Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/05/20 in all areas

  1. 4 points
  2. 4 points
  3. 4 points
  4. 4 points
    A wcale, że nieprawda! Jezus pochodził z Łodzi!!! Stoi jak byk w Ewangelii: (...) I rzekł Jezus z Łodzi...
  5. 3 points
    Rawicz hr. Ostrowskich , Pogoń Litewska ks. Sanguszków
  6. 3 points
    Dzisiejsze badania naukowe, dowodzą że pan Gross nie powinien w ogóle brać się za trudne tematy historyczne. No chyba że publikując swe dzieła w dziale "fantastyka".
  7. 3 points
    No cóż, na podstawie osobistych obserwacji z Wrocka wychodzi mi, że dzisiejszy patriotyzm polski polega na: 1. opluciu geja 2. pobiciu kobiety 3. dewastacji miasta 4. napierniczaniu się z policją przy użyciu drzewca od biało-czerwonej 5. wywrzaskiwania faszystowskich haseł w stylu: "jude raus" 6. stawaniu w obronie mafii pedofilskiej ect. ect.
  8. 3 points
    Czołem. Niezależnie co to było - to jest to "półprodukt". Te trzpienie nie były nigdy oprawione. pzdr. stani
  9. 3 points
  10. 3 points
    Już dawno powinni miejsce rozkopać i poszukać dowodów potwierdzających tę czy inną wersję zdarzeń. Problem w tym, że żydzi przyznali sobie rację i prawda ich nie interesuje, zwłaszcza taka, która nie potwierdzałaby ich racji.
  11. 3 points
  12. 2 points
    Co by to nie było, to ktoś skundlił całkiem fajną tubę na pigułę
  13. 2 points
    A pieniądze na OZE dała UE. Zresztą to i tak niewiele da, bo bez kilku elektrowni atomowych i tak będziemy mieć najdroższy prąd w Europie. Zresztą już chyba mamy najdroższy...
  14. 2 points
    Tutaj to dopiero jest dowód... tylko nie na zamach, a na dobrostan sołncewskiej Grupy Radius w Polsce.
  15. 2 points
    https://www.youtube.com/watch?v=wyrP73oaxq0 Skrzynka "mignie" w 3.42 Stawiam na lata 1970-1980 ale do oceny kluczowe jest poznanie miejsca przechowywania i ilość kołatków.
  16. 2 points
    Trzonowiec tygrysa szablozębnego.
  17. 2 points
    Napisałem wiadomość priv.
  18. 2 points
    To zajmij się historią a nie pisanymi na zamówienie bredniami grossa i jemu podobnych. "publikacje Emmenlinga czy Grossa (Jana Tomasza) są ważne i pożyteczne" jeśli to nie jest wychwalanie to SJP się myli. Swoją drogą to dobrze, że się nagrało, bo gross i S-ka by przykleili Polakom...
  19. 2 points
    To teraz odpowiedz sam sobie - czy jeżeli nie było by popytu na kamyki to czy okoliczni biedacy imali by się tego zajęcia. Wedle Twojego rozumowania rozkopywanie jest złe, ale skupowanie przez żyda i handel takowymi już nie jest złe. Rozkopywano mogiły i żydowskie i poniemieckie w poszukiwaniu kosztowności i depozytów, po wojnie działały szajki polskie robiące kasę na szabrze i szajki żydowskie. W dołach nie leżeli sami żydzi ale wiele różnych narodowości. Czy przed i podczas wojny tylko jedynie słusznie naród wybrany miał monopol na posiadanie złota? Przemycanie je do obozów praktykowały wszystkie nacje jakie tam wywożono. Wybiórcze traktowanie tematu przez Grossa to podstawowy błąd badawczy i kłamstwo historyczne . Facet zrobił pieniądze w swoich złotych żniwach na sensacji o jakiej wiedzieli wszyscy interesujący się tematyką.
  20. 2 points
    Tak, masz rację badania historyczne potwierdziły że tezy Grossa to prawda, ale z zapomniałeś wspomnieć że g...o prawda.
