Jump to content
Sign in to follow this  
Erih

Skąd przyszliśmy, dokąd idziemy

Recommended Posts

Gebhardt, będę up..arty. Strzemiona wymyślono po to , aby jeździec mocniej trzymał się na koniu, miał się o co oprzeć na przykład władając włócznią. Dlatego też początkowo pojawiły się właśnie w rynsztunku bojowym , dopiero potem jazda z ich użyciem stała się powszechna. Nie był to przedmiot tani, tak więc możemy domniemywać że metalowe strzemiona służyły głównie kawalerzystom ( cywile mogli zapewne używać strzemion, ale z materiałów nietrwałych). Tak było w sąsiednich krajach, więc i u nas zapewne było podobnie.
Tak więc skoro mamy typowo bojowe ( w tym okresie) elementy rzędu końskiego, to i musieli istnieć ludzie walczący konno, czyż nie ?
I zgodzę się że nie stanowili zapewne zwartych, stałych formacji. Raczej uzupełniali formację pieszą.
Zaś co do pogardy Rzymian wobec kawalerii- własnych kawalerzystów zapewne szanowano i im zazdroszczono. Zaś pogardliwie ( mniej lub bardziej) traktowano auxilares niezależnie czy walczyli pieszo czy z konia. Nawet kawalerzyści mogli mieć nieco lepszą pozycję jako zamożniejsi, a więc lepiej zbrojni..
PS A pamiętacie taką scenkę jak to jakiś szlachcic gołota wpycha się pomiędzy posesjonatów, wołając głośno equus polonus sum" na co dostaje odpowiedź to żrej waść siano " ?
;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pamietam, Erih tylko nie pamietam kontekstu :) I jaknajbardziej to the point bo w armii Rzymskiej Marianskiej czy Augustianskiej takiego problemu by nie bylo poniewaz 'klasa' osobnika byla scisle zwiazana z dochodem rocznym a od 'klasy' zalezalo w ktorej branzy mogl sluzyc :). Z czasem oczywiscie te roznice sie zatarly. Czy konnym legionowym zazdroszczono - oczywiscie bo jako specjalisci byli immunes czyli mieli imunitet od wielu zajec ktore obrzydzaly zycie przecietnemu 'mulowi Mariana' - cwiczenia, marsze, stawianie grodow marszowych itp - ale rowniez immunes byli stolarze i 'noszowi' wiec to samo w sobie nie stanowilo o lepszosci spolecznej. Bardziej istotne oczywiscie ze mogli w tej branzy sluzyc tylko ludzie z klasy equites czy 1 klasy obywatele ergo przecietnie bogatsi niz piechurzy. Tylko czy byla to kawaleria? Konsensus jest ze nie, byli zwiadowcami konnymi i goncami cos jak kompania zwiadowcow w pulku naszej piechoty w 1939 - nawet cyfry sie plus minus zgadzaja. A czy byli wyposazeni mniej 'bojowo' niz faktyczna kawaleria, w calosci auxilarna? Smiem powiedziec ze nie.

Z innej (i blizszej nam) beczki huscarle krola i moznych brytyjskich przemieszczali sie konno, strzemiona mieli, na pewno od czasu do czasu jakies drobne awantury zalatwiano konno, ale jednak do bitwy stawali pieszo. Pochod armii 'wikingow' polnocnych tez poprzedzali zwiadowcy konno na ogol z zupelnie przyzwoitym wyposazeniem - jednak oni tez do bitwy zsiadali. Czyli posiadanie 'bojowego' rynsztunku konnego nie jest konklusywnym dowodem ze pochodzi od rasowego kawalerzysty.

Bynajmniej nie upieram sie ze tak nie bylo jak piszesz Erih - jaknajbardziej moglo, ale sa i inne mozliwe wytlumaczenia dowodow jakie mamy.

Steel - pamietajmy tylko ze od tych DOMNIEMANYCH Slowian Prokopiusza uplynelo prawie 350 lat do Ibn Jakuba i mamy do czynienia z kompletnie inna kultura i wiecej niz mozliwe innym plemieniem. Jedyne co oddzwania to zamilowanie do walki partyzanckiej ktora tak swietnie wykorzystali Mieszko i Boleslaw :). Co do wojownikow kobiet to zdazaly sie w kazdej armii - po szarzy ciezkich brygad kawalerii Francuzkiej pod Waterloo na kwadraty piechoty brytyjskiej znaleziono trupa kobiety kirasjera w mundurze.... pulkownika! Oczywiscie takie znaleziska zawsze robily duze wrazenie - i z kilku trupow kobiecych robi sie w opowiadaniach i przekazach regula :(.

