Skocz do zawartości

Podczas wyprawy pod Lwów naukowcy spróbują odkryć prawdę o szokującej zbrodni Wehrmachtu z września 1939 r.


Rekomendowane odpowiedzi

http://www4.rp.pl/Historia/307079815-Polscy-zolnierze-spaleni-w-stodole.html

Polscy żołnierze spaleni w stodole

Podczas wyprawy pod Lwów naukowcy spróbują odkryć prawdę o szokującej zbrodni Wehrmachtu z września 1939 r.
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zorganizuje w tym roku dwie duże ekspedycje poszukiwawcze na Ukrainę. Cel: ekshumacja szczątków polskich żołnierzy, którzy we wrześniu 1939 r. zginęli, idąc na odsiecz Lwowa. Naukowcy zbadają miejsce zbrodni popełnionej przez Niemców na polskich jeńcach.
– Planujemy prace na cmentarzu w Hołosku koło Lwowa. Z badań sondażowych wynika, że mogą się tam znajdować szczątki ok. 150 żołnierzy. Chcemy także odnaleźć miejsce, gdzie zostały złożone szczątki żołnierzy zamordowanych przez Wehrmacht w miejscowości Urycz koło Drohobycza. Zostali spaleni w stodole – mówi Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady.

Mówili im, że tu przenocują

Zbrodnia w Uryczu jest mało znana w Polsce, ale wyjątkowo okrutna.
Kilka lat temu katowicki Instytut Pamięci Narodowej prowadził w tej sprawie śledztwo. Z zebranych wtedy danych wynika, że zostało zamordowanych co najmniej 73 żołnierzy. Szymon Datner, autor książki o zbrodniach Wehrmachtu, ich liczbę oszacował na 100.

Z relacji dwóch ocalałych żołnierzy Jana Marka i Antoniego Dobija (jego zeznania zostały przedstawione w procesie Ericha von Mansteina, niemieckiego feldmarszałka, który był szefem sztabu w czasie niemieckiej agresji na Polskę) wynika, że ok. 20 września 1939 r. nad Sanem koło Przemyśla Niemcy rozbili batalion 4. Pułku Strzelców Podhalańskich (pierwotnie stacjonował w Cieszynie).
Do niemieckiej niewoli trafiło ponad 100 jeńców, których popędzono w kierunku Drohobycza. 22 września konwojenci zarządzili postój we wsi Urycz. Tam dokonali selekcji. Od grupy oddzielili tych, którzy uważali się za Ukraińców lub Ślązaków.
„Scenę selekcji obserwowali ze swego domu Romek Kinarz (obecnie mieszkaniec Wrocławia) i jego mama. Resztę, w liczbie około 100 jeńców, niemieccy konwojenci umieścili w stodole, gdzie, jak im powiedziano, mieli przenocować. Po zamknięciu wrót Niemcy oblali stodołę naftą, a następnie podpalili za pomocą ręcznych granatów. Niemal wszyscy jeńcy spłonęli żywcem, uciekających ostrzelano z karabinów maszynowych" – opisywał w liście do konsulatu we Lwowie przebieg tych zdarzeń Jan Rybotycki, urodzony w Schodnicy koło Drohobycza badacz historii tamtych terenów.
Zbrodnię przeżyło trzech żołnierzy, których sołtys urycki przywiózł na furmance do pobliskiej Schodnicy. Tam opatrzył ich lekarz Stanisław Sławek.
„Z tej masakry przy życiu pozostali szeregowcy Antoni Dobija i Jan Marek. Trzeci uratowany, strzelec Górny, zmarł wkrótce w drohobyckim szpitalu – pisał Rybotycki.
Historycy nie ustalili, który oddział niemiecki dokonał zabójstwa jeńców. Niebawem na pewno wycofał się z tamtych terenów, bo na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow zajęli je Sowieci.
W czasie śledztwa prowadzonego przez IPN pojawiły się jednak informacje, że Niemców wspierali ukraińscy nacjonaliści (ich też nie udało się zidentyfikować). Akcją – jak przypominał sobie zaraz po wojnie Antoni Dobija – kierował niemiecki sierżant.
Jak twierdził Jan Rybotycki, do września 2012 r. nie było wiadomo, w którym miejscu stała stodoła i gdzie pogrzebano spalonych żywcem. Odkrył on przypuszczalne miejsce pochówku żołnierzy w czasie prywatnej podróży w tamte rejony. Wskazał mu je ukraiński mieszkaniec wsi, który pamięta tamtą tragedię.
Miejsce to znajduje się na miejscowym cmentarzu naprzeciwko cerkwi.
Marcin Zieniewicz, polski konsul we Lwowie, dodaje, że do Urycza wcześniej już wyprawiły się dwie ekspedycje badawcze. Miejsce, w którym mogą się znajdować szczątki spalonych żołnierzy, określono jednak tylko w przybliżeniu. Został tam ustawiony krzyż.

Wszystkich pochować na jednym cmentarzu

Przedstawiciele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa szukają w okolicach Lwowa miejsca, w którym mógłby powstać jeden duży cmentarz wojenny. Przeniesiono by nań szczątki żołnierzy, których miejsca pochówku rozsiane są na tych terenach.
Nie chodzi tylko o tych, którzy spoczęli w masowych grobach w Uryczu oraz Hołosku, ale także tych znalezionych w ubiegłym roku w innych wsiach na zachód od Lwowa.
Poszukiwaniami grobów poległych żołnierzy od kilku lat zajmują się wolontariusze związani m.in. z Fundacją Wolność i Demokracja, polscy harcerze z Ukrainy, ukraińscy archeolodzy, a także specjaliści Rady.
Obecnie w kościółkach w okolicach Lwowa przechowywane są szczątki ok. 80 żołnierzy ekshumowanych w poprzednim roku (m.in. w Dobrostanach, Woli Dobrostańskiej, Gajkach).
– Będziemy kontynuowali prace poszukiwawcze. Mamy ustalonych około dziesięciu kolejnych miejsc, gdzie mogą się znajdować groby polskich żołnierzy – dodaje konsul Marcin Zieniewicz.
Początkowo rozmowy polsko-ukraińskie dotyczące utworzenia kwatery wojskowej na zachodniej Ukrainie koncentrowały się wokół cmentarza w Malechowie koło Lwowa. Teraz jednak, jak się dowiadujemy, brane są pod uwagę także inne lokalizacje, m.in. na cmentarzu w Mościskach.
Jednak decyzja o tym, gdzie zostanie utworzona taka kwatera, jeszcze nie zapadła.
– Rozmowy w tej sprawie będzie prowadził sekretarz Rady prof. Andrzej K. Kunert. Powinny się zakończyć we wrześniu, nie chcemy zwlekać z pochówkiem polskich żołnierzy na jednym cmentarzu – mówi naczelnik Dancewicz."
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 weeks later...
  • 1 year later...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie