Jump to content
ekiosk egazety next prenumerata
Sign in to follow this  
elektrit1

T34-jaki był naprawdę?

Recommended Posts

Moim zdaniem Wittman potrafił wykorzystać zalety armaty w czołgu.Walić do czołgów wroga jak do kaczek samemu bedac poza zasięgiem ognia nieprzyjaciela to potrafiłby kazdy.Natomiast gdy te biedne Shermany podeszły na odległosc skutecznego ognia skończyło się pasmo sukcesów pana Wittmana.tak samo jak nad Bzurą gdy jego jednostka dostała sie pod ogień polskiej artylerii.Tam pan Wittman zmuszony został do wykorzystania predkosci swojego wozu ale w ucieczce.
Co do zakopywania czołgu z braku paliwa to najcześciej stosowali to niemiaszki.Ruskie z kolei gdy przechodzili do obrony to niestety ale zakopywali czołgi pomimo dostatku amunicji i paliwa.Owszem jakies odwody musieli posiadac ale jednak w większosci czołgi szły jednak na pierwsza linie i znowu gdy nie atakowały to właziły w okop.Ciezko zniszczyc czołg gdy wystaje tylko wierza.Cel jest mały i tródny do trafienia dodatkowo chroni kształt wiezy powodujacy rykoszety.Ruskie wcześnie to pojeli i stosowali do samego końca.Gdy w latach 80 służyłem w WOP-ie to na zajeciach z taktyki choc w wojsku nie miałem czołgu zobaczyć na oczy rylismy okopy dla czołgów.troche dla zadowolenia starych troche dla trepów.ale sens taki ze dalej okopywanie czołgów funkcjonowało.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jaca... Witmann większość sukcesów (ilościowo) zaliczył jako dowódca Pz III (jeśli dobrze pamiętam). Wiesz w co to było uzbrojone? I jak miało się do zasięgu dział przeciwnika?


A okopywanie czołgów... I co z tego, że trudniej go zniszczyć? Jeszcze trudniej zniszczyć czołg, którego wcale nie ma na linii frontu. Jeśli jest wystarczająca liczba czołgów w odwodzie, to nie widzę problemu, można sobie kilka zakopać w pierwszej linii...

Ale co zrobić, jeśli przeciwnik wedrze się do okopów? Ten zakopany czołg w zasadzie można już uznać za zniszczony...
Nie przeczę, że okopy dla czołgów na pierwszej linii mają sens. Chodzi o to, żeby czołgi przydzielone jako wsparcie miały gotowe miejsca ogniowe.

Pozdrawiam
Krzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Okopany czołg nie znaczy zasypany po wieze.Z tyłu okopu jest taka pochyłośc która słuzy za wjazd.Jeśli czołg był uszkodzony to wtedy zostawał i kropka.Ale jesli miał paliwo to cofał się wczesniej niz piechota zajmował stanowisko zapasowe i swoim ogniem osłaniał wycofująca sie piechote. Tyle pamietam z zajec taktyki(zresztą w moim rodzaju słuzby wojskowej niezmiernie przydatne wskazówki zważywszy ze byłem w łączności i większosc czasu miałem spedzić na słupie telefonicznym).
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale co zrobić, jeśli przeciwnik wedrze się do okopów? Ten zakopany czołg w zasadzie można już uznać za zniszczony...
"
Okopywanie, czyli mówimy o czołgach w liniach obronnych. Zamist okopywania mogły być wykorzystane sterty gruzu, zniszczone mniej lub bardziej budynki itd.. Wszystko co pozwala ukryć czołg i równocześnie zabezpieczyć go w miarę możliwości przed ogniem nacierającego wroga. Nikt tu nie mówi o jednym stanowisku. Jeśli atak został odparty, to po wycofaniu się przeciwnika miało się (i ma ) gwarancję nawałnicy artyleryjskiej na swoje stanowiska rozpoznane bojem. Pierwszą rzeczą w takim wypadku była więc zawsze zmiana stanowisk. Przygotowywano więc ich zawsze (oczywiście jeśli czas i warunki pozwalały na to) więcej, koniecznie oddalonych od siebie.
Jeśli atak wroga powiódł się, to czółg jeśli nie został uszkodzony musiał włączyć wsteczny i razem z piechotą cofnąć się.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
IRONRAT czy nie uwazasz jednak że wg regulaminów i zasad taktyki czołg jako cenniejszy niż kilku piechocińców cofał sie jako pierwszy a dopiero potem piechota?Po zmianie stanowiska mógł osłonic czy tez wesprzeć ogniem wycofujacą się piechote.Tak mnie w syfie uczono choć nigdy tego nie miałem okazji ćwiczyc.Ale za to dołów sie naryłem.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
No tak, ale widzisz, to jest bezpośrednie wsparcie piechoty, gdzie czołg w zasadzie spełnia rolę punktu ogniowego czy działa piechoty. Tak oczywiście było... normalnie jednak, w większosci przypadków czołgi były używane jako ruchomy odwód... czyli w przypadku, gdy w jakimś miejscu nacisk przeciwnika był bardzo duży, albo doszło do włamania, kierowano tam czołgi... czołgi wchodziły do akcji, pomagały odrzucić przeciwnika (albo wyprzeć) i wracały do tyłu, po to, żeby można było je użyć w innym miejscu... Pozwalało to na wykorzystanie lokalnej przewagi, a nie rozrzucanie czołgów po jednym w róznych miejscach.