Erih - masz zupelna racje ze konni cohorte equitate mogli byc 'lepszymi wsrod rownych'. Niedawne znaleziska przy murze Hadriana zaskoczyly bogactwem i ozdobnoscia wyposazenia kawalerzystow auxylii.

Wracajac do Rzymian to sie zdazalo ze brygadowano razem kohorty legionowe i kohorty mieszane auxylii w oddzialy wydzielone. Przy dodatku paru cyrulikow, pionierow, stolarzy itp tworzono bardzo nowoczesna samowystarczalna kampgruppe. Wcale niezly model na nasza armie ksiazeca.

Aha i jeszcze jedno - przynajmnije w 1 wieku AD prawdopodobnie WSZYSTKICH legionistow uczono jazdy konnej co w owym przedstrzemionowym okresie nie bylo najlatwiejsza sztuka do opanowania. Nie znaczy to ze uczono ich do poziomo jakiejs ekspertyzy, wystarczalo ze facet mogl sie utrzymac sie na szkapie od A do B. Ale swiadczy to o tym ze przewidywano ze od czasu do czasu nawet taki kompletny piechociniec jak rzymski legionista bedzie sie przemieszczac konno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam pytanie do sboja:
W którym miejscu Nestor pisze, że Polanie atakowani przez Sarmatów powędrowali na zachód? Możesz zacytować?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zwarty oddział, walczący konno to jest kawaleria. To że oddział ten jest używany do zwiadu, ew działań policyjnych- to tylko znaczy że Rzymianie do pewnego momentu nie mieli skutecznej kawalerii. Podczas gdy Persowie np mieli.. Wracając do naszych wołów, to jednak fakt występowania strzemion świadczy o tym , że ich użytkownicy konno walczyli.
Do samego przemieszczania się taki instrument, zważywszy na posturę ówczesnych wierzchowców, niezbędny nie był. Tak więc uważam że w owym czasie mieliśmy kawalerzystów, acz kawalerię już niekoniecznie. Takie rozwiązanie wydaje mi się po prostu najbardziej prawdopodobne.
Choć co prawda znaleziska scytyjskie w Odrowiślu, pozwalają się domyślać że wzorców naszym przodkom nie brakowało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pozwolę sobie jeszcze raz na cytat ze wcześniej zamieszczonego linku

Polanie nie narzekali na brak wojowników. Ma on trzy tysiące pancernych [podzielonych na] oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]" - pisał o Mieszku żydowski kupiec Ibrahim Ibn Jakub.

Nie wiem na ile wiarygodne liczby ale jeżeli są prawdziwe to całkiem niemała siła jak na ten region Europy.

Bolesław Chrobry olśnił cesarza Ottona potęgą swojej armii. Gall Anonim pisze o tarczownikach i pancernych witających cesarza. Dzielnych wojach w pancerzach i błyszczących hełmach, uzbrojonych we włócznie, topory i miecze.
Nie ma słowa o jeździe i łucznikach, możliwe że jako odziały niejednolicie i bardziej ubogo uzbrojone nie nadawały się na uświetnienie uroczystości.
Myślę ze o olśnienia potęgą" nie doszło, chociaż z drugiej strony Słowianie mocno dawali się we znaki zachodnim sąsiadom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prawdę mówiąc, chrześcijańska Europa miała sporo szczęścia. Jak pisał tysiąc lat temu Ibrahim Ibn Jakub: „Na ogół Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni i gdyby nie ich niezgoda wywołana mnogością rozwidleń ich gałęzi i podziałów na szczepy, żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile”. Być może gdyby nie nasza kłótliwość, językiem współczesnej dyplomacji byłby nie francuski, ale słowiański..

http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/chuligani-z-wasami/strona-publikacji/2/nc/1/

Swarliwość pozostała nam do czasów obecnych

Share this post


Link to post
Share on other sites
Olśnienie a czemu by nie ?
Otto zapewne spodziewał się kolejnego słowiańskiego książątka, którego dla swej idei Pan-Europy łatwo pozyska..
A trafił na wytrawnego polityka , za którym stało dobrze zorganizowane państwo i znaczna siła militarna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jestem z Erihiem.

