Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

tadeks6

pozłacana monetka?

Recommended Posts

Mam identycznie zachowane 10 groszy krakowskich. Podobnie zachowane 10 groszówki z 1840, a nawet niektóre kopiejkówki. Nie oceniam po zdjęciu bo najlepiej mieć w rękach i organoleptycznie oglądnąć. Kiedyś próbowałem oczyścić z grubego nalotu 20 kopiejek z przed I wś nad zapalniczką. Wybuchła z dużym hukiem. Zerwało z niej cienką warstwę srebra i w środku została prawie miedź. Mam też łuszczącego się dobrego orta Jankowego. Niektóre tzw srebrne monety mają pęcherze. Czyli chodzi tu o walcowanie blachy, która się rozwarstwia z czasem pod wpływem reakcji chemicznych. Taka sytuacja to fałszowanie monet przez emitenta. Starta na wypukłościach srebrna" moneta koroduje w tych miejscach jak miedź a w zagłębieniach jak srebro.
Nadmieniam, że wszystkie monety o których mowa to oryginały.
Tu choć nie jestem pewien stawiam na to, że dobra.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sigis, powiedzmy że miałem w ręku kilkadziesiąt sztuk silber-groschen, duttchen różnych Fryców, i sporo falsów z epoki Groszy, Półtoraków, Szelągów i Trojaków z XVII - wiecznej Polski, i wiem jak koroduje srebro a jak miedź po ogniowym srebrzeniu..
Jeżeli nie odróżniacie patyny ogniowej od zwykłej to polecam trochę wejść w temat archeologii i od razu się rozjaśni.
ps. srebro nawet o zawartości poniżej 0.200 koroduje jednolicie, chyba że zalega w szczątkach organicznych albo moneta ma w środku blaszkę z innego metalu, ale to już nie jest korozja srebra tylko kilku warstw.

słowa tadka wyraźnie potwierdzają moją opinię, bo przy słabym srebrze nie odpada żadna warstwa, czerwienieje - owszem, ale tutaj z zagłębień została wyżarta reszta srebrzenia.

Po monecie z fotki widać wyrażnie, że tam gdzie cienka warstwa srebrzenia się wytarła, jest czarna miedź w patynie ogniowej..

Nie kwestionuję twojej wiedzy Sigis, bo widać że wiele monet miałeś w ręku, ale tutaj obawiam się że nie masz racji.
pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nawet bilonowe srebro z czasów rzymskich nie koroduje w ten sposób..

owszem, w zagłębieniach może być brud i przylegająca ziemia o charakterze skorupy, ale tutaj w zagłębieniach jest czysto a patynują wypukłości, czyli ewidentnie wytarte lub zjedzone przez korozję posrebrzanie (w zagłębieniach zostały resztki srebrzenia, więc dziwne że tam nie dostała się korozja, chociaż zwykle to w zagłębieniach działa pierwsza.. hm?
pozdro.

