Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

grzeb

Wspomineia b. żołnierza LWP z lat 70. XX w.

Recommended Posts

http://www.chojnice24.pl/1-592-zolnierz_polskiej_rzeczpospolitej_ludowej.html

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gościu bredzi jak najęty,pewnie chce do zbowidu,po rentę.
Ja dla równowagi proponuję moich dwóch szwagrów,jeden Kielce kierowca ,drugi zach granica WOP szeregowy jak było? normalnie ,dwa lata minęło,i rezerwa./ha,ha/
Panowie nie było LWP zapamiętajcie to sobie.
I na koniec materiały do higieny były takie jakie w sklepach oczywiście w tym czasie,zimna woda,różnie to bywało także i w cywilu.Ok 60 % populacji używało wtedy zimnej wody najczęściej ze studni,ja to pamiętam doskonale.
Ot typowa propagandówka na wakacje typu- zapomniał wół jak cielęciem był.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Motto:
„Dobry dowódca nie musi odznaczać się żadnymi szczególnymi zaletami, przeciwnie, powinien być ograniczony(...)
Uchowaj Boże, żeby był człowiekiem, pokochał kogoś, ulitował się, zastanowił nad tym, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.”
Lew Tołstoj „Wojna i pokój”
***********
„Głupota jest w wojsku nieśmiertelna. Wojsko to miejsce szczególne. Miejsce wyjątkowego nagromadzenia absurdu i wszelkiego rodzaju idiotyzmów. W żadnej zbiorowości ludzkiej zagęszczenie świrów na metr kwadratowy nie jest tak wielkie”.
Antoni Pawlak