Pozdrawiam
Krzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Panowie,
na ten temat czyli taktyki wykorzystania czołgów można by książkę napisać i to grubą. Jeśli chcecie, to można rozpatrywać konkretne bitwy czy nawet potyczki, ale tu trzeba byłoby odwoływać się do w miarę szczegółowych paimętników ich uczestników, lub też do konkretnych raportów z pola walki.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Słusznie... to o co mi chodzi... to tylko to, że mimo tego, że w 4 pancernych Olgierd mówi w obronie zakopuj się po wieżę", tak naprawdę rzadko stosowano takie wynalazki :). Niezależnie co na ten temat pisze Przymanowski.

Pozdrawiam
Krzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i oczywiście niezależnie od tego co dzisiaj dzieje się w taktyce. Ilość transporterów i czołgów przypadających na drużynę piechoty dziś, jest bez porównania większa niż w przypadku II w.ś.

Pozdrawiam
KRzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeszcze 3 małe uwagi> Czołgi wycofywały się najczęściej razem z piechotą. Chodziło o niepozostawianie jednych bez drugich, na tej samej zasadzie, co w trakcie ataku.
Nie należy mylić odwodów z pierwszą linią. Były okopane czołgi w pierwszej linii, były też i w jednostkach odwodowych.
Porównywanie taktyki wczoraj (czytaj IIWŚ) i dzis, nie zawsze ma sens, ze względu na zmiany jakie zaszły przez 60 lat w uzbrojeniu, w szczegóności ze względu na pojawienie się róznego rodzaju przenośnych zestawów rakiet ppanc.
Przykładowo sdkfz 250 nie miał szans w spotkaniu z np. T-34 lub IS-2. W iraku bywało, M1 był niszczony za pomocą dzałka z transportera (lub z granatnika).
Wejście za jakiś czas w życie FCS i związanych z nim założeń taktycznych ponownie przewróci wiele rzeczy do góry nagami. O pojazach bezzałogowych, tych jeżdżących i latających, nawet nie wspominam.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zakopywanie się po wieżę" miało miejsce wtedy, gdy czołgi broniły razem z innymi jednostkami jakiejś pozycji. Działały wtedy niejako sprzecznie z podstawowym założeniem konstrukcji czołgu, czyli ruchem.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysiek coś sie bracie uparł z tym odwodem.Czołgi były wszedzie i na pierwszej lini i okopane i w natarciu i wycofujące się i były też w odwodzie.A odwód nie zawsze po rzuceniu na pierwszą linie wracał do odwodu.Zdarzao się czasem ze czołgi po likwidacji włamania przeciwnika ruszały wpieriod na Berlin.I zdarzało się to dosc czesto niestety.tak ze z tym odwodem to raczej nie tak jak to przedstawiasz
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapewne w czasie wypraw niejednokrotnie napotykaliście różnego rodzaju wykopy na pojazdy. Nigdy (pomijając arabów) nie zasypywano drogi ewakuacji. Pojazd mimo,że jest niesprawny można wyciągnąć za pomocą liny, aby uchronić go np. przed pożarem.
Sam czołg może wykonać okop dla siebie, wykonując zwroty w miejscu. Trzeba to oczywiście poprawić, ale najcieższa robota jest już zrobiona.

