Jump to content

Co zamurowali Niemcy w tajnym schowku na Niebuszewie


Recommended Posts

67 lat po wojnie mieszkaniec szczecińskiego Niebuszewa odnalazł w swoim mieszkaniu zamurowaną skrytkę. A w niej historię niemieckich właścicieli domu. Na razie tylko my poznaliśmy zawartość schowka. Rodzinne pamiątki: dokumenty, zdjęcia, przedmioty należały do rodziny Beermannów. Odtwarzamy ich losy, szukamy potomków

Kartka od marynarza wysłana z ubota, zacumowanego w Stralsundzie w lipcu 1944 r., jest kolorowa. Sześciu marynarzy uśmiecha się, spoglądając na miejską starówkę.

Pocztówka była w jednej ze skrzyń. Ktoś je schował w skrytce wiosną 1945 r. Wiele lat później, w 2012 r., kolejni właściciele mieszkania robili remont. Okazało się, że jedna ze ścian powstała znacznie później niż pozostałe. Zaprawa między cegłami była bardzo krucha.

Szparagi

Znalezione za ścianą dwie butelki wermutu rozlano w 1933 r. w Hamburgu. Nienaruszony krem Nivea przez 67 lat nie stracił koloru. Jest nawet puszka szparagów. Czapka białej floty ze swastyką. Dziwna fajka, wyrzeźbiona z kości. Maszynka do golenia, z kompletem wciąż lśniących żyletek. Portfel, a w środku bilon z czasów III Rzeszy. Stary wizytownik, w którym były m.in. namiary na przedstawiciela Coca-Coli (ktoś przywiózł wizytówkę do Szczecina z Nowego Jorku w 1926 r.). Maszyna do pisania. Wycinek z gazety z 18 sierpnia 1944 r. Artykuł pod tytułem Terror Genge Stettin" o alianckich bombardowaniach (z tekstu wynika, że mieszkańcy Stettina dzielnie stawili mu czoło). Świeczki. Setki listów. Dokumenty. Metryki i akty zgonu. Książki. Srebrne sztućce z inicjałami rodziny. I biblia z dedykacją wpisaną w 1934 r.

Trzymam w rękach paszporty małżeństwa Beermann. Są w zaskakująco dobrym stanie. Ich właściciele przed opuszczeniem miasta włożyli je razem z całą resztą do dwóch skrzyń i trzech walizek. Zamurowali. Pewnie ewakuując się, jak większość Niemców w marcu 1945 r., myśleli, że szybko tu wrócą. Pewnie chcieli uchronić zawartość skrzyń przez czerwonoarmistami. Dlaczego nie zabrali ze sobą paszportów?

Zeppeliny

Potrzebowaliśmy kilku godzin, aby - porównując dokumenty ze zdjęciami - ustalić, że większość z nich zrobił Willy Beermann.

Pomaga mi Bartosz Morylewski, którego hobby jest zbieranie listów i podpisów różnych osób. Bartosz jest ekspertem portalu miłośników przedwojennego Szczecina Sedina.pl. Potrafi z rozmazanej pieczęci ustalić, w jakiej jednostce wojskowej służył nadawca listu. Zna się na przedwojennych tablicach rejestracyjnych. Odnalazł już wielu byłych niemieckich mieszkańców naszych ziem. - Na przykład taka pieczątka oznaczała, że za wysłanie listu nie trzeba płacić, że wysłał go żołnierz - tłumaczy Bartosz.

Willy Beermann miał samochód, ładną, młodszą od niego o trzy lata żonę Klarę i dwie córeczki. Musiał być majętny. Dużo jeździli razem po całych Niemczech.

Pierwsze zdjęcia są z 1932 r. Na jednym z nich rozpoznajemy dzisiejszą ulicę Niemierzyńską w Szczecinie. Stoi tam żona Willy'ego z córeczkami. Dzieci wyglądają na 6-8 lat. Jeśli żyją, mają teraz prawie 90.