Share this post


Link to post
Share on other sites
podobny ale bez patyny ogniowej, purchli i tutaj wypukłości takie jak Św. Jerzy mają srebrny kontur, a tam nie..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prośba do kolegi tadeks, w celach edukacyjnych daj jednak zdjęcie zniszczonej czyszczeniem monety. Bo, dużo tu wątpliwości, a wciąż nie wiemy tak do końca jaka to moneta. Bo, że jest to grosik (greszel) to wiemy, ale czyj? Porównywałem z Kopickim to co napisał kolega weteran, i jednak ozdobniki przy orle trochę inne, widać też przy orle Z, czyli końcówka roku 2, raczej nie może być 1611. Kolegę weterana poprosimy o linki, bo stary Kopicki jednak ubogi w odmiany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do falsa i srebrzenia ogniowego, to oczywiście nie wiem na pewno, z wielu względów monetka wydaje mi się jednak nie sfałszowana.
1. Niski nominał, mała zawartość srebra, komu to by się opłacało? Na skalę przemysłową", podrabiano, np. w Suczawie, jednak popularniejsze monety. Gdzie upchnąć" kilka beczek groszyków, w niewielkim Księstwie? A na mniejszą skalę produkcja byłaby, wydaje się, nieopłacalna.
2. Rzadka moneta, obiegająca na ograniczonym obszarze, trudno porównywać z trojakami, groszami, półtorakami czy nawet szelągami XVII w. RON, popularnymi także poza granicami(np.szacunkowo, w odniesieniu do monet RON, szeląg to ok. 2 groszyków, a grosz to ok.6-8, w dużym przybliżeniu, nie znamy dokładnie roku monetki, 1602?, 1702?).
3. Złota patyna w tle monety nie wygląda jednak na srebrzenie ogniowe, nie łuszczy się, nie czernieje, trudno osiągnąć taką jakość przy fałszowaniu tą metodą.
4. Srebrzenie ogniowe wydaje mi się kompletnie nieekonomiczną metodą w przypadku tak drobnej monety, trująca rtęć plus duże straty srebra, a efekt nikły. Obawiam się, że na tak małej monecie ilość osadzonego (plus straconego) srebra byłaby porównywalna do zawartości srebra w oryginalnej monecie.
5. Rysunek orła i otaczających motywów jednak bardzo ładny, nie odbiegający od monet oryginalnych. Takiej jakości falsyfikat, tak drobnej monety? Podsumowując, to chyba nielogiczne, jak mi się wydaje.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
znam przynajmniej kilkadziesiąt półtoraków, trojaków, groszy i szelągów wykonanych poprzez srebrzenie ogniowe, widziałem takie z piasku, ziemi mokrej - czarnej, gliny i wielu innych..
i tak się składa że wszystkie charakteryzowała cienka warstwa srebra, odpryskująca i łuszcząca się, o kolorze złotawym (nierównomiernie nałożona, pełna bąbli i pęcherzyków)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pełna zgoda, tak mogą wyglądać falsy monet, które wymieniłeś. Ja jednak w tym przypadku tego nie widzę, ale to oczywiście subiektywne odczucie. Pozostają obiektywne wątpliwości co do celowości fałszowania tak niskiego nominału. Może jednak właściciel tu zajrzy i da zdjęcie monetki tak, jak wygląda po kwasie. W celach tylko poznawczych, nie będę komentował obecnego wyglądu, obiecuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sigis, ja nie piję do twojej wiedzy bo jest ogromna, ale jeżeli się opłacało boratynki to może i drobne ? : >

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zasadnicza różnica, miedź i jednak srebro, słabe, ale jednak. Oryginał był próby prawdopodobnie 2-3 łutowej (/16). Co tu fałszować, i jeszcze ładnie posrebrzyć?

Boratynka była jednak specyficzna (ilość i także czynniki które doprowadziły do jej rozpowszechnienia, a także fałszowania), nie znajduje chyba porównania w innych systemach monetarnych tamtego okresu. Obrazowo i skrótowo mówiąc, za worek boratynek kupowano wołu, bo nie było czym innym zapłacić. Groszyk służył do kupna paru jajek czy kawałka chleba, bo na bochenek to pewnie było potrzeba ze 2-3. A do grubszych transakcji służyła zapewne trochę grubsza waluta (też dewaluowana i psuta oczywiście w XVIIw, także na Śląsku). Emisja groszyków nie mogła być zbyt duża, tak na marginesie, w starym" Kopickim większość ma r, rr (r to odpowiednik (R-R2).

Ważne są też ramy czasowe, bo groszyk wydaje się być z 1602(?) roku(widać chyba 0-Z przy orle), czyli czasów w miarę spokojnych na tamtym terenie (Śląsk?).

..................
W żadnym momencie tej ciekawej dyskusji nie odebrałem jakiegoś kwestionowania tego co piszę, na zasadzie, że mało jeszcze widziałem. Zresztą nie uważam, żebym posiadł jakąś ogromną, tajemną wiedzę, chętnie czytam i dowiaduję się nowych rzeczy. A materiału porównawczego, falsów zwłaszcza z XVII, bardzo mnie interesującego wieku, nigdy dość. A, i korzystając z Twojego powrotu, przy okazji wrzucę parę guzików do identyfikacji, może przypadkiem będzie coś ciekawego:)
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
wszystko jest ciekawe, tylko czasem niektóre rzeczy są mniej lub bardziej modne w środowisku ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information