  21. 2 points
    Cześć Edmundo, Masz tu wszystko tak, jak zawsze lubisz, ze szczegółami i z jakimiś skromnymi planszami, jakie zrobiłem. Trzymam się wyłącznie mojej specjalizacji od x-dziestu lat; żadnych innych rzeczy nie komentuję. Cała kostiumografia jest w tym filmie polska, a więc wiadomo – moskal, nie moskal, wszystko co tam występuje w tym filmie spośród rzeczy poważniejszych jest z zasobów WP pozyskanych od amerykańskich sił zbrojnych. 1. Owijacze. Fotografia 1. Już od pierwszych scen, ale też przez cały film, przewijają się na polskich żołnierzach owijacze. Wyraźnie widać, że są one bardzo różne tak pod względem grubości, jak i kolorystyki. W skali procentowej rzekłbym, że gdzieś tak na 98 proc. jestem pewien, iż występują w tym filmie także owijacze amerykańskie. W Stanach Zjednoczonych były one produkowane w wielu odcieniach. W filmie występują te w najciemniejszym odcieniu. US Army chętnie po I w.ś. pozbywała się tych owijaczy, jeśli jakieś siły zbrojne świata chciały je kupić, ponieważ po pierwsze – w US Army ostatecznie wycofano owijacze w roku 1920 i noszono już wyłącznie opinacze (a mieli ich aż dziewięć wzorów dla samej tylko piechoty); po drugie – wyprodukowano tych opinaczy aż za dużo i do dziś bywają one do kupienia w stanie magazynowym, fabrycznie nowym. 2. Pasy główne (amunicyjne). W filmie bardzo dużo widać, co WP II RP pozyskało od US Army spośród pasów głównych (amunicyjnych). Albo też fragmentów tych pasów, bo i tego nie można wykluczyć. Fragmentów do robienia pasów-składaków przynajmniej w przypadku pasów M1910, które jako pierwsze z serii oporządzenia parcianego były trzyczęściowe demontowalne. Występujące w filmie „Szaleńcy” amerykańskie pasy główne w oporządzeniu żołnierskim możemy podzielić na: • pasy piechoty • pasy kawalerii • pasy wczesne (z zapięciami ładownic na małe okrągłe zatrzaski „Eagle snap”) • pasy późniejsze (z zapięciami ładownic na większe elipsoidalne zatrzaski LTD) • pasy niepastowane („nieblancowane”) • pasy “blancowane” (Web Blanco Green-Khaki) • być może elementy pasów (części z ładownicami) i z nieoryginalnymi przedłużeniami do zrobienia z nich bandolierów Inaczej pasy w tym filmie możemy scharakteryzować następująco: • są to pierwsze wprowadzane do amerykańskich sił zbrojnych pasy parciane kończące okres oporządzenia skórzanego • tam, gdzie to widać, nie są to pasy firmy Russell Manufacturing Company (możliwy, ale tylko możliwy wyjątek opisany poniżej) • tam, gdzie to widać, nie są to pasy firmy Mills Equipment Company • tam, gdzie to widać, nie są to pasy firmy L.C. Chase & Company • tam, gdzie to widać, są to pasy (wyłącznie) firmy R.H. Long (w pełnym brzmieniu najczęściej podpisującej się w sytuacjach oficjalnych jako R.H. Long, Framingham, Massachusetts) 3. Wzory pasów. Nie każdy amerykański pas w tym filmie daje szansę na rozpoznanie go, co do wzoru, bo po prostu aktorzy zasłaniają większe części tych pasów z ich cechami najbardziej charakterystycznymi. Ponadto to, co widzimy w filmie (jako bandoliery na moskalach) nie zawsze musi być kompletnym pasem. Mogą to być półprofesjonalne przeróbki pasów z wykorzystaniem pełnowartościowych części pasów uszkodzonych. Amerykanie też takie rzeczy robili w warunkach przyfrontowych. Np. odłączanie od przedłużki części pasów z ładownicami i kombinowanie „co by tu fajnego z tymi ładownicami zrobić?” było u Amerykanów (na froncie; w USA nie) normalne i nie gonione w ramach dyscypliny formalnej. Ze stuprocentową pewnością widać w filmie tylko późne pasy M1910 jednej konkretnej firmy – patrz powyżej. Jest natomiast pewna interesująca scena z moskalem. Trwa ona sekundę, może niecałe dwie. Dobry screenshot mi z tego nie wychodzi, jest