******************
Zataczający się na szynach tramwaj, zatrzymał się ze zgrzytem żelastwa.
Tramwajarz widząc ich pytające spojrzenia, rzucił im znad wyślizganych, wypolerowanych do błysku, dłońmi wajch :
to już tutaj!
Wysiadając, kątem oka zauważył, że motorniczy przygląda się im, jak pośpiesznie wyłażą przednim wyjściem.
Było w tym spojrzeniu trochę zamyślenia, trochę wyrozumiałej obojętności. Musiał wielokrotnie widzieć takich jak on i jego kolega, stąd na chwilę oderwał się myślami od znanych na pamięć torów i wraz z łoskotem zamykanych drzwi – zapomniał o nich.
Znaleźli się na wybrukowanej stalowym bazaltem ulicy, ułożonym starannie w łukowate wzory, na wprost dobrze utrzymanego ogrodzenia z siatki w ramach.
Górą biegły rzędy kolczastych drutów, pochylone w stronę stojących za trawnikiem poniemieckich, pruskich budynków koszarowych.
Były to wysokie, dwupiętrowe, ciężkie, solidne, prostokątne budynki z czerwonej cegły, przykryte stromymi dachami z czerwonej dachówki, którą czas zabarwił na brunatno.
*********************
Dyżurny żołnierz przy bramie sprawdził ich dokumenty i skierowania, zanotował nazwiska i skierował w głąb koszar.
Nagle wszystko zaczęło biegnąć żywszym tempem.
Krótkie wyjaśnienia, szybkie gesty rąk, od razu wciągnęły ich w beznamiętnie obracającą się maszynerię zwykłych, wojskowych porządków i czynności.
Każdy, kto musiał im coś powiedzieć, robił to szybko i natychmiast zajmował się swoimi sprawami czyli - niczym, jakby się wydawało...
Znaleźli się w dużej żołnierskiej sali. Piętrowe, stalowe, zielone łóżka, ciasno poprzedzielane były szarymi metalowymi szafkami. Taboret z podstawą z wygiętych metalowych prętów przy każdym łóżku.Kilku obecnych niewyraźnymi mruknięciami odpowiedziało na „dzień dobry”. Pół-siedzieli, pół-leżeli na szarych kocach łóżek z identycznymi małymi poduszkami i pasami białych prześcieradeł w nogach łóżka.
Wybrał jedno z wolnych łóżek, teczka z resztkami jedzenia z podróży rzucona na koc, podniosła wyraźny obłoczek kurzu – równie szarego jak koc.
***********************
Oficer z kartoflowatym nosem, niewysoki, czerwony na twarzy wszedł do sali i stanął patrząc nieruchomo. Nie mówił nic, ale szybko zrobiło się cicho. Oficer nie powiedział dzień dobry ale podał swój stopień i nazwisko. Jakby od niechcenia rzucił wzrokiem na niektórych leżących i siedzących. Zrozumieli. Gdy wstali - twarz oficera wydała się nieuchwytnie bardziej przyjazna. Powiedział, że sierżant, którego poznali przed śniadaniem powie im wszystko, co mają robić, a teraz mają wyjść przed blok. Nie należy zostawiać pieniędzy ani zegarków.
Na brukowanej drodze przed blokiem zaczęli się sami ustawiać w koślawym dwuszeregu, trzymając się blisko znajomych. Przypominało to delegacje województw, więc sierżant postanowił zrobić porządek:
- W tył rozejść się!
- Na poprzednim miejscu, w dwuszeregu, według wzrostu. ZBIÓRKA!
Donośność głosu podoficera sprawiła, że początkowo znieruchomieli, ale słowo „zbiórka”, które zabrzmiało jak głośne warknięcie – ruszyło ich z miejsca. Sierżant z dostojnym, wyrozumiałym rozbawieniem przyglądał się i czekał.
Tłum przewalał się z lewa na prawo, przepychał , wielu stwierdzało, że dwóch sąsiadów obok jest za wysokich lub za niskich i ponownie przepychało się między innych. Spowodowało to nerwową atmosferę i spory rozgardiasz.
Po 5 minutach szyku jeszcze nie było. Sierżant uznał, że dalsze czekanie to marnowanie cennego czasu i wrzasnął:
-Spokój! Baczność!
Palcem pokazał, kto i gdzie ma się znaleźć. Sprawność, z jaką to zrobił od razu podporządkowała mu ten cały cywilny majdan. Byli to prawie sami 18-latkowie. Niektórzy nie mogli się rozstać z jasnymi popelinowymi płaszczami, więc sierżant nakazał jednemu z nich odnieść potężne naręcze łachów na jedną z sal. Posiadacze mieli nadzieję, że odzyskają je po powrocie, grzebiąc w stosie złożonym na jednym z łóżek.
************************
Służba w wojsku polega na czekaniu. Czekaniu na alarm, na służbę, na koniec służby, na ćwiczenia, zajęcia, awans, urlop, opieprz i znowu na następny dzień. Wszelkie „cywilne” rozrywki jak: dancing, dziewczyny, dom, żaglówka są wyjętym spod jurysdykcji wojskowej świętem i nie podlegają jej prawom, - choć mogą być zawsze przerwane, na przykład alarmem.
*********************
Byli też w armii oficerowie, którzy przykry czas jałowej służby wypełniali sobie całodobowym umilaniem życia żołnierzykom, przez co byli przez nich serdecznie znienawidzeni. Ciekawe, że przełożeni, (w większości) podawali ich za przykład. Tak pojmowany obowiązek wobec partii i armii nosił rys psychopatyczny. Sprzyjał temu gloryfikowany w tych latach w LWP sowiecki system upadlania, który nie wybierał czy jest to oficer czy żołnierz szeregowy. Pojęcie honoru w tej armii miało aspekt czysto akademicki ale w LWP nie było akademii wojskowej, na której można-by było ten problem bezkarnie rozważać.
Ciągoty w tym kierunku były podejrzane i nieprawomyślne. Ich posiadacz – nawet młody podporucznik wiedział doskonale, że lepiej ugryźć się w język.
Początkujący psychiatra od razu zaklasyfikowałby to jako świetny początek neurastenii z widokami na schizofrenię.
Taki często był koniec kariery wielu oficerów i ich żon, których widział w Wojskowym Szpitalu Psychiatrycznym w Elblągu, skąd odbierał rekonwalescenta. Byli oni za słabi (za ludzcy), żeby się z tym wszystkim (z tą paranoją i absurdami) samemu uporać...
****************************
Jest to kilka urywków ze zbioru opowiadań pn.TREPY" (C) autor M.Mozets. Czas akcji lata sześćdziesiąte ub. wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fajne są te poniemieckie koszary,wszędzie wyglądały podobnie jak na zdjęciach z II WŚ.
Moje były w Kędzierzynie -Kożlu.Czas 5 styczeń 88.
wszedłem i nic było nas 42,zostały tylko wspomnienia i zdjęcia.
Zdjęcia anonimowe nikt nie jest podpisany pamiętam tylko niektóre imiona i tyle.
Może je wreszcie kiedyś opublikuję i napiszę chłopy k...a,ujawniać się.Żyjecie?
I tak kiedyś jak dawniej iść do knajpy i powspominać tylko co?
Utraconą młodość?/ha,ha/
Chłopy jeszcze raz ,ja do armii nic nie mam, nie zepsuła mnie ale i nie poprawiła.
Nie lubię płaczków było minęło i nie wróci więcej.
A ten co biadoli to nie żołnierz,ale .... .
Co niektórych to powinni brać do woja z mamami./ha,ha/.
Myśle że z mam byłby lepszy pożytek jak z synalków.
Reszta z Mozetsem się nie zgadzam myślę że jest to prowokacja/artystyczna/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dużo prawdy jest w tych wspomnieniach...jacek 1962 słyszałeś o fali? Tej prawdziwej? Ja też byłem w WOPie jak Twój szwagier i też na zachodniej granicy.Za moich czasów standardowy przydział miesięczny (często dwu miesięczny)to kostka szarego mydła,mydełko do golenia,pasta do zębów Nivea (i tak używana do mycia okien i kibli),dwie żyletki Polsilver.Każdy więc i tak kupował sobie ,,prywatnie,,co innego.Za ,,młodego,,w ciepłej wodzie kąpiel raz w tygodniu przez około 10 min zależało to od widzi mi się ,,starego,,.A tak to tylko zimna woda.Po obcince czyli prawie po roku służby dopiero możliwość mycia się w ciepłej wodzie.Na strażnicach mimo tego że było już się ,,starym,,i miało się swoich ,,janów,,mycie w ciepłej wodzie przysługiwało gdy miało się do wyjścia nie pamiętam albo 270 albo 230 dni...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aha i WOP podlegał pod MSW a nie pod MON więc trochę inaczej to wszystko wyglądało.My chodząc na stałkach po mieście nigdy wierzcie nigdy nie oddawaliśmy honoru trepom z MONu.Nie raz były z tego powodu afery.Czasem poważne...

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information