Jump to content

Penetrator

Forum members
  • Content Count

    420
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Penetrator

  1. Na Ziemiach Wyzyskanych kilka tygodni temu (w styczniu) były po 4 PLN. Kolejne zatowarowanie?
  2. Mały OT: wie ktoś, czy baza w m.Przewóz wykorzystuje obiekt nr 16 z Wykazu obiektów opuszczonych..."? 16. Pow Żary, m. Przewóz . Podziemna fabryka amunicji o pow. kilku kilometrów.
  3. Naprawdę taka poprawność polityczna" tutaj panuje, że nie możesz podać nazwy tej księgarni?
  4. Może to Papcio Chmiel i będą przerabiać ;) ?
  5. A właśnie, prawda to, że ta z Żerkowic wylądowała gdzieś pod belgijską granicą?
  6. Składają niemiecki czołg Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu informuje, że prace przy wraku czołgu Panzer IV, mające na celu złożenie go w całość, zbliżają się do końca. Prezentacja czołgu na ekspozycji plenerowej ma nastąpić jeszcze w tym sezonie letnim. Niemiecki czołg z końca II wojny światowej został odnaleziony 
pięć lat temu na terenie lotniska w Kluczewie pod Stargardem. 
Jarosław Żejmo z Dolic 18 kwietnia 2011 r. poinformował Stowarzyszenie Pomorze 1945, że w punkcie skupu złomu pojawiły się części od niemieckiego czołgu i wskazał miejsce jego zalegania. Następnego dnia rozpoczęła się akcja wydobywcza, którą prowadził dr Andrzej Ossowski z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie wraz 
z członkami stowarzyszenia i grupą pasjonatów historii. Rozsadzony wrak czołgu Panzer IV został wydobyty w ciągu jednego dnia ciężkich prac i trafił do zbiorów Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Złożenia pojazdu w jedną bryłę podjął się Artur Zys, właściciel Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych 
w Pławcach. Obecnie grupa pracowników tej firmy składa wrak pod nadzorem ppłk. Tomasza Ogrodniczuka z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu (oddział Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie). Kołobrzeskie muzeum planuje prezentację czołgu na ekspozycji plenerowej jeszcze w tym sezonie. – Jest to jedyny oryginalny i prawie kompletny niemiecki czołg z okresu II wojny światowej, który będzie można zobaczyć w polskim muzeum – podkreśla Aleksander Ostasz, dyrektor kołobrzeskiej placówki. – To również jedyny niemiecki czołg, który brał udział w walkach na terenach obecnej Polski i dotrwał do naszych czasów w tak dobrym stanie. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu szuka części mogących pomóc odbudować czołg PzKpfw IV. Osoby posiadające informacje o nieodkrytych samolotach, czołgach lub innych obiektach, które powinny trafić do polskich muzeach, proszone są o kontakt: alekost@wp.pl, tel. 601 402 400. http://24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/skladaja-niemiecki-czolg/
  7. Jeśli owe organa korzystają z google translatora to nie podejmą żadnej akcji :)
  8. TUTAJ" z poprzedniego postu IPN szuka grobów Inki i Zagończyka Pracownicy IPN po niespełna trzech dniach od rozpoczęcia poszukiwań na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku znaleźli pierwsze ludzkie szczątki Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej wraz z kilkunastoma wolontariuszami 10 kwietnia na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku rozpoczęli poszukiwania miejsc pochówków Inki" i agończyka", a także innych ofiar reżimu komunistycznego. Po niespełna trzech dniach od rozpoczęcia poszukiwań zespół znalazł pierwsze ludzkie szczątki. - Udało nam się odnaleźć szczątki czterech osób pogrzebanych na niezwykle małej głębokości, od 40 do 60 centymetrów. Ci ludzie zostali pogrzebani w skrzyniach bez wieka. Przy szczątkach znaleźliśmy niewiele rzeczy osobistych. Szczątki zostaną przebadane przez naszych specjalistów z zakresu