za bardzo rozmyty, więc tylko opiszę zjawisko. Odnosi się w tej migawkowej scence wrażenie, że moskal ma pas-bandolier z sześcioma ładownicami i że być może nie jest to koniec tych ładownic. Jeśli wrażenie nie jest mylące to nie mógłby to być standardowy M1910 Cartridge Belt mający po pięć ładownic na stronę. Jednocześnie na sto procent widać w tej migawce inną rzecz. Tę mianowicie, że ładownice w tym pasie są równe, nie mają ściągacza na dole, jak u niektórych producentów. I co by to ewentualnie mogło oznaczać? Taki pas mógłby być żołnierską przeróbką pasa M1910 i dodaniem sobie ładownic pozyskanych z jakiegoś uszkodzonego pasa, ale też mógłby być czymś standardowym. Mógłby to być albo pas M1903 firmy Russell Manufacturing Company (innych firm nie), albo pas M1907 tej samej firmy. Ostatnie dwa z wymienionych pasów miały dziewięć ładownic, więc jeśli na kimś widać ich sześć i jest wrażenie, że to nie wszystkie to być może jest to właśnie dziewięcioładownicowy Russell z płaskimi ładownicami bez ściągaczy na dole. Ale jak powiadam, stuprocentowej pewności mieć tu nie można. Z drugiej jednak strony, tak na logikę, które siły zbrojne nie wypychałyby na handel starszych wzorów oporządzenia, żeby już się standaryzować tylko na tych nowszych? No więc kto wie, być może WP kupiło także pasy M1903 i M1907? Ja tu niczego nie rozstrzygam, nie gwarantuję. Trzeba by porządnych zdjęć, aby to ostatecznie stwierdzić. 4. Wczesne pasy amunicyjne z zatrzaskami „eagle snap”. Fotografia 2. Już na początku filmu widzimy moskali we dworze (fot. 1 poniżej) w bandolierach zrobionych na bazie jakichś amerykańskich pasów amunicyjnych z małymi okrągłymi zatrzaskami. Te małe zatrzaski Amerykanie nazywali „Eagle snap” ponieważ zewnętrzna („męska”) część zatrzasku ma wysztancowanego orła amerykańskich sił zbrojnych. Wzór pasów w tej scenie filmu jest niemożliwy do określenia, po prostu za mało widać. Jedno natomiast gwarantuję na 99,99 proc. Pas na fotografii 2 jest pozyskany po kawalerii amerykańskiej. Dlaczego? Po pierwsze – ma te „Eagle snapy”, a w strukturze amerykańskich sił zbrojnych kawalerię często traktowano jak USMC, które to formacje aż do zdarcia donaszały różne rzeczy po „większym bracie”, czyli US Army. Lata 1916-1918 to już jest okres dynamicznego rozstawania się w oporządzeniu amerykańskim z zatrzaskami „Eagle snap” i przechodzenie wyłącznie na zatrzaski LTD. Ale kawaleria donaszała to stare oporządzenie z „Eagle snapami” do lat 30. Po drugie – pas jest bardzo ciemny; nie jest to pas w tej typowej amerykańskiej piaskowej barwie wówczas zwanej khaki, a nieco później w międzywojniu nazwanej już oficjalnie Olive Drab Shade No 9. Pas jest bardzo ciemny, ponieważ jest „blancowany” preparatem Web Blanco Green-Khaki. Pierwszowojenna amerykańska piechota z definicji nie blancowała oporządzenia (z mikroskopijnymi wyjątkami), natomiast US Cavalry z definicji blancowała (też z mikroskopijnym wyjątkami). 5. Późniejsze pasy amunicyjne z zatrzaskami LTD. Fotografia 3. Tutaj nie ma wiele jakichś specjalnych rzeczy do powiedzenia. Na fotografii widać późny pas M1910 Cartridge Belt. Dodać można jedynie, że jest on z okresu rozstawania się US Army z tą bardzo jasnopiaskowo-beżową barwą oporządzenia i przechodzenia na barwniki bardziej oliwkowe potocznie zwane w US Army czasu i I wojny, i II wojny „pea green”, czyli wszelkie odcienie groszku. 6. Furażerka. Fotografia 4. Bardzo słusznie Edmundo, że coś Ci zapachniało amerykańskością w tej furażerce. Nie jest ona wprawdzie produkcji amerykańskiej, jest prawie identyczna jak furażerki amerykańskie, ale była wyprodukowana na zamówienie American Expeditionary Forces (AEF) walczących na froncie I wojny światowej. Furażerka jest produkcji brytyjskiej na zamówienie US Army w ramach AEF. Amerykańskie siły zbrojne w Europie miały wtedy identyczny problem, jak podczas II w.