Hitler w oknie

Stary dąb w Loeknitz (przygraniczne dziś niemieckie miasteczko, w którym po wejściu do UE chętnie osiedlają się Polacy) stoi do dziś. 80 lat temu był tłem dla rodzinnej fotki. Jest też żona Willego z dziewczynkami przed domem w Bremie. Najwyraźniej z rodziną podczas wakacji w 1935 r. (rodzina miała gęsi). Są też fotograficzne pamiątki ze szczelnie wypełnionej letnikami plaży nad Morzem Północnym. I Willy przed pensjonatem w Tyrolu. Na zdjęciu z zoo w Hamburgu w obiektywie znalazła się, poza dziećmi, kozica. W miasteczku Wartburg Klara pozowała na tle pomnika. Piesek Deisy w mieszkaniu rodziny stoi na dwóch łapkach. Na innej stronie rodzinnego albumu Willy tańczy na dancingu w Dziwnowie w 1934 r. Jest też Hitler, przemawiający w Szczecinie z okna kamienicy. Srebrne gody teściów przy zastawionym stole. Ceppeliny nad Szczecinem wyglądają jak UFO. Wiosenny spacer w okolicach (zrujnowanej dziś) wieży Bismarcka na północy miasta. Willa znajomych, państwa Teshke, w Pobierowie (za dwa lata Bermannowie zbudują nieopodal swój letni dom). Dziewczynki pod wieżą Quistorpha (i kolekcjonerski rarytas - zdjęcie zrobione ze zburzonej pod koniec wojny wieży).

W 1936 r. Willy pojechał na olimpiadę do Berlina. Sfotografował m.in. stadionową lożę Hitlera. W 1937 r. uwiecznił aparatem kolonijną paradę w Dziwnowie. I córki podczas rodzinnego spaceru na tle pleców" dzisiejszego Muzeum Narodowego przy Wałach Chrobrego. Jest też mała Rosemarie, chyba córka kuzyna, jako Czerwony Kapturek na zdjęciu w albumie i na wycinku z gazety. Wpadła w oko jakiemuś fotoreporterowi. Na wystawie Neu-Afrika (odtworzona afrykańska wioska) jest reklama - produkowanego do dziś - piwa Schulthais.

Tutta Bermann (córka brata) w 1938 r. ma może dwa lata. Czy jeszcze żyje? Na jej zdjęciu fotograficzna historia rodziny Beermann urywa się.

Zaręczyny

Na jednym ze zdjęć z Niebuszewa Willy jest w mundurze SA.

Zdjęć faszystów do albumu nie wkładał. Były w osobnym kartoniku. Mężczyźni maszerują w brunatnych koszulach dzisiejszą ul. Potulicką. Na obozie, pod namiotami, pozują uśmiechnięci od ucha do ucha. Willy wierzył w narodowy socjalizm? A może był koniunkturalistą? Swastyka wisi nad głowami uczestników rodzinnego przyjęcia w szczecińskiej restauracji. Ale swastyki w knajpach to była w tamtych czasach norma.

Na ulicy w Dusseldorfie Willy podszedł zaskakująco blisko Hermanna Goeringa. Kiedy robił zdjęcie, przyglądał mu się jakiś tajniak.

Kim był Willy Bermann? Miejsce urodzenia: Biala. To miejscowość na Mazurach (dzisiejsza Biała). W piśmie referencyjnym z 6 czerwca 1918 r., z firmy handlującej konfekcją w Poznaniu, Wrocławiu i Królewcu, napisano, że ył uczciwym i sumiennym stażystą". Po tym stażu poszedł na front. Pierwsza wojna się już kończyła. Podobnie było podczas drugiej. 30 listopada 1944 r., kiedy III Rzesza była w odwrocie, powołano go do rezerwy. Willy zrobił wtedy zdjęcie mężczyzn w średnim wieku, stojących w szeregu.

Co było dalej?

Co się z nim później stało? Jak ułożyła się historia rodziny Beermann? Co z dziewczynkami ze zdjęć? Próbujemy odtworzyć historię niebuszewskich Niemców z listów.

Na kartce wojskowej (wojska łączności) kuzyn pisze do siostry Willy'ego, że płaszcz jest w sam raz. W sierpniu 1944 r. zaniepokojony wuj pyta o rodzinę na Wybrzeżu. Wtedy były już kłopoty z pocztą.

Spośród setek papierów wyłuskujemy wycinek z gazety o zaręczynach Willy'ego Beermanna i Klary Hilbert. Z ogłoszenia wynika, że ojciec Gustaw Hilbert wykupił im z tej okazji rejs na trasie Szczecin-Nowy Jork.

Wertując archiwa, odkrywamy, że Gustaw Hilbert był przemysłowcem, właścicielem firmy Gustav Hilbert G.m.b.H. Stettin. W skrzyniach znajdujemy listy, które były pisane na papierze firmowym, a nawet budzik z napisem Hilbert Sttettin.

I najważniejsze: biura fabryki mieściły się w budynku, który po wojnie przerobiono na komunalną kamienicę. To właśnie w niej znaleziono skrytkę.

Więcej o sensacyjnym znalezisku na Niebuszewie - we wtorek

Więcej... http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,11499226,Co_zamurowali_Niemcy_w_tajnym_schowku_na_Niebuszewie.html#ixzz1rN8IRDLp
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information