antropologii medycyny sądowej. Dopiero po badaniach będziemy mogli powiedzieć coś więcej - informuje Gościa Niedzielnego" prof. Krzysztof Szwagrzyk z Instytutu Pamięci Narodowej, który jest pełnomocnikiem prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego w Polsce. Jak podkreśla prof. Szwagrzyk dotychczasowe poszukiwania nie są łatwe. - Na tym terenie są trzy warstwy pochówków. Poza tym mamy bardzo mało miejsca do pracy. W niektórych wykopanych przez nas obszarach gruz sięga głębokości trzech metrów. Są to skrajnie trudne warunki do prowadzenia prac poszukiwawczych. Na ślad grobu Inki" i agończyka" może naprowadzić badaczy odkrycie Waldemara Kowalskiego, pracownika Muzeum II Wojny Światowej. Naukowiec odnalazł pismo zaadresowane do rodziny agończyka", które najprawdopodobniej nie zostało wysłane. Zawiera ono informację, że ten żołnierz AK został pochowany na dawnym Cmentarzu Bezwyznaniowym, który dziś jest częścią Cmentarza Garnizonowego. Dokument zawiera także numer tabliczki (137), która została umieszczona przy grobie. - Informacje uzyskane od Waldemara Kowalskiego są dla nas szczególnie ważne. To jego odkrycie zadecydowało o tym, że rozpoczęliśmy poszukiwania w tym miejscu. Na cmentarzu znajduje się nagrobek porucznika Adama Dedio członka organizacji antykomunistycznych. Został on stracony w kwietniu 1947 roku i pochowany pod numerem 167. To oznacza, że pomiędzy por. Dedio a Inką" i agończykiem" jest ok. 30 numerów różnicy. Informacja o numerze tabliczki agończyka" w połączeniu z lokalizacją grobu por. Dedio stanowi podstawę do dalszych poszukiwań - wyjaśnia prof. Szwagrzyk agończyk" został skazany na śmierć razem z Inką" i w tym samym dniu wykonano wyrok, dlatego badacze na zasadzie analogii przyjmują, że Inka" jest pochowana w jednej mogile z agończykiem" lub w sąsiednich mogiłach o numerach 136 lub 138. - Dopiero wynik badań genetycznych ostatecznie potwierdzi lub zaneguje tożsamość odnalezionych szczątków - zaznacza prof. Szwagrzyk. Na obszarze Cmentarza Garnizonowego może spoczywać znacznie więcej zamordowanych więźniów, którzy obecnie mogą zostać znalezieni. Prof. Szwagrzyk apeluje więc do gdańszczan, którzy podejrzewają, że ich bliscy mogli stać się ofiarami komunistycznego terroru w latach 40. czy 50., o to, by zgłaszali się do IPN, by można było zabezpieczyć niezbędny materiał genetyczny. Badania potrwają jeszcze tydzień. - Pracujemy od 7.00 rano do 17.00. W ciągu najbliższych dni będziemy starali się odnaleźć miejsce, gdzie w 1946 roku komuniści umieścili szczątki wyjątkowej dziewczyny jaką była Inka" oraz innych bohaterów podziemia niepodległościowego. Może się zdarzyć, że nam się nie uda i być może trzeba będzie tu powrócić, ale jesteśmy zdeterminowani - podkreśla prof. Szwagrzyk. Danuta Siedzikówna ps. Inka" urodziła się 3 września 1928 r. W 1943 r., jako 15-latka, złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. 20 lipca 1946 r. aresztowało ją UB i została osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazano ją na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. Wraz z Inką" zginął, również skazany na śmierć, 42-letni ppor. Feliks Selmanowicz ps. agończyk". Od stycznia 1944 był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady AK, z której przeniesiony został do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Łupaszki", gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Jan Hlebowicz http://gdansk.gosc.pl/doc/2156814.IPN-szuka-grobow-Inki-i-Zagonczyka
