Jump to content

Twierdza ukryta między drzewami będzie atrakcją Wrocławia


Recommended Posts

Zapomniany fort wojskowy przy ul. Polanowickiej to jedyny taki obiekt w Polsce. Już niedługo odzyska blask, bo miasto oddało teren w dzierżawę Wrocławskiemu Stowarzyszeniu Fortyfikacyjnemu. W przyszłości powstanie tu bezpłatny skansen, w którym będzie można poznać historię miejskich twierdz
Zanim fort trafił pod opiekę stowarzyszenia, na jego terenie zalegało kilka ton śmieci niesprzątniętych od ponad 20 lat. Sterta gruzu, butelek i worków pełnych domowych odpadków sięgała powyżej ramion.

Na początku maja miasto oddało fort w dzierżawę Wrocławskiemu Stowarzyszeniu Fortyfikacyjnemu. Jego członkowie najpierw napisali projekt zagospodarowania terenu, a własnymi siłami zaczęli porządkować twierdzę. Śmieci było tak dużo, że musiała pomóc im koparka.

- Przed nami dużo pracy, dlatego przyda się każda pomoc - mówi Stanisław Kolouszek, prezes zarządu WSF. - Nie chcemy obciążać miasta specjalnymi kosztami - są przecież inne, ważniejsze wydatki. Wszystko, co możemy, zrobimy sami, za własne pieniądze i dzięki wsparciu innych ludzi. Jeśli kogoś interesują fortyfikacje, może pomóc nam w sprzątaniu, a przy okazji zwiedzić fort.

- Chcemy, żeby fort stał się miejscową atrakcją - mówi Kolouszek. - Powstanie tu skansen z ekspozycją, która będzie opowiadać o umocnieniach Wrocławia, sztuce fortyfikacyjnej i sposobie budowania schronów po wojnie, zaprosimy grupy rekonstrukcyjne.

We wnętrzu nie zachowały się żadne ruchome elementy (już dawno wszystko, co było można, wyniesiono na złom), ale ich rekonstrukcja będzie możliwa dzięki pasjonatom z WSF. Od kilku lat sprowadzają archiwalia z całej Europy, żeby wiernie odtworzyć oryginalne wyposażenie - mapy, rysunki, instrukcje budowy fortu i stare dokumenty.

Ukryty na mapie

O historii fortu przypominają poniemieckie napisy. W Polsce jest wiele schronów piechoty, ale te wrocławskie są jedyne w swoim rodzaju.

Kolouszek: - Fort piechoty nr 6 zaczął powstawać w sierpniu 1891 roku, a zaprojektowała go druga inspekcja forteczna z Poznania. Był budowany w czasie, kiedy w Toruniu zaczęła się już przedwojenna stagnacja, a Poznań właśnie planował kolejną rozbudowę. Nasza twierdza zachowała się w dość dobrym stanie, jest też jedną z najnowocześniejszych i największych twierdz dawnej granicy wschodniej Niemiec.

Do głównego schronu prowadzi sześć wejść. Wewnątrz: dwa przedsionki, sześć pomieszczeń (a także latryna) i trzy komory wentylacyjne. Kiedyś były tu też ławki dla żołnierzy i prycze, a w kazamacie komendanta - telefon. Na początku mieściło się tu 250 żołnierzy i czterech oficerów, po przebudowie, na początku XX wieku - już tylko 160 osób. Wtedy dobudowano betonowy płaszcz, który miał chronić żołnierzy przed pociskami wycelowanymi w fort. Uderzenia amortyzowały żelbetowa płyta, metrowa warstwa piasku i ceglany strop.

Fort ukryto między drzewami i kępami krzewów tak dobrze, że kiedy próbowałam znaleźć go na mapach Google, był nie do odróżnienia od sąsiednich grup zieleni. Z jednej strony wejścia broni fosa, a z drugiej betonowe pozycje strzeleckie ze schronami przedpiersiowymi. Betonowe ściany przypominają mały labirynt, który miał za zadanie osłonić żołnierzy od zabłąkanych kul. Gdyby dzisiaj wrócili na pozycje, mieliby doskonały widok na obwodnicę Wrocławia.

Drzewa na dachu

- Droga, która przecina obwodnicę, istniała tu już w 1890 roku i była uwzględniania w planach budowy - mówi Kolouszek. - Rozkład twierdzy zaprojektowano tak, żeby ogniem czołowym zamykać drogę i przejście przez Widawę. Dodatkowo, na całym przedpolu, można było prowadzić zalewy wojskowe. Po zamknięciu jazów na Widawie w ciągu kilku dni rzeka spiętrzała się tak, że woda rozlewała się tuż przed fortem na szerokość ponad kilometra. Była naturalną barierą.

Na terenie fortu znajdują się też dwa boczne schrony, straży i pogotowia, gdzie przebywała 25-osobowa rezerwa żołnierzy. Ukryci za podwójnymi drzwiami (jedne były drewniane i obite blachą, a drugie - stalowe, ze strzelnicami do obrony przedsionka) rezerwiści komunikowali się ze strzelcami na czele za pomocą rur głosowych i elektrycznej instalacji alarmowej. W zimne noce ogrzewał ich okopowy piecyk, a przed kulami chronił gruby na 125 centymetrów mur i blacha falista.

Na początku czerwca teren fortu zostanie ogrodzony. Trzeba będzie też wyciąć niektóre drzewa i krzewy, które rosną na dachu głównego budynku fortu, bo korzeniami rozsadzają strop. W miejscu zdartej z dachu papy powstaną nowa izolacja oraz rynny, a ściany zostaną oczyszczone i pomalowane. W tym roku raczej nie uda się otworzyć fortu na potrzeby masowego zwiedzania, ale każdy chętny może zgłosić się na indywidualną wycieczkę.

Na początku tego roku członkowie WSF zgłosili projekt usunięcia gruzu i śmieci z terenu przy ul. Polanowickiej do budżetu obywatelskiego. W czasie weryfikacji projektu urzędnicy ocenili, że koszt operacji wyniesie 17 tys. zł. Poza głosowaniem na projekt przyda się każda para rąk do pracy - wolontariusze mogą zgłaszać się na stronie www.fortwroclaw.pl .

***

Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne w 2009 roku założyła grupa przyjaciół, których połączyła wspólna pasja - historia miasta i umocnień Wrocławia. Ich celem jest ratowanie przedmilitarnych obiektów na terenie miasta i okolicy.

Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,14038632,Twierdza_ukryta_miedzy_drzewami_bedzie_atrakcja_Wroclawia.html#LokWrocTxt#ixzz2VKnV08JE
Link to post
Share on other sites
  • 4 months later...
Jeśli ktoś ma ochotę, i nie jest mu obojętny los fortyfikacji, to zapraszamy w najbliższą sobotę do fortu, na kolejną z akcji sprzątania obiektu.

Więcej na facebooku
http://www.facebook.com/events/562846360436923/


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 11:11 08-10-2013
Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information