Zawodowa armia, moze nawet jednolicie ubrana, na pewno spojna i wycwiczona oraz zdyscyplinowana i z jednolitym zrodlem rozkazodawczym musiala na owe czasy robic piorunujace wrazenie. W wygladzie tez - bo raczej watpie ze feudalowie niemieccy czy jacykolwiek inni beztrosko oddawali krolowi najlepszych wojownikow z najlepszym wyposazeniem z ich posesji dopoki sami nie czuli sie zagrozeni. I nawet wtedy.... wiemy jak wygladaly podwody armii polskiej w 1939....

O sile panstwa Otton nie musial wowczas wiedziec ale jego nastepca bolesnie sie dowiedzial.....

Szkoda znowu ze nasi poprzednicy nie wyciagneli z tego odpowiednich wnioskow tylko chcieli na sile isc za moda zachodnioeuropejska obojetnie jaka. Tu znowu skok do bliskiej przeszlosci i terazniejszosci i z uklonem w kierunku Steell'a: nihil novi....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do oddawania najlepszych wojowników do armii cesarskiej to bym się kłócił. Wszak feudałowie stawali własną osobą, a więc ich poczty miały przede wszystkim pleców im strzec, tak więc zabierano najtęższych i najlepiej zbrojnych. Tyle że taka wczesnofeudalna armia stanowiła raczej zbiorowisko indywidualności.
Tymczasem władca zaopatrujący drużynników z własnej kiesy, zapewne zakupów dokonywał hurtowo ( pojawia się tu pytanie, czy istniały już w tym okresie osady służebne, owe Grotniki i Szczytniki, dostarczające daninę w formie wyrobów rzemieślniczych, przy czym oczywiście nie cała ludność trudniła się wytwarzaniem broni- zapewne był to jeden, może kilku specjalistów, dla których reszta takiej wsi zapewniała zaopatrzenie w żywność i inne dobra pierwszej potrzeby).
NIEMNIEJ nie można tu mówić o jednolitym uzbrojeniu i ubiorze - czy nie daj Bóg umundurowaniu- zapewne książę zapewniał drużynnikowi niezbędne minimum, z którego on w miarę zdobywania doświadczeń dobierał to co mu pasuje najlepiej, tudzież sam się doposażał- drogą zakupów, zdobyczy, czy też nagród- specjalnych, indywidualnych darowizn władcy.
Tak więc nie możemy mówić o jednolitym uzbrojeniu i ubiorze wojów w takim sensie jak w armiach nowożytnych, ale też można przypuszczać że wobec wczesnofeudalnej pstrokacizny, drużyna prezentowała sporą zwartość i ujednolicenie.
Ciekawe czy posiadali jakiś element identyfikujący ich jako wojów książęcych , np w postaci malunku na tarczach ( i jaki on mógłby być ?) czy innego wyróżnika ?
Tego jednak, obawiam się, nigdy się nie dowiemy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bede musial pogrzebac w notatkach ale ktos pisal na podstawie diabli wiedza czego (ktorejs tam wersji Ibn Jakuba moze?) ze druzyna miala miec biale plaszcze ze zlotymi frendzlami czy tez zlotym obszyciem (bardzo naukowe sprecyzowanie moje, nie?).

Ze tarcze mialy jakies wspolne elementy czy nawet byly jeednolicie ozdobione to chyba duze prawdopodobienstwo. Niektorzy argumentuja za 'pisankowymi' ozdobami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do stawiania sie feudalow to jednak z tego co pamietam roznie bywalo zaleznie od warunkow prawnych, statusu w hierarchii itd. W wielu systemach mozni mogli sie wymigac od sluzby osobistej. Zgadza sie, jak recerz stawal sam z malym pocztem to dokladnie jak piszesz. Ale moznowladcy ktory mial obowiazek wystawienia kilkuset zbrojnych ilu bylo potrzeba 'ochrony' dla wlasnego bezpieczenstwa a ile musial miec baczenie na wlasne posesje i utrzymanie wlasnej sily do rozgrywek wewnetrznych o miedze czy tez korone cesarska gdyby (Bron Boze) cos sie stalo, a na wojnie wiadomo - o wypadek nietrudno......?