ś. Zawodził łańcuch dostaw. Dokładnie tak jak podczas II wojny wiecznie czegoś Amerykanom brakowało spośród umundurowania i oporządzenia i trzeba to było zamawiać tam, gdzie było najbliżej, a najbliżej było w Wielkiej Brytanii – dokładnie tak, jak podczas II wojny. Ten wzór furażerki wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych opracowała największa i najsłynniejsza instytucja projektowo-szwalnicza amerykańskich sił zbrojnych – US Army Philadelphia Quartermaster Depot w skrócie zwana wtedy P.Q.M.D. Furażerki te w USA produkowano z serży takiej samej jak na najcieńsze spodnie wełniane US Army, czyli z serży o gramaturze 18 uncji na jard kwadratowy, czyli mówiąc po ludzku 610 g/mkw. Brytyjczycy również produkowali je ze swojej serży mundurowej, ale dużo grubszej od amerykańskiej. W widoku en face te brytyjskie furażerki dla US Army AEF są trochę mniej zwarte, trochę bardziej rozlazłe na boki. Ale była też różnica w kroju tych brytyjskich furażerek. Na szczęście dla Ciebie aktor Marian Czauski w scenie, w której ma na głowie tę furażerkę obrócił w pewnej chwili głowę o około 45° i wszystko jest jasne, co to za furażerka. Różnica między amerykańskim oryginałem P.Q.M.D. a brytyjską kopią tej furażerki polega na tym, że jej boczne wyłogi w wersji amerykańskiej biegną równo od przodu do tyły, tzn. wysokość wyłogu z przodu jest równa tej wysokości z tyłu, a po środku między nimi jest oczywiście wznoszący się falisty profil, tymczasem krój brytyjski był inny – furażerki miały formę stożkową, gdzie przód był niższy, a tył dużo wyższy, a dodatkowo krój był taki, że furażerki bardziej niż amerykańskie rozkładały się na głowie na boki. I dokładnie coś takiego ma na głowie aktor Marian Czauski. Reszta szczegółów, które zawsze lubisz, na fotografii poniżej. 7. Bluzokoszula na Marianie Czauskim. Fotografia 5. Produkt ten amerykański nie jest, aczkolwiek duch amerykańskiego stylu jest w nim duży. Żeby dokładnie zdiagnozować, co to jest, to trzeba by specjalistów nie tylko od militariów, ale i kontraktów przemysłu tekstylnego Wielkiej Brytanii, Francji i Belgii z omawianego okresu. Produkt ten ma w sobie bardzo dużo ze stylu koszul US Army, ale nieamerykańskie są w nim następujące czynniki: • Gramatura materiału (bardzo ciężka, niekoszulowa). • Karczek. • Naramienniki. • Rozmieszczenie kieszeni względem guzików w tzw. słupku. • Wielkość kieszeni. • W związku z powyższym wielkość patek kieszeni. • Stebnowanie obwodu kieszeni. • Wielkość guzików (za duże). Zmierzyłem teraz guziki koszulowe US Army z epoki i jest to typoszereg ½ cala z tolerancją ± 0,6 mm. • wykończenie dołu tej bluzokoszuli. I to chyba tyle. Pozdrowienia.
  22. 2 points
    Za to kolega @les05 jest najwybitniejszym w Polsce znawcą stosunków Polsko-Żydowskich przed, w trakcie i po II WŚ, tylko świat się na nim nie poznał. Może szanowny kolega nas maluczkich oświeci i pochwali się wreszcie wynikami wieloletnich, dogłębnych i rzetelnych badań nad w/w zagadnieniem?? Możesz sobie kolego zaklinać rzeczywistość, ale prawda jest taka, że publikacje Emmenlinga czy Grossa (Jana Tomasza) są ważne i pożyteczne, dokładnie tak samo jak niezwykle ciekawe i pożyteczne dla miłośników historii Wrocławia były i są publikacje Jońcy i Koniecznego dot. okresu Festung Breslau. Na każdą publikację popularnonaukową rzutują tak prywatne przekonania autora, jak i czasy w których powstaje. To, czy czytelnik potrafi całość właściwie zinterpretować i wyciągnąć z takich publikacji meritum, zależy od poziomu czytelnika, nie autora.