  9. Grób Inki" odnaleziony? Jeden ze szkieletów znalezionych na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku to szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką. Czy naukowcy z IPN natrafili na grób Inki"? Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej wraz z kilkunastoma wolontariuszami 10 kwietnia na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku rozpoczęli poszukiwania miejsc pochówków Inki" i agończyka", a także innych ofiar reżimu komunistycznego. Po niespełna trzech dniach od rozpoczęcia poszukiwań zespół znalazł szczątki czterech osób (więcej na ten temat TUTAJ). Pochówki zlokalizowane były przy chodniku na głębokości około 40 cm w czterech drewnianych skrzyniach bez wieka. Jak informuje Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN, w wyniku oględzin sądowo-lekarskich przeprowadzonych 13 i 15 września ustalono, że są to m.in. szczątki trzech mężczyzn i młodej kobiety. Ta ostatnia ma przestrzeloną czaszkę. Podobny ślad po kuli odnaleziono również w szczątkach mężczyzny, który został pochowany tuż obok kobiety. Z jakim prawdopodobieństwem można powiedzieć, że natrafiono na groby Inki" i agończyka"? - Dopiero wynik badań genetycznych ostatecznie potwierdzi lub zaneguje tożsamość odnalezionych szczątków. Tego typu badania mogą potrwać kilka tygodni, a nawet miesięcy - mówi prof. Krzysztof Szwagrzyk z Instytutu Pamięci Narodowej, który jest pełnomocnikiem prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego w Polsce. - Każdy z nas chciałby oficjalnie powiedzieć, że są to szczątki bohaterów, których poszukujemy. Jednak na to jeszcze za wcześnie, mimo wielu przesłanek, które dają nam podstawy do optymizmu - dodaje. Na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku w latach 40. i 50. ubiegłego wieku mogło zostać pochowanych kilkadziesiąt osób zabitych na podstawie wyroków śmierci, głównie za działalność w organizacjach niepodległościowych. Na to, że pogrzebano tam także Inkę" i agończyka", wskazuje odkrycie Waldemara Kowalskiego, pracownika Muzeum II Wojny Światowej. Naukowiec odnalazł pismo zaadresowane do rodziny agończyka", które najprawdopodobniej nie zostało wysłane. Zawiera ono informację, że ten żołnierz AK został pochowany na dawnym Cmentarzu Bezwyznaniowym, który dziś jest częścią Cmentarza Garnizonowego. Dokument zawiera także numer tabliczki (137), która została umieszczona przy grobie. agończyk" został skazany na śmierć razem z Inką" i w tym samym dniu wykonano wyrok, dlatego badacze na zasadzie analogii przyjmują, że Inka" może być pochowana nawet w jednej mogile z agończykiem" lub w sąsiednich mogiłach o numerach 136 lub 138. Na obszarze Cmentarza Garnizonowego może spoczywać znacznie więcej zamordowanych więźniów, którzy obecnie mogą zostać znalezieni. Prof. Szwagrzyk apeluje więc do gdańszczan, którzy podejrzewają, że ich bliscy mogli stać się ofiarami komunistycznego terroru w latach 40. czy 50., o to, by zgłaszali się do IPN, by można było zabezpieczyć niezbędny materiał genetyczny. Danuta Siedzikówna ps. Inka urodziła się 3 września 1928 r. W 1943 r., jako 15-latka, złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. 20 lipca 1946 r. aresztowało ją UB i została osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazano ją na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. Wraz z Inką" zginął 42-letni ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk. Od stycznia 1944 r. był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady AK, z której przeniesiony został do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Łupaszki", gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu Jan Hlebowicz http://gdansk.gosc.pl/doc/2159700.Grob-Inki-odnaleziony
  10. mam pytanie: posiada ktoś mapę topograficzną w skali np 1:25 000 lub lepiej 1:10 000 Osowca i chciały zeskanować fragment? Interesuje mnie teren między Biebrzą a Fortem I i III. Niestety zbóje wyłączyły Geoportal1 a mapy na Geoportalu2 nie nadają się do posługiwania w terenie...