I tu uderzasz w sedno sprawy bo kazdy feudal mial na glowie przedewszystkim wlasne interesy zas druzynnik piastowski li tylko aby przypodobac sie wladcy jaknalepszym wywiazywaniem sie z obowiazkow. Na pewno Otton ktory musial uzerac sie z 'sowietem' moznowladcow by wykonac najglupsze posuniecie szczerze zazdroscil Boleslawowi......

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tarcze drużyny mogły być w miarę jednolite, oczywiście chodzi o barwy. Do tego zrobione na błysk hełmy i podobne płaszcze. Ustawienie szyku z podobną bronią i mamy w miarę jednolicie wyglądające wojska. To najprostsze rozwiązanie, woj przyjmowany do drużyny musiał być w jakiś sposób wyróżniany o reszty kręcącej się po grodzie, w tym wypadku możliwe że wręczano np. płaszcz, który pewnie był znakiem zastrzeżonym" dla drużyny. Koszt do przyjęcia a symbol widoczny od razu.
Pewnie w przypadku zużycia lub zniszczenia, zakup nowego był już w gestii drużynnika ale co mundur" to mundur"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pozostaje pytanie czy w owym czasie Piastowie zdawali sobie sprawę z wartości ujednolicenia umundurowania. Jeżeli tak, to łatwo mogli ten efekt osiągnąć.
Idea była znana co najmniej od czasów rzymskich, ale czy trafiła na nasze peryferia ?
Moim zdaniem to prawdopodobne.
Jeszcze o wojsku Ottona.
Mamy relacje , że możnowładcy brali udział w wyprawach cesarzy niemieckich.
Nie wszyscy i nie zawsze.
Jednak skoro już wyruszali, to zapewne chcieli wykazać swoją potęgę wobec innych i ogólnie podbudować swoje public relation ;)
A więc nie brali ze sobą byle kogo ani w małej liczbie.
Oczywiście, możliwa jest i sytuacja odwrotna- możnowładca był z cesarzem skonfliktowany, więc na wyprawę sam nie szedł wymawiając się np chorobą, w zastępstwie wysyłając bandę łapserdaków pod dowództwem jakiegoś golca z trzeciego szeregu.
To też był czytelny komunikat: kontyngent wystawiłem bom musiał, jak się potopią w bagnie moja szkoda niewielka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to chyba sie zgadzamy, tez tak to widze. Koszmarem dowodcow armii feudalnych bylo to ze ich 'podwladni' bardziej musieli, nawet jak nie chcieli, zajmowac sie polityka niz wojaczka. Jak to wygladalo w praktyce wiemy chociazby z historii wypraw krzyzowych.

A ze jeden swietnie wycwiczony rzemieslnik wojenny tym bardziej jak byl w zwartym oddziele, byl wart 10 czy nawet kilkudziesieciu amatorow, demonstrowali rzymscy gladiatorowie kilkakrotnie rocznie. To zadna hiperbola.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Reasumujac - z pewnymi zastrzezeniami zdaje sie ze uwazamy za najbardziej prawdopodobnje ze wojska byly zlozone z (a) druzyny ktora sie z kolei dzielila na pancernych ktorzy walczyli albo konno albo pieszo albo i tak i tak i tarczownikow (b) zalog grodow ksiazecych i moznowladcow ktorzy mogli byc czesciowo opancerzeni (c) tarczownikow rezerwy - ja to raczej widze jako odpowiednik anglo-saskiej 'fyrd' niz 'pospolite ruszenie' (d) lekkich lucznikow i procarzy prawdopodobnie werbowanych sposrod ludnosci mysliwskiej (tak jak w armii brytyjskiej snajperzy nierzadko byli w cywilu lesniczymi).