  23. 2 points
  24. 2 points
  25. 2 points
    Podoba mi się Twój sposób myślenia... Akurat on nie był żadnym pionkiem, to postać zasłużona dla naszego lotnictwa, mimo obcych korzeni (m.in. d-ca 6. Pułku Lotniczego). Chyba nawet po odejściu do cywila był jakąś szychą w LOPP od spraw szybownictwa, więc fakt uczynienia go kierownikiem w tym wypadku nie jest dla mnie niczym szczególnym, a nawet wręcz naturalnym.
  26. 2 points
    Przebijam!!! https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-W-1618.jpg Ale swoją drogą - jeśli fotografia jest w zbiorach ogólnodostępnych (tak jak tutaj, w NAC-u), i to jeszcze w o wiele lepszej jakości - to jaki jest sens zapychania forum zrzutami skanów ze starej prasy. Zawsze mi się wydawało, że powinny tu się pojawiać NOWE albo mało znane obrazy, pozwalające rozszerzyć swoją i innych wiedzę. A takie wstawianie byle czego sugeruje, że wstawiający nie ma zielonego pojęcia, co jest dostępne i dość dobrze znane, ale za to chce za wszelką cenę zabłysnąć? zwrócić na siebie uwagę? zdobyć coś, o czym nie mam pojęcia? Może chodzi o jakieś bonusy, stopnie albo punkty? Nie mam oczywiście wpływu na to, co ktoś wiesza. Wciąż jeszcze mamy podobno demokracje, więc nie mogę zabronić.Tyle, że punkty do prestiżu u mnie zdobywa się inaczej...
  27. 2 points
    3000 PLN w górę. Weź szlifierkę i trochę to podczyść,to i wartość wzrośnie.
  28. 2 points
  29. 2 points
    Jeszcze 5 lat temu nie powiedziałbym, że doczekam za mojego życia świeckiej Polski. Dzięki pis jest realna nadzieja.
  30. 2 points
    I wszystko jasne. Sasin - słowo klucz.
  31. 2 points
    Ten szybowiec ma dwie tak silne cechy charakterystyczne konstrukcji, że natychmiast widać czym mógł być z grubsza inspirowany. Ale z naciskiem na „z grubsza” i „mógł”. Nie że na pewno był, bo nawet nie wiadomo, kto był jego konstruktorem i jaki ten ktoś miał dostęp do różnych ówczesnych publikacji szybowcowych i innych materiałów np. z ISTUS, czyli jak silnie konstruktor był osadzony w polskim środowisku szybowcowym, w tym także wśród jego tuzów mających dobrą literaturę fachową. A to przecież różnie mogło być. W artykule pada jedynie sformułowanie „inicjator budowy”, a inicjatorem mógł być każdy, niekoniecznie zaraz konstruktor. Ze względu na te dwie silne cechy charakterystyczne konstrukcji „Orlika” to gdyby tu zastosować brzytwę Ockhama* wówczas można by tu z miejsca grzmotnąć nazwę jednego szybowca polskiego i dwóch niemieckich i na tym sprawę zamknąć, że zapewne to one mogły być jakąś daleką inspiracją dla omawianego tu szybowca. Bo to po prostu widać. * Brzytwa Ockhama W wyjaśnianiu zjawisk dąż do prostoty. Wybieraj wyjaśnienia, które opierają się na najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Nie mnóż bytów ponad miarę. ________________________________ Ale można pobawić się nieco głębiej. Próbując odpowiedzieć na pytanie o to, jaki typ szybowca mógł ewentualnie stanowić daleką inspirację do budowy tego „Orlika” można także popracować na bazie faktów i selekcji negatywnej. I wtedy mogłoby się zrobić nie trzech, a ewentualnie pięciu możliwych kandydatów do jakiejś dalekiej inspiracji przy konstruowaniu tego „Orlika”. Czynnikiem choć trochę pomocnym jest data publikacji notatki prasowej o nim, czyli rok 1936. Najpierw trzeba sobie zdefiniować dwie najważniejsze cechy konstrukcyjne tego „Orlika”, bo dalej będzie nam już łatwiej szukać ewentualnego wzorca, z którego zaczerpnięto pomysł na ten szybowiec. Nic w tym szybowcu nie jest jakoś szczególnie nietypowe, niemniej ma on dwie bardzo charakterystyczne cechy: ● Układ aerodynamiczny