  11. a tak tylko dla przypomnienia ... Marsz oddziału Zapory http://www.youtube.com/watch?v=JYlnukYO4FI
  12. Kolekcja z bunkra na Gumieńcach do muzeum? Przestępstwa nie było Śledztwo w sprawie domniemanej kradzieży obrazów z kolekcji Antoniego M., zajętej przez policję w lipcu ub.r., zostało prawomocnie umorzone. Nie potwierdzają się też podejrzenia, że dzieła pochodzą z przestępstwa. Kolekcjoner chce je oddać w depozyt Muzeum Narodowemu W lipcu 2011 r. w zmyślnych skrytkach skonstruowanych przez byłego murarza, 92-letniego Antoniego M., policjanci znaleźli 181 obrazów (głównie XVIII - i XIX-wiecznych), rzeźby, świeczniki i medale. Łącznie ok. 300 dzieł sztuki. Decyzją prokuratury przekazano je w depozyt Muzeum Narodowemu w Szczecinie. Wiadomo jednak, że to tylko część kolekcji, która powstawała kilkadziesiąt lat. Według bliskich Antoniego M. zaginął m.in. zbiór obrazów Nikifora i zabytkowa złota biżuteria. Obecna żona eks-murarza i jedna z jego córek (Klaudyna M.) uważają, że to opiekująca się ojcem Oliwia M. (także córka Antoniego) i jej narzeczony zagarnęli część obrazów (do kolekcji roszczą sobie prawa dzieci Antoniego M. z różnych związków). Klaudyna M. na swoim blogu sugerowała, że zaginęły m.in. dwa portrety trumienne. Jednak Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód umorzyła śledztwo w tym zakresie, uznając, że nie ma dowodów na kradzież. Niezadowolona z umorzenia część rodziny Antoniego M. zażaliła się na tę decyzję do sądu. Sąd podtrzymał decyzję prokuratury, co oznacza, że umorzenie śledztwa w sprawie kradzieży jest prawomocne. Trwa natomiast śledztwo mające ustalić, czy zabezpieczone dzieła nie pochodzą z przestępstwa (wszczęto je z artykułu kodeksu karnego mówiącego o paserstwie). Nic nie wskazuje na to, aby podejrzenia policji się potwierdziły. Pytania szczecińskich śledczych skierowane m.in. do Interpolu, Europolu i Ministerstwa Kultury nie zaowocowały dotąd odnalezieniem obrazów Antoniego M. wśród dzieł skradzionych czy też zaginionych podczas wojny. Wyjątkiem jest litografia Józefa Czajkowskiego z 1903 r. Cmentarz Ojców Reformatów w Krakowie", która znikła z Muzeum Śląskiego w Katowicach w 1945 r. Prawdopodobnie M. wszedł w posiadanie tej litografii w czasach PRL. A to oznacza, że ewentualne paserstwo już się przedawniło (litografia już wróciła na Śląsk). Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, umorzenie śledztwa jest niemal pewne. Co się stanie z kolekcją? - Mój klient rozważa oddanie jej w depozyt Muzeum Narodowego, gdzie przecież te dzieła i tak się znajdują - mówi mec. Marek Mikołajczyk reprezentujący Antoniego M. - Oczywiście pan M. miałby prawo dysponowania tymi dziełami, w tym ich sprzedażą. Do tego potrzebna jest jednak stosowna umowa z muzeum. W lutym br. w Dużym Formacie" (magazynie reporterów Gazety Wyborczej") opublikowaliśmy reportaż opisujący historię powstania kolekcji Antoniego M., który w PRL oficjalnie był właścicielem zakładu murarskiego, a nieoficjalnie pokątnym handlarzem działami sztuki znanym w całej Polsce. W tamtych czasach w jego szczecińskim domu bywali znani kolekcjonerzy jak np. Jerzy Połomski. http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,88319,11731037,Kolekcja_z_bunkra_na_Gumiencach_do_muzeum__Przestepstwa.html