I zeby nie byc posadzany of 'oftopizm' to jezeli przyjmiemy taki obraz to narzuca sie ze jest to obraz najbardziej podobny do wojskowosci krajow skandynawskich i przednormanskiej Anglii niz sasiadow zachodnich (wczesny feudalizm, kawaleria rycerska, ciezka piechota etc), wschodnich (masy konno-strzeleckie) czy tez polnocnych (organizacja rodowa). To popiera (chociaz oczywiscie nie udowadnia) teze skandynawskiego pochodzenia proto-piastow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I z tym ostatnim wnioskiem zgodzić się nie mogę.
Podobieństwa organizacyjne wynikają z różnych przesłanek. Brak zwartych formacji kawaleryjskich wynikał w przypadku Skandynawii i Odrowiśla z braku warunków do ich zastosowania, a więc z przyczyn obiektywnych. Tak więc mamy tu konwergencję.
Drużyna władcy pojawia się w podobnym czasie, choć wydaje mi się że u Skandynawów nieco później. Tu przepływ idei mógł być obustronny- mamy wszak poświadczone kontakty dynastyczne już dla pierwszego Piasta historycznego. Pytanie czy takie kontakty były wcześniej ?
Matecznik Piastów to Polska centralna, oddzielona od Bałtyku przez Pomorze, podporządkowane za Chrobrego (i to czasowo). Natomiast będące w zainteresowaniu Skandynawów wcześniej, zarówno handlowo jak i pod kątem wikingu. Skoro mamy wspólnego wroga, to czemu by się nie porozumieć, czyż nie ?
A dla Piastów Pomorzanie byli wrogiem...
Natomiast nie widzę tu przesłanek do uznania Mieszka lub jego atentatów za Skandynawów. Chyba że na tej zasadzie, że jakiś Piast legendarny skoligacił się biorąc za żonę Skandynawkę .
Teoretycznie możliwe, ale dla Północy mamy sporo przekazów , ale o takim przypadku nie wspominają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to może cofniemy się trochę dalej w czasie.
Lechici a Piastowie"
Nie będę cytował całego tekstu bo każdy sobie przeczyta, natomiast jak to faktycznie jest? wszak nawet obecnie niektóre nacje nazywają nas lachami w różnych odmianach tego słowa.
http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/lechici1.html

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawy i oparty o źródła wywód, tyle że dziś obowiązuje pogląd iż Słowianie przybyli do Odrowiśla i na Bałkany z bagien Prypeci gdzieś w V wieku naszej ery.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Steel - moj znajomy, niestety juz SP, zeslany w glab poludniowego ZSSR w 1939r, na prozno staral sie tlumaczyc muzulmanskim tubylcom skad pochodzi. 'Polsza' nic im nie mowila. Dopiero zrozumieli 'Lechistan', wiedzieli z grubsza gdzie jest i przyjeli z wielka aprobata - sadze ze byli z sekty Shia :).

Erih - alez przeciez dlatego napisalem ze 'popiera lecz nie udawadnia'. Mozliwych propozycji jest wiele, zaczynajac od tego ze znanym zjawiskiem wsrod Skandynawow byla sluzba wojskowa zagranica, szczegolnie na 'Rusi'. Czy jest wykluczone ze jakis (umownie nazwijmy go) 'Polski' wodz zauwazywszy korzystnosc takiej organizacji wynajal sobie taka druzyne albo nawet jednego wojewode zeby takie cos jemu zorganizowal z ludzi lokalnych. I taki wojewoda jak to zwykle bywa byl swietnie umiejscowiony by przejac wladze w taki czy inny sposob....