ze skrzydłem typu „parasol”. Niekorzystny jest kąt zrobienia tego zdjęcia, więc na sto procent nie widać tam wszystkiego z tego „parasola” ale tak trochę odnosi się wrażenie, że być może jest to taki „parasol hybrydowy” – trochę na pylonie, trochę na zastrzałach; ● Bardzo praktyczny (w sensie łatwy w budowie) kadłub o przekrojach poprzecznych na planie sześciokąta. Prostota technologiczno-wykonawcza genialna, a przy tym kadłub jest już nieźle opływowy. Bez katowania się formowaniem sklejki na elipsoidalnych przekrojach kadłuba. Są to silne cechy charakterystyczne, na bazie których choć trochę można coś kombinować. Czyli na wstępie mamy trzy czynniki zawężające poszukiwania – szukamy jakichś szybowców w układzie parasola pylonowego albo pylonowo-zastrzałowego, z kadłubem o przekrojach sześciokątnych i istniejących nie później niż do roku 1935. Ten „Orlik” jest konstrukcją całkowicie amatorską, rodził się w bólach, jak czytamy, nie znamy dokładnej daty publikacji notatki prasowej o nim (czy styczeń '36, czy grudzień '36, a nie jest to bez znaczenia), amatorska budowa tak profesjonalnego szybowca o kadłubie z pełnym pokryciem byłaby w tamtych czasach bardzo długa, zatem chyba należy wątpić, że inspiracją do projektu „Orlika” był jakiś polski lub światowy szybowiec z roku 1936. Moim zdaniem trzeba szukać szybowca nie późniejszego niż z roku 1935. Idziemy dalej. Skąd inicjator budowy (konstruktor?) Władysław Rybicki mógł czerpać inspirację do budowy szybowca przejściowego, bo szybowiec przejściowy jak na tamte czasy to już nie było byle co, tylko rzecz ambitniejsza? Teoretycznie mógł czerpać z: 1. Dorobku polskich konstruktorów z profesjonalnych wytwórni lotniczych. 2. Dorobku niemieckich konstruktorów z profesjonalnych wytwórni lotniczych. 3. Dorobku innych niż polskich albo niemieckich konstruktorów, za to z dorobku konstruktorów z państwo ościennych lub innych europejskich albo światowych. W tamtych czasach szybowce przejściowe były także szybowcami zawodniczymi i nie można wykluczyć, że konstruktor „Orlika” mógł zobaczyć szybowiec w układzie parasola z kadłubem sześciokątnym na jakichś zawodach szybowcowych. 4. Polskich publikacji szybowcowych. 5. Niemieckich publikacji szybowcowych. 6. Innych światowych publikacji szybowcowych 7. Materiałów z dorocznych kongresów ISTUS, jeśli konstruktor „Orlika” miał zaprzyjaźnionych polskich uczestników tych kongresów, bądź też sam brał w nich udział. Tyle teoria. Teraz praktyka. Ad. 1. Czy do roku 1935 powstał jakiś polski szybowiec w układzie parasola pylonowego i z kadłubem o poprzecznych przekrojach sześciokątnych oraz ogólnie bardzo podobny do „Orlika”? Odpowiedź: Bardzo podobny nie powstał, ale II RP miała tylko jeden szybowiec „parasol” i z kadłubem o sześciokątnych przekrojach. Był to ITS-II. Ad. 2. Czy do roku 1935 powstał jakiś niemiecki szybowiec w układzie parasola pylonowego i z kadłubem o poprzecznych przekrojach sześciokątnych oraz ogólnie bardzo podobny do „Orlika”? Odpowiedź: Tak. Powstały dwa takie szybowce - Grüne Post (1932) oraz Grunau Baby 2 (1933). Ad. 3. Eliminujemy szybowce radzieckie ze względu na bardzo złe relacje polsko-radzieckie i zerową wymianę doświadczeń między oboma krajami na polu szybownictwa. Eliminujemy szybowce amerykańskie ze względu na ówczesne izolowanie się tamtejszego środowiska szybowcowego od areny międzynarodowej. W ogóle raczej eliminujemy szybowce z innych kontynentów. Co zostaje? Odpowiedź: Dwa szybowce brytyjskie w układach parasol i z sześciokątnymi przekrojami poprzecznymi kadłubów. Były to Manuel Crested Wren (1931) oraz Manuel