Okopy dla czołgow i dział pancernych wykonuje się do prowadzenia ognia na wprost do czołgów i innych celów podczas działań obronnych i w rejonie wyjściowym do natarcia.
Okop na czołg składa się z działobitni, zjazdu i ukrycia dla załogi (rys. 211). Szerokość wykopu na dnie powinna być o 50 cm większa od szerokości czołgu, długość wykopu — o 50 cm mniejsza od długości czołgu. Przedpiersie (nasyp) wykonuje się z trzech stron. Ma on około 50 cm wysokości. Ze względu na wysokość linii ognia czołgu lufa działa powinna wystawać 20—25 cm ponad powierzchnię przedpiersia (nasypu), w związku z czym głębokość wykopu nie powinna przekraczać 100 cm (w okopie z ograniczonym sektorem ostrzału — 135 cm).

comet

Share this post


Link to post
Share on other sites
To jak to jest z tym Wittmanem (czołgistą)?
Mam zdjęcie gościa w stopniu p.płk., ale służył on w 5 DSG (Dywizji Strzelców Górskich) i był d-cą artylerii. To chyba nie on? Proszę o szersze info na jego temat.
comet

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hptstuf. Michael Wittmann 22.4.14 - 8.8.44,
czołgista. Najbardziej chyba znany z działań w okolicach Villers-Bocage, gdzie zniszcył prktycznie całą kolumnę przeciwnika, ok 20 pojazdów. Jego grób odnaleziono w 1983r i pochowano wraz z całą załogą w Normandii. Rozpoznano go po uzębieniu, które sobie uszkodził przez nieuwagę o działo swojego Tygrysa. Postać ogólnie owiana mitami i kłamstwami. Należy pochodzić ostrożnie do tego co piszą niektórzy jego piewcy.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam. Kol.Ironrat mojim zdaniem Wittmann był jednak najlepszym pacerniakiem tej wojny oczywiscie nie w pojedynke połowa jego sukcesu to dobrze zgrana iwyszkolona załoga. A podczas walk w Bocage jego przeciwnik nie był też żułtodziobem. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najlepszy przykład tego, iż reklama czyni cuda. Licząc tylko samych Niemców i ilość zniszczonych czołgów, to Wittman nie plasuje się nawet w pierwszej trójce.
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ile on tych czołgów rozwalił? (Wittman)
Jeżeli piszesz, że nie plasuje się on w pierwszej trójce to pewnie był 4.
Wogóle ciekawe, o lotniku mówi się AS, a o czołgiście?
pozdr. comet

Share this post


Link to post
Share on other sites
No, no macie te wiadomości.
Nie znam niemieckiego, posłużyłem sie słownikiem: Abschuss" - 1.strącenie, zestrzelenie, 2.wystrzał
+138+ nie będę komentował.
A jak to wtglądało u naszych sojuszników, ma ktoś jakieś inf.?
pozdr. comet

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dane wymagające, szczególnie w przypaku Otto Cariusa ostrożnego poejścia, ale zgadłeś, faktycznie wychodzi że 4. Od razu należy jednak dodać, iż powyższa lista dodytyczy tylko i wyłącznie jednostek elektrycznych.
Ironrat
PS. Carius chyba jeszcze żyje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ups, pospieszyłem się. Nie tylko elektryczni. 503 Pz Abt. należał do Heres. Nawet najlepsi z tej listy i tak nie dostają do pięt Oberstowi Hansowi Ulrich-Rudelowi. Ten jednak wolał Ju-87 niż Tygrysy. Dane na jego temat są różne, ale oscylują w granicach 400-500 zniszczonych czołgów. Tak przy okazji, za cometem, czy ma ktoś dane dotyczące radzieckich czołgistów?
Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem, na ile dokładna jest ta lista:
http://www.feldgrau.net/phpBB2/viewtopic.php?t=13201&highlight=tank+ace

Ironrat

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam. Ja znam tylko z czołgu o numerze taktycznym 102. Oczywiście to żart.Gdzieś czytałem że za zniszczenie czołgu przeciwnika potwierdzone oczywiście nasi pancerniacy dostawali niezłą kase. Chodzi mi o 1 i 2 armie wojska Polskiego. Pozdrawiam,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information