  13. Gdzie jest kolekcja nikiforów Antoniego M.? Nie ma dowodów na to, aby dzieła sztuki z kolekcji Antoniego M., odnalezionej w lipcu na Gumieńcach, pochodziły z kradzieży. Gazeta" dotarła do kolejnego świadka. Zarekwirowanie kolekcji przez prokuraturę to uboczny efekt wewnątrzrodzinnej batalii o schedę po Antonim M., który przed rokiem przeszedł wylew i stracił mowę Zarekwirowanie kolekcji przez prokuraturę to uboczny efekt wewnątrzrodzinnej batalii o schedę po Antonim M., który przed rokiem przeszedł wylew i stracił mowę W lipcu 2011 r. w mieszkaniu byłego murarza, 91-letniego Antoniego M. i jego unkrze" postawionym w ogródku policjanci znaleźli 181 obrazów (głównie XVIII - i XIX-wiecznych), rzeźby, świeczniki i medale. Łącznie ok. 300 dzieł sztuki. Wiadomo, że to tylko część kolekcji Antoniego M., w którego życiorysie pojawiają się m.in. handlarze dziełami sztuki, postaci żywcem wyjęte z peerelowskich kryminałów, pierwszy sekretarz PZPR i Jerzy Połomski. - Śledztwo w tej sprawie zostało przedłużone do 29 lutego - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy szczecińskiej prokuratury okręgowej. Pewne jest tylko to, że litografia Józefa Czajkowskiego z 1903 r. Cmentarz Ojców Reformatorów w Krakowie", odnaleziona na Gumieńcach, znikła z Muzeum Śląskiego w Katowicach w 1945 r. (odesłano ją już do Katowic). W związku z tym prokuratura chciała przedstawić Antoniemu M. zarzut paserstwa. Śledczy nie wiedzą jednak, kiedy M. wszedł w posiadanie tej litografii. Prawdopodobnie w czasach PRL. A to oznacza, że przestępstwo już się przedawniło. Przedstawiciele policji, prokuratury i Muzeum Narodowego w Szczecinie (gdzie trafił depozyt) nadal nie chcą zdradzić, co jest w ich rękach. Wiadomo, że najstarszy obraz pochodzi z 1532 r. Jest namalowany na desce, która niedawno została złamana. Bardzo interesujący jest też rozkawałkowany obraz z XVII w., a także - jak słyszymy w muzeum - szkic bardzo znanego obrazu, który będzie niezwykle cenny, jeśli okaże się oryginałem". Prokuratura zwróciła się do kilku instytucji (m.in. do Ministerstwa Kultury, Interpolu oraz Europolu) z wnioskiem o ustalenie, czy obrazy i rzeźby Antoniego M. nie figurują na listach dzieł zaginionych podczas wojny bądź skradzionych. To się nie potwierdza. A to oznacza, że prokuratura będzie musiała je zwrócić. - W najbliższym czasie wystąpię z takim wnioskiem - zapowiada mec. Marek Mikołajczyk reprezentujący Antoniego M. Dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie Lech Karwowski: - Nic o tym nie wiem. Dzieła jako depozyt prokuratury znajdują się cały czas u nas. Nie są w najlepszym stanie, ale już sam fakt, że znajdują się w lepszych warunkach, na pewno dobrze im zrobi. Antoniego M. doskonale pamięta szczeciński rzeźbiarz Stanisław Biżek. Biżek przyjechał do Szczecina po studiach w krakowskiej ASP w 1964 r. W 1965 r. pełnił funkcję plastyka w Pałacu Młodzieży. Antoni M. miał firmę budowlaną. Robił wtedy elewację pałacowych pawilonów. - Do tynku mielił lusterka. Do tej pory elewacja się błyszczy - mówi Biżek. - Na tym pierwszym pawilonie od pogotowia ratunkowego zrobił na elewacji kolorowe fale. W tamtym okresie wprowadzanie do tynku koloru było nowatorskie. Nie było takiej technologii. Rzeźbiarz uśmiecha się na wspomnienie współpracy z niecodziennym budowlańcem przy powstawaniu plenerowych rzeźb w Międzyzdrojach. M. miał przygotować pod nie cokoły. - Przyjeżdżamy je zobaczyć, a tam na cokołach fale, faktury, kolorowe tynki. Musiał potem to wszystko ściąć. - Nie sądzę, żeby był paserem - uważa Stanisław Biżek. - Co piątek na Turzynie [targowisku - red.] można było go spotkać. Jeździł do Wrocławia na giełdy staroci. On kochał te rzeczy. Jak coś mu się