu dał wyraz w artykule opublikowanym na łamach miesięcznika „Odkrywca”, sprawa odwiertów z 1929 roku wydaje się jeszcze bardziej interesująca niż anomalia termiczne nasypu. - Z dokumentów wynika, że dokonano wierceń o charakterze technicznym do głębokości 12 metrów. Wykonano 50 otworów. Według obecnie obowiązujących cen koszt wykonania jednego metra takiego otworu waha się w granicach tysiąca euro - wyjaśnia Michał Banaś. - Po co Niemcy dokonali tak wielkiego i skomplikowanego przedsięwzięcia, skoro później nie zrealizowali na nim żadnej inwestycji.

Z kopii dokumentów, które Michał Banaś otrzymał od Tadeusza Słowikowskiego można jeszcze wyczytać, że warstwy geologiczne w miejscu wierceń składają się głównie z iłów i gliny. Pozostała część dokumentów została spisana ręcznie i mało czytelnie. Dlatego trudno odszyfrować zawarte w niej informacje. Być może dokumenty uda się odczytać niemieckiemu... aptekarzowi, któremu Michał Banaś przekazał kopię.

http://www.gazetawroclawska.pl/zloty-pociag/a/jest-nowy-trop-w-sprawie-zlotego-pociagu-tunel-jest-tam-gdzie-zapada-sie-ziemia,11503303/2/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zbliża się sezon turystyczny i o pociągu znów w mediach będzie głośno. Vol.11 niewykluczony:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Za miesiąc ruszą kolejne poszukiwania „złotego pociągu” w Wałbrzychu. Poszukiwacze podpisali umowę z naukowcami na przeprowadzenie odwiertów głęboko w ziemi, na 20, a nie 6 jak wcześniej, metrach.

65. kilometr na kolejowej trasie Wrocław – Wałbrzych w ubiegłym roku pokazywały kamery telewizyjne niemal z całego świata. Najpierw ten teren przeczesywano georadarami, później w poszukiwaniu pociągu przekopywano go.

– Dokopaliśmy się do głębokości 6 metrów, na tyle mieliśmy zezwolenie i trzeba było przerwać prace, ale to wcale nie znaczy, że tam niczego nie ma. Były prowadzone prace radiestezyjne, tunel jest być może głębiej – wyjaśnia eksplorator Andrzej Gaik.

Teraz podjęta będzie ostateczna próba rozwikłania zagadki, będzie głębsza penetracja terenu. – Podpisałem umowę na wykonanie dalszych badań geofizycznych na tym terenie, będzie przebadane 25 hektara terenu trzema metodami. Podpisałem z naukowcami, nie mogę zdradzić szczegółów, jest to umowa partnerska. Będziemy badać do dwudziestu metrów w głąb – informuje Piotr Koper, eksplorator ze spółki XYZ.

Badania potrwają około tygodnia, poszukiwaczy nikt obcy nie finansuje. Zapewniają, że korzystają tylko z własnych funduszy. Tymczasem w Wałbrzychu coraz częściej mówi się, że pociąg ukryty jest gdzie indziej. Dużo na ten temat wiedzą mieszkańcy dzielnicy Lubiechów. – Jeden ze świadków, którego spotkałem, określił mi, że pod koniec wojny nieopodal mojego gospodarstwa stacjonowała grupa saperów, którzy każdego ranka rozchodzili się, a wieczorem schodzili. Wynika, że gdzieś tu były poważne obiekty, które maskowali – mówi Tadeusz Mazurkiewicz, rolnik z Lubiechowa.
\\

http://wroclaw.tvp.pl/29345731/gdzie-jest-zloty-pociag


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 19:25 06-03-2017

Share this post


Link to post
Share on other sites
To wtedy bedo wiercić za rok. A jeśli jeszcze głębiej, to znów rok później. Spokojnie. Interes się kręci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wznowią poszukiwania złotego pociągu. Zakończone fiaskiem wykopy w okolicach 65 km linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha, które w sierpniu 2016 roku prowadziła Spółka XYZ nie zakończyły poszukiwań tzw. złotego pociągu. Nie doszło co prawda jesienią, do zapowiadanych przez przedstawicieli spółki głębokich odwiertów w tym miejscu. Nie oznacza to, że zrezygnowali z poszukiwań. Piotr Koper, współwłaściciel Spółki XYZ ujawnił, że podpisał umowę z grupą naukowców, którzy dokonają badań geofizycznych tego miejsca.

Kim są tajemniczy naukowcy i jaką firmę lub uczelnię reprezentują? Na te pytania Piotr Koper nie chce na razie odpowiadać. Zdradził natomiast, że badania zostaną przeprowadzone na terenie o powierzchni 2,5 hektara oraz 20 metrów w głąb gruntu. To głębokość, do której poszukiwacze złotego pociągu planowali wykonać zaplanowane na jesień 2016 roku odwierty. Ostatecznie nie zostały wykonane. Prawdopodobnie ze względu na brak funduszy.
Na wykopaliska prowadzone na nasypie w pobliżu 65 km linii kolejowej nr 274, które trwały pomiędzy 16-22 sierpnia 2016 roku, Spółka XYZ wydała nieco ponad 140 tys. zł. Było to przedsięwzięcie całkowicie prywatne. Piotr Koper i Andreas Richter, właściciele Spółki XYZ sfinansowali je ze środków własnych, bez jakichkolwiek dotacji z budżetu miasta lub państwa.
Zaplanowane przez nich badania geofizyczne nie będą pierwszymi, które prowadzono w tym miejscu. W listopadzie 2015 roku teren był już badany metodami nieinwazyjnymi przez właścicieli Spółki XYZ oraz naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Wyniki obu ekip zaprezentowane na początku grudnia 2015 roku w trakcie konferencji w Starej Kopalni w Wałbrzychu były odmienne. Z pomiarów wykonanych przez Spółkę XYZ wynikało, że w nasypie może być więcej niż jedno torowisko. Z kolei wyniki badań opracowanych przez AGH wykluczały nie tylko istnienie złotego pociągu. W wątpliwość poddawały również istnienie w tym miejscu tunelu lub jego pozostałości.