Co do druzyny Skandynawskiej to raczej trudno jednoznacznie umiejscowic jej powstanie w czasie. Proces przeinaczenia 'huscarli' - czyli doslownie 'mezczyzn domu' ze sluzby domowej na jednostke wylacznie militarna byl procesem ewolucyjnym i trwal dosc dlugo. Kiedy i jak (ewolucja czy rewolucja, import czy rownolegla ewolucja) ten proces zaszedl u nas, prawdopodobnie nigdy sie nie dowiemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gebhardt, wiemy na pewno że za Mieszka była drużyna najemna.
Prawie na pewno służyli w niej Skandynawowie. Nie wyłącznie, ani nawet w przewadze, ale byli.
Kontakty ze Skandynawią były rozległe, importów znajduje się dużo.
Tylko że np importów wschodnich jeszcze więcej.
Oczywiście, schemat który zapodałeś jest możliwy, ale musiało by się to stać za pierwszego piasta legendarnego ( jak w opowieści o Popielu) lub dawniej, a w takim r5azie nie można już mówić o Mieszku jako o Skandynawie, a jedynie jako o osobie z daleka ze Skandynawami spokrewnionej.
Tyle że do tego (czyli wymiany doświadczeń) Twoja teoria nie jest niezbędna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Interesowało mnie zawsze skąd się wziął nasz język i na podstawie tego stawiam następującą hipotezę:
Przodkowie nasi byli tutaj znacznie wcześniej niż VI czy VII wiek naszej ery. Plemiona południa naszego obszaru najpierw w niewielkim stopniu zmieszały się z ludami Celtyckimi w międzyczasie plemiona północne zmieszały się ze Skandynawami lecz w stopniu już znacznie większym. Plemiona północne rozpoczęły ekspansję na południe ale ponieważ okazało się że są w stanie porozumieć się swoim językiem z plemionami południa nie była według mnie to ekspansja ogniem i mieczem". Nie twierdzę oczywiście że nie było przemocy ale wspólna podstawa językowa w znacznym stopniu mogła tę przemoc ograniczać prowadząc do szybkiej konsolidacji ludów czego efektem było że pomimo lokalnych konfliktów ludy te stworzyły na początku naszej ery organizm (stwierdziłbym nawet że wcześniej), który kilka wieków później okazał się zagrożeniem dla tak zwanego świata cywilizowanego i z tego powodu dopiero wtedy pojawił się w kronikach. Konkludując uważam, że my jako Polacy jesteśmy mieszanką Protosłowian Skandynawów i Celtów, a gdy ta mieszanka się przegryzła" spowodowało to agły" rozkwit zorganizowanej społeczności, która przestała być anonimowa.
Lecz to tylko moja opinia i proszę tego nie brać jako stwierdzenie faktów, ponieważ dzięki szeroko rozumianemu chrześcijaństwu prawdy zapewne się nigdy nie dowiemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Onet 8 gru, 08:00
Niezwykłe odkrycie pod Warszawą. Dwa tysiące lat temu produkowano tu broń


Piotr Halicki
Dziennikarz Onetu

To było przed wiekami jedno z największych zagłębi metalurgicznych w Europie. W Kaniach na Mazowszu archeolodzy odkryli osadę starożytnych hutników sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Wytapiano tutaj żelazo i wyrabiano doskonałą broń. Wyniki zakończonych właśnie analiz znaleziska rzucają nowe światło na znaczenie ziem dzisiejszej Polski w okresie dominacji starożytnego Rzymu.

Odkryta na Mazowszu osada ma ponad dwa tysiące lat
Wytapiano tutaj żelazo w specjalnych piecach zwanych dymarkami
Znaleziono tu także dwa tysiące fragmentów glinianych naczyń i innych przedmiotów
Osadę starożytnych hutników odkryto w miejscowości Kanie w powiecie pruszkowskim niedaleko Warszawy. Natknięto się na nią podczas wykopalisk archeologicznych, poprzedzających budowę osiedla mieszkaniowego.

Mieszkali tu Wandalowie
- Podejrzewaliśmy, że w tym rejonie możemy coś odkryć, bo to stanowisko znajduje się w obrębie tzw. Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego. Tak ten teren, rozciągający się na zachód od dzisiejszych rogatek Warszawy, na przestrzeni około 300 km kwadratowych, nazywają archeologowie i historycy, ponieważ jakieś dwa tysiące lat temu było to jedno z największych zagłębi hutniczych ówczesnej Europy. Jednak to, co znaleźliśmy, przerosło nasze oczekiwania – mówi Onetowi dr Tomasz Kołomański z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej w Warszawie, który kierował prowadzonymi tutaj badaniami.

Jak się okazało, odkryta osada funkcjonowała w tym miejscu prawdopodobnie od II wieku przed Chrystusem do II wieku po Chrystusie. Zamieszkująca ją ludność należała do tzw. kultury przeworskiej, identyfikowanej ze słynnym ludem Wandalów.