spodobało, kupował. Stanisławowi Biżkowi M. pokazał kolekcję prac Nikifora. - Wtedy rozchodził się z pierwszą żoną. Do jego pokoju musieliśmy wchodzić przez okno. Miał ponad setkę nikiforów. Chwalił się, że to największy zbiór w Polsce. Kupił prace od samego Nikifora w latach 60. Miał czuja. Nikiforów jednak nie odnaleziono, podobnie jak zabytkowej, złotej biżuterii. Wiele wskazuje na to, że pochodzenie większości eksponatów będzie niemożliwe do ustalenia. Wiele XVIII - i XIX-wiecznych obrazów znalezionych na Gumieńcach zdobiło zapewne salony pomorskich dworków. Dzieła te najprawdopodobniej trafiły w ręce Polaków, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane, a później do handlarzy. Przed dwoma miesiącami w Dużym Formacie" (magazynie reporterów Gazety") opublikowaliśmy reportaż opisujący historię powstania kolekcji Antoniego M., który w PRL oficjalnie był właścicielem zakładu murarskiego, a nieoficjalnie pokątnym handlarzem dziełami sztuki znanym w całej Polsce. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, żona eksmurarza wystąpiła z wnioskiem o jego ubezwłasnowolnienie (przed rokiem przeszedł wylew i stracił mowę). Zarówno ona, jak i dzieci Antoniego M. z różnych związków zapewne będą rościć prawa do kolekcji. http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,10923414,Gdzie_jest_kolekcja_nikiforow_Antoniego_M__.html
  14. Bezcenna kolekcja obrazów Antoniego M. wciąż n.n. Prokuratura wciąż nie wie, z jakimi dziełami ma do czynienia i najpewniej umorzy śledztwo w sprawie kolekcji dzieł sztuki odnalezionej w lipcu na Gumieńcach - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - Trwają prace zmierzające do ustalenia pochodzenia dzieł znajdujących się w naszym depozycie [prokuratorski depozyt znajduje się w Muzeum Narodowym w Szczecinie - az] - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy szczecińskiej prokuratury okręgowej. - Zwróciliśmy się w tym zakresie m.in. do ministerstwa kultury i Interpolu oraz Europolu. Czekamy. Z informacji zdobytych przez Gazetę" wynika, że pochodzenie większości eksponatów będzie niemożliwe do ustalenia. Nie ma ich na listach dzieł zaginionych podczas II wojny światowej. Wiele XVIII - i XIX-wiecznych obrazów znalezionych na Gumieńcach zdobiło zapewne salony pomorskich dworków. Dzieła te najprawdopodobniej trafiły w ręce Polaków, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane, a później do handlarzy. W mieszkaniu byłego murarza, 90-letniego Antoniego M. i jego unkrze" postawionym w ogródku policjanci znaleźli 181 obrazów, rzeźby, świeczniki i medale. Łącznie ok. 300 dzieł sztuki. Według rodziny Antoniego M. nie jest to jednak cała kolekcja. Brakuje m.in. prac Nikifora i kilku drogocennych obrazów. Nie wiadomo, co się z nimi stało. Przedstawiciele policji, prokuratury i Muzeum Narodowego w Szczecinie (tam trafił depozyt) nie chcą zdradzić, co jest w ich rękach. Wiadomo, że najstarszy obraz pochodzi z 1532 r. Jest namalowany na desce, która niedawno została złamana. Bardzo interesujący jest też rozkawałkowany obraz z XVII w., a także - jak słyszymy w muzeum - szkic bardzo znanego obrazu, który będzie niezwykle cenny, jeśli okaże się oryginałem". Pewne jest tylko to, że litografia Józefa Czajkowskiego z 1903 r. Cmentarz Ojców Reformatorów w Krakowie" odnaleziona na Gumieńcach znikła z Muzeum Śląskiego w Katowicach w 1945 r. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, w związku z tym prokuratura chciała przedstawić Antoniemu M. zarzut paserstwa. Śledczy nie wiedzą jednak, kiedy M. wszedł w posiadanie tej litografii. Prawdopodobnie w czasach PRL. A to oznacza, że przestępstwo już się przedawniło. Reprezentujący M. mecenas Marek Mikołajczyk twierdzi, że nie ma podstaw, by jego klient utracił kolekcję. Przedstawiciele muzeum, z którymi rozmawiała Gazeta", chcą, aby obrazy pozostały w muzeum choćby jako depozyt właściciela. http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,10745572,Bezcenna_kolekcja_obrazow_Antoniego_M__wciaz_n_n_.html