Willow Wren (1932). Ad. 4. Wykluczyć tego nie można. Jest na tym forum wątek poświęcony polskiemu szybownictwu okresu międzywojennego, gdzie koledzy robią rewelacyjną robotę pokazując krajowe publikacje szybowcowe z omawianego okresu. Wszystkiego pewnie tu nie wrzucili, ale z grubsza widać, jakiej klasy były to materiały. Ad. 5. Odrzucić można wydaną w Polsce w roku 1935 książkę Wolfa Hirtha pt. „Wyższa szkoła szybownictwa”. Nie ma tam ani jednego rysunku lub fotografii ukazującej szybowiec w układzie parasola i o przekrojach poprzecznych kadłuba na planie sześciokąta. Co do reszty niemieckich publikacji szybowcowych wydawanych do roku 1935? Ja nie wiem, może ktoś inny wie? Kluczowa jest odpowiedź na pytanie o to, jak wielka była – i czy w ogóle była – przenikalność do II RP niemieckiej fachowej literatury szybowcowej? Ad. 6. Może się mylę, może nie, chętnie zobaczę sprostowanie, ale nie zakładam, że była w II RP dostępna amerykańska fachowa literatura szybowcowa, wybitna nawiasem mówiąc, bo po prostu najdokładniejsza, najbardziej wnikliwa i dogłębna. Mam tego za dużo, żeby to wszystko teraz przejrzeć, aby sprawdzić, czy są tam prezentowane jakieś szybowce „parasole” i z kadłubami sześciokątnymi, ale relacje amerykańsko-polskie na polu szybownictwa były w II RP żadne z wyjątkiem wyszkolenia kilkunastu amerykańskich pilotów szybowcowych w Polsce. Co innego Francja. Tutaj też mogę się mylić, też chętnie ujrzę sprostowanie, ale przy ówczesnej polskiej jakiejś obłędnej manii i przeświadczeniu, że wszystko, co francuskie, a co w technice i np. w wojskowości to jest och i ach i cud miód to nie zdziwiłbym się, gdyby była jakaś przenikalność do II RP jakiejś francuskiej fachowej literatury szybowcowej. Ale to tylko moja spekulacja, bo nic o tej przenikalności – jeśli w ogóle jakaś była – nie wiem. Co do Wielkiej Brytanii – też licho wie. Jakąś skromną literaturę szybowcową mieli, ale nie na takim fachowym poziomie, jak Amerykanie. Relacje brytyjsko-polskie w szybownictwie też były prawie żadne. Wyszkoliliśmy jedynie kilku-kilkunastu brytyjskich pilotów szybowcowych. Ad. 7. Tu otwierałoby się olbrzymie poletko badawcze, ale ono jest nie do zrealizowania z braku możliwości kwerendalnych i wszystkich innych. Nawet nie wiadomo na sto procent, kto był konstruktorem tego „Orlika”, jakich miał kolegów i z jakimi znajomościami w polskim środowisku szybowcowym? ISTUS (Internationale Studienkommission für motorlosen Flug) istniał od roku 1930. Od 1932 jego członkiem była Polska. Dwie główne i najważniejsze lokomotywy ISTUS to były ex aequo Niemcy i Polska. Jak wspomniałem wcześniej budowa takiego porządnego szybowca przejściowego to podówczas nie było byle co dla budowniczych-amatorów, co zresztą wynika z tej notatki prasowej, która mówi, że był „cały szereg przeciwności” w trakcie budowy. Założyłem, że budowa tego szybowca trwała od trzech kwartałów do roku. A zatem gdyby konstruktor szybowca miał dostęp do tego, do czego od roku 1932 mieli polscy szybownicy, czyli do papierów z kongresów ISTUS, wówczas konstruktor „Orlika” miałby 3-4 lata na zapoznawanie się z nimi i na dobranie takiej koncepcji jego szybowca, jaka wydawała mu się ambitna (bo to widać), a jednocześnie nie za bardzo skomplikowana wykonawczo. Tyle ode mnie tak z grubsza. Jeśli ktoś ma trafniejsze teorie to chętnie przeczytam.
  32. 2 points
    Do Barbapapa...czyli pod jakim nikiem teraz jesteś....Nie wzruszyło mnie twoje ekspoze....Poluzuj sobie Ty gumeczkę...To nie miejsce na twoje prywatne wywody ..jakbyś znał regulamin to wiedziałbyś gdzie się uzewnętrznić...Żegnam.