Czy jest sens prowadzenia dalszych poszukiwań w okolicach 65 km, skoro prace i pomiary wykonane dotychczas w tym miejscu wykluczały istnienie złotego pociągu? Są przesłanki, by teren ten poddać wnikliwym badaniom i to nie tylko w okolicach 65 km, również w kierunku Świebodzic. Na początku czerwca 2015 roku, prawie dwa miesiące przed ujawnieniem i nagłośnieniem sprawy złotego pociągu, opublikowaliśmy w Panoramie Wałbrzyskiej kolejny artykuł na ten temat.

Opisaliśmy sprawę dokumentów niemieckich, które mogą mieć związek ze sprawą. Pomiędzy 29 kwietnia i 14 maja 1929 roku Niemcy prowadzili w tym miejscu prace geologiczne. Wykonali kilkadziesiąt odwiertów w pobliżu obecnej linii kolejowej nr 274, na odcinku pomiędzy stacjami Świebodzice i Wałbrzych Szczawienko. Dokumentacja zawiera dane dotyczące rozmieszczenia odwiertów, miąższości i składu warstw geologicznych tego terenu. Wciąż nie wiadomo w jakim celu wykonano te prace. Nie brakuje również zwolenników teorii o ukryciu złotego pociągu w okolicach 61, a nie 65 km. Jest wiele relacji osób, które miały widzieć w tym miejscu rozjazd torowiska w kierunku zamku Książ. O sprawie przeczytacie tutaj
Artykuł został opublikowany w Panoramie Wałbrzyskiej 6 marca 2017

Share this post


Link to post
Share on other sites
A niech kopią. Jużci się do ropy naftowej wreszcie dokopią i bydziemy Kuwejtem Europy. ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy uda się odnaleźć złoty pociąg?
Wiosną mają ruszyć ponownie poszukiwania tzw. złotego pociągu, czyli pojazdu ze skarbami ukrytymi ponoć w czasie II wojny światowej. Polacy nie mają wątpliwości, czy prace wykopaliskowe przyniosą efekt – pokazał sondaż SW Research dla serwisu rp.pl.
Zeszłoroczne poszukiwania na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych zakończyły się fiaskiem, ale rzekomi odkrywcy złotego pociągu, czyli Piotr Koper i Andreas Richter ze spółki XYZ, zapowiedzieli, że chcą wznowić prace w kolejnym punkcie.
Większość respondentów (60 proc.) nie daje im szans i nie wierzy w odnalezienie mitycznego skarbu. Prawie 12 proc. jest przeciwnego zdania, a niemal trzech na dziesięciu ankietowanych nie ma żadnego zdania w tej kwestii.
- Częściej za tym, że pociągu nie da się odnaleźć, są kobiety (60 proc.), osoby w wieku 25-34 lata (67 proc.), o dochodach od 1001 do 2000 zł (67 proc.) oraz respondenci z miast do 20 tys. mieszkańców (67 proc.) – zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.
Zdaniem prof. Tomasza Głowińskiego z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego wyniki sondażu dla rp.pl pokazują, że kwestia odnalezienia złotego pociągu" była i jest kwestią wiary, a nie nauki.
- Przed zeszłorocznymi poszukiwaniami rozbudzono duże emocje, a same poszukiwania zakończyły się fiaskiem. Nie znaleziono nawet śladów tunelu. To musiało rozczarować tych, którzy wierzyli że pod Wałbrzychem jest wielki skarb. Oczywiście zawsze pozostaje jeszcze grupa tych, dla których fakty są mniej istotne, a ważna jest pasja lub sama nadzieja – tłumaczy prof. Głowiński.
- Przyznam, że choć sama postawa i retoryka tzw. odkrywców złotego pociągu" była nieco drażniąca, a ostentacyjne lekceważenie przez nich nauki było trudne do zaakceptowania, to trzymałem kciuki, żeby cokolwiek zostało znalezione. Choćby właśnie ów tunel... Historia bez odrobinki romantyzmu i tajemniczości jest smutniejsza i mniej interesująca - zwłaszcza dla szerszego odbiorcy. Dlatego, choć wszystko przemawia z punktu widzenia historii, przeciw samemu nawet istnieniu złotego pociągu", to było by dobrze, gdyby w jego legendzie tkwiło choć ziarenko prawdy i gdyby udało się do tego ziarenka dotrzeć – kwituje prof. Głowiński.
http://www.rp.pl/Historia/170329114-Czy-uda-sie-odnalezc-zloty-pociag.html#ap-1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information