  15. Kolekcja w bunkrze. To skarb pierwszego sekretarza PZPR? Ojciec mówił, że razem z doktorem K. kupili skarb od pierwszego sekretarza partii - wyznał Gazecie" syn 90-letniego Antoniego M., w którego przydomowym unkrze" przed miesiącem ujawniono kolekcję dzieł sztuki Wiadomość o 300 obiektach - m.in. zabytkowych obrazach, rzeźbach, świecznikach i medalach - odnalezionych na szczecińskich Gumieńcach obiegła przed miesiącem całą Polskę. Przechowywał je leciwy Antoni M., który w czasach PRL prowadził firmę budowlaną, a nieoficjalnie był jednym z największych handlarzy dziełami sztuki w kraju. - Prowadzimy intensywne śledztwo zmierzające do ustalenia pochodzenia tych zbiorów - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy szczecińskiej prokuratury okręgowej. - Nie zdradzamy szczegółów. Wiadomo, że wśród dzieł złożonych przez policję w muzealnym depozycie są wartościowe obrazy z XVI i XVII wieku. Jeden z synów Antoniego M. powiedział Gazecie", że z opowieści jego ojca wynikało, że znaczną część dzieł kupił na spółkę ze znanym ginekologiem K. od byłego pierwszego sekretarza PZPR. Ten z kolei miał kupić obrazy po wojnie od żołnierzy sowieckich. Jak ustaliliśmy, w latach 70. M. i K. byli zatrzymani przez milicję, która spisała ich kolekcję, ale zwróciła im wszystkie dzieła, bo nie figurowały w katalogu skradzionych. Dokumentacja tej sprawy spłonęła jednak wraz z upadkiem PRL. Sam Antoni M. stracił mowę w wyniku wylewu. W najbliższych dniach ukaże się reportaż dziennikarzy Gazety" na ten temat. http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,10537716,Kolekcja_w_bunkrze__To_skarb_pierwszego_sekretarza.html
  16. http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Szczecin/Odkryto-bunkier-z-dzielami-sztuki Odkryto bunkier z dziełami sztuki Szczecin. W lipcu br. do Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, zgłosiła się 56 letnia kobieta z dwoma córkami, informując, że została okradziona przez członka rodziny. Twierdziła, że skradziono im dużą ilość obrazów, porcelanę, srebra i inne dzieła sztuki należące do jej męża. Jak się później okazało, zbudował on specjalny bunkier, gdzie przechowywał różne cenne dzieła sztuki - także te, które zaginęły po II wojnie światowej. Kobieta wręczyła policjantom płytę DVD ze zdjęciami dzieł sztuki, które pozostały w posiadaniu jej męża. Po jej przejrzeniu funkcjonariusz zorientował się, że na obrazach znajdują się sygnatury muzealne. Oprócz obrazów znajdowało się tam także kilka rzeźb kościelnych. Zdjęcia zostały przesłane do Krajowego Zespołu ds. Zabytków Komendy Głównej Policji. Po kilku dniach pracownice Ministerstwa Spraw Zagranicznych, prowadzące rejestr strat wojennych przekazały informację, że jeden z obrazów widocznych na zdjęciu został prawdopodobnie skradziony z Muzeum Śląskiego w Katowicach. Jak się okazało, Antoni M., by ukryć kolekcję zbudował specjalny betonowy, 2-kondygnacyjny „bunkier” z przesuwanymi ścianami i licznymi skrytkami w