  33. 2 points
  34. 2 points
  35. 2 points
  36. 2 points
    Kiedyś znalazłem proroczy tekst opublikowany w Skrzydlatej Polsce nr 5/2008 po katastrofie w Mirosławcu. Autor, Ryszard Witkowski, nestor polskich pilotów śmigłowcowych, stawia trafną diagnozę dotyczącą zasad szkolenia personelu lotniczego przewożącego VIPów w Polsce. Warto przeczytać. Niestety, właściwe diagnozy przedstawiane przez specjalistów po wypadku premiera Millera pozostały bez reakcji odpowiednich czynników, czego skutkiem był Mirosławiec a potem Smoleńsk. Polska to taki dziwny kraj, w którym w ciagu 7 lat premier cudem uniknął śmierci w wypadku śmigłowca, dowódcy jednostek lotniczych ponoszą śmierć w katastrofie wracając z konferencji dotyczącej bezpieczeństwa lotów a na końcu prezydent ginie wraz 95 innymi osobami. Wszystko ma podstawy w błędach w szkoleniu, przestrzeganiu przepisów i organizacji lotów. Niestety, dla wielu najprostszym do przyjęcia wytłumaczeniem jest zamach...
  37. 1 point
  38. 1 point
    A co PiS zrobił dla energetyki jądrowej w Polsce? Ano wydał ostatnio kilkanaście milionów na pensje dla "specjalistów". A co zrobili poprzednicy? Mniej więcej to samo, tylko kwoty były chyba trochę mniejsze.
  39. 1 point
    Jeszcze malutka uwaga co do nakrętki odznaki 1 PAM. W książce Henryka Wieleckiego i Rudolfa Sieradzkiego "Wojsko Polskie 1921-1939. Organizacja i odznaki kawalerii" wydanej w 1997 r. na str.102-103 znajduje się opis odznaki 1 PAM z którego wynika iż odznaka była produkowana przez Adama Nagalskiego (Warszawa ul. Bielańska 16) i takowe sygnatury powinna zapewne posiadać oryginalna nakrętka tejże odznaki.
  40. 1 point
    ciekawe czy w aucie były tylko same kości z tych wykopalisk...aż strach pomyśleć ileż to fajnych rzeczy mogłoby zmieścić się do takiego auta i spłonąć bezpowrotnie lub zostać skradzione ojojojoj
  41. 1 point
    Magnes i magnez, to dwie zupełnie różne rzeczy...
  42. 1 point
    jesli chodzi o 16PP to proszę zwrócic uwagę na rozmyte litery w napisie i niestaranne wykończenie, w oryginale moim zdaniem niedopuszczalne, oficer by nie kupił...., detale były wyraźne, jak choćby na mojej żołnierskiej
  43. 1 point
    Gdyby to tak działało, to w Korei Północnej panowałby dziś większy dobrobyt niż w tej Południowej...
  44. 1 point
    https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/r/1058-rajgrod/116-miejsca-martyrologii/50079-rajgrod-miejsce-pogromu-z-1941-roku koszerne. Liczba ocalałych wg grabowskiego 50 tyś a według materiałów edukacyjnych Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w zagładzie zginęło nie mniej niż 2,7 miliona [Żydów mieszkających na obszarze Polski w 1939 roku], a przeżyło ją nie więcej jak 425 tysięcy osób. Trzeba by jeszcze doliczyć tych co zostali na kresach, w Palestynie, Szwecji i innych krajach. To chyba mówi samo za siebie, że to koszerna propaganda napisana pod tezę i zamówienie do tego na podstawie, licznych czy też nie, przypadków stosująca odpowiedzialność zbiorową. Ten pan wystarczająco już się skompromitował... tak co do prawdy czasów i prawdy makulatury grabowskiego...
  45. 1 point
    https://forum-antikvariat.ru/index.php/topic/175976-pryazhka-kkg/
  46. 1 point
    Na ciebie nie potrzeba żadnej satyry. Sam się żałośnie ośmieszasz...
  47. 1 point
    Chętnych to by nie zabrakło.
  48. 1 point
    taki Albatrosik, personalia pilota znane
  49. 1 point
    Ok. spadam ale jeszcze tu wrócę!
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information