- Produkowano tutaj żelazo, z którego wyrabiano przede wszystkim doskonałą broń. Ogromny popyt na nią powodowany był nieustającymi walkami toczonymi pomiędzy legionami Imperium Rzymskiego, a plemionami arbarzyńskiej" Europy – wyjaśnia Tomasz Kołomański.

Sensacyjne odkrycie
W wyniku badań w Kaniach odkryto i zinwentaryzowano 130 obiektów archeologicznych, w tym m.in. cztery wsparte na potężnych słupach spore pomieszczenia gospodarcze o powierzchni współczesnych kawalerek, czyli ok. 23 metrów kwadratowych, głęboką na ponad cztery metry studnię o drewnianej cembrowinie oraz 76 dymarek, czyli starożytnych pieców do wytopu żelaza. W czasie wykopalisk pozyskano również prawie dwa tysiące fragmentów naczyń glinianych, przęśliki, ciężarki tkackie, niezwykle rzadko spotykane gliniane łyżeczki.

- Znaleźliśmy także ułamki szybów pieców dymarskich. Można to uznać za prawdziwą sensację, gdyż gliniany szyb pieca dymarskiego był po zakończeniu procesu wypału rozbijany i jego pozostałości zazwyczaj nie zachowują się do naszych czasów – podkreśla dr Kołomański.

Poza tym natknięto się na kilkaset fragmentów kości zwierzęcych. Wśród nich wyróżniają się trzy kompletne poroża sarny oraz jeleni, które uważane były za rodzaj totemu, bądź talizmanu. 97 proc. kości pochodziło od zwierząt udomowionych, takich jak bydło, świnia, owca, koza czy koń. Jedynie trzy procent to części ciała ssaków dzikich, takich jak sarna czy jeleń.

Materiał kostny miał charakter pokonsumpcyjny. Wskazują na to stwierdzone na szczątkach ślady po nożu oraz ślady rąbania. Poza tym liczne kości noszą ślady gryzienia przez zwierzęta mięsożerne, najprawdopodobniej przez psy. Na dwóch szczątkach zaobserwowano ślady o charakterze rzemieślniczym. Jednym z nich jest fragment poroża jelenia ze śladami wyświecenia. Drugi to fragment kości piszczelowej świni, używany jako skrobacz.

Dieta mieszkańców osady
Specjalistycznym badaniom poddano próbki nagaru, czyli zachowanych resztek pokarmu, widocznego na kilku fragmentach ceramiki. Ustalony skład tych substancji pozwolił częściowo odtworzyć dietę społeczności zamieszkującej osadę.

- Na podstawie szeregu interdyscyplinarnych analiz ustalono, że w pierwszym okresie funkcjonowania, mieszkańcy osady zajmowali się prostą wytwórczością rękodzielniczą, m.in. przędzalniczą i tkacką. Dopiero później powstał szereg pieców do wytopu żelaza. Potwierdza to również analiza układu przestrzennego przebadanej części osady, gdzie strefa produkcyjna reprezentowana przez piece hutnicze wyraźnie nasuwa się na wcześniej użytkowany, a następnie opuszczony sektor gospodarczy – tłumaczy właściciel Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej.

Dodajmy, że prace terenowe sfinalizowano już jakiś czas temu, ale pracochłonne analizy zakończyły się dopiero przed kilkoma dniami. Ich wyniki przyczyniły się do poszerzenia wiedzy na temat rozplanowana, rozwoju i funkcjonowania osad kultury przeworskiej, jak również w zakresie zwyczajów i diety zamieszkującej je ludności. Rzucają też nowe światło na znaczenie ziem dzisiejszej Polski w okresie potęgi i dominacji starożytnego Rzymu.

http://warszawa.onet.pl/niezwykle-odkrycie-pod-warszawa-dwa-tysiace-lat-temu-produkowano-tu-bron/425r0m

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zuki, to że na terenie obecnej Polski od mniej więcej przełomu er po czasy wędrówki ludów kwitła metalurgia i inne wytwórstwo, wiadomo od dawna. Odrowiśle stanowiło zagłębie przemysłowe Barbaricum.
Natomiast identyfikowanie ludności Przeworskiej z Wandalami to bajka jest - nie ma na to żadnych dowodów. Wandalowie jako odrębna grupa wyodrębnili się dopiero na pograniczu Imperium i to stosunkowo późno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information