których trzymał swoje zbiory. Do „bunkra” nie wpuszczał nawet najbliższej rodziny. Po informacji z MSZ, Wojewódzki Konserwator Zabytków złożył zawiadomienie w sprawie skradzionego obrazu i rzeźb kościelnych. Prokurator wydał nakaz przeszukania i zabezpieczenia całej kolekcji w związku z podejrzeniem, że dzieła sztuki zostały skradzione. Pomimo utrudnień stawianych przez kobietę zabezpieczono kolekcję przy udziale pracowników Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie, Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz pracowników Muzeum Narodowego w Szczecinie. Kolekcję w całości przewieziono do Muzeum Narodowego w Szczecinie. Już w trakcie przeszukania ustalono, że znajdują się tam obrazy o bardzo dużej wartości artystycznej i historycznej. Ze względu na kurz i wilgoć panującą w „bunkrze” wiele z nich jest w złym stanie. Obrazy pochodziły - jak wstępnie ustalono - z okresu od wczesnego renesansu do czasów współczesnych. Jeden z obrazów jest datowany na 1532 r. Policjanci potwierdzili też, że obraz Józefa Czajkowskiego z 1903 roku pt. „Cmentarz Ojców Reformatów w Krakowie”, jest obrazem poszukiwanym przez Polskę jako strata wojenna. Na odwrocie dodatkowo zachowały się numery identyfikacyjne Muzeum Śląskiego w Katowicach. Józef Czajkowski (1872-1947) był znanym warszawskim malarzem, architektem i pedagogiem, wykształconym w Monachium i Paryżu, a jego obrazy na aukcjach osiągają wartość do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ponieważ sprawa dotyczy straty wojennej odrębne postępowanie wszczęli również prokuratorzy szczecińskiego oddziału IPN. Po zakończeniu postępowania obraz Czajkowskiego po 66 latach wróci do muzeum w Katowicach. Policja wspólnie z Prokuraturą wyjaśnia wszystkie wątki dotyczące pochodzenia i obrotu dziełami sztuki. Obecnie kolekcja jest badana przez specjalistów Muzeum Narodowego w Szczecinie, a zdjęcia poszczególnych dzieł zostały przesłane do Krajowego Zespołu ds. Zabytków Komendy Głównej Policji, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Narodowego Instytutu Dziedzictwa, MSZ, placówek Interpolu i innych agencji zajmujących się identyfikacją utraconych dzieł sztuki. Fotografie obrazów i grafik malarstwa włoskiego analizowane są nawet przez specjalistyczną grupę karabinierów z Rzymu, pod kątem ustalenia ich pochodzenia. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód w Szczecinie.
  17. Odkrywca 9/2006 Wysadzono ogółem pięć obiektów. Cztery z nich były niemieckimi schronami bojowymi typu Ringstand 58c [...]. W przypadku Książa zlokalizowane były na skraju zamkowego parku, przy czym, odległości między nimi zapewniały kontakt wzrokowy między załogami. Piąty schron był kubatorowo największy i zlokalizowany przy murze obronnym na zewnątrz zamku, obok budynku bramowego i zbiornika wodnego. Była to prawdopodobnie wartownia dla ok. 10 żołnierzy, wchodząca wraz ze schronami w system obronny zamku. W 1975 r. obiekty te były bez drzwi, kopuł pancernych i wyposażenia w środku. "
  18. Kilka (cztery?) Tobruków było w okolicy Zamku w Książu, ale polscy saperzy je wysadzili - gdzieś o tym czytałem, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie :(
  19. Troche nadgryzony zębem czasu", ale dobrze widoczny betonowy pierścień" i ceglany Fundament ?"
  20. Piguła, a masz może zdjęcie tego ceglanego obiektu, ale wykonane z góry?. Mamy w Szczecinie podobny, też przy torach i też znacznie wyżej niż tory - około 20 m.
×
